Mam akurat chwilę wolnego czasu więc postanowiłem się podzielić po krótce wrażeniami jakie wyniosłem z ostatniej wizyty w chorzowskiej Leśniczówce. Skład był zacny, skierowany do miłośników brutalnego grzańska, bowiem nazwa Condemned, głównej gwiazdy wieczoru, dla miłośników bardziej "mainstreamowego" death metalu jest raczej mało znana, a zaryzykowałbym wręcz śmiałą tezę, że właściwie nieznana w ogóle. Termin tej muzycznej uczty wypadł akurat w środku tygodnia, co sprawiało, że zarówno zebrani fani jak i zespoły gdzieś tam z tyłu głowy martwiły się o frekwencję. Jak się okazało, niepotrzebnie, bo choć Leśniczówkę widziałem już bardziej wypełnioną ludźmi, to częściej widywałem ją znacznie bardziej pustą.
Na pierwszy ogień poszedł anonsowany Imperial Execration, który wedle zapowiedzi miał być z dalekiej Kolumbii, a później okazało się, że rezydują w UK, a na wokalu występuje ....nasz rodak, który zdziera gardło w F.A.M. Czy było to tylko wypełnienie pustego wakatu czy może stała współpraca, trudno mi powiedzieć, bowiem z tą nazwą zetknąłem się po raz pierwszy. Panowie nie bawili się w jakieś przesadne ozdobniki a konferansjerka też była nieco ascetyczna, więc publika była od samego początku atakowana muzyką, która w ich wykonaniu była całkiem przyzwoita. Ledwo człowiek się wsłuchał, a tu już koniec występu - patrzymy na zegarek i nie dowierzamy - zagrali może jakieś 20 minut. Support doskonały jak przystawka przed głównym daniem, która sprawia, że nabieramy apetytu nie objadając się przed głównym specjałem.
Jako drudzy na deski wskoczyli panowie z Molested Divinity i podobnie jak ich koledzy którzy już swój występ zakończyli, tak i ono bez zbędnych upiększeń dowalili od razu do pieca. Prędkości iście wyścigowe, standardowy charkot na wokalu i chciałoby się powiedzieć miażdżące gitary, ale w brzmieniu czegoś mi brakowało.... Wydaje mi się, że Imperial był nagłośniony nieco lepiej... choć w sumie nie wiem, może szkopuł tkwi w czym innym. Muzyka Molested Divinity to wręcz modelowy przykład brutal death metalu, ale w ich muzyce przydałoby się nieco więcej urozmaicenia. Wszystko było zagrane poprawnie, bez zarzutu, perfekcyjnie wręcz, ale po jakimś czasie wkradał się element jednostajności, co przy takiej młócce może być po dłuższym czasie nieco nużące. Nie był to zły występ, ogólnie mi się podobało, choć tak jak powiedziałem, coś mi tam brakowało. To na pewno nie był żaden zawód, raczej niedosyt.
No i czas w końcu na gwiazdę wieczoru, która pofatygowała się do nas ze słonecznej Kalifornii. Chłopaki kompletnie nie wiedzieli czego się spodziewać, tym bardziej że umiejscowienie tego najstarszego bodajże klubu muzycznego w Polsce musiało zrobić na nich wrażenie - ale o tym na końcu. Zainstalowali graty odczekali jakąś chwilę, po czym rozpoczęli prawie godzinną siekaninę. Condemned nie należy do ekstra klasy takiego grania i powiedzmy sobie szczerze, że do takiej Pyrexii to im jeszcze trochę brakuje, ale w pierwszej lidze, gdzieś tak pośrdoku tabeli zapewne znaleźliby swoje miejsce. A piszę o tym dlatego, że po raz kolejny - mimo że jak wspomniałem do ekstra klasy takiego grania nie należą - pokazali że tak grają tylko amerykanie. Ta wyświechtana fraza jest nadal aktualna. Kapele z USA grają bowiem z takim polotem, takim luzem i takim niesamowitym podejściem, że chyba nie ma drugiej takiej sceny. Brutalny death metal wypełnił chorzowską tancbudę, publika, podobnie zresztą jak przy pozostałych zespołach, ochoczo zaczęła pląsać pod sceną i dopingować w ten sposób zespół. Brzmienie bardzo dobre, utwory brutalne, szybkie z masywnymi zwolnieniami które kruszyły kości, panowie muzykanci w znakomitej formie, no i po cóż chcieć wiecej? Nawet nie zauważyłem kiedy wokalista zapowiadał ostatni kawałek po odegraniu którego udało się wywołać zespół na bis. Doskonały występ.
Obawy o frekwencję czy przyjęcie nie wzięły się znikąd. Na facebokowym profilu Condemned, na którym nie ma relacji z przebiegu trasy pojawił sie następujący wpis:
Good morning from Europe! Tour has been going great so far and haven't shared much from our dates because we've just been so busy since Deathfeast, which was absolutely amazing! We will post more on that later. So many incredible moments after that night.
Right now, we seriously have to send a special shout out to the people who came to the Poland show last night. When we arrived to the venue in the middle of a forrest, we did not know what this night would turn out to be for a Wednesday and a 3 band line up. We were absolutely blown away Poland! You guys showed us how its done and brought some intense energy that we felt since the opening song until way after the show ended! Hats off to you guys! What a great show and great people.
Thank you to the organizers, staff, and sound crew for creating the perfect environment and we (Imperial Execration, Molested Divinity, and us) are extremely grateful!

We're off to Berlin today! Bring the same energy and we'll bring the brutality! Cheers!
I na tym zakończę tą relację. Cieszę się, że mogłem uczestniczyć w tym, jak się okazuje, wyjątkowym koncercie. Pozdrowienia dla Kuby, Witka i Michała. Do następnego.