28.10 Kraków, Zaścianek
29.10 Warszawa, VooDoo

Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed

Ano szkoda, ale z tego, co widzę, nadal nic nie grają, więc problemy zdrowotne chyba naprawdę okazały się poważne.
Panie Kochany. Ja powiem tak. Nie mam pojęcia, czy supporty są coś warte. Sprawdzę na miejscu, pijąc piwo. Wolvennest na żywo urywa głowę. I warto dać im tę szansę, żeby mogli urwać. Bo płyty tego nie oddają, to jedna z tych kapel, które trzeba spotkać i dać się porwać muzyce. Ja byłem o krok od tego, żeby zrobić dubla Kraków + Warszawa, ale jednak jest sporo innych bardzo dobrych koncertów do obejrzenia, a budżet nie jest z gumy, więc dopiero jutro ruszam do stolicy. Rozumiem, że myślisz o koncercie w Warszawie. Wpadaj, może zbijemy piątkę, a może nie. Ale gwarantuję, że nie stracisz czasu ani pieniędzy.
No nie wiem z tym VIGLJOS. Znaczy się, tak, przebierają się za nie wiem co. Ale muzycznie to nie Mgła czy Batushka. Gdzieś tam zamieniłem z pewnym ziomkiem parę słów po koncercie, miał słuszne skojarzenie - Peste Noire (i nie był szczególnie entuzjastyczny na temat tego występu). To bardziej to, tylko z odważniejszymi wyborami rytmicznymi. Bez otoczki niewiele. Otoczka robi jakąś różnicę. Np. to pierwszy mój koncert BM z akordeonem. Niewątpliwie ruchy sceniczne klawiszowca to coś, co choć raz warto zobaczyć. Nie mam ochoty tego słuchać, ale na koncercie się całkiem dobrze sprawdziło. W ogóle, to dość młode chłopaki, bo później można było ich spotkać w palarni. Na razie nie skreślam, choć nie mam wielkich nadziei. Widzę jednak cień szansy, że coś się z tego wykluje. Albo nie.Żwirek i Muchomorek pisze: ↑28-10-2026, 22:14Mnie nie bedzie, natomiast mogę podpowiedzieć ad supportum ze ten caly VIGLJOS co gra przed WOLVENNEST to kolesie co przebierają sie za średniowiecznych pszczelarzy a brzmia jak, nie przymierzając, MGŁA gwalcona przez BATUSHKĘ po wypiciu i zwroceniu wiadra miodu pitnego. Możliwe ze na zywo jest w tym jakas metoda, ale z domowego zacisza nic na to nie wskazuje.
I jak wrażenia? A ta Pinta to mnie zmroziła. Skusiłem się na Hazy i jak zobaczyłem, co dziewczyna nabija, to aż się skrzywiłem, ja pierdolę. Są jakieś granice.
Cholera, to musiało mi się z czymś pomylićLukass pisze: ↑30-10-2026, 22:18No nie wiem z tym VIGLJOS. Znaczy się, tak, przebierają się za nie wiem co. Ale muzycznie to nie Mgła czy Batushka. Gdzieś tam zamieniłem z pewnym ziomkiem parę słów po koncercie, miał słuszne skojarzenie - Peste Noire (i nie był szczególnie entuzjastyczny na temat tego występu). To bardziej to, tylko z odważniejszymi wyborami rytmicznymi. Bez otoczki niewiele. Otoczka robi jakąś różnicę. Np. to pierwszy mój koncert BM z akordeonem. Niewątpliwie ruchy sceniczne klawiszowca to coś, co choć raz warto zobaczyć. Nie mam ochoty tego słuchać, ale na koncercie się całkiem dobrze sprawdziło. W ogóle, to dość młode chłopaki, bo później można było ich spotkać w palarni. Na razie nie skreślam, choć nie mam wielkich nadziei. Widzę jednak cień szansy, że coś się z tego wykluje. Albo nie.Żwirek i Muchomorek pisze: ↑28-10-2026, 22:14Mnie nie bedzie, natomiast mogę podpowiedzieć ad supportum ze ten caly VIGLJOS co gra przed WOLVENNEST to kolesie co przebierają sie za średniowiecznych pszczelarzy a brzmia jak, nie przymierzając, MGŁA gwalcona przez BATUSHKĘ po wypiciu i zwroceniu wiadra miodu pitnego. Możliwe ze na zywo jest w tym jakas metoda, ale z domowego zacisza nic na to nie wskazuje.
To trochę zniechęca, chyba nie żałuję że nie widziałem. Długo grali?
Nie, no jest jak piszesz. Ale ja nawet rozumiem, bo chyba bardzo trudno się jest teraz przebić samą muzyką, jeśli nie masz jakiegoś wabika - znanego muzyka, ślicznej panny na basie, czy jakiegoś młodziutkiego genialnego perkusisty. Takich niczym się niewyróżniających kapel BM w sieci pewnie można znaleźć setki. Ci goście powiedzieli "dobra, przebieramy się za pszczelarzy, klawiszowiec wkłada czapkę z wielkim wiechciem słomy i będzie śmiesznie tańczył". Głupie, ale działa - sporo ludzi ich kojarzyło, przyjęcie mieli dobre.Żwirek i Muchomorek pisze: ↑31-10-2026, 06:47Cholera, to musiało mi się z czymś pomylićMoże z CULT OF FIRE? Ale jeśli lepiej się kojarzy otoczkę niż muzykę, to to źle świadczy jednak (może też nie tylko o zespole).
(...)
To trochę zniechęca, chyba nie żałuję że nie widziałem. Długo grali?
Tu też był kłopot, ledwo się mieścili. Ja tylko czekałem, aż któryś się wypierdoli i zapoczątkuje piękną katastrofę