reviews



  • Reinfection - "They Die For Nothing"
    MAD LION
    POLSKA

    Cholera jasna! Takiego właśnie uderzenia już od dawna potrzebowała polska scena. Reinfection z Przysuchy to zespół, można powiedzieć, młody, ambitny, i co najistotniejsze krańcowo ekstremalny. Ich dokonania podążają chwalebną ścieżką wyznaczoną z jednej strony brutalnym death metalem a grindcorem z drugiej. Rzeźnia - to słowo klucz otwierające przed słuchaczem wszystko to co rasa ludzka skrzętnie od wieków ukrywa. Ukoronowaniem kilkuletniej pracy Reinfection jest debiutancki album "They Die For Nothing" wydany nakładem innego rzeźnika z Mad Lion Records. Te 10. kompozycji czystej i nie zainfekowanej ekstremy prawdopodobnie wstrząśnie polskim podziemiem. Jednocześnie radziłbym chłopakom wysłać ten materiał do Relapsa, oni uwielbiają taką muzykę, a przy takim standardzie, świetnym brzmieniu (Izabelin Studio, jak widać są również nieco ekscentryczni) i bezkompromisowości doskonale wpasowaliby się w szeregi takich kapel jak choćby Cephalic Carnage, Soilent Green, Mortician, Nasum, Agorophobic Nosebleed czy Exhumed. Nie wiem czy to będzie mój patent na slogan reklamujący pierwszą płytę Reinfection ale nazwałby to tak - Jeżeli jeszcze do dziś nie możesz się pogodzić z rozpadem Brutal Truth nie musisz się już więcej zamartwiać, nadeszła era Reinfection! Trzeba sobie szczerze powiedzieć, że od czasów Dead Infection już od dawna szukano w polskim podziemiu lidera sceny grind. Reinfection śmiało może do tego tytułu pretendować, choć tak naprawdę tego typu klasyfikacje w tym gatunku nie są dużo warte, liczy się moc, bezpośredniość, maksimum szczerości - Reinfection to wszystko ma a to lubię. Może opisywanie okładki jest mało 'szczęśliwym' zadaniem niemniej jednak obok tego uroczego zdjątka nie można przejść obojętnie. Kto pamięta obrazki z "Reek Of Putrefaction" ten wie o co chodzi. Nawet pobieżne przeczytanie tekstów zawartych na "They Die For Nothing" urzeka fachowością i dosadnością formy jak i niezłą angielszczyzną. Polecam śledzenie tekstu wraz z muzyką. Ha! Oto wyzwanie! Jednak mino wszystko to co ważne stanowią tutaj dźwięki, dźwięki potężne, ogłuszające, niemiłosiernie brutalne. Jak na ten rodzaj muzycznej ekspresji produkcja jest bardzo dobra, a jak zawsze podkreślam grind czy death metal musi być opatrzony przyzwoitym brzmieniem aby nie utracił swej siły. Teraz zachęcam was do poszukania tego wydawnictwa a już dziś mogę was zapewnić, że o Reinfection na łamach magazynu Morbid Noizz z pewnością jeszcze usłyszycie. Natomiast Rudolphowi, Młodemu, Michałowi i Dixowi życzę dalszych sukcesów i oby tak dalej!

    Bartosz Donarski ________9 search for Reinfection

Reinfection

Czy damy radę wpasować się w panujące dzisiaj trendy tego nie wiem. Mam nadzieję, że tak i płyta zdoła troszkę namieszać i odbije się to echem w środowisku. Mam też nadzieję, że będziemy w stanie pokazać, że scena ma się dobrze i zachęcić innych do tego że warto coś robić mimo tego, że się mieszka daleko od siebie.

Nuclear Holocaust

Jest old school, bo nie zagraliśmy ani jednego oryginalnego dźwięku, kawałki są krótkie, jest w nich mnóstwo thrashu i punka, szczypta death metalu – to dla wielu będzie właśnie przepisem na grindcore, zmieniają się tylko proporcje. Nie boli nas ta łata, nie chce nam się też szukać innej.

Ulcer

Może dzięki uwielbieniu Dissection jest na Heading Below więcej melodii? Może za sprawą Testimony of Ancients znalazły się klawiszowe podkłady? Być może dlatego, że kochamy Autopsy jest więcej tłustych zwolnień? Jakoś tak to wszystko naturalnie przyszło.