Lubisz hardcore? A może punk/oi?
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
- Riven
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 16717
- Rejestracja: 27-05-2004, 11:15
- Lokalizacja: behind the crooked cross
- Kontakt:
Nawet nie chcę ich słysześ. Za to "Focus" to są jaja - totalnie połamane momenty, które brak piosenkowości dla odmiany rekompensują sobie maxymalnie wsiowymi zaśpiewkami panienek i tego "cyber"-wokalu, całość w konwencji ultralightowego p2p2. Ale pytam, dlaczego tej płyty tak dobrze się słucha? Przecież to tylko jakiś jazz-wannabie dla nabierania "ambitnych" metalofczyków.
- twoja_stara_trotzky
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 9857
- Rejestracja: 14-03-2006, 20:37
- Lokalizacja: 3city
- Riven
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 16717
- Rejestracja: 27-05-2004, 11:15
- Lokalizacja: behind the crooked cross
- Kontakt:
w sumie to moge napisac to samo. co prawda sluchalem jej ostatni raz nie blizej niz jakies 2 lata temu, ale podobalo sie. veil of maya to niezly kawalek z fajna linia basu.jesterSS pisze:Nawet nie chcę ich słysześ. Za to "Focus" to są jaja - totalnie połamane momenty, które brak piosenkowości dla odmiany rekompensują sobie maxymalnie wsiowymi zaśpiewkami panienek i tego "cyber"-wokalu, całość w konwencji ultralightowego p2p2. Ale pytam, dlaczego tej płyty tak dobrze się słucha? Przecież to tylko jakiś jazz-wannabie dla nabierania "ambitnych" metalofczyków.
this is a land of wolves now
- twoja_stara_trotzky
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 9857
- Rejestracja: 14-03-2006, 20:37
- Lokalizacja: 3city
- longinus696
- zahartowany metalizator
- Posty: 3644
- Rejestracja: 20-02-2005, 01:19
- Lokalizacja: Łódź
Formę można kształtować dowolnie. Ona ma być ADEKWATNA do przekazu. Wtedy jest dobra. Sadzę, że muzycy rockowi nie powinni się kierować żadnymi odgórnie (akademicko ?) ustalonymi zasadami pisania. Zresztą na gruncie poezji były one wielokrotnie podważane od początku XX w. Wystarczy wspomnieć "Słopiewnie" Tuwima i całą rewolucję dokonaną przez formistów.mad pisze:Trzymanie się kupy, mości nieuku longinusie, to inaczej forma. Jeśli tekst piosenki/utworu jest zapisywany wierszem, to znaczy, że powinien stosownych form przestrzegać. I uwierz mi, nawet wiersz nieregularny posiada formę, ba, wiersz wolny też. Tam różnorodność strof i wersów może mieć znaczenie interpretacyjne. Poza tym forma to także poprawna frazeologia, stylistyka i takie tam.
Literatura to nie muzyka. Rządzą się różnymi prawami.mad pisze:Zajrzyj sobie więc do tekstów rockowych i poszukaj owych metafor. Dominują w nich proste personifikacje, animizacje oraz nader konwencjonalne wyrażenia i zwroty, które w literaturoznawstwie okrzyknięto środkami grafomańskimi prawie sto lat temu.
Myślę, że metafor można znaleźć sporo w rocku, tylko przez głowę by mi nie przeszło, że poziom tekstów można oceniać na podstawie ilości odnalezionych środków stylistycznych.
Twój problem polega na tym, że chyba za duzo ostatnio pocztałeś poezji i przez jej pryzmat próbujesz oceniać liryki rockowe. Tymczasem to dwa różne światy. Mogą się przenikać, ale absolutnie nie muszą. A już bezsensem jest rzutowanie zasad jednej dziedziny na drugą. Jeśli tego nie rozumiesz to jesteś pewexem - łączysz dwa odmienne systemy walutowe.mad pisze: Poczytaj sobie trochę współczesnej poezji, to odkryjesz przepaść. Oby ciebie nie wciągnęła ; )
- Riven
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 16717
- Rejestracja: 27-05-2004, 11:15
- Lokalizacja: behind the crooked cross
- Kontakt:
-
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1549
- Rejestracja: 20-05-2007, 16:28
Dobra, longinus, czas chyba zakończyć temat, ja wymiękam. Po prostu różnica w naszych postach jest taka, że ty znajdujesz usprawiedliwienia, tłimaczenia kiepskiej "literackości" tekstów, a mnie za bardzo te "czynniki obiektywne" (a może jednak subiektywne?) ani ziębą ani parzą. Po prostu albo coś spełnia pewne kanony literackości albo nie spełnia. Rock raczej nie spełnia - nie przeszkadza mi to jednak w odbiorze tej muzyki. I tyle. Teksty w muzyce też dla mnie nie są najważniejsze. Gdyby były ważne, musiałbym rocka przestać słuchać, czego nie zamierzam czynić.
Rozumiemy się po takim zdefiniowaniu problemu?
Rozumiemy się po takim zdefiniowaniu problemu?
- twoja_stara_trotzky
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 9857
- Rejestracja: 14-03-2006, 20:37
- Lokalizacja: 3city
-
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1549
- Rejestracja: 20-05-2007, 16:28
Trafiłeś w dziesiątkę! Jestem fanem Milesa Davisa, mam jakieś 150 płyt tego - jaki dla mnie - boga muzyki. Parę razy pisałem już peany na temat jazzu i porównywanie Cynic do Davisa nie ma sensu. Tylko że ja nie porównywałem. W ramach rocka - z jego ograniczeniami - zdecydowanie najbardziej lubię i cenię metal i rocka progresywnego. Punk do moich sympatii nie należy.twoja_stara_trotzky pisze:a może byś tak do samej muzyki podszedł? większość metalu czy rocka progresywnego to czystamuzyczna grafomania. posłuchaj sobie Davisa zamiast Cynic i Strawińskiego zamiast Mekong Delty i poczuj różnicę.
Co do Strawińskiego (czyli muzyki klasycznej) - najbardziej lubię XIX - wieczne symfonie (Mahler, Bruckner) oraz - kurde, zaraz ściagnę na siebie gromy i śmiech - operę. Dla człowieka zainteresowanego literaturą forma teatru muzycznego, choć staroświecka, jest nadal pociągająca. Odnośnie Strawińskiego: bezskutecznie poszukuję jego opery (właściwie oratorium) "Król Edyp".
Żeby nie było offtopu: występuję przeciwko punkowi właśnie dlatego, że to generalnie grafomania muzyczna. Grafomania z założenia, definicji, zapotrzebowania słuchaczy i wykonawców. Grafomania w metalu wynika raczej z braku umiejętności, a nie z założeń (oczywiście wyjątki są).
Pewnie. Siłą nie tylko punka czy metalu, ale rocka w ogóle są 2-3 konretne riffy, przejrzystość, zwartość i ostro zarysowane kontury. Do tego klasyczne instrumentarium - wokal, perka, bas i gitara. Kto potrafi to dobrze wykorzystać, wyjdzie z tarczą. Kto jako rockman będzie małpował inną muzykę, tylko się zbłaźni. Koń pociągowy przegra w wyścigach.
O jezu... BI to nie jest metal w klasycznym rozumieniu tego słowa. Ale ciągnąc wątek, można grać ambitną muzykę w piosenkowej, klasycznej rockowej konwencji bez małpowania jazzu i innych szmaciarskich tricków. "Dimension Hatross", "Altars of Madness", "Houses of the Holy" to najlepsze przykłady. No i pamiętajmy, że już wszystko zostało zagrane przez The Beatles. Nic więcej nie wymyślono, tylko kolorowanki według gotowych konturów. Sęk w tym, by nie używać chujowych kredek.
-
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1549
- Rejestracja: 20-05-2007, 16:28
JesterSS, nie uważasz, że przesadzasz? To to nazywasz małpowaniem to po prostu zwykła inspiracja. Muzycy rockowi mogą inspirować się muzyką symfoniczną, ludową, jazzem, i czym tam chcą. Przenikanie stylów, wpływów to normalka we współczesnej kulturze.
Zamknąłbyś rocka w swoich 3 riffach i dokąd by ten rock zajechał? Z metalem wygląda sprawa dokładnie tak samo. Niech sobie będą różne odłamy. Metal progresywny z gruntu musi byc gorszy od BM? Na mocy dekretu jesterSSa?
Zamknąłbyś rocka w swoich 3 riffach i dokąd by ten rock zajechał? Z metalem wygląda sprawa dokładnie tak samo. Niech sobie będą różne odłamy. Metal progresywny z gruntu musi byc gorszy od BM? Na mocy dekretu jesterSSa?