Chaos Echœs

Mouvement ___2018
Śledzę ten zespół od samych ich początków, jeszcze pod szyldem Bloody Sign i kontakt z tymi Francuzami zawsze robił mi dobrze. Wprawdzie forma pierwszego długograja nagranego już po zmianie nazwy była dla mnie osobiście rozczarowująca, ale staram się zrozumieć zamysł; muzyków, którzy zapowiadali to jako pierwszą część z trzyczęściowego cyklu, gdzie “Transient”, jak sama ...





Betrayer

Scaregod ___2018
Wreszcie! Wreszcie w pełni godny następca genialnego “Necronomical Exmortis” - demo, które wyniosło Betrayer na top death metalowej sceny w naszym kraju i którego, w mojej ocenie nie pobili już ani na “Calamity”, ani tym bardziej powrotnym “Infernum in Terra” - obydwa skądinąd zajebiste albumy, ale albo każdemu odrobinę czegoś brakowało, albo czegoś było za dużo - nawet ...





  • Empire Invasion Tour 2003; Dies Irae, Hate, Lost Soul, Esqarial

    2003-06-25
    Jesteśmy. Tak jak obiecał Mariusz, trasa doszła do skutku. Niektórym może się wydawać, że to bardzo prosta sprawa zorganizować kilka koncertów w naszym "wspaniałym kraju". Wszyscy ci, co tak myślą są w bardzo dużym błędzie. Na szczęście wszystkie zespoły przyjechały na miejsce do Warszawy, i właśnie w tym miejscu zaczyna się wojna! Nie ma litości, nie ma przebaczenia.
    Czas na rzeź...........................


    Dzień 1 - 15.06.2003 Warszawa, Przestrzeń Graffenberga (+Vesania)

    ...i tu się zaczyna cała przygoda.

    Do klubu zespoły dotarły około 14.00. My (Hate) spózniliśmy się trochę. Powodem był koncert w Białymstoku, który to mieliśmy okazję zagrać razem z Incarnated w klubie Fabryka. Było znakomicie! Trunki po koncercie także! hehe. Niestety, 'Graffenberg' w/g Mnie należy do najchujowszych i najbardziej obskórnych klubów na świecie, co dało się odczuć. uhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh skandal!!!! Krótka integracja zespołowa i chwilę póżniej cały backline stoi na scenie. Jeszcze tylko próba dzwięku i jedziemy. Jako pierwszy tego wieczoru wystąpił zespół Vesania. Niestety prawie nic nie było słychać. Akustyk zjebał cały wystep (poza tym, w klubie było jakieś 50 stopni Celcjusza. Kuuurwa SKANDAL!!! Nic!!! Zero wiatraków, zupełny brak jakiejkolwiek wentylacji!!! Kuurwa Mać!!!). Następne półtorej godziny umiliły nam występy Esqarial (bardzo rzetelny show ) i diabelski powiew Lost Soul. Chwila przerwy i Hate napierdala. Wybaczcie, ale nie mogę sam oceniać swojego ataku na organy słuchu licznie zgromadzonych pod sceną. Niech to zrobią inni.......Jedyne co naprawdę zapadło Mi w pamięci to totalny, kurewski ukrop. Żar prosto z piekła!!!!!!!!!!!!Na scenie było chyba ze 100 stopni. Miazga. Powoli opadałem z sił. Po występie mało nie zemdlałem. Nikomu nie życzę by kiedykolwiek musiał grać w tak chujowych warunkach. Gdzieś po drodze mały problem z kablem do gitary Adama... 22.30 i przyszedł czas na Dies Irae. Dla Mnie bomba! Graty do busa i jazda do hotelu (niektórzy do domów) po wymarzony odpoczynek.


    Dzień 2 - 16.06.2003 Lublin, Graffiti (+Spinal Cord)

    Po sześciu godzinach snu ruszamy do Lublina. Nareszcie piękny klub. Dziś koncerty otwiera Spinal Cord. Fajnie. Oj Fajnie!!!!! Znakomita mieszanka różnych stylów. Ale co ja widze? Nikogo nie ma pod sceną! Rozumiecie? NIKOGO! Co za wiocha. No nie............. Nie będę ukrywał. Esqarial tegoż to wieczoru nie oglądałem. Następnie Lost Soul. Jak zwykle czad! Nagle słyszę "Blood On My Hands"wiadomo kogo. Przerwali numer. Co jest???? Maniac wpadł na scenę i rozłączył gitarę Jackowi. No cóż, bywa. Heavy Metal to nie są żarty he he. Czas na Hate. Grało się świetnie. Znakomite warunki.Yoggi odpierdala genialną robotę. Wszystko świetnie słychać! Ludzie dziczeją!!!!!!! Tam był total. Włazili na scenę, całowali w czoło zawieszoną na mikrofonie czaszkę barana i skakali w ludzi. Obłęd. Szaleństwo. Tego się nie da opisać. Trzeba było tam być. Dies Irae zaczyna intrem i nakurwia. Jakieś lekkie problemy z triggerem, ale za chwilę wszystko jest git. Chłopaki niszczą wszystko i wszystkich. Koniec koncertu. Ludzi było dużo, jednak mam wrażenie, że nie był to ten sam Lublin co na trasie z Azarath i Vader. Czegoś Mi brakowało....a może się czepiam?....Za pół godziny wszystkie graty były już w busach. Coś takiego nie dzieje się codziennie. Niesamowite zgranie wszystkich kapel. Wytworzyła się między nami bardzo mocna 'rodzinna' więź. Brawo! Dziś już nikt nie miał ochoty na sen.he he. Trzeba nas było prawie siłą wyciągać z klubu Graffiti. Niestety snu nie zaznałem tej nocy. Spędziłem ją na korytarzu przy recepcji, gawędząc do białego rana o pierdołach mniej lub bardziej ważnych razem z Mauserem, Novym, Maltą i Piotrem od Merchandisingu (Pozdrowienia dla starej grubej kurwy z recepcji co darła ryja byśmy się wreszcie zamknęli!).


    Dzień 3 - 17.06.2003 Rzeszów, Le Greco

    'Elegancko' wyspany wsypuję się do busa i jedziemy do Rzeszowa. Około 15.00 jesteśmy na miejscu. Klub całkiem całkiem. Ma tylko jeden mankament. Jest w podziemiach teatru. Kuuuuuuurwa. By wejść do Le Greco trzeba było zapierdalać z gratami najpierw na górę po schodach do Teatru, a potem lecieć na dół z tobołami. Męka! Koncert zaczął się punktualnie. Dziś nie było supportów. Jako pierwszy zaczął Esqarial (nr.jeden tego dnia), Lost Soul zagrali dobry koncert. My niestety nie mogliśmy rozstawić swoich sztandarów (scena była za niska). Publika była znakomita. Dies Irae nie widziałem. Nieszczęsne noszenie gratów i do Hotelu. Oj działo się, dzialo. Na uwagę zasługuje jeden z odbiorców muzyki extremalnej, który przez cały wieczór wydzierał się na zmianę:
    Esqarial eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee
    Lost Soul eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee
    Hate eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee
    Dies Irae eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee
    No mistrz! Po prostu mistrz! he he.


    Dzień 4 - 18.06.2003 Katowice, Mega-Club (+Mutilation)

    Pobudka 9.00. Samopoczucie TRAGICZNE.Choroba.Tak tak, zwykła grypa lub inne cholerstwo. Kurs do apteki po baterię leków i w drogę. Po kilku godzinach wreszcie dotarliśmy do Mekki Heavy Metalu w Polsce. Mega-Club jest znany chyba wszystkim ze swojej mało przystępnej formy he he. Mamy jeszcze trochę czasu do koncertu, więc wykorzystuję sytuację na odpoczynek. Samopoczucie z godziny na godzinę coraz gorsze. Dzisiejszego wieczoru trochę wypadłem z obiegu. Wynużyłem się z garderoby tylko na nasz koncert. Zarzucam kilka proszków przeciwbólowych i idę napierdalać dla Szatana. Krótka piłka! Katowice Rządzą!!!!!!!!!!! Nie ma takiego drugiego miasta w Polsce z takim oddaniem muzyce metalowej. Uh kurwa! Co tam się działo. Totalny Armagedon. Zagraliśmy cały set znakomicie. To był najlepszy koncert na trasie. Pogo, Mosh, Apokalipsa!!! Szatan jest z nas dumny! Wiem, że nie będę skromny, ale dzisiejszy wieczór należy do nas! Chwila odpoczynku i trzeba iść obejrzeć Dies Irae. Novy - frontman na całego. Ludzie jedzą mu z ręki. Jacek gdzieś tam troszkę schowany z tyłu wypierdala takie sola, że nie jednego wirtuoza może zagiąć. Mauser - mosh perfekcyjny, i Docent który napierdala takie blasty, że czuć jak kruszy czaszki. Profesionalizm pełną gębą. 23.30 Koniec Koncertu. Jeszcze autografy, fotki z fanami, wypite hektolitry piwa i jazda do hotelu. Choroba wróciła i nic dalej nie pamiętam. Był tylko sen, sen, sen...


    Dzień 5 - 19.06.2003 Wrocław, Madness (+Dissenter)

    Podróży do Wrocka nie wspominam najlepiej. Gorączka itp. A....... nieważne.

    Nad dniem 19 czerwca wisiało jakieś fatum. Coś było nie w porządku i wszyscy to odczuwali. Jakoś wszyscy się snuli, łazili bez celu. Nikomu nic nie wychodziło. W końcu coś musiało pęknąć. Jako pierwsi zaczęli kolesie z Dissenter. Pierdolnęli bardzo dobry kawał Death Metalowej Rzezi. Jedyny minus to znikoma słyszalność bębnów i zbyt długi set. Ale dla mnie to bardzo dobra grupa. Esqarial i Lost Soul byli u siebie. Napierdalali aż miło. Przyjęcie mieli znakomite, a fanki szalały! No i przyszła kolej na nas. Napierdalaliśmy jak dziki. Ludzie normalnie walili z czachy w naszego (nie)świętego baranka!!!!!!! he he.Extrema, bunt, agresja. Taki był przekaz. Taki był odbiór. Widziałem na twarzach ludzi czyste zło. Amok, oddanie. Czasami miałem wrażenie jakby byli w transie. Jakby coś przez nich wyłaziło. Świetny widok. Dominacja! Piękne chwile. Miałem jakieś małe problemy techniczne z gitarą, które udało mi się opanować. Wszystko przebiegało znakomicie, kiedy nagle w utworze "Awakening of the Liar" pierdolnęła Mi struna he he (zapasowa gitara to jest to!!!!). Jednym słowem RZEŹ NIEWINIĄTEK!!!!! ha ha.Teraz przyszedł czas na relaks i piwo-napój bogów. Dies Irae pozamiatał do końca! Kurwa, co to była za masakra. Poprzeplatane numery z "Immolated" i "The Sin War" znakomicie sprawdzają się na koncertach. Napierdalali tak intensywnie, że Hiro rozjebał strunę (dzisiejsze fatum). Słowem, dzisiejszy zestaw koncertowy zmiótł z powierzchni ziemi Wrocław.


    Dzień 6 - 20.06.2003 Łódź, Dekompresja (+Spinal Cord)

    Łódz przywitała nas znakomitą pogodą (ech kurwa, że to już ostatni dzień).

    Godzina 18.00 i wszystko rusza.

    Spinal Cord napierdala znakomicie. Aż miło popatrzeć. Maniacy się nie oszczędzają. Na koniec cover Testament "Down For Life". Ogień! Esqarial ma jakieś problemy techniczne. W końcu ruszają. Na żywo wypadają dużo lepiej niż na płytach. Bardzo technicznie i popisowo. Lost Soul sieje podmuch tornada. Nie ma litości. Czas na nas. Intro. I jedziemy. "The Shroud" poleciał. Amok, Zniszczenie! Ludzie chcą jeszcze! Drą się! Moshują..."Close to the Nephilim"....Amok. Zagraliśmy jeszcze trzy numery. Coś mi nie pasowało na scenie .Ale mówię chuj. Do odważnych świat należy. Jedziemy dalej. Jak tu nagle coś nie strzeli na scenie. Mój wzmacniacz nie działa. Dupa. Chuj!!!!!!!!!!!!!!! Dzięki temu musieliśmy skrócić koncert niestety. Trochę się wkurwiłem, no ale cóż zrobić. Mówi się trudno. Karawana jedzie dalej. Bardzo długa przerwa. Jakieś piski na scenie. Goście latają, coś naprawiają. Powoli instaluje się Dies Irae. I jak nie jebną. 40 minut totalnej rzezi. Przeleciało jak tornado. To już koniec. Po trasie wymiana koszulek, tradycyjna najebka w barze i jazda do domów. Teraz czekamy na dalszy rozwój zdarzeń. Co będzie to będzie................


    Set koncertowy Hate:
    1. Intro
    2. The Shroud (A Hellish Value)
    3. Close To The Nephilim
    4. Anti-God Extermity
    5. Immolate The Pope
    6. The Sin Becomes
    7. Intro
    8. The Scrolls
    9. Flagellation
    10. Sectarian Murder
    11. Awakening Of The Liar
    12. Spirit Of Gospa


    autor: Kaos (Hate)

    added by: Olo

Reinfection

Czy damy radę wpasować się w panujące dzisiaj trendy tego nie wiem. Mam nadzieję, że tak i płyta zdoła troszkę namieszać i odbije się to echem w środowisku. Mam też nadzieję, że będziemy w stanie pokazać, że scena ma się dobrze i zachęcić innych do tego że warto coś robić mimo tego, że się mieszka daleko od siebie.

Nuclear Holocaust

Jest old school, bo nie zagraliśmy ani jednego oryginalnego dźwięku, kawałki są krótkie, jest w nich mnóstwo thrashu i punka, szczypta death metalu – to dla wielu będzie właśnie przepisem na grindcore, zmieniają się tylko proporcje. Nie boli nas ta łata, nie chce nam się też szukać innej.

Ulcer

Może dzięki uwielbieniu Dissection jest na Heading Below więcej melodii? Może za sprawą Testimony of Ancients znalazły się klawiszowe podkłady? Być może dlatego, że kochamy Autopsy jest więcej tłustych zwolnień? Jakoś tak to wszystko naturalnie przyszło.