Lubisz hardcore? A może punk/oi?
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
- twoja_stara_trotzky
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 9857
- Rejestracja: 14-03-2006, 20:37
- Lokalizacja: 3city
- twoja_stara_trotzky
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 9857
- Rejestracja: 14-03-2006, 20:37
- Lokalizacja: 3city
- twoja_stara_trotzky
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 9857
- Rejestracja: 14-03-2006, 20:37
- Lokalizacja: 3city
masz doskonały przegląd. świetnie wiesz, jak się grało w 1967, a jak w 1972, potrafisz bez mrugnięcia odróźnić amerykańską psychodelę od europejskiej, wiesz, czym róźnił się krautrock od rocka symfonicznego, jazz rock masz w jednym paluszku, a scenę z beneluxu pod paznokciem. wystarczy, że posłuchasz jednej płyty Yes, aby stwierdzić, czy byla ona w 1971 progresywna czy nie. no jesteś po prostu alfa i omega.
- twoja_stara_trotzky
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 9857
- Rejestracja: 14-03-2006, 20:37
- Lokalizacja: 3city
Obiektywnie, nieobiektywnie... Obiektywnie to istnieje szuflaka "progresywny rock". Zgadzasz się z całą, oficjalną jej zawartością? Dla to świńska muzyka (mówię o tym, co znam z PF, M, G czy Y), możesz sobie na niej walić konia, ja jej nie znoszę razem z tą całą bandą ludzi w pulowerkach z serkiem gardzącą rockiem opartym na dwóch riffach. Ja nawet ślubowałem, że żadnej z płyt tych zespołów już nigdy nie ruszę. Zrobiłem wyjątek na PATGOD i żałuję;)
- 4m
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1277
- Rejestracja: 01-01-2008, 12:01
- Lokalizacja: z pyłów, energii, świateł i cieni...
- twoja_stara_trotzky
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 9857
- Rejestracja: 14-03-2006, 20:37
- Lokalizacja: 3city
ale to ty robisz z tego jedną szufladkę. ja znam koło 300-400 zespołów progresywnych, z których spora część to gówno, a druga częsć, równa mniej więcej, to absolutne rarytasy. próbuję ci właśnie wytłumaczyć, iż między różnymi zespołami wrzucanymi do tego worka nie ma często ŻADNEGO wspólnego mianownika. ale luz, twoje życie, jak lubisz być pośmiewiskiem i pierdolić o gatunku, na który składają sie tysiące płyt (bardzo róźnych) na podstawie znajomości 10 czy 20, to gratuluję.
Ludzie robię, nie ja. Nawet bym tego nie ruszał gdyby nie ta banda sweterkowców, która nachalnie lansuje te płyty. Ja mówię szczerze, po tych" wybtnych" klasykach olałem sobie ten gatunek 3-4 lata temu i nie czuję, żebym wiele stracił. Poza tym dyskusja była właśnie o tej czołówce, nikt o jakiś tajnych wynalazkach nie wspominał. Tylko te stereotypowe pozycje.
- twoja_stara_trotzky
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 9857
- Rejestracja: 14-03-2006, 20:37
- Lokalizacja: 3city
- twoja_stara_trotzky
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 9857
- Rejestracja: 14-03-2006, 20:37
- Lokalizacja: 3city
-
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1549
- Rejestracja: 20-05-2007, 16:28
JesterSS ma rację: termin "rock progresywny" jest łagodnie mówiąc nie najszczęśliwszy. To zawsze mnie drażniło. To takie sędziowanie we własnej sprawie - "my pchamy rocka do przodu, dbamy o jego rozwój" - nie można czegoś takiego powiedzieć o żadnym gatunku z gruntu. Druga rzecz: to co było w istocie progresywne 30-35 lat temu, teraz trąci myszką. A przecież wiadomo, że właściwie każdy gatunek jakoś odwołuje się do swoich korzeni. Zatem we współczesnych zespołach progrockowych siłą rzeczy muszą znajdować się echa tej muzyki sprzed wielu lat. Zatem gdzie tu progres w dosłownym tego słowa znaczeniu? Zdecydowanie lepszy byłby termin ROCK SYMFONICZNY, rzadziej stosowany. Wskazuje on na formę, nie jest wartościujący sam w sobie. Wręcz przeciwnie: wielu fanów rocka na sam dźwięk wyrazów "symfonia, muzyka klasyczna" uciekłoby gdzie pieprz rośnie.
Nie podejmuję się jednak odpowiedzi na pytanie, czy rock symfoniczny ma przed sobą przyszłość, czy coś obiektywnie dobrego w jego nurcie powstaje. Subiektywnie lubię Mekong Deltę, Fates Warning, polskie niemetalowe: Riverside (mam słabość do tej kapeli, trudno), może Coma. Niedawno kupiłem sobie reedycję starej płyty polskiej grupy Exodus "Supernova". Podoba mi się, ale nie wiem ile miejsca w tym zajmuje sentyment. Może po prostu tkwi we mnie jakaś potrzeba spokoju, ciszy, obcowania z bardziej rozbudowaną formą? - od czasu do czasu. Nie można słuchać cały czas Cannibal Corpse i Milesa Davisa. Im bardziej się starzeję, tym bardziej doceniam różnorodność w muzyce.
Nie podejmuję się jednak odpowiedzi na pytanie, czy rock symfoniczny ma przed sobą przyszłość, czy coś obiektywnie dobrego w jego nurcie powstaje. Subiektywnie lubię Mekong Deltę, Fates Warning, polskie niemetalowe: Riverside (mam słabość do tej kapeli, trudno), może Coma. Niedawno kupiłem sobie reedycję starej płyty polskiej grupy Exodus "Supernova". Podoba mi się, ale nie wiem ile miejsca w tym zajmuje sentyment. Może po prostu tkwi we mnie jakaś potrzeba spokoju, ciszy, obcowania z bardziej rozbudowaną formą? - od czasu do czasu. Nie można słuchać cały czas Cannibal Corpse i Milesa Davisa. Im bardziej się starzeję, tym bardziej doceniam różnorodność w muzyce.
- twoja_stara_trotzky
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 9857
- Rejestracja: 14-03-2006, 20:37
- Lokalizacja: 3city