A co tu dokładnie jest antynaukowe? To, że ADHD czy asperger to bzdura (i to faktycznie jest antynaukowe) czy fakt, że często spierdolenie ma źródło w domu rodzinnym (czemu, wydaje mi się, ciężko zaprzeczyć)?
Pokój AA
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
-
backslifer
- postuje jak opętany!
- Posty: 632
- Rejestracja: 08-10-2018, 15:08
Re: Pokój AA
- domeldoom
- postuje jak opętany!
- Posty: 379
- Rejestracja: 28-07-2017, 12:53
Re: Pokój AA
Ja pierdolę, przerażająco podobnie miewałem.
"A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji."
- domeldoom
- postuje jak opętany!
- Posty: 379
- Rejestracja: 28-07-2017, 12:53
Re: Pokój AA
Obstawiam, że całkiem niemały odsetek z nas słucha metalu bo nie mógł sobie z czymś poradzić, coś nie pasowało, nei grało, gnębiło.
Metal to hałas, koszmarne dźwięki, głośność, agresja - forma buntu, albo dojebania samemu sobie.
Szybciej, mocniej, agresywniej, głośniej.
To nieradzenie sobie znajdowało sobie ujście również w alkoholu.
To pewnie też i dlatego kombinacja uzależnienia i tej właśnie muzyki.
Ostatnio zmieniony 15-03-2026, 19:14 przez domeldoom, łącznie zmieniany 1 raz.
"A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji."
- domeldoom
- postuje jak opętany!
- Posty: 379
- Rejestracja: 28-07-2017, 12:53
Re: Pokój AA
Kurwa, po 30 latach picia potem niemal 1,5 roku abstynencji i terapii otworzyłem swoją najgorszą szafę, z najgorszym demonem i wreszcie się postawiłem.
To 100% zasługi terapeutki, oczywiście sam to musiałem zrobić, ale bez niej bym nie drgnął z miejsca.
Jestem bardzo, bardzo rozemocjonowany dzisiaj.
Jeszcze trochę pracy przede mną i mam wątpliwości czy ściągać majtki całkowicie przez Wami, ale wreszcie poczułem ulgę.
Bez tego kroku nigdy bym nie zaczął żyć normalnie.
Rozliczyłem wszystkie elementy, które były moim powodem picia. \Oczywiście nie winie tego co było, bo piłem sam, z własnej woli, nie potrafiąc znaleźć innego sposobu, ale dzisiaj wyrzuciłem ostatniego trupa z szafy.
Jeszcze muszę ten gnój posprzątać, ale mam nadzieję, że to już koniec mojej udręki przynajmniej z tym związanej.
To 100% zasługi terapeutki, oczywiście sam to musiałem zrobić, ale bez niej bym nie drgnął z miejsca.
Jestem bardzo, bardzo rozemocjonowany dzisiaj.
Jeszcze trochę pracy przede mną i mam wątpliwości czy ściągać majtki całkowicie przez Wami, ale wreszcie poczułem ulgę.
Bez tego kroku nigdy bym nie zaczął żyć normalnie.
Rozliczyłem wszystkie elementy, które były moim powodem picia. \Oczywiście nie winie tego co było, bo piłem sam, z własnej woli, nie potrafiąc znaleźć innego sposobu, ale dzisiaj wyrzuciłem ostatniego trupa z szafy.
Jeszcze muszę ten gnój posprzątać, ale mam nadzieję, że to już koniec mojej udręki przynajmniej z tym związanej.
"A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji."
-
Nasum
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 16429
- Rejestracja: 21-01-2011, 11:12
Re: Pokój AA
W takim razie zyczę powodzenia w sprzątaniu i wytrwania w postanowieniu nie picia.
-
piotraz
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2435
- Rejestracja: 01-04-2011, 11:14
Re: Pokój AA
Dobra, ja nie mam czasu aż tyle co wy, i nie czytam wszystkiego co napisaliście ... Ale tomi- ile ty razy swojego ojca jebales na forum, a teraz do rany przyłóż...
A jakby, TY wiesz w jakim czasie zajął się bardziej rodziną, a nie zarabianiem pieniędzy to mogłoby być inaczej ..
Ja to właśnie robię z 2 strony, czyli walczę z moim młodym ale na SERIO, odcięte już ADHD bo nic nie działa, antypresanty itd... a przemoc jest tysiąc, odcinki... Nie będę się rozpisywał... Ale, ja właśnie jestem takim rodzicem o którym pisze że zjebał akcje z tomim i innymi...
Poza tym wkurwiają mnie ludzie którzy właśnie Aspergera, ADHD włączają w życie bo można uzyskać jakieś wsparcie, bo z samym ADHD huja można... Temat rzeka...
Mam kilka osób które tego nie zrobiły czyli nie przepracowali traumy z dzieciństwa, czyt. Samobój taty, rozwod, pobicia itd... tylko o to mi chodzi...
A jakby, TY wiesz w jakim czasie zajął się bardziej rodziną, a nie zarabianiem pieniędzy to mogłoby być inaczej ..
Ja to właśnie robię z 2 strony, czyli walczę z moim młodym ale na SERIO, odcięte już ADHD bo nic nie działa, antypresanty itd... a przemoc jest tysiąc, odcinki... Nie będę się rozpisywał... Ale, ja właśnie jestem takim rodzicem o którym pisze że zjebał akcje z tomim i innymi...
Poza tym wkurwiają mnie ludzie którzy właśnie Aspergera, ADHD włączają w życie bo można uzyskać jakieś wsparcie, bo z samym ADHD huja można... Temat rzeka...
Mam kilka osób które tego nie zrobiły czyli nie przepracowali traumy z dzieciństwa, czyt. Samobój taty, rozwod, pobicia itd... tylko o to mi chodzi...
- Żwirek i Muchomorek
- w mackach Zła
- Posty: 792
- Rejestracja: 30-05-2025, 23:31
Re: Pokój AA
Na sto procent tak jest. Metalowcy, zwłaszcza ci siedzący w rejonach death/black mają nadreprezentację wszelkiego rodzaju zaburzeńców (od dziecięcych traum, przez depresje i uzależnienia, po autyzm i co tylko jeszcze się zechce). Dopiero teraz mamy taki społeczny klimat, że nawet najgroźniejsi blackmetalowi wojownicy mogą wyjść ze zbroi, przyznać się że ich bito w szkole i nie zostać za to zabitymi śmiechem. Muzyce to nie odejmuje wartości, ale rzuca trochę inne światło na samo środowisko (i na miejsce samego siebie w nim).domeldoom pisze: ↑15-03-2026, 19:05Obstawiam, że całkiem niemały odsetek z nas słucha metalu bo nie mógł sobie z czymś poradzić, coś nie pasowało, nei grało, gnębiło.
Metal to hałas, koszmarne dźwięki, głośność, agresja - forma buntu, albo dojebania samemu sobie.
Szybciej, mocniej, agresywniej, głośniej.
To nieradzenie sobie znajdowało sobie ujście również w alkoholu.
To pewnie też i dlatego kombinacja uzależnienia i tej właśnie muzyki.
Nie zazdroszczę, ale też z drugiej strony jest to faktycznie jakiś plus. I to mi nasuwa niedyskretne pytanie: czy ktoś z forumowiczów ma albo miał wszyty w dupę esperal?
Przygody Batona na czarnym lądzie
- zekke
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2207
- Rejestracja: 03-08-2006, 16:01
- domeldoom
- postuje jak opętany!
- Posty: 379
- Rejestracja: 28-07-2017, 12:53
Re: Pokój AA
Co znaczy: "jedna z najgorszych mozliwych używek"?
W jakim sensie?
"A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji."
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 10882
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Pokój AA
Przypuszczam że twórczość Mayhem bez używek wyglądałaby zupełnie inaczej, bo tam wszyscy mieli nadzwyczajne problemy z nadużywaniem. Sami się w wywiadach z tym nie kryli. Sami wielokrotnie przyznawali że sa alkoholikami i tak zespół funkcjonuje.
Ostatnio zmieniony 16-03-2026, 11:46 przez tomaszm, łącznie zmieniany 1 raz.
- zekke
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2207
- Rejestracja: 03-08-2006, 16:01
-
backslifer
- postuje jak opętany!
- Posty: 632
- Rejestracja: 08-10-2018, 15:08
Re: Pokój AA
Ja mam taki naturalny, to znaczy moja watroba osiagnela swoje maksymalne nasycenie alkoholem w zyciu i najzwyczajniej w swiecie moze nie wytrzymac nastepnej libacji.Żwirek i Muchomorek pisze: ↑16-03-2026, 10:28Nie zazdroszczę, ale też z drugiej strony jest to faktycznie jakiś plus. I to mi nasuwa niedyskretne pytanie: czy ktoś z forumowiczów ma albo miał wszyty w dupę esperal?![]()
Wiec pod tym wzgledem mam podobnie jak Ascetic - tzn. zlamanie trzezwosci moze byc w pewnym sensie tozsame z niezbyt przyjemnym samobojstwem. Oczywiscie moze sie nic nie stac przez jakis czas, ale sprawdzac tego nie zamierzam.
Ponoc kazda kolejna dekompensacja watroby niesie ze soba nizsza szanse wyjscia z tego, a jakos nie chce sprawdzac twierdzenia mojego hepatologa, ze nastepna moze wystapic rownie dobrze po 3 piwach, jak watraba jest juz tak solidnie poharatana.
I tak, pod pewnym wzgledem jest latwiej o zachowanie trzezwosci w momencie kryzysowym. Jak mysli zaczynaja niebezpiecznie grasowac, a endorfiny sie gdzies chowaja, to zawsze w ostatecznosci mozna sobie powiedziec "jak sie napijesz to umrzesz" i jest to taki dodatkowy bezpiecznik.
Co nie zmienia faktu, ze uzaleznienie to taka parszywa choroba, ze i tak trzeba wszystkie srodki ostroznosci miec na miejscu, bo potrafie sobie wyobrazic jak moj mozg leci w rejony "a tam, oni pierdola, mam zdrowa watrobe, nic sie nie stanie".
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 10882
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Pokój AA
Z takich autystyków co się ciśnie od razu jak np obserwujesz mimochodem to ciężko nie zauważyć u takiego Treya z Morbid Angel czy Corpsegrindera z Cannibal Corpse ,że no kurwa tam jest specyfika bardzo mocna. No nie każdy dorosły chłop śpi z maskotkami czy interesuje się lalkami dla dziewcząt. Absolutnie to rozumiem to takie talizmany, gdzie głowa szuka ochrony przed światem zewnętrznym. Te dziwactwa i obcowanie z tymi dziwnymi rzeczami powodują jakieś takie wewnętrzne uspokojenie w głowie. Stad te zbieractwo często dziwnych rzeczy,bo traktuje sie te rzeczy jak ewakuacje do tego bezpieczniejszego,wewnętrznego świata który się kreuje w głowie.Żwirek i Muchomorek pisze: ↑16-03-2026, 10:28Na sto procent tak jest. Metalowcy, zwłaszcza ci siedzący w rejonach death/black mają nadreprezentację wszelkiego rodzaju zaburzeńców (od dziecięcych traum, przez depresje i uzależnienia, po autyzm i co tylko jeszcze się zechce). Dopiero teraz mamy taki społeczny klimat, że nawet najgroźniejsi blackmetalowi wojownicy mogą wyjść ze zbroi, przyznać się że ich bito w szkole i nie zostać za to zabitymi śmiechem. Muzyce to nie odejmuje wartości, ale rzuca trochę inne światło na samo środowisko (i na miejsce samego siebie w nim).domeldoom pisze: ↑15-03-2026, 19:05Obstawiam, że całkiem niemały odsetek z nas słucha metalu bo nie mógł sobie z czymś poradzić, coś nie pasowało, nei grało, gnębiło.
Metal to hałas, koszmarne dźwięki, głośność, agresja - forma buntu, albo dojebania samemu sobie.
Szybciej, mocniej, agresywniej, głośniej.
To nieradzenie sobie znajdowało sobie ujście również w alkoholu.
To pewnie też i dlatego kombinacja uzależnienia i tej właśnie muzyki.
-
backslifer
- postuje jak opętany!
- Posty: 632
- Rejestracja: 08-10-2018, 15:08
Re: Pokój AA
Akurat corpsegrinder nie ma dla mnie aury jakiegos wielkiego problemowca. Gosc jest olbrzymim nerdem, ale wydaje sie raczej byc w zgodzie ze soba i ze swiatem.tomaszm pisze: ↑16-03-2026, 20:49
Z takich autystyków co się ciśnie od razu jak np obserwujesz mimochodem to ciężko nie zauważyć u takiego Treya z Morbid Angel czy Corpsegrindera z Cannibal Corpse ,że no kurwa tam jest specyfika bardzo mocna. No nie każdy dorosły chłop śpi z maskotkami czy interesuje się lalkami dla dziewcząt. Absolutnie to rozumiem to takie talizmany, gdzie głowa szuka ochrony przed światem zewnętrznym. Te dziwactwa i obcowanie z tymi dziwnymi rzeczami powodują jakieś takie wewnętrzne uspokojenie w głowie. Stad te zbieractwo często dziwnych rzeczy,bo traktuje sie te rzeczy jak ewakuacje do tego bezpieczniejszego,zewnętrznego świata.
Trey to juz nie wiadomo, czy to jakis autyzm wzmacniany uzywkami, czy jakies powazniejsze schorzenia psychiczne.
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 10882
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Pokój AA
Kto powiedział ,że autystyk mus być problemowy? To wszystko zależy od masy czynników. Autystyk pracujący w korpo pod presją pewnie przy jakimś silnym meltownie rozjebie komuś głowę kserokopiarką jak mu się przebodźcują zwoje bo nie zapanuje nad tym. Autystyk będący np pisarzem pracujący w sprzyjających warunkach bez nadmiernej presji otoczenia może zachowywać się normalnie nawet niezauważony dla reszty społeczeństwa.
Jedni reagują nadmierną eksplozją przy meldownie i nie potrafią zapanować nad sobą, z drugimi nie pogadasz bo potrafią przy shutdownie nie odzywać sie przez tydzień.
Fajnie by było przewidzieć takie ataki ale jak np cię łapnie w korku na autostradzie to amba fatima albo podczas spotkania z innymi ludźmi gdzie omawiasz ważny projekt jak wszyscy zaczynają patrzeć jak na wariata. Jedynym wyjsciem to jest ewakuacja(jest to tak nagła potrzeba,że nic innego się w tej chwili nie liczy) tylko nie zawsze jest to możliwe -wtedy przejebane. Ja np ściskam ręką udo z całej siły ,że mam rozległe sińce na nogach bo ból staje się na tyle silnym bodżcem ,ze wraca mi świadomość częściowo. Nic innego nie potrafię wymyśleć.
Bez względu którą postać przybiera wyładowanie najlepiej nie próbować pomagać i się odseparować do mementu aż osoba dojdzie do siebie.
A najgorszą rzeczą jaką może cię spotkać to psychiatrzy bez wiedzy, bez przeprowadzania badań, po 10 minutowym wywiadzie, beznamiętnie nagminnie przypisujacy np leki na dwubiegunowość gdzie one zamiast pomagać bardziej szkodzą i ci autystycy po nich jeszcze większej korby dostają. I się potrafi wszystko poglebic.
Chociaż i tak uważam że jest niebo lepiej jak np 10 lat temu. Kwestia trafienia do odpowiednich ludzi z kompetencjami.
Jak to np wygląda:
normalny dzień, podpięty pod koszulę siedziałem sobie w pracy i kurwa piszę jakieś gówniane pisma i czuję i czuję że to łone się zbliża. Kurwa no nie , wejscie na google wyszukałem psychiatrę z znanylekarz w tarnowskich Górach, jadę bo mnie zaczyna odcinać. dojechałem do 40 minut, poprosiłem babkę o przyjęcie akurat udało mi się wbić w lukę między pacjentem który się nie pojawił.
I tłumaczę babie co się dzieje, ,ze cieszę sie ,że przyjechał do niej bo akurat mam tak silny atak ,że może jak pani ze mną porozmawia to będzie pani wiedziała co to jest. A ona zaczyna mi pierdolić o depresji, że jestem w żalu pogrązony i te Kurwa kocopały bajdurzyć.
Mówie babie a co kaman a ta dalej swoje i że jestem agresywny i proszę wyjsć z gabinetu i się kurwa zaczęło. Jazda bez trzymanki. Na już bez świadomosci jak jej naubliżałem. I to tak często wyglądało. No i musiałem się ewakuować bo powiedziała ze zadzwoni na policję.
Pytam się swojego Psychiatry czy kogoś takiego jak ja by tak potraktował: Tomek w zyciu,bo przy meldownach jak gadam z tymi ludźmi to mnie takie rzeczy nie zaskakują.
Jak Kolega forumowy Phren ma podobnie a czytając Go ma tylko ma wyładowania polegające na zamknięciu to szczerze współczuję bo wiem co się dzieje w głowie.
Wiem jedno :nie ma rzeczy przy wyladowaniach które osoba nie zrobi byle się ze strefy zagrożenia ewakuować. Będziesz w samochodzie. Zatrzymasz go i pobiegniesz do lasu żeby się odseparować, będziesz z kierowcą powiesz mu żeby się zatrzymał i ze pójdziesz pieszo dalej mimo że jesteś no. 200 km od domu, wyjedziesz nagle ze spotkania i pójdziesz do kibla zamykając drzwi wejściowe żeby nikt do niego nie wszedł. Będziesz w mieście stracisz świadomość gdzie zaparkowałeś i będziesz szukał miejsca gdzieś na nieuczeszczanej alejce gdzie nie ma ludzi i innych bodźców.
Jedni reagują nadmierną eksplozją przy meldownie i nie potrafią zapanować nad sobą, z drugimi nie pogadasz bo potrafią przy shutdownie nie odzywać sie przez tydzień.
Fajnie by było przewidzieć takie ataki ale jak np cię łapnie w korku na autostradzie to amba fatima albo podczas spotkania z innymi ludźmi gdzie omawiasz ważny projekt jak wszyscy zaczynają patrzeć jak na wariata. Jedynym wyjsciem to jest ewakuacja(jest to tak nagła potrzeba,że nic innego się w tej chwili nie liczy) tylko nie zawsze jest to możliwe -wtedy przejebane. Ja np ściskam ręką udo z całej siły ,że mam rozległe sińce na nogach bo ból staje się na tyle silnym bodżcem ,ze wraca mi świadomość częściowo. Nic innego nie potrafię wymyśleć.
Bez względu którą postać przybiera wyładowanie najlepiej nie próbować pomagać i się odseparować do mementu aż osoba dojdzie do siebie.
A najgorszą rzeczą jaką może cię spotkać to psychiatrzy bez wiedzy, bez przeprowadzania badań, po 10 minutowym wywiadzie, beznamiętnie nagminnie przypisujacy np leki na dwubiegunowość gdzie one zamiast pomagać bardziej szkodzą i ci autystycy po nich jeszcze większej korby dostają. I się potrafi wszystko poglebic.
Chociaż i tak uważam że jest niebo lepiej jak np 10 lat temu. Kwestia trafienia do odpowiednich ludzi z kompetencjami.
Jak to np wygląda:
normalny dzień, podpięty pod koszulę siedziałem sobie w pracy i kurwa piszę jakieś gówniane pisma i czuję i czuję że to łone się zbliża. Kurwa no nie , wejscie na google wyszukałem psychiatrę z znanylekarz w tarnowskich Górach, jadę bo mnie zaczyna odcinać. dojechałem do 40 minut, poprosiłem babkę o przyjęcie akurat udało mi się wbić w lukę między pacjentem który się nie pojawił.
I tłumaczę babie co się dzieje, ,ze cieszę sie ,że przyjechał do niej bo akurat mam tak silny atak ,że może jak pani ze mną porozmawia to będzie pani wiedziała co to jest. A ona zaczyna mi pierdolić o depresji, że jestem w żalu pogrązony i te Kurwa kocopały bajdurzyć.
Mówie babie a co kaman a ta dalej swoje i że jestem agresywny i proszę wyjsć z gabinetu i się kurwa zaczęło. Jazda bez trzymanki. Na już bez świadomosci jak jej naubliżałem. I to tak często wyglądało. No i musiałem się ewakuować bo powiedziała ze zadzwoni na policję.
Pytam się swojego Psychiatry czy kogoś takiego jak ja by tak potraktował: Tomek w zyciu,bo przy meldownach jak gadam z tymi ludźmi to mnie takie rzeczy nie zaskakują.
Jak Kolega forumowy Phren ma podobnie a czytając Go ma tylko ma wyładowania polegające na zamknięciu to szczerze współczuję bo wiem co się dzieje w głowie.
Wiem jedno :nie ma rzeczy przy wyladowaniach które osoba nie zrobi byle się ze strefy zagrożenia ewakuować. Będziesz w samochodzie. Zatrzymasz go i pobiegniesz do lasu żeby się odseparować, będziesz z kierowcą powiesz mu żeby się zatrzymał i ze pójdziesz pieszo dalej mimo że jesteś no. 200 km od domu, wyjedziesz nagle ze spotkania i pójdziesz do kibla zamykając drzwi wejściowe żeby nikt do niego nie wszedł. Będziesz w mieście stracisz świadomość gdzie zaparkowałeś i będziesz szukał miejsca gdzieś na nieuczeszczanej alejce gdzie nie ma ludzi i innych bodźców.
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 10882
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Pokój AA
Nie potrafię już edytować posta ale najlepsze co mnie spotkało tam podczas rozmów grupowych czy indywidualnych i obserwacji moich zachowań że od razu pokierowali mnie co mam ze sobą zrobić w kierunku swoich łonych po opuszczeniu ośrodka. Więc cieszę się ze jestem po tej całej już diagnozie, badaniach, bo kurwa człowiek na jakimś tam etapie stracił wiarę w normalność. A niestety to dużo rzeczy do przejścia zanim finalnie do tej docelowej grupy leków dotrzesz.
Naprawdę niegłupi ludzie tam pracują. Obserwują swoich podopiecznych, zachowania, masa indywidualnych rozmów. Mi nakresli jasno : idź robić badania w kierunku adhd i autyzmu. No i lawina badań ruszyła. Na to też niestety trzeba mieć w chuj czasu.
Lekarz musi mieć pewność w diagnozie i że nic się nie stanie przy docelowych Odpowiedzialność zawodowa się kłania.
Dlatego szczerze uważam że zamknięcie się w ośrodku uzależnień to była najlepsza decyzja jaka podjąłem bo to oni mnie ukierunkowali dalej co mam ze sobą zrobić.
Sama myśl że mógłbym doświadczyć czegoś podobnego jak w lutym mrozi mi krew w żyłach. Odcięcie smiadomosci od godziny 10 rano i taniec szaleństwa i destrukcji.
Wtedy zacząłem kombinować następnego dnia gdzie znajdę miejsce gdzie złapie oddech - jadę do domu nieżyjących dziadków, wziąłem taksówkę pojechałem kilkanaście kilometrów dalej na wieś do domu dziadków , rozłożyłem sobie kanapę - nikt mi nie wchodził do pokoju. Puściło. Znalazłem azyl bezpieczeństwa. Potrzeba alienacji jest tak silna że wszystko inne przestaje się liczyć.
Poczułem się spokojny i bezpieczny, napięcie puściło.
Nawet w domu nie śpię w sypialni tylko na kanapie od miesiąca bo czuje się bardziej komfortowo. Chuj że niewygodnie ale to coś jest w głowie.
Wiem jak się zachowują schizofrenicy bo w rodzinie od mojej kuzynki która poświęca się na oddziale psychiatrycznym w Lublińcu połowa rodziny ma niestety to paskudztwo ale na lekach funkcjonują normalnie. Zastanawiam się tylko czasem jak w spektrum autyzmu czasem jest ta cienka granica poczytalnosci między jednym i drugim, bo w przypadku braku możliwości wyładowania bardzo płynna uważam.
Naprawdę niegłupi ludzie tam pracują. Obserwują swoich podopiecznych, zachowania, masa indywidualnych rozmów. Mi nakresli jasno : idź robić badania w kierunku adhd i autyzmu. No i lawina badań ruszyła. Na to też niestety trzeba mieć w chuj czasu.
Lekarz musi mieć pewność w diagnozie i że nic się nie stanie przy docelowych Odpowiedzialność zawodowa się kłania.
Dlatego szczerze uważam że zamknięcie się w ośrodku uzależnień to była najlepsza decyzja jaka podjąłem bo to oni mnie ukierunkowali dalej co mam ze sobą zrobić.
Sama myśl że mógłbym doświadczyć czegoś podobnego jak w lutym mrozi mi krew w żyłach. Odcięcie smiadomosci od godziny 10 rano i taniec szaleństwa i destrukcji.
Wtedy zacząłem kombinować następnego dnia gdzie znajdę miejsce gdzie złapie oddech - jadę do domu nieżyjących dziadków, wziąłem taksówkę pojechałem kilkanaście kilometrów dalej na wieś do domu dziadków , rozłożyłem sobie kanapę - nikt mi nie wchodził do pokoju. Puściło. Znalazłem azyl bezpieczeństwa. Potrzeba alienacji jest tak silna że wszystko inne przestaje się liczyć.
Poczułem się spokojny i bezpieczny, napięcie puściło.
Nawet w domu nie śpię w sypialni tylko na kanapie od miesiąca bo czuje się bardziej komfortowo. Chuj że niewygodnie ale to coś jest w głowie.
Wiem jak się zachowują schizofrenicy bo w rodzinie od mojej kuzynki która poświęca się na oddziale psychiatrycznym w Lublińcu połowa rodziny ma niestety to paskudztwo ale na lekach funkcjonują normalnie. Zastanawiam się tylko czasem jak w spektrum autyzmu czasem jest ta cienka granica poczytalnosci między jednym i drugim, bo w przypadku braku możliwości wyładowania bardzo płynna uważam.
-
Mobydick76
- zaczyna szaleć
- Posty: 114
- Rejestracja: 26-01-2022, 20:08
- Lokalizacja: New Tork
Re: Pokój AA
Moze pierdole ale po co naprawiac adhd czy autyzm. To znaczy moim zdaniem autyzm to choroba psychiczna czyli ,,pierdolniety,, a adhd to taki szybki bardzo. Tomasz jezeli przezyles z tym 30-40 lat, to moze taki masz byc…..
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 10882
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Pokój AA
Ja się tam nie znam. Robię to co lekarze mi każą. Przynajmniej przebadany jestem wzdłuż i wszerz. Jak to moja określiła : kurwa nie możliwe to jest przy takim sposobie funkcjonowania że masz wyniki jak zdrowy 20 latek. Poza deklem 
Przynajmniej to mnie zmobilizowalo do zbadania się wzdłuż i wszerz. Nawet na raka prostaty się zbadałem i spirometrię płuc se zrobiłem czego się bałem najbardziej. Próby wątrobowe wzorcowe.
Jeśli po tabsach będę mniej pobudzony to super bo taki efekt mają wywołać.
Przynajmniej to mnie zmobilizowalo do zbadania się wzdłuż i wszerz. Nawet na raka prostaty się zbadałem i spirometrię płuc se zrobiłem czego się bałem najbardziej. Próby wątrobowe wzorcowe.
Jeśli po tabsach będę mniej pobudzony to super bo taki efekt mają wywołać.
-
Mobydick76
- zaczyna szaleć
- Posty: 114
- Rejestracja: 26-01-2022, 20:08
- Lokalizacja: New Tork
Re: Pokój AA
Trzeba sie badac….ja sie badam co 2 lata. Musze do swiadectwa zdrowia. Ostanio nam dodali badania watroby. Myslalem ze wyjda mi jak alkoholikowi nawiazujac do tematu, a wyszly jakbym nie pil.
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 10882
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Pokój AA
No i superancko. Badać się trzeba. Jelita i flaki badam regularnie raz do roku. Ludzie padają jak muchy jak nie rak jelita grubego to żołądka.
Co do zdrowia parę rzeczy dla mnie to podstawa dieta :buraki, kiszona kapusta, jajka, mięso czerwone, dziczyzna, cebula, czosnek- codziennie w moim jadłospisie, 5-6 razy w tygodniu aktywny ruch no i seks. A. I jeszce inhalacje z drzewa harbacianego na oczyszczenie płuc. I bomby witaminowe z wyciskanych owoców.
A. Jak już piłem wódkę to tylko woda z cytryna ilości litrowych.
Jak piłem to piłem ale później 2-4 tygodni oczyszczenia organizmu. Nie uznaje picia w małych ilościach codziennie bo kiedy ma organizm odpocząć. Jak się już piło to na maksa. Nie żeby coś ale jak gadam z rówieśnikami co dziennie piwko czy drink musi być i wyjebany cholesterol czy próby wątrobowe to no nie dobrze to wygląda.
Zawsze wychodziłem z założenia ze jak dokurwic to do odcięcia a później 3 tygodnie sok z kiszonych buraków i intensyfikacja w rekompensowaniu zniszczeń na organizmie. Choćby w saunie po 2 godziny w tygodniu żeby trucizny wypocić na zmianę z intensywnym pływaniem czy rowerem.
Moja mi zawsze powtarza ciekawe jakie będziesz miał wyniki badań a później jakie to jest niesprawiedliwe masz lepsze jak ja a jest osobą nie pijąca stroniaca od wszelkich używek.
Dlatego argument że pijąc rujnujesz sobie zdrowie nie zadzialalby na mnie. Bardziej to podziałało że mi odpierdala i niszczę relacje wokół. Dlatego nie pije. Bo zdrowie mam jak skureysynki koń. Dlatego nie pije bo społecznie nie zdrowotnie dokonuje zniszczeń. Że inni cierpią wokół tego picia.
Drugi z argumentów który pada to utrata majątku, brak kontroli nad tym. 3/4 dealy co zrobiłem naprawdę intratnych to przez alkohol bo ez niego nie potrafiłem nawiązać bliższej relacji więc znów pudło. Dzięki wódzie budował wszystkie relacje i bliższe znajomości w interesie.
U mnie to że to jest destrukcja dla bliskich. A nic nie jest tego warte. Tylko to na mnie działa.
Dlatego jedni tracą pracę, pieniądze zdrowie itp ja tracę rodzine. To jedyny argument który do mnie przemówił i przemawia.
Dlatego te gadki z psychoterapeuta że alkohol nic nie wniósł no to ja nie mam siły rozmawiać z kimś takim bo jest ignorant. Polska to kraj gdzie za butelkę wódki załatwisz nie raz więcej jak za plik pieniędzy. Tu się wiele nie zmieniło na przestrzeni czasu.
Prosty rachunek zysków i strat. Co uważasz za najbardziej istotne. Z mojego punktu widzenia obecnie rodzina. Ale to że się chlalo na każdej imprezie i po kątach knuło biznesy przy kielichu to życie. Było to nieodzowne. Później owszem przybrało to czasem niekontrolowane formy picia samemu ale nie zmienia to postaci rzeczy że bez wódy wiele rzeczy nie załatwisz u nas i się nie dogadasz.
A psychoterapci kochają deminizować sytuację. Używki itp. Wszystko złe, to nie dobre było- gdzie w życiu, na tamten moment i czasy gdzie przy wódzie wyciągałem największych asów z korporacji to było jedyne rozwiązanie. Ze siedzieliśmy przy wódzie i kokainie o roskminialismy przez ten czas jak ma wszystko funkcjonować. Przy tak skrajnych charakterach używki łagodziły obyczaje. W życiu byśmy się nie dogadali. Jak widać skutecznie doszliśmy do porozumienia. Wg psychoterapeutow wszystko jest czarne albo białe. Nie jest. Nie było, nie będzie.
Pewnie że używki wciągają, kiedy stają się pretekstem przy powodzienach, niepowodzeniach-szybka reakcja na odreagowanie. To jest problem. Problem z którym i ja sobie nie poradziłem. Ale ale dzisiaj pisząc temacie gdzie mnie to nie wzrusza, całkowicie bez nich bo może dorosłem czy dorastam może pewne rzeczy zrozumiałem i dlatego tak staram się minimalizować używki uważam za sa totalnie nieodzowne przy pewnych okolicznościach totalnie.
Mnie ludzie wkurwiaja, uważam ich za zarazę no ale ale nie raz przy pracy zawodowej kurwa zaraz jakie nie raz najczęściej przy nich pokonywałem barierę psychologiczna że byłem w stanie się dogadać z każdym. I kierunkowac się na własny cel. Który prawie zawsze osiągnąłem.
Było to nieodzowne. Żadnych wyrzutów sumienia. Liczy się osiągnięty efekt a nie środki.
Czy warto było? z perspektywy rozjebanego życia prywatnego pewnie nie, z perspektywy 40 latka który zamierza jeszcze w tym roku osiągnąć materialny status emerytury bo może sobie na to pozwolić pewnie warto. Warto dochodzić do własnych wniosków. Nie pogubić się w tym wszystkim i czasem nabrać szerszej perspektywy. Dziś bym tak nie mógł ale wtedy cele były rozbieżne.
Co do zdrowia parę rzeczy dla mnie to podstawa dieta :buraki, kiszona kapusta, jajka, mięso czerwone, dziczyzna, cebula, czosnek- codziennie w moim jadłospisie, 5-6 razy w tygodniu aktywny ruch no i seks. A. I jeszce inhalacje z drzewa harbacianego na oczyszczenie płuc. I bomby witaminowe z wyciskanych owoców.
A. Jak już piłem wódkę to tylko woda z cytryna ilości litrowych.
Jak piłem to piłem ale później 2-4 tygodni oczyszczenia organizmu. Nie uznaje picia w małych ilościach codziennie bo kiedy ma organizm odpocząć. Jak się już piło to na maksa. Nie żeby coś ale jak gadam z rówieśnikami co dziennie piwko czy drink musi być i wyjebany cholesterol czy próby wątrobowe to no nie dobrze to wygląda.
Zawsze wychodziłem z założenia ze jak dokurwic to do odcięcia a później 3 tygodnie sok z kiszonych buraków i intensyfikacja w rekompensowaniu zniszczeń na organizmie. Choćby w saunie po 2 godziny w tygodniu żeby trucizny wypocić na zmianę z intensywnym pływaniem czy rowerem.
Moja mi zawsze powtarza ciekawe jakie będziesz miał wyniki badań a później jakie to jest niesprawiedliwe masz lepsze jak ja a jest osobą nie pijąca stroniaca od wszelkich używek.
Dlatego argument że pijąc rujnujesz sobie zdrowie nie zadzialalby na mnie. Bardziej to podziałało że mi odpierdala i niszczę relacje wokół. Dlatego nie pije. Bo zdrowie mam jak skureysynki koń. Dlatego nie pije bo społecznie nie zdrowotnie dokonuje zniszczeń. Że inni cierpią wokół tego picia.
Drugi z argumentów który pada to utrata majątku, brak kontroli nad tym. 3/4 dealy co zrobiłem naprawdę intratnych to przez alkohol bo ez niego nie potrafiłem nawiązać bliższej relacji więc znów pudło. Dzięki wódzie budował wszystkie relacje i bliższe znajomości w interesie.
U mnie to że to jest destrukcja dla bliskich. A nic nie jest tego warte. Tylko to na mnie działa.
Dlatego jedni tracą pracę, pieniądze zdrowie itp ja tracę rodzine. To jedyny argument który do mnie przemówił i przemawia.
Dlatego te gadki z psychoterapeuta że alkohol nic nie wniósł no to ja nie mam siły rozmawiać z kimś takim bo jest ignorant. Polska to kraj gdzie za butelkę wódki załatwisz nie raz więcej jak za plik pieniędzy. Tu się wiele nie zmieniło na przestrzeni czasu.
Prosty rachunek zysków i strat. Co uważasz za najbardziej istotne. Z mojego punktu widzenia obecnie rodzina. Ale to że się chlalo na każdej imprezie i po kątach knuło biznesy przy kielichu to życie. Było to nieodzowne. Później owszem przybrało to czasem niekontrolowane formy picia samemu ale nie zmienia to postaci rzeczy że bez wódy wiele rzeczy nie załatwisz u nas i się nie dogadasz.
A psychoterapci kochają deminizować sytuację. Używki itp. Wszystko złe, to nie dobre było- gdzie w życiu, na tamten moment i czasy gdzie przy wódzie wyciągałem największych asów z korporacji to było jedyne rozwiązanie. Ze siedzieliśmy przy wódzie i kokainie o roskminialismy przez ten czas jak ma wszystko funkcjonować. Przy tak skrajnych charakterach używki łagodziły obyczaje. W życiu byśmy się nie dogadali. Jak widać skutecznie doszliśmy do porozumienia. Wg psychoterapeutow wszystko jest czarne albo białe. Nie jest. Nie było, nie będzie.
Pewnie że używki wciągają, kiedy stają się pretekstem przy powodzienach, niepowodzeniach-szybka reakcja na odreagowanie. To jest problem. Problem z którym i ja sobie nie poradziłem. Ale ale dzisiaj pisząc temacie gdzie mnie to nie wzrusza, całkowicie bez nich bo może dorosłem czy dorastam może pewne rzeczy zrozumiałem i dlatego tak staram się minimalizować używki uważam za sa totalnie nieodzowne przy pewnych okolicznościach totalnie.
Mnie ludzie wkurwiaja, uważam ich za zarazę no ale ale nie raz przy pracy zawodowej kurwa zaraz jakie nie raz najczęściej przy nich pokonywałem barierę psychologiczna że byłem w stanie się dogadać z każdym. I kierunkowac się na własny cel. Który prawie zawsze osiągnąłem.
Było to nieodzowne. Żadnych wyrzutów sumienia. Liczy się osiągnięty efekt a nie środki.
Czy warto było? z perspektywy rozjebanego życia prywatnego pewnie nie, z perspektywy 40 latka który zamierza jeszcze w tym roku osiągnąć materialny status emerytury bo może sobie na to pozwolić pewnie warto. Warto dochodzić do własnych wniosków. Nie pogubić się w tym wszystkim i czasem nabrać szerszej perspektywy. Dziś bym tak nie mógł ale wtedy cele były rozbieżne.


