Kolejna dekonstrukcja znanego bohatera. Pada mit postaci bez skazy, która wspierała biednych i słabych krzywdząc innych tylko odrobinę. Mamy spojrzenie za kulisy dobrych uczynków i refleksję jaka pojawi się w głowie głównego bohatera po latach. Nie jest to kino akcji lecz dramat, który rozwija się bez pośpiechu. Ja się nie nudziłem.
Spodziewałem się dużo więcej. Czegoś na miarę aktualnego "Bliskiego spotkania III stopnia". Dostałem dość płytki film akcji. Wszystko pokazane zbyt powierzchownie ze słabym zakończeniem i mieliznami (czasami błyszczącymi jak wampiry w Zmierzchu) w trakcie. Nie sądzę abym kiedykolwiek chciał ten film obejrzeć jeszcze raz.