Numer całkiem przyzwoity, tylko te skrzeczane wokale jakoś nie do końca mi przypasowały. Klip ok, przypomina mi klip Soulfly do numeru nomen omen - prophecy
A Dino to kompletnie nie wiem co on tam robi
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
Tak, chociaż zdjęcie tego nie zapowiadało.




Jakoś mi to umknęło. Może dlatego, że to mocno naciągany album. 6 kawałków takiego grania mają EP-ki lub dema. Dobry materiał.Nasum pisze: ↑27-10-2026, 16:42
Po 19 latach panowie z Los Angeles w końcu doczekali się premiery swojej debiutanckiej płyty. Sick obijał się o uszy gdzieś tam w podziemiu ale jakoś nie spieszył się ani z debiutem, ani z innymi wydawnictwami, których o dziwo wcale tak dużo nie jest, a wręcz tyle, co kot napłakał. Statusu jakiejś legendy też nie mają, a w zalewie płyt z etykietką brutal death metal łatwo ich przeoczyć. W takim razie czy warto sobie w ogóle zawracać nimi głowę? Jeśli ktoś jest miłośnikiem takich właśnie dźwięków to jak najbardziej tak. Otrzymujemy tu wszystko, co taką muzykę cechuje - gorowe teksty, szorstkie brzmienie, odpowiednią dawkę brutalności, bezwzględną sekcję rytmiczną która pędzi na złamanie karku ale także w odpowiedniej chwili potrafi mocno zwolnić i wbijać w glebę ciężarem oraz zwierzęce wręcz wokale. Całość całkiem dobrze buja, odpowiednie intra pochodzące z horrorów klasy B budują właściwy klimat, więc te 22 minuty przemykają dość szybko. To że po wybrzmieniu ostatnich nut ma się ochotę przesłuchać płytę raz jeszcze powinno być wystarczającą rekomendacją. To szorstki, brudny, bezkompromisowy brutal death metal, który obiera sobie za cel zmasakrowanie waszych uszu, więc jeśli jeszcze nie mieliście okazji po niego sięgnąć to uczyńcie to czymprędzej. Zdaję sobie spraw, że nie jest to album który wstrząśnie sceną, ale solidne rzemiosło, które zadowoli wybrednych amatorów mielonki i podrobów.