No dobra też wrzucę, bo jesteś tu jedną z niewielu osób godnych zaufania.
JUNGLE ROT
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
Regulamin forum
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
-
Pacjent
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 16546
- Rejestracja: 12-12-2006, 09:30
Re: JUNGLE ROT
Jeśli prawdę można wypowiedzieć tylko szeptem, oznacza to, że kraj został opanowany przez wrogów.
-
Nasum
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 16616
- Rejestracja: 21-01-2011, 11:12
Re: JUNGLE ROT
Nie słyszałeś jeszcze? To przesłuchaj i podziel się wrażeniami. Ciekaw jestem czy tylko mi JR zrobił tak dobrze. A może płyta jest do bólu przeciętna i mam problemy ze słuchem?
-
Pacjent
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 16546
- Rejestracja: 12-12-2006, 09:30
Re: JUNGLE ROT
Gdzieś tam minąłem się z tym albumem, ale zespół lubię, więc dam im szansę.
Jest to być może najbardziej klasyczny, metalowy album Jungle Rot. To samo z produkcją. Jeśli ktoś liczy na ciężar i miażdżenie kości do to zapraszam na inną płytę. Sporo tu Unleashed czyli, oprócz wokalu, dziarskiej jazdy do przodu. Pewnie gdybym za chwilę puścił tu sobie, którąś z ostatnich płyt Carcass to też znalazłbym wspólne mianowniki, np. w "Maggot Infested". Z kolei te nieliczne wolniejsze fragmenty należą do najsłabszych ("Death Squad", "Beyond the Grave"). Podejrzewam, że te 10 kawałów może zdecydowanie bardziej zrobić krzywdę na żywo, zwłaszcza w małym klubie w środkowej Europie. Na kolejnej płycie życzę sobie więcej rzezi jaka ma miejsce w pierwszej fazie "Total Extinction" i trochę pierwotnej agresji z debiutu. Album roku to nie jest, ale bardzo dobry materiał szanowanych weteranów jak najbardziej.
Jeśli prawdę można wypowiedzieć tylko szeptem, oznacza to, że kraj został opanowany przez wrogów.
- Żułek
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 17301
- Rejestracja: 10-07-2013, 15:43
- Lokalizacja: from hell
Re: JUNGLE ROT
nie tylko koncert się zbliża 
Mocarne knury w butach biegają po lesie z połówkami melona na głowach wykrzykując pod adresem maciory jestem chomikiem z azbestu.
memberlist.php?mode=&sk=d&sd=d#memberlist
memberlist.php?mode=&sk=d&sd=d#memberlist
-
Nasum
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 16616
- Rejestracja: 21-01-2011, 11:12
Re: JUNGLE ROT

Jakby ktoś pytał o okładkę, to proszę bardzo.
-
Nasum
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 16616
- Rejestracja: 21-01-2011, 11:12
Re: JUNGLE ROT
Kolejny kawałek z nowej płyty. Strzał prosto w ryj. Dla mnie rewelacyjny utwór, prosty, bez technicznych fajerwerków, ale zagrany z pasją i takim ogniem, że nie mam pytań. Jest ciężko, walcowato wręcz, jest moc i chce się tego słuchać, mimo że na kolejnych krążkach panowie prochu nie wymyślają i grają raczej w mocno ograniczonej przestrzeni. Dla mnie rewelacja, zwłaszcza końcówka kiedy wchodzi solówka.
- Żułek
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 17301
- Rejestracja: 10-07-2013, 15:43
- Lokalizacja: from hell
Re: JUNGLE ROT
troche nie tak 
ja bym raczej powiedział że pierwszy utwór to jest "Strzał prosto w ryj" natomiast ten "Jest ciężko, walcowato wręcz, jest moc" i teraz ma to nieco więcej sensu
co do reszty 
ja bym raczej powiedział że pierwszy utwór to jest "Strzał prosto w ryj" natomiast ten "Jest ciężko, walcowato wręcz, jest moc" i teraz ma to nieco więcej sensu
Mocarne knury w butach biegają po lesie z połówkami melona na głowach wykrzykując pod adresem maciory jestem chomikiem z azbestu.
memberlist.php?mode=&sk=d&sd=d#memberlist
memberlist.php?mode=&sk=d&sd=d#memberlist
- Żułek
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 17301
- Rejestracja: 10-07-2013, 15:43
- Lokalizacja: from hell
Re: JUNGLE ROT
całość już śmiga po wypożyczalniach i kopie bardzo ładnie 
Mocarne knury w butach biegają po lesie z połówkami melona na głowach wykrzykując pod adresem maciory jestem chomikiem z azbestu.
memberlist.php?mode=&sk=d&sd=d#memberlist
memberlist.php?mode=&sk=d&sd=d#memberlist
-
Nasum
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 16616
- Rejestracja: 21-01-2011, 11:12
Re: JUNGLE ROT
No to byś podał linka kolegom, a nie tylko mówisz że śmiga i heheszki jakieś.
- Żułek
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 17301
- Rejestracja: 10-07-2013, 15:43
- Lokalizacja: from hell
Re: JUNGLE ROT
jak to pisałem to nie było jeszcze na jutubku 
kto chciał to sobie poradził
lub nie 
kto chciał to sobie poradził
Mocarne knury w butach biegają po lesie z połówkami melona na głowach wykrzykując pod adresem maciory jestem chomikiem z azbestu.
memberlist.php?mode=&sk=d&sd=d#memberlist
memberlist.php?mode=&sk=d&sd=d#memberlist
-
Alter Ego
- postuje jak opętany!
- Posty: 562
- Rejestracja: 07-02-2026, 12:51
Re: JUNGLE ROT
Jungle Rot to do tego stopnia niepozorny zespół, że niektórych może zdziwić fakt wydania przez Amerykanów już 11 albumu. Źródła dla naiwnych podają wprawdzie, że tych albumów jest jeszcze więcej, ale to dlatego, że „robią” z dema „Skin the Living” pełnowymiarowy debiut. Z delikatnym przymrużeniem oka można stwierdzić, że Amerykanom najbardziej należy na szacunku fanów, a ci ich szanują za żelazną konsekwencję i wierność stylowi, zakorzenionemu w twórczości takich ikon jak Obituary, Unleashed i Benediction. Tak dokładnie jest na „ Cruel Face of War”. Jakby na podkreślenie 1/3 tej tezy w jednym z kawałków udziela się sam Dave Ingram. Skutkiem takiego postępowania jest uczucie głębokiej satysfakcji podczas konsumpcji tego albumu, które można porównać do wypicia sprawdzonej i dobrze schłodzonej wódki bez zapojki w rześki jesienny wieczór. Ciepło i przyjemne uczucie, które opanowuje gardło po ww. zabiegu odpowiada energii, przystępności i dziarskości kolejnego materiału Jungle Rot. Wprawdzie produkcja „ Cruel Face of War” jest o jeden/dwa poziomy za bardzo nowoczesna, jak na moje standardy, i poddałby ją dodatkowej destylacji, ale nie zaprzeczę, że nieźle idzie to w parze z energicznym, a nawet atrakcyjnym dla ucha przekazem Jungle Rot. To jest death metal dla ludzi, którzy mają mało czasu – szybki łyk mocnej wódeczki i gwarantowany efekt. Utwory ekipy z Wisconsin nie mają żadnych tajemnic i zawiłości. Tylko bezpośredni i prosty przekaz, który jest od razu przyswajany, a nawet jeśli pojawi się myśl, że to już było to nie ma problemu, bo smakuje wyśmienicie. Siłą rzeczy nie jest to również death metal, który idzie w parze z nadmierna brutalnością i kosmicznymi przyspieszeniami. Wbrew opinii AI, która częstuje nas np. takimi wynurzeniami: „Jeśli lubicie klasyczny, amerykański death metal w stylu Cannibal Corpse, Dying Fetus czy wczesnego Suffocation, ta płyta jest dla Was obowiązkowa.” „Brutalność na najwyższym poziomie”. A właśnie, że nie i cały w tym urok. Jungle Rot jest zbiorem wspólnym europejskiego i amerykańskiego death metalu, który zastygł w pierwszej połowie lat 90-ych, a jego głównymi cechami są przejrzystość brzmienia, całkowite odrzucenie chaosu oraz brak kamuflażu w postaci miażdżącej brutalności. Sprawdza się zarówno w dużym pomieszczeniu, jako tło do waszej codzienności, i na słuchawkach w plenerze, gdy możecie przesłać uśmiech komuś właśnie napotkanemu, bo z pewnością będziecie w tym momencie zadowoleni.
- Żwirek i Muchomorek
- w mackach Zła
- Posty: 935
- Rejestracja: 30-05-2025, 23:31
Re: JUNGLE ROT
Analiza: Prawdopodobieństwo pochodzenia od AI: ~10-20%Alter Ego pisze: ↑19-05-2026, 15:31Jungle Rot to do tego stopnia niepozorny zespół, że niektórych może zdziwić fakt wydania przez Amerykanów już 11 albumu. Źródła dla naiwnych podają wprawdzie, że tych albumów jest jeszcze więcej, ale to dlatego, że „robią” z dema „Skin the Living” pełnowymiarowy debiut. Z delikatnym przymrużeniem oka można stwierdzić, że Amerykanom najbardziej należy na szacunku fanów, a ci ich szanują za żelazną konsekwencję i wierność stylowi, zakorzenionemu w twórczości takich ikon jak Obituary, Unleashed i Benediction. Tak dokładnie jest na „ Cruel Face of War”. Jakby na podkreślenie 1/3 tej tezy w jednym z kawałków udziela się sam Dave Ingram. Skutkiem takiego postępowania jest uczucie głębokiej satysfakcji podczas konsumpcji tego albumu, które można porównać do wypicia sprawdzonej i dobrze schłodzonej wódki bez zapojki w rześki jesienny wieczór. Ciepło i przyjemne uczucie, które opanowuje gardło po ww. zabiegu odpowiada energii, przystępności i dziarskości kolejnego materiału Jungle Rot. Wprawdzie produkcja „ Cruel Face of War” jest o jeden/dwa poziomy za bardzo nowoczesna, jak na moje standardy, i poddałby ją dodatkowej destylacji, ale nie zaprzeczę, że nieźle idzie to w parze z energicznym, a nawet atrakcyjnym dla ucha przekazem Jungle Rot. To jest death metal dla ludzi, którzy mają mało czasu – szybki łyk mocnej wódeczki i gwarantowany efekt. Utwory ekipy z Wisconsin nie mają żadnych tajemnic i zawiłości. Tylko bezpośredni i prosty przekaz, który jest od razu przyswajany, a nawet jeśli pojawi się myśl, że to już było to nie ma problemu, bo smakuje wyśmienicie. Siłą rzeczy nie jest to również death metal, który idzie w parze z nadmierna brutalnością i kosmicznymi przyspieszeniami. Wbrew opinii AI, która częstuje nas np. takimi wynurzeniami: „Jeśli lubicie klasyczny, amerykański death metal w stylu Cannibal Corpse, Dying Fetus czy wczesnego Suffocation, ta płyta jest dla Was obowiązkowa.” „Brutalność na najwyższym poziomie”. A właśnie, że nie i cały w tym urok. Jungle Rot jest zbiorem wspólnym europejskiego i amerykańskiego death metalu, który zastygł w pierwszej połowie lat 90-ych, a jego głównymi cechami są przejrzystość brzmienia, całkowite odrzucenie chaosu oraz brak kamuflażu w postaci miażdżącej brutalności. Sprawdza się zarówno w dużym pomieszczeniu, jako tło do waszej codzienności, i na słuchawkach w plenerze, gdy możecie przesłać uśmiech komuś właśnie napotkanemu, bo z pewnością będziecie w tym momencie zadowoleni.
Świadomy argument "pro-człowiek":
KLUCZOWE: Autor wprost krytykuje AI w tekście!
"Wbrew opinii AI, która częstuje nas np. takimi wynurzeniami: 'Jeśli lubicie klasyczny, amerykański death metal...'"
To jest wyraźne pokazanie, że zna różnicę między szablonowym AI-tekstem a swoim pisaniem. To samo czytanie meta-świadomości działa na korzyść człowieka.
Cechy człowieka:
Osobliwe porównania:
"wódka bez zapojki w rześki jesienny wieczór"
"szybki łyk mocnej wódeczki"
"destylacja" jako metafora dla ulepszenia (specyficznie dobrana)
Błędy naturalne:
" Cruel Face of War" (spacja na początku)
Niekonsekwencje ortograficzne
Autentyczna specjalistyczna wiedza:
Dave Ingram (rzeczywisty wokalista Benediction)
Konkretne porównania do zespołów (Obituary, Unleashed, Benediction)
Dokładna obserwacja: "zbiorem wspólnym europejskiego i amerykańskiego death metalu"
Naturalny przepływ z ironiąą:
Przeskok do krytyki AI
Osobliwe porównanie do uśmiechu w plenerze na koniec
Osobowość autora:
Wyraźny punkt widzenia
Opiniuje, nie opisuje neutralnie
Humor jest specyficzny dla subkultury
Czemu to NIE AI:
Verdict: To jest tekst rzeczywistego metal fana, który recenzuje świadomie i krytycznie
Tym razem tekst jest bardziej strukturalny, ale to po prostu bardziej dojrzały writing, nie znak AI.
It's a Kafka high. You feel like a bug.
***
Przygody Batona na czarnym lądzie
***
Przygody Batona na czarnym lądzie

