Akurat to mnie zupełnie nie przekonuje - teraz można ściągnąć, a kiedyś kupić piracką taśmę, albo przegrać od kolegi. Na to samo wychodzi. Zresztą - ktoś tu wklejał, że sprzedaż płyt CD wciąż rośnie. Myślę, że raczej ma znaczenie to o czym wspomniał Maniek - kapel jest tak dużo, że rynek się rozdrabnia. Kiedyś prawie każdy kto słuchał death metalu i kupował płyty stawał się nabywcą nowego Deicide czy Morbid Angel - dziś to nie jest takie oczywiste, bo w obrębie samego death metalu jest mnóstwo zespołów, a muzyka bardzo zróżnicowana. Jeden woli bardziej technicznie, drugi wolniej, trzeci czysto, czwarty brudno, piąty po szwedzku, szósty po amerykańsku, siódmy po kanadyjsku, a ósmy jak w hełmach z rogami grają i noszą długie brody.Nasum pisze:Co do nakładów - były większe, bo nikt nie ściągał plików z internetu.
Pewnie tak. Death metal był czymś szokującym, ekstremalnym - pamiętam, że jak na początku lat 90-tych ktoś pojawił się w koszulce zespołu death metalowego to był gość! To było bardziej bezkompromisowe niż jakaś Metallica, o heavy metalu nie wspominając - bo ten gatunek zaczynał stawać się synonimem obciachu.Nasum pisze:Może dlatego, że ludzie zawsze łakną nowości, a wtedy death metal był swego rodzaju modą, czymś nowym, zaskakującym.







