Ma sens ta interpretacja i czułem podskórnie, że to właśnie takie dziwactwo - literacki odpowiednik wysrania się na płótno w ramach performance'u. Z reguły lubię takie gówno na płótnie (czy w słoiku) jak jest obudowane kontekstem, ale tutaj trochę mnie pokonała ta forma. Niemniej wydaje mi się, że będę to pamiętał.
Poznałem chyba trzech kolesi, którzy jednorazowo palili herę i się nie wciągnęli, choć losy jednego potoczyły się ogólnie tak sobie. Usmażę się na weekend a potem wbiję na forum i strumieniem świadomości bez znaków przestankowych będę krzyczał, że ten chuj Żwirek namówił mnie na herę i patrzę się na buta w bezruchu od trzech dni.
Co teraz czytacie? v.2
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
- DST
- zahartowany metalizator
- Posty: 3482
- Rejestracja: 23-12-2010, 23:02
- ggfh
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1385
- Rejestracja: 09-03-2015, 17:32
Re: Co teraz czytacie? v.2
Żwirek i Muchomorek pisze: ↑17-09-2026, 08:59No ale kurde - kto normalny bawi się w trwające po kilkadziesiąt godzin biegi na dystansach rzędu 100, 200 albo i więcej kilometrów? Aż bym sobie sam pobiegł, ale to może w przyszłości. Na razie wyniosłem z tej książki przede wszystkim to, że maraton do którego się szykuję to jest zabawa dla dzieci a nie ̶p̶r̶a̶w̶d̶z̶i̶w̶y ̶b̶l̶a̶c̶k̶ ̶m̶e̶t̶a̶l̶ prawdziwe biegania i jest to bardzo pouczająca perspektywa!
No jak zycie pokazuje biegi 100+ robia ludzie na co dzien siedzacy za biurkami w korporacjach czy to od baz danych, czy asystentki prezesa. Nie sa to oczywiscie zawodnicy z czolowki, ale i nie przybiegaja na samym koncu, ani nie sa sciagani z trasy za niemieszczenie sie w limicie czasu odcinka. Bieganie w ich przypadku to nie wszystko, dochodza regularne odwiedziny na silowni, zra rozne suplementy, trzymaja sie diet i laza regularnie po lekarzach i fizjoterapeutach.
Jesli chcesz zaczac startowac biegi gorskie to licz sie z tym, ze starty na dystansach 80+ z reguly sa noca (1:00-3:00), 100+ nawet przed polnoca.
Jesli cos moge z dystansow do 70km polecic to na pewno biegi: Jaga-Kora (Rymanow Zdroj), Chudego Wawrzynca, Dolnoslaski Festiwal Biegow Gorskich.
PS. Czyzbys planowal start w maratonie warszawskim w weekend?
PS2. Ksiazke masz w formie papierowej czy jako ebook (np. mobi) ?
- Żwirek i Muchomorek
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1361
- Rejestracja: 30-05-2025, 23:31
Re: Co teraz czytacie? v.2
Brzmi sensownie, tzn. to pewnie wręcz konieczny warunek - ustabilizowane życie i siedząca praca. Biegałeś w takich imprezach?No jak zycie pokazuje biegi 100+ robia ludzie na co dzien siedzacy za biurkami w korporacjach czy to od baz danych, czy asystentki prezesa. Nie sa to oczywiscie zawodnicy z czolowki, ale i nie przybiegaja na samym koncu, ani nie sa sciagani z trasy za niemieszczenie sie w limicie czasu odcinka. Bieganie w ich przypadku to nie wszystko, dochodza regularne odwiedziny na silowni, zra rozne suplementy, trzymaja sie diet i laza regularnie po lekarzach i fizjoterapeutach.
Dzięki; jeszcze nie wiem, czy chcę zacząć - raz, że muszę się rozdziewiczyć i ten maraton (tak - warszawski, w niedzielę) przebiec, a dwa, że nie wiem wcale czy mi się podoba perspektywa biegania po górach. Po górach się fajnie chodzi, ale czy biega to musze jeszcze się zastanowićJesli chcesz zaczac startowac biegi gorskie to licz sie z tym, ze starty na dystansach 80+ z reguly sa noca (1:00-3:00), 100+ nawet przed polnoca.
Jesli cos moge z dystansow do 70km polecic to na pewno biegi: Jaga-Kora (Rymanow Zdroj), Chudego Wawrzynca, Dolnoslaski Festiwal Biegow Gorskich.
Pewnie byłoby łatwiej oswoić się z ideą terenowego biegania gdybym mieszkał na wsi. Pod Lublinem mam jakieś lasy, ale jest raczej płasko, co komplikuje sprawę. Najbliższe biegi ultra (do 102 km, więc jest w czym biec) są bodaj na Roztoczu - to mniej hardkorowy teren niż stricte góry, ale też pofałdowany, więc przewyższenia są. Mam natomiast doświadczenia z długimi dystansami na rowerze - jeździłem kiedyś sporo z sakwami, po sto i więcej kilometrów dziennie codziennie, więc nie są to dla mnie rzeczy zupełnie abstrakcyjne. Pewnie i do tego etapu za jakiś czas dotrę.
długopisyyyyy pisze:]odezwał się największy black metalowiec. Miastowy krawaciarz co chodzi na 8 godzin do budynku z rurami i rozmawia w przerwach z grubymi dziewczynami na papierosa i sie tam hihoczą wszyscy do ziebie jakby kartofla mieli w dupie
-
C//A
- w mackach Zła
- Posty: 983
- Rejestracja: 14-01-2024, 14:45
- ggfh
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1385
- Rejestracja: 09-03-2015, 17:32
Re: Co teraz czytacie? v.2
Nie pisz sie na poczatek na nic dluzszego po gorach niz 30/40 km z limitem czasu. Serio. Wiadomo, ze czolowka, ktora walczy o medale i kase wbiega pod gore, pedzi tez w dol. Raczej przygotuj sie na wchodzenie pod gore i bieganie po plaskim, i w dol.Tak, dystanse gorskie miedzy 30 a 50km, na Lemkowynie z dystansu 68km zszedlem po 45 - mialem awarie bidonu i poltora litra napoju poszlo w pizdu po plecach i nogachŻwirek i Muchomorek pisze: ↑23-09-2026, 10:50Brzmi sensownie, tzn. to pewnie wręcz konieczny warunek - ustabilizowane życie i siedząca praca. Biegałeś w takich imprezach?No jak zycie pokazuje biegi 100+ robia ludzie na co dzien siedzacy za biurkami w korporacjach czy to od baz danych, czy asystentki prezesa. Nie sa to oczywiscie zawodnicy z czolowki, ale i nie przybiegaja na samym koncu, ani nie sa sciagani z trasy za niemieszczenie sie w limicie czasu odcinka. Bieganie w ich przypadku to nie wszystko, dochodza regularne odwiedziny na silowni, zra rozne suplementy, trzymaja sie diet i laza regularnie po lekarzach i fizjoterapeutach.. Z reguly 2 biegi gorskie w sezonie (wiosna, jesien). Latem dla mnie jest za goraco.
Dystanse plaskie:
5km parkrun co tydzien w sobote - darmowy bieg z mierzeniem czasu, najblizszy masz w Lublinie - jest dosc ciezki - sa podbiegi w Ogrodzie Saskim
6-8 km tak na co dzien rano (powiedzmy 4 razy w tygodniu)
10-15-20km w niedziele jako dluzsze wybieganie plotkarskie.
polmaraton / maraton / ultramaraton (50+) - jak sa zawody.
Rzeznik jest specyficzny. Ja nie lubie tego festiwalu i po drugim razie (covidowym) calkowicie go olewam. To wlasnie byl taki bieg, ze zaczelo padac w piatek po poludniu i lalo do poniedzialkuDzięki; jeszcze nie wiem, czy chcę zacząć - raz, że muszę się rozdziewiczyć i ten maraton (tak - warszawski, w niedzielę) przebiec, a dwa, że nie wiem wcale czy mi się podoba perspektywa biegania po górach. Po górach się fajnie chodzi, ale czy biega to musze jeszcze się zastanowićJesli chcesz zaczac startowac biegi gorskie to licz sie z tym, ze starty na dystansach 80+ z reguly sa noca (1:00-3:00), 100+ nawet przed polnoca.
Jesli cos moge z dystansow do 70km polecic to na pewno biegi: Jaga-Kora (Rymanow Zdroj), Chudego Wawrzynca, Dolnoslaski Festiwal Biegow Gorskich.Kiedyś w Bieszczadach przypadkiem wpadłem na Bieg Rzeźnika. Zimno jak w kostnicy, deszcz napierdala, nic nie widać, a tu gromada jakichś wariatów w krótkich spodenkach ciśnie po zlanym wodą zboczu stromym jak schody na klatce w bloku. Na sam widok kolana mi zaczęły trzeszczeć.
Krotkie dystanse robisz solo - Rzeznika (86 lub 120) w parze. Polegasz takze na drugiej osobie, ktora maksymalnie za Toba moze byc 100m. Raz widzialem na mecie, ze wpadl koles i powiedzial, ze nie wie gdzie jest ten drugi od pary, bo on sie wklecze z tylu. A on musi juz do domu wracac
Na Rzeznika musisz miec sprawdzone buty z glebokim bieznikiem - na wypadek opadow deszczu i wszedobylskiego blota (np. Inov-8 Mudclaw). Ubior na zawodach to kwestia gustu i dystansu. Jak biegniesz 80+ to na trasie sa tzw. przepaki gdzie mozesz zmienic stroj, buty etc.
Co do warszawskiego - nie szarzuj z tempem, z reguly po 30km zaczyna doskwierac zmeczenie psychiczne. No chyba, ze mozesz z kims sobie gadac, albo masz jakis audiobook na sluchawkach. Ja tam z kolezanka bedziemy celowac w 3:40-3:45.
Pewnie byłoby łatwiej oswoić się z ideą terenowego biegania gdybym mieszkał na wsi. Pod Lublinem mam jakieś lasy, ale jest raczej płasko, co komplikuje sprawę. Najbliższe biegi ultra (do 102 km, więc jest w czym biec) są bodaj na Roztoczu - to mniej hardkorowy teren niż stricte góry, ale też pofałdowany, więc przewyższenia są. Mam natomiast doświadczenia z długimi dystansami na rowerze - jeździłem kiedyś sporo z sakwami, po sto i więcej kilometrów dziennie codziennie, więc nie są to dla mnie rzeczy zupełnie abstrakcyjne. Pewnie i do tego etapu za jakiś czas dotrę.
Na poczatku pazdziernika - w Supraslu - jest super impreza Bison UltraTrail - tu polecam dystanse 30 i 50k,
Od 2 czy 3 lat orgaznizuja tez zawody rowerowe (chyba sa rozgrywane w niedziele)
Rowerowanie zupelnie nie jest podobne do biegania. Zupelnie inne miesnie pracuja. No i po dluzszym bieganiu tylek nie boli
-
Nasum
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 16885
- Rejestracja: 21-01-2011, 11:12
Re: Co teraz czytacie? v.2
Żwirek i Muchomorek pisze: ↑22-09-2026, 22:13
. Stąd cut-up - tzn. najpierw napisał tę powieść, a potem pociął na kawałki i posklejał w przypadkowy kolaż.
Serio tak to wyglądało? Tego nie wiedziałem.
Przypomina mi to nieco "Grę w klasy" Cortazara. Ale to też ciężka lektura - podobno z powodu zapętlenia rozdziałów można ją czytać w nieskończoność, wspak, wedle numeracji, wedle wskazówek autora, strona po stronie, jak kto woli.


