To w ogóle są paradoksy, jak się tak trochę zastanowić - Sathanas stosunkowo wcześnie i sukcesywnie (co nie równa się z sukcesem) zaczęli wydawać albumy, przynajmniej zdecydowanie wcześniej niż chociażby koledzy z parafii pod wezwaniem Nun Slaughter, a którzy są chyba bardziej chołubieni, ale tu znowu prawdopodobnie dzięki swojej intensywnej aktywności (również wydawniczej, tylko tej pomniejszej, a może przede wszystkim). Cianide to w ogóle jakiś świat równoległy (chyba są, ale ich nie ma), a Necrovore jedno demo i nie musieli robić nic więcej

Z innej strony w Europie kult Von, w Ameryce niektóre figury twierdzą, że nikt tego w odpowiednim czasie nie kojarzył. Normalnie głuchy telefon...
Gore_Obsessed pisze: ↑11-10-2026, 10:35
Ja sam poznałem w '97 i było o nich wtedy cicho. Zresztą wówczas o wspomnianym wyżej Incantation również pies z kulawą nogą u nas nie słyszał.
PS. odnośnie Incantation na marginesie - kojarzy mi się w 94 albo 95 roku audycja w lokalnym eterze, gdzie poleciał numer Incantation z "Onward to Golgotha". W sumie jakoś to zapamiętałem, bo puścili też "Macrosolutions to Megaproblems" Voivod
