^ było dokładnie tak, jak na zdjęciu powyżej
Po raz kolejny festiwal zaliczam do bardzo udanych. Całe szczęście, że termiczny terror panoszył się tylko pierwszego dnia i całe szczęście, że w tym roku sklep na Amon Campie był zaopatrzony np. w lód w workach. Organizacyjnie BA to właściwie topka tego, co mogę sobie wyobrazić w temacie tego typu festiwali. Towarzysko, kulinarnie i ogólnie imprezowo było w tym roku zacnie, acz zawsze względnie kulturalnie. To pewnie dlatego, że tym razem nie dałem się skusić na wpierdolenie bramboraka z kapustą i połączenie tego z tequillą, co jest gwarantem niezłego Destruction.
Widziałem sensownie ok. 25-30 występów + na kilkanaście rzuciłem okiem + jak zawsze trochę przegapiłem. Najbardziej podobało mi się m.in. na FU MANCHU, IMMOLATION, INTERNAL BLEEDING, SANGUISUGABOGG, AURA NOIR, CASTLE RAT, BODY COUNT, GRAVE, CARPENTER BRUT, CORONER, MISTHYRMING+NERGAL. Kilka występów trochę poniżej oczekiwać (np. KYLESA, DEICIDE), ale też bez dramatu.
Planuję oczywiście wycieczkę w przyszłym roku na 30. edycję, która już w tym momencie zapowiada się bardzo spoko.


