
No nie! Nie wierzę, że nie ma tutaj tematu o tym zespole. Przedstawiac ich chyba nie trzeba, 3 panowie grający od 2002 roku instrumentalny post-rock, mający na koncie 4 pełne albumy, 1 EP i kilka singli. Nie słyszałem EP-ki i ich przedostatniego albumu, czyli "Far From Refuge" (z pewnościa niebawem nadrobię), ale to co Ci goście stworzyli na dwóch pierwszych płytach, to jest jebane mistrzostwo. Muzyka końca świata. Apokaliptyczna rozpacz pomieszana z melancholią zaklęta w dźwięki. Wystarczy posłuchac takich utworów jak "The End of the Beginning", "All is Violent, All is Bright", "Fragile" czy "Forever Lost", wypic butelkę wódki i czekac na meteoryt zbiżający się do ziemi, albo inną wojnę nuklearną

Niestety na ostatnie płycie panowie troche dali dupy, ale nie moge się jednoznacznie okreslic, bo słuchałem jej jedynie parę razy zaraz po premierze. Tak czy owak, za dwa pierwsze longi należą im się pokłony.Znacie?Lubicie?Słuchacie?Czu uważacie, że to przepitolone gówno dla targanych burzami hormonalnymi nastolatków? Piszta.