TODAY IS A RELEASE DAY OF

MORBID FLESH

RITES OF THE MANGLED

Bloodthirst

interview by - Grzech


Czas płynie nieubłaganie... Poznański Bloodthirst już od 15 lat swoimi wydawnictwami udowadnia, że krajowy underground żyje i ma się dobrze. Na swoich koncertach panowie umacniają swoją silną, przez lata wypracowaną pozycję, w ścisłej czołówce metalowej sceny. Czy po tak długim czasie wciąż widzą w tym sens? Na pytania odnośnie zbliżającego się koncertu jubileuszowego, najnowszego wydawnictwa "Chalice of Contempt" i nie tylko odpowiadał jak zawsze konkretny i rzeczowy Rambo.

Cześć! Minęło sporo czasu od "Żądzy Krwi", a jeszcze więcej od Waszego długogrającego albumu "Sanctity Denied". Dlaczego tak długo każecie czekać na swoje kolejne wydawnictwo? Co się działo u Was przez ten czas, bo chyba nie próżnowaliście?

Hello. Faktycznie od czasu wydania Żądzy Krwi miną niedługo 3 lata, a od nagrania drugiej płyty już niebawem 5 lat. W tym czasie zagraliśmy 2 trasy i sporo pojedynczych koncertów. Jednocześnie robiliśmy nowe kawałki. Szło nam to dość opornie, choćby ze względu na to, że dwa razy musieliśmy zmieniać salę prób, przez co mieliśmy dość długie przerwy w graniu. Stąd też takie długie odstępy między naszymi materiałami.

"Żądza Krwi" miała bardzo mocne i drapieżne brzmienie, ale również selektywne. Tym razem było to pierwsze wydawnictwo zrealizowane we współpracy z Nihilem w jego studiu Czyściec. Jak Wam się współpracowało, czy odnaleźliście złoty środek? Przy okazji, jeśli chcesz, możesz obalić (albo potwierdzić) plotki dotyczące przyczyn zakończenia wieloletniej współpracy z Polandem bo jak wiadomo światek metalowy plotkuje bardziej niż mieszkańcy Czarnego Lądu?

Po trzech materiałach nagranych u Polanda potrzebowaliśmy czegoś nowego. Wybór padł na Nihila, bo dobrze się znamy od wielu lat i wiedzieliśmy, że nie będzie problemów z dogadaniem się. Nie pomyliliśmy się, bo współpraca przebiegała zajebiście, poza tym udało nam się w końcu uzyskać takie brzmienie, jak chcieliśmy. Nihil dobrze wie co robi, dlatego teraz po raz kolejny wybraliśmy jego studio. Nie było żadnej kosy z Polandem, poza tym współpracowaliśmy z nim tylko dwa lata, więc trudno tutaj mówić o jakimś długim okresie. Po prostu system jego pracy przestał nam pasować.

Opowiedz o nadchodzącym albumie. Gdzie nagrywaliście materiał i kto będzie zajmował się mixem i masteringiem? Od kiedy album będzie dostępny? W czyich barwach go wydajecie? Jaki będzie tytuł i wreszcie najważniejsze... Czy urżnie łeb zagorzałym fanom thrash metalu?

Ślady położyliśmy w Left Hand Sound, należącym do Ryby z In Twilight’s Embrace, a miksem i masterem ponownie zajął się Nihil. Premiera nowej płyty "Chalice Of Contempt" będzie miała miejsce 5 kwietnia, czyli w dzień naszego koncertu z okazji 15-lecia. Wydaniem po raz kolejny zajmie się Pagan Records, już od wielu lat ta wytwórnia jest dla nas najlepszą opcją. Odnośnie samej muzy, to na pewno poszliśmy krok dalej niż ostatnio, zresztą już od dawna nie gramy tradycyjnego thrashu. Nie wiem kim obecnie są zagorzali fani thrash metalu w Polsce, ale jeżeli mówisz o "Die-Hard’ach" w sofixach, którzy nie mają płyt, bo całą kasę przejebali na T-shirty, to mogę tylko zaznaczyć, że to na pewno nie jest nasz target.



W zeszłym roku widziałem Was na koncercie w Poznaniu, frekwencja była zadowalająca, ale przyznam się szczerze, że myślałem, że Bazyl będzie pękał w szwach! Jesteście, a przynajmniej powinniście być w Poznaniu kapelą kultową, chyba że się za taką nie uważacie?

Z tego co pamiętam to i tak było dobrze, w dzisiejszych czasach 200 osób na podziemnym koncercie to naprawdę niezły wynik. Pojęcie kultowości jest mi raczej obce, nawet się nad tym nie zastanawiałem, ale wiem na pewno, że w Poznaniu ludzie nas lubią.

Na swoich koszulkach i na płytach często umieszczacie wizerunki kozłów, rzuciliście też hasło pt: "Poznań Goat City", które jak mniemam, nie nawiązuje dosłownie do słodkich koziołków z poznańskiego ratusza. Czy Poznań to faktycznie miasto kozła? Czy jest to odnośnik do sceny metalowej i fanów w Poznaniu czy chodzi o coś zupełnie innego? Jak się miewa lokalna scena?

Mintaj na to wpadł któregoś razu, że wkurwione kozły mogą do nas pasować i tak zostało. Zrobiliśmy sobie z tego taki znaczek firmowy i tyle, żadnej ukrytej filozofii. W Poznaniu jest trochę kapel, z tego co wiem, powstają co jakiś czas nowe. Koncertów jest dość sporo, więc myślę, że kondycja naszej sceny jest niezła.

Jaki jest Wasz stosunek do młodych zespołów praktykujących metal? Zarówno, jeśli chodzi o kwestie muzyczne, jak i całą otoczkę. Cóż, czasy się trochę zmieniły... Czy są jakieś młode hordy godne uwagi?

Wiesz, w dzisiejszych czasach każdy gówniarz może dostać od starych gitarę i założyć zespół. Szanuję każdy przejaw własnej inicjatywy, ale dzisiejszym młodym zespołom często brakuje pokory. Nie pamiętają już czasów, kiedy demówki (cóż za przestarzałe pojęcie, przecież teraz od razu nagrywa się EP!) trzeba było wysyłać do zinów i czekać na recenzję, ale dzięki temu można było zdobyć wiele zajebistych kontaktów, które trwają do dziś. Z ostatnich rzeczy jakie mnie rozjebują to na pewno Ragehammer, co nie jest z mojej strony zbyt oryginalne, a z Poznania warto zainteresować się Enslavement, Execution Of Light i Freezing Blood, jeżeli chodzi o nowe bandy.

Od wielu lat współpracujecie z Pagan Records więc domyślam się, że układa Wam się dobrze. Czy uważacie, że to jedyny wybór? Czy to kwestia przyzwyczajenia? A może chcecie spróbować w jakimś zagranicznym labelu? Na swoim koncie nie macie wielu zagranicznych koncertów, a przecież moglibyście być towarem eksportowym.

Współpracujemy z Pagan, bo nie ma powodów, żeby to zmieniać. Odkąd się z nim związaliśmy, nie szukaliśmy innej wytwórni, bo nie było takiej potrzeby. Wszystko układa się jak należy, Tomasz robi dobrą robotę, więc wszystko jest ok. Nie wiem po co mielibyśmy się wydawać za granicą, skoro i tak większa część naszej działalności będzie się odbywać w kraju. Jak chodzi o eksport to Pagan na zachodzie też robi całkiem niezłą robotę.

Zbliżamy się do najważniejszego - 15 lat na scenie, wciąż wierni swoim ideałom, swojej muzie, musisz być cholernie dumny. Pamiętam Cię z koncertu w Lesznie w 2005 roku, od tego czasu chyba się nie zmieniłeś. Czy kiedykolwiek miałeś wizję innego Bloodthirst czy w Twojej duszy nieprzerwanie od 15 lat gra thrash metal?

Jak już wspomniałem, odeszliśmy dość daleko od klasycznego thrashu. O ile dobrze pamiętam w Lesznie graliśmy 10 lat temu, od tego czasu bardzo dużo się zmieniło. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy mogli cały czas tak łupać jak na demówkach. Nasza muza potrzebowała jakiegoś urozmaicenia, połączenia z innymi gatunkami. Dlatego na każdej płycie dodawaliśmy trochę innych elementów, no przynajmniej tak mi się wydaje. Granie typowego thrashu przez 15 lat na pewno by mi się już dawno znudziło.

Przez te wszystkie lata przez skład przewinęło się sporo osób. Czy chciałbyś wspomnieć o kimś, kto jawnie przyczynił się do rozwoju Bloodthirst? Czy są jakieś koncerty, które szczególnie zapadły Wam w pamięć? Największe porażki i spektakularne sukcesy?

Dużo ludzi się przewinęło, to fakt. Jednak od 6 lat mamy stabilny skład, mimo że na jedną gitarę, czasami zjawi się sesyjny drugi gitarzysta na koncerty. Myślę, że spośród wszystkich z którymi grałem, do naszego rozwoju najbardziej przyczynił się Kura, nasz wieloletni gitarzysta, z którym ostatecznie pożegnaliśmy się po prawie 9 latach. Miał bardzo duży wkład w tworzenie pierwszej płyty i poprzednich materiałów.

A czy kiedykolwiek zastanawialiście się, czy to wszystko ma sens?

Nie, ktoś mógłby stwierdzić, że coś, co nie przynosi kasy i rozgłosu jest bez sensu, ale nas to po prostu jara.

OK. Zbliża się koncert jubileuszowy. Opowiedz o nim. Wiadomo, że w kwietniu i że u Bazyla w Poznaniu, ale z kim, to już nie do końca jasne? Czy będzie tort? Planujecie jakieś niespodzianki? Fajerwerki? Striptizerki?

Koncert będzie 5 kwietnia w Bazylu, jak już wspomniałem wtedy też wyjdzie nasza trzecia płyta. Poza nami zagra Furia, In Twilight’s Embrace, Ragehammer i Kurhan. Żadnych dziwek chyba nie będzie, ale za to będzie piwo z naszymi kozłami. Jakiś czas temu lokalny piwowar zgłosił się do nas z prośbą o wykorzystanie tego loga na etykietach jego browara. Wyszło całkiem zajebiście.

Temat wojny wciąż na topie. Obecnie cały świat emocjonuje się wydarzeniami na Ukrainie, a ostatnio najbardziej nominacją Putina do Pokojowej Nagrody Nobla. Powiedz mi co, o tym sądzisz, zarówno jeśli o chodzi o społeczeństwo, które z fanatyzmem przygląda się całej sprawie jak i o postawy stron zainteresowanych? Co sprawia, że ludzie są wciąż agresywni i żądni krwi?

Ludzie zawsze się ze sobą napierdalali i to się na pewno nigdy nie zmieni. Nie mam za dużo do powiedzenia na temat sytuacji na Ukrainie i nominacji Putina do tej nagrody, wiem jednak na pewno, że Nobel już się wielokrotnie przepierdolił w grobie, po niektórych nominacjach do jego nagrody we wszelkich możliwych kategoriach. Mówiąc szczerze, nie jestem szczególnie zainteresowany tym wszystkim, Ukraińcy nie są narodem szczególnie mi bliskim. Z tego co mi wiadomo, jakoś nigdy nie odnieśli się do sytuacji w Bieszczadach pod koniec II Wojny Światowej, kiedy to mieli do nas delikatnie mówiąc, dość negatywny stosunek.

W niektórych kręgach metalowcy są uważani za "zakute łby" :) Możesz teraz obalić ten mit. Czy macie jakieś zainteresowania, hobby, którymi się możecie pochwalić? Czy jednak Waszymi jedynymi zajęciami jest osuszanie butelek z piwskiem i machanie piórami na koncercie?

Samo chlanie jest raczej mało dochodowe, moglibyśmy się z tego nie utrzymać. Każdy z nas ma normalną pracę, którą zarabia na życie, chociaż niekoniecznie jest to wymarzona fucha, ale co zrobić. Takie czasy, że nie zawsze robi się to co lubi, żeby móc wydawać kasę na pierdoły. Mintaj jest ponadto zapalonym wędkarzem, tour managerem i chuj wie kim tam jeszcze, zresztą jeden koleś z Podlasia twierdzi, że on sam nie wie kim jest. Ja też raz w roku przez dwa dni lubię połowić ryby, poza tym zajmuje się głównie siedzeniem na kwejku. Odnośnie Hiszpana, to coś mi się wydaje, że on nie ma żadnych zainteresowań.

OK. W obecnych czasach znany na rynku muzycznym jest przerost formy nad treścią, a reklama odgrywa często znacznie większą rolę niż muzyka. Jak Wy reklamujecie swój band? Czy Wam nie wypada? Jaki jest Wasz stosunek do ludzi, dla których ważniejsze są "profesjonalne" zdjęcia i teledyski umieszczane na facebooku niż wydanie dobrej płyty? Innymi słowy, jak żyć w obecnych czasach?

Reklama w każdej dziedzinie życia odgrywa większą rolę niż sam jej przedmiot, to normalne, każdy zjeb chce się jakoś przebić. Można robić wykresy kołowe swej popularności i wymyślać strategie marketingowe, czy chuj wie co, ale to nie zmienia faktu, że pozostaje się nadal zjebem. Ja z kolei od jakichś 10 lat, czyli od czasów nagrania drugiego dema, nie zajmuję się promocją Bloodthirst, dlatego nie bardzo mam pojęcie, jak to się w tej chwili robi. W naszym przypadku zajmuje się tym głównie Pagan Rec., koncerty ogarnia Mintaj. Nie zaprzątam sobie raczej głowy zespołami, czy też osobami, dla których wspomniane przez Ciebie kwestie są tak bardzo istotne, dlatego też tak ujęty "profesjonalizm" jest dla mnie zjawiskiem obcym i dalekim.

Dzięki! Czego Wam życzyć na dalszej drodze? Kolejnych 15 lat?

Na razie chcemy, żeby wyszła nasza trzecia płyta, poza tym pewnie pogramy z tej okazji trochę koncertów, ale nie znam jeszcze żadnych szczegółów. Kolejnych 15 lat wolałbym żeby nam oszczędzono.


www.bloodthirst.pl
www.facebook.com/bloodthirstpl


Nuclear Holocaust

Jest old school, bo nie zagraliśmy ani jednego oryginalnego dźwięku, kawałki są krótkie, jest w nich mnóstwo thrashu i punka, szczypta death metalu – to dla wielu będzie właśnie przepisem na grindcore, zmieniają się tylko proporcje. Nie boli nas ta łata, nie chce nam się też szukać innej.

Ulcer

Może dzięki uwielbieniu Dissection jest na Heading Below więcej melodii? Może za sprawą Testimony of Ancients znalazły się klawiszowe podkłady? Być może dlatego, że kochamy Autopsy jest więcej tłustych zwolnień? Jakoś tak to wszystko naturalnie przyszło.

Echoes of Yul

Granie w pojedynkę, miksowanie, itp. to trochę wymóg sytuacji w jakiej jestem kiedy trudno jest znaleźć kogoś nadającego na podobnych falach, ale są plusy: gram kiedy chcę, muzyka ma spójną wizję i nie idę na żadne kompromisy.