Można się już zapoznać z całością:
DESECRESY
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
Regulamin forum
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
- Jimmy Boyle
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2673
- Rejestracja: 21-12-2010, 21:06
-
Nasum
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 16642
- Rejestracja: 21-01-2011, 11:12
Re: DESECRESY
Obiecujące. Mi ostatnia płyta Desecresy mocno przypadła do gustu. Lubię te transowe rytmy, walcowate zwolnienia, dudniący bas , przemykające w tle zimne melodie, bulgoczący wokal i tony apokaliptycznego klimatu. Z chęcią wysłucham całości.
-
Alter Ego
- postuje jak opętany!
- Posty: 624
- Rejestracja: 07-02-2026, 12:51
Re: DESECRESY
Jeśli chodzi o doprowadzenie death metalu do stanu psychodelicznego uniesienia to Desecresy jest zjawiskowym projektem.
-
Nasum
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 16642
- Rejestracja: 21-01-2011, 11:12
Re: DESECRESY
Jimmy Boyle pisze: ↑16-04-2026, 20:52Pewno swego opus magnum nie przebiją, ale i tak kupie, bo jeszcze nigdy sie na nich nie zawiodłem.
Coś w tym jest - mielą swoje niemal co płytę, ale i tak człowiek jak chwyci te melodie to słucha z przyjemnościa. Niby wiadomo czego się spodziewać, zaskoczenia nie ma, a jednak, jakaś iskierka przeskoczy, która sprawia, że po prostu nie nudzą. Nie wszystkie płyty są na takim samym poziomie, ale ostatnie były ok.
-
Nasum
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 16642
- Rejestracja: 21-01-2011, 11:12
-
Nasum
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 16642
- Rejestracja: 21-01-2011, 11:12
Re: DESECRESY
Fajny album, słucham własnie i stwierdzam, że dobrze wchodzi. Nic nowego, żadnej rewolucji, żadnej ewolucji, ale tony klimatu, chłód, osamotnienie i poczucie pustki, takiej przytłaczającej, którą na pewno czuli bohaterowie filmu "Coś" w chwili, kiedy doszło do nich, że nie wyjdą z tego żywi.
-
Nasum
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 16642
- Rejestracja: 21-01-2011, 11:12
Re: DESECRESY
Desecresy nie jest zespołem, który zachwyca słuchacza wirtuozerią, technicznymi wygibasami na gitarach czy obłakanymi tempami perkusji, nie ma tutaj jadowitych, pełnych furii wokali, a i na muzyczne eksperymenty które zaskakiwałyby swoim odważnym podejściem czy oryginalnością też nie ma co liczyć. Żadnej muzycznej rewolucji, żadnej ewolucji tutaj nie znajdziecie, wszystko co usłyszycie, usłyszeliście już na poprzednich krążkach, a mimo to, ci z was, którzy lubią ten zespół, nową płytę przyjmą z niekłamaną przyjemnością. Muzyka która wypełnia ten krążek sączy się niemiłosiernie powoli z głośników, gęsta i nieprzenikniona niczym smoła wylewa się powoli roznosząc w powietrzu duszący zapach. Myliłby się jednak ten, komu smoła kojarzy się od razu z piekielnymi temperaturami - tutaj wieje chłodem, mróz ścina wszystko dookoła, każdy oddech jest zaznaczony kłębem pary przy ustach, powoli acz nieubłaganie słupek rtęci spada w dół, wraz z kolejnymi utworami przesuwa się daleko poza granicę zera. Jeśli widzieliście "The Thing" to z pewnością odnajdziecie tutaj klimat rodem ze zniszczonej stacji gdzieś na Antarktydzie.... Słuchając tej płyty przemieszczacie się powoli wśród spalonych budynków, słyszycie każdy niepokojący dźwięk dobiegający zza waszych pleców, wiatr przynosi ze sobą ciemność i zimno, które wkrótce pokryje wszystko lodowym całunem. Te dźwięki które przypominają jęki rozpaczy, jęki ludzi pogodzonych ze swym losem i z pełną świadomością czekający na pocałunek śmierci wypełniają cały czas trwania płyty. Jest to powolny marsz ku lodowemu grobowcu w którym spoczną nie tylko ostatni żyjący spośród załogi, ale także istota z innego świata, zło, które pożarło ich w chwili, kiedy nieopatrznie je uwolnili. Ostatni łyk whisky, ostatnie spojrzenie na gasnące płomienie i powolne zamarzanie..... Żadnej nadziei, znikąd ratunku, bezdenna rozpacz i podróż ku otchłani. To znajdziecie na "The secret of death". Znajdziecie tu muzykę gęstą od klimatu, ciężką i mroczną, powolną i w pewnym sensie majestatyczną, to pomruki z otwartego grobu, tajemnicze słowa wypowiedziane w niezrozumiałym języku, kuszące i zniewalające. Oprócz walcowatych gitar które przytłaczają swoim ciężarem, znajdziecie tu sporo klimatycznych zagrywek wypełnionych chorobliwymi melodiami, wszystko zagęszczone do maksimum.... Jeżeli jesteście gotowi na podróż w otchłań - nie pozostaje już nic innego niż nacisnąć przycisk "play". Zobaczcie sami, dokąd was zaprowadzi...
-
Alter Ego
- postuje jak opętany!
- Posty: 624
- Rejestracja: 07-02-2026, 12:51
Re: DESECRESY
Piękna recenzja dla twardego elektoratu Desecresy, do którego również się zaliczam.
-
Alter Ego
- postuje jak opętany!
- Posty: 624
- Rejestracja: 07-02-2026, 12:51
Re: DESECRESY
Świeża dostawa fińskich grzybków halucynogennych wjechała już po raz dziewiąty dzięki firmie Desecresy. Jest to 10 rok gdy ww. marka działa jako jednoosobowa działalność gospodarcza, ale w niczym nie ujmuje to jakości oferowanego produktu, którym w dalszym ciągu jest transowy i potężny death/doom metal, będący wytworem pogrążonej w swoich tajemnicach jaźni, przemierzającej nieznane ogółowi ścieżki w południowej Finlandii. Głównym punktem reklamy „The Secret of Death” powinno być hasło: „Nie zmieniono nic, żebyś poczuł się równie dobrze jak zawsze”. Starannie skrywana receptura balansu między, wzmocnionym nisko osadzonym growlingiem ciężarem a ponurą atmosferą, jaką tworzy pierwszorzędna partia gitar, znowu zdały egzamin. Uczciwie trzeba powiedzieć, że szef i pracownik firmy Desecresy Tommi Gronqvist jest coraz lepszym muzykiem. Ogarnął sprzęt bardzo profesjonalnie, a zaoferowane nam 8 pieśni nie nuży i nie sprawia wrażenia „zjadania” jednego utworu przez kolejny z ograniczeniem do przyjemnego minimum objawów efektu deja vu. Już pierwszy utwór „Gorge of the Dead” buja średnimi tempami i charakterystycznie plumkającą w tle gitarą, która z czasem przejmuje pierwsze skrzypce. Majestatyczne wprowadzenie w klimat, jaki będzie naszym udziałem przez trwanie całego albumu. „It Appears in a Dream” nie pozostawia złudzeń, że czas spędzony z „Tajemnicą śmierci” nie będzie stracony. Jest to jeden z najbardziej doomowych kawałków tej produkcji, a skojarzenia z chwalebnym „The Doom Skeptron” nie będą w tym przypadku chybione”. Znakomity walec. Z kolei bardziej toporny, ale również energiczny „Crypthymn” skupił moje myśli na okładce i skierował ku spostrzeżeniu, że wszechogarniający mróz może być piekielnie gorący. To ten z utworów gdzie można docenić naprawdę dobrą i urozmaiconą pracę bębnów. „Ancient Timbre of Demise” może być najlepszym odcinkiem tej płyty. Zaczyna się deathmetalowym wulkanem, który po gwałtownej erupcji rozlewa się po sparaliżowanej ziemi. To tutaj Tommi daje smaczny popis na gitarze, od której przez dobrych parę chwil nie może się oderwać by znowu przypuścić wulkaniczny atak. Równie deathmetalowo jest na „Summoned With Necrolunar Telepathy” z tym, że tutaj nieco rozczarowała mnie cykająca perkusja. „Vanishing Existence” kończy to dzieło. Zaczyna się przepięknym i złowrogim intro by znowu nieco rozbujać emocje i powrócić do pierwszej części utworu.
W obliczu tego, że fińskiego death metalu jest teraz tyle co kot napłakał, a co roku na palcach jednej ręki bez kciuka można policzyć pozycje warte polecenia, trzeba szczególnie docenić fakt wydania kolejnego opusu Desecresy. Konsumenci z kartą stałego klienta, na pewno się nie zawiodą, a ci, których nie przekonało poprzednich 8 albumów nie mają czego tu szukać. Warto jednak podkreślić, że „The Secret of Death” płynie wartko do przodu i unika mielizn, co mogło mieć miejsce na kilku ostatnich tego wyjątkowego projektu z Finlandii.
W obliczu tego, że fińskiego death metalu jest teraz tyle co kot napłakał, a co roku na palcach jednej ręki bez kciuka można policzyć pozycje warte polecenia, trzeba szczególnie docenić fakt wydania kolejnego opusu Desecresy. Konsumenci z kartą stałego klienta, na pewno się nie zawiodą, a ci, których nie przekonało poprzednich 8 albumów nie mają czego tu szukać. Warto jednak podkreślić, że „The Secret of Death” płynie wartko do przodu i unika mielizn, co mogło mieć miejsce na kilku ostatnich tego wyjątkowego projektu z Finlandii.

