upcoming releases

  • Deiquisitor

    DOWNFALL OF THE APOSTATES

    record label: Dark Descent Records
    date of release: 2018-04-27
    DENMARK

    Jeżeli ktoś zarzuca produkcjom z Dark Descent 'łagodnienie' to powinien zapoznać się z duńskim Deiquisitor. Trójka weteranów duńskiej sceny, z których dwóch swoje pierwsze kroki na ekstremalnej scenie stawiało już na samym początku lat 90-tych w rozmaitych zespołach, dostarcza death metal gęsty, brutalny i pozbawiony kompromisów, a równocześnie tematycznie nie ucieka od nauk okultystycznych, teorii spiskowych, czy kwestii wpływu istot pozaziemskich na naszą cywilizację. Dziewięć bardzo mocnych strzałów w twarz, nieco bardziej zróżnicowanych kompozycyjnie niż miało to miejsce na debiucie zespołu z 2016 r. plus gościnny udział na wokalach członków Taphos i Phrenelith, plus doskonała okładka MFJørga. Koniecznie do sprawdzenia.

    1. Atom Synthesis (3:17)
    2. Downfall of the Apostates (4:00)
    3. Faint Distorted Images (3:04)
    4. Tetrad of Lunar Eclipses (3:41)
    5. The Order of Pegasus Light (3:48)
    6. Metatron (3:56)
    7. The Magnificence of... (4:17)
    8. Planetary Devastation (3:36)
    9. War on the Gods (6:33)

    LINE-UP
    Thomas F.J : Guitar & Vocals
    Daniel A. : Bass & Backing vocals
    Henrik B.C : Drums

    www.facebook.com/Deiquisitor
    www.facebook.com/DarkDescentRecords

    search for Deiquisitor
  • listen and enjoy!




Nuclear Holocaust

Jest old school, bo nie zagraliśmy ani jednego oryginalnego dźwięku, kawałki są krótkie, jest w nich mnóstwo thrashu i punka, szczypta death metalu – to dla wielu będzie właśnie przepisem na grindcore, zmieniają się tylko proporcje. Nie boli nas ta łata, nie chce nam się też szukać innej.

Ulcer

Może dzięki uwielbieniu Dissection jest na Heading Below więcej melodii? Może za sprawą Testimony of Ancients znalazły się klawiszowe podkłady? Być może dlatego, że kochamy Autopsy jest więcej tłustych zwolnień? Jakoś tak to wszystko naturalnie przyszło.

Echoes of Yul

Granie w pojedynkę, miksowanie, itp. to trochę wymóg sytuacji w jakiej jestem kiedy trudno jest znaleźć kogoś nadającego na podobnych falach, ale są plusy: gram kiedy chcę, muzyka ma spójną wizję i nie idę na żadne kompromisy.