
Zwierzęta masterfulowców
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
- Major Zagłoba
- postuje jak opętany!
- Posty: 547
- Rejestracja: 08-11-2024, 16:30
- Lokalizacja: Zaolzie
- Kontakt:
Re: Zwierzęta masterfulowców
Ja jeszcze polecę ubezpieczenie zdrowotne dla zwierzaka. Widziałem rok albo nawet dwa temu, że petexpert wszedł do Polski. Nie wiem ile klinik weterynaryjnych z nimi współpracuje, ale przy wizycie wystarczy tylko zgłosić że się korzysta i powyżej pewnej kwoty dopłacają. W takich Czechach chyba nie ma weterynarza, który by z nimi nie współpracował i okolo stówki miesięcznie kosztuje ubezpieczenie tej bestii


- Sybir
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 11956
- Rejestracja: 16-11-2011, 22:15
- Lokalizacja: Voivodowice
Re: Zwierzęta masterfulowców
A, to nie, na taką wysokość to skaczą/wspinają się spokojnie.
Tak właśnie. A bestia piękna.Major Zagłoba pisze:Ja jeszcze polecę ubezpieczenie zdrowotne dla zwierzaka.
nicram pisze:Antichrist niszczy UaFM w pięć sekund.
Triceratops pisze:szczepic sie mozna na rzadko mutujace i w miare stale genetycznie wirusy, jak gruzlica, krztusiec, blonica czy np koklusz
- Hellion
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1118
- Rejestracja: 11-08-2012, 22:26
Re: Zwierzęta masterfulowców
Nie no, rolka do ubrań to przy MC obowiązkowo. Futro lata wszędzie. Czesać trzeba, ale koty same też sobie świetnie radzą.
Nie skaczą jakoś bardzo, nie wspinają się po firanach, telewizorów nie zwalają.
Psy w ciele kotów. Mój podaje łapę, przybija piątkę, wita mnie w drzwiach. Przychodzi jak go po imieniu wołam.
Sprawa kuwety jest ciekawa, bo balasy wali też jak pies, duuuże. No i sama toaleta niestety musi być XL, bo miejsca by wygodnie się załatwić, kot potrzebuje dużo.
Generalnie the best kot ever. Wspaniała rasa.
Nie skaczą jakoś bardzo, nie wspinają się po firanach, telewizorów nie zwalają.
Psy w ciele kotów. Mój podaje łapę, przybija piątkę, wita mnie w drzwiach. Przychodzi jak go po imieniu wołam.
Sprawa kuwety jest ciekawa, bo balasy wali też jak pies, duuuże. No i sama toaleta niestety musi być XL, bo miejsca by wygodnie się załatwić, kot potrzebuje dużo.
Generalnie the best kot ever. Wspaniała rasa.
- Najprzewielebniejszy
- zahartowany metalizator
- Posty: 4511
- Rejestracja: 31-12-2001, 18:22
Re: Zwierzęta masterfulowców
Jest jeszcze jedna cecha maine coonow.
Sa piekielnie gadatliwe.
I o ile w dzien to masa radochy jak komentują kazdy swoj ruch, tak w nocy jak ci przylazi i pierdoli nad uchem...
Rusek 2 miesiące po wprowadzce przestawil sie kompletnie na dzienny tryb. Cala noc przesypia w nogach. A Mc gaaadaaaaaa o 2iej. Przynosi zabawkę o 3ciej. O 4 komentuje, ze sie kładzie. A o 5tej nadaje spod koldry, ze mu gorąco.
Jak go wymeczymy i zajmiemy w ciagu dnia to jest spokoj noca. Ale jak nie. No to nocny koncert gwarantowany.
Sa piekielnie gadatliwe.
I o ile w dzien to masa radochy jak komentują kazdy swoj ruch, tak w nocy jak ci przylazi i pierdoli nad uchem...
Rusek 2 miesiące po wprowadzce przestawil sie kompletnie na dzienny tryb. Cala noc przesypia w nogach. A Mc gaaadaaaaaa o 2iej. Przynosi zabawkę o 3ciej. O 4 komentuje, ze sie kładzie. A o 5tej nadaje spod koldry, ze mu gorąco.
Jak go wymeczymy i zajmiemy w ciagu dnia to jest spokoj noca. Ale jak nie. No to nocny koncert gwarantowany.
- Żułek
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 17313
- Rejestracja: 10-07-2013, 15:43
- Lokalizacja: from hell
Re: Zwierzęta masterfulowców

jesteś Sheldonem ?
Mocarne knury w butach biegają po lesie z połówkami melona na głowach wykrzykując pod adresem maciory jestem chomikiem z azbestu.
memberlist.php?mode=&sk=d&sd=d#memberlist
memberlist.php?mode=&sk=d&sd=d#memberlist
- Hellion
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1118
- Rejestracja: 11-08-2012, 22:26
Re: Zwierzęta masterfulowców
A to też. Najpierw zapowiada godzinę, że idzie do kuwety, a po wszystkim śpiewająco oznajmia, że z niej wyszedł. Chociaż mój w tym miesiącu skończył 9 lat i jakoś tak trochę mniej już gadatliwy jest. No, ale zdarza mu się łazić po chacie i wydawać te swoje maincoonowe trele.Najprzewielebniejszy pisze: ↑19-05-2026, 21:52Jest jeszcze jedna cecha maine coonow.
Sa piekielnie gadatliwe.
I o ile w dzien to masa radochy jak komentują kazdy swoj ruch, tak w nocy jak ci przylazi i pierdoli nad uchem...
Rusek 2 miesiące po wprowadzce przestawil sie kompletnie na dzienny tryb. Cala noc przesypia w nogach. A Mc gaaadaaaaaa o 2iej. Przynosi zabawkę o 3ciej. O 4 komentuje, ze sie kładzie. A o 5tej nadaje spod koldry, ze mu gorąco.
Jak go wymeczymy i zajmiemy w ciagu dnia to jest spokoj noca. Ale jak nie. No to nocny koncert gwarantowany.
- empir
- zahartowany metalizator
- Posty: 5888
- Rejestracja: 31-08-2008, 23:17
- Lokalizacja: silesia
Re: Zwierzęta masterfulowców
Prawie ich nie widać. Chyba, że w środku nocy gdy uprawiają kocie wyścigi. Wtedy je czasem widać ale mega słychac.
- Żułek
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 17313
- Rejestracja: 10-07-2013, 15:43
- Lokalizacja: from hell
Re: Zwierzęta masterfulowców
miałem kiedyś kota przez jakiś czas (tego w głowie nie licze) ale 4 ?
nie wyobrażam se tego
nie wyobrażam se tego
Mocarne knury w butach biegają po lesie z połówkami melona na głowach wykrzykując pod adresem maciory jestem chomikiem z azbestu.
memberlist.php?mode=&sk=d&sd=d#memberlist
memberlist.php?mode=&sk=d&sd=d#memberlist
-
Wojna
- w mackach Zła
- Posty: 712
- Rejestracja: 19-02-2018, 09:19
- Lokalizacja: Rzeka Bóbr .
Re: Zwierzęta masterfulowców
U nas na dzielnicy to jest 3 osiedla jest jedna samotna kobieta co ma 4 koty . Ale to jest wariatka .
- ŚWIAT BEZ KOŃCA
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 12179
- Rejestracja: 27-08-2018, 10:24
Re: Zwierzęta masterfulowców
Mialem do niedawna znajoma, ktora, jak tylko wybila 40-ka, dotarla do momentu, kiedy juz chyba uznala, ze jak juz chlopa nie ma, to nie bedzie. W tym momencie koty zaczely paczkowac. Najpierw jeden; potem okazalo sie, ze jego siostra z tego samego miotu tez potrzebuje domu, bo nowy wlasciciel jest cierpi na alergie. Dalej zwiazala sie z jakas fundacja i mnozyly sie coraz bardziej. Mieszkanie 37 m2. W momencie, gdy doszlo do dziesieciu, trudno juz bylo gdzies usiasc. Gdy do niej wpadalem, to bylo to interesujace doswiadczenie samo w sobie, z jednym kotem mialem troche glebsza relacje. No ale tak czy siak brakowalo zawsze rak do glaskania. Jeden byl dziki i jak tylko sie zblizalem na wiecej niz metr, to syczal. A ze mieszkanie male, to dzialo sie to prawie caly czas. Laczyly sie one w grupy, zawieraly sojusze, lamaly sojusze i zmienialy je. Jeden ciagle wyl pod drzwiami, ze chce wyjsc, dwa sie bily. Gdy zadzwonilem do niej kolejny raz, i spytalem ile ma teraz, i powiedziala, ze czternascie, to stwierdzilem, ze wpadanie do niej na herbate nie ma juz zadnego sensu.
Wiadomo, ze pierwsza mysla czytajacego bedzie, ze to wariatka. Nie. To byla przez wiele lat moja dobra znajoma. Ekscentryczna, ale nie wariatka, ma normalna prace, swoje mieszkanie, budowala do tego wolontarialnie budki dla kotow na zime itd. Rozmowa z nia czasami bywala dziwna, ale ogolnie to lubilem ja. Jakos potem nam sie drogi rozeszly.
Wiadomo, ze pierwsza mysla czytajacego bedzie, ze to wariatka. Nie. To byla przez wiele lat moja dobra znajoma. Ekscentryczna, ale nie wariatka, ma normalna prace, swoje mieszkanie, budowala do tego wolontarialnie budki dla kotow na zime itd. Rozmowa z nia czasami bywala dziwna, ale ogolnie to lubilem ja. Jakos potem nam sie drogi rozeszly.
Find your flow
- empir
- zahartowany metalizator
- Posty: 5888
- Rejestracja: 31-08-2008, 23:17
- Lokalizacja: silesia
- Żwirek i Muchomorek
- w mackach Zła
- Posty: 937
- Rejestracja: 30-05-2025, 23:31
Re: Zwierzęta masterfulowców
Tak, jak się ma więcej kotów to się tworzy cała złożona struktura społeczna z różnymi napięciami. W zasadzie przy dwóch już tak jest, a im więcej kotów tym bardziej. Wojny o terytoria i takie tam. Masa radości, można nic nie robić tylko się tym pierdolnikiem zajmować.ŚWIAT BEZ KOŃCA pisze: ↑20-05-2026, 10:23Laczyly sie one w grupy, zawieraly sojusze, lamaly sojusze i zmienialy je.
Najwięcej ile widziałem w jednym domu to siedem, ale to była specyficzna sytuacja. Znajomi mieli dom - spory - i mieli kocicę, która wyłaziła do ogrodu, więc w końcu wróciła z większą ilością kotów w brzuchu. A jak już się te kociaki urodziły, to okazało się że to takie ...:::hIhHaihi sŁodZiutKie hahaha CukiErEczkI oHoHohO:::... że żal im było je oddawać, więc zostały. Potem historia się powtórzyła z jedną z tych nowych kotek i dopiero wtedy ktos wpadł na pomysł, że sterylizować można nie tylko kocury, ale też samice - znajomi poobcinali wszystkim kotom co trzeba, skończyło się babci sranie małymi kociakami, no i zostali z siódemką takich puchatych grubasów w domu. A to nie były małe koty, tylko wielkie, tłuste skurwysyny po siedem-osiem kilogramów każdy. Jak taka ekipa wpierdoli się człowiekowi w nocy do łóżka to się można udusić.
W bloku trudno mi sobie coś takiego wyobrazić - mając dwa koty (plus jeszcze żonę i potomka) mam wrażenie, że nie ma dla mnie w tym zwierzyńcu miejsca - ale w domu to właściwie czemu nie? Tylko żarcia idzie pewnie tyle, że szkoda gadać.
@Sybir.
Dzięki za info, będę miał na uwadze. Moje koty raczej nie zbliżają się do grobu jeszcze, ale młode też nie są, więc jak będzie się zbliżał czas na nowego domownika to pewnie się na Maine Coona skuszę. Sądząc z opisów forumowiczów, jest to taki typ kota jaki lubię.
It's a Kafka high. You feel like a bug.
***
Przygody Batona na czarnym lądzie
***
Przygody Batona na czarnym lądzie






