Problemy z głową, problemy z dupą - wasza kondycja psychiczna
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
- Bonecrusher
- zahartowany metalizator
- Posty: 3596
- Rejestracja: 16-05-2013, 15:29
Re: Problemy z głową, problemy z dupą - wasza kondycja psychiczna
Czasem, gdy jest naprawdę ciężko to psycha siada, nie powiem, że nie, ale wtedy potrzebuje chwilę na oddech, by wszystko sobie na spokojnie poukładać i wtedy jest si
Eternal spokój!
- Szalony Opos
- w mackach Zła
- Posty: 833
- Rejestracja: 01-01-2024, 19:51
Re: Problemy z głową, problemy z dupą - wasza kondycja psychiczna
Nerwica lękowa. Leczona. Na te chwilę pluję tej kurwie w ryj.
Punki to chuje
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 11232
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Problemy z głową, problemy z dupą - wasza kondycja psychiczna
sanctusdiavolos pisze: ↑24-02-2024, 01:53Ale może to jest właśnie kluczowe: "Z uśmiechem na twarzy". I czy na pewno byś się dusił? Może właśnie teraz to robisz. Bo czy cała ta nigdy niekończąca się gonitwa za bogactwem, wpływami i władzą czynią Cię tak naprawdę szczęśliwym, spokojnym i wolnym człowiekiem? Robisz to dla siebie, czy by uciec od demonów które Ci zaszczepiono?
Bywało u mnie że z pieniędzmi było lepiej, bywało też i gorzej (zwykle jest na tyle stabilnie, że mogę prowadzić skromne, oszczędne życie, bez strachu "o jutro"), ale nigdy nie wartościowałem swojej egzystencji takimi kategoriami, dlatego to co piszesz jest... z jednej strony fascynujące, bo daje jakiś wgląd w umysł i postrzeganie osoby "z innej kasty", z drugiej przerażająco smutne, bo ile byś tego majątku nie nagromadził i tak będziesz zawsze niewolnikiem cudzych oczekiwań. Wykresem, który dąży do pewnej asymptoty i nigdy jej nie osiąga. Może czas przewartościować swoje wartości? Nie mówię oczywiście o rzuceniu wszystkiego w pizdu i rozdaniu majątku pasożytom, ale chociaż zwolnienie tempa i zastanowienie się, co tak naprawdę jest w życiu ważne. Gdy trawa jest zielona i zapach leśnej ściółki pobudza zmysły i koi duszę, czy gdy konto pęka w szwach i trzeba się opędzać od tych, którzy chcą Cię oskubać, martwić się o wpływy, statystyki, inwestycje i gromadzić kapitał z którym nawet nie wiadomo co robić, bo po prostu "jest" i symbolizuje jakąś pozycję w wyścigu szczurów, w kierunku nie istniejącej mety.
Masz sporo racji. Gdzieś energię trzeba pożytkować. Ja z Kolegami od serca stwierdziłem ,że poza działalnością prawniczą utworzymy fundację. Ale taką co działa, bo 90% fundacji to są popierduły albo pralnie pieniędzy. Coś robić dla innych- to jest tak we mnie jakby nowe życie wstąpiło. Pomagać. Mnie to na nowo napędza:) Spotkałem się z wariatoma w Polsce- każdy z nas ma jakiś bół dupy, każdy. I robimy evnty charytatywne. W spodku na zamknięcie roku będę robić i czuję presję ale wyjedzie. Ewentualnie jak się z władzami spodka nie dogadam to na inna halę to przeniosę.
Chyba to też w jakiś sposób uwolnienie naszych dusz. Jakkolwiek głupio to zabrzmi:)
99% ludzi co mają pieniądze są tak kurwa zblazowani, że można się pożygać. ja pierdole nieszczęśnicy od siedmiu boleści. Nie chce tak skończyć. Palnąłbym sobie w łeb szybciej. Stad też w tyle jestem projektów zaangażowanych. Bo to lubie. A jeszcze bardziej jak komuś można pomóc.
Naprawdę mówię Ci ,że pieniądze szczęścia nie dająale stwarzają masę możliwości. Taka fundacja jak nasza nie miałaby miejsca gdybyśmy tych pieniędzy nie mieli. Kto organizuje gale bokserskie charytatywne? Poza nami znam 2 w całym kraju federacje.
Wszystko to się rodzi w głowie. Ja jestem taki ,że od słów do czynów to jest krótka linia.
Ale robić coś, nie gadać.
viewtopic.php?f=3&t=18879&p=1880976#p1880976
Tu masz linka do następnego evntu co organizujemy. Zapraszam. Można zawsze się wódki napić na miejscu:)
Poprzednia gala wyszła kapitalnie. Gdzieś tu wklejałem relację ,bo i z Kolegą Morbidem byłem ,którego zaprosiłem.
Profeska. Ja pierwszy raz w zyciu robiłem event na taką skalę.
Zawsze z tyłu głowy masz myśl? a jak nie wyjdzie.........
Nie dopuszczam takich myśli.
Wiadomo każdy z nas jest w inny sposób skonstruowany. Dla mnie każda porażka jest jak poszczelenie z broni automatycznej.
Ciężko mi przychodzą porażki nawet nie chce io czymś o takim myśleć a też miałem zawsze jakąs naukę z porażki z przeszłości,
Pieniądze z działalności są rzeczą wtórną. każdemu to kurwa powtarzam ode mnie. 99% ludzie nie potrafi sobie i z tym radzić. Do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć.
Czas zintensyfikowanej pracy do 8.05. Poza zasięgiem. Only hard work is real.
-
sanctusdiavolos
- postuje jak opętany!
- Posty: 345
- Rejestracja: 21-05-2023, 14:02
Re: Problemy z głową, problemy z dupą - wasza kondycja psychiczna
W porządku. Nawet jeśli cała ta aktywność na 120-to procentowych obrotach jest w pewnym sensie objawem zagubienia i przesadnych ambicji, to przynajmniej wynika z tego coś sensownego. Każda próba uczynienia świata mniej chujowym miejscem niż jest, zasługuje na uznanie. Byle tylko nie popaść przy tym w samozachwyt.Masz sporo racji. Gdzieś energię trzeba pożytkować. Ja z Kolegami od serca stwierdziłem ,że poza działalnością prawniczą utworzymy fundację. Ale taką co działa, bo 90% fundacji to są popierduły albo pralnie pieniędzy. Coś robić dla innych- to jest tak we mnie jakby nowe życie wstąpiło. Pomagać. Mnie to na nowo napędza:) Spotkałem się z wariatoma w Polsce- każdy z nas ma jakiś bół dupy, każdy. I robimy evnty charytatywne.
Dzięki, będę w tym czasie przebywał za miedzą, więc odpada. Zresztą, nie jestem miłośnikiem naparzania się po pyskach, chyba że pod sceną.Tu masz linka do następnego evntu co organizujemy. Zapraszam. Można zawsze się wódki napić na miejscu:)
Zapewne tak. Każda, nawet najbardziej altruistyczna działalność, ma tak naprawdę korzenie w egoizmie. Bo nawet jeśli nie szuka się uznania ze strony pospólstwa, czyż nie robi się takich rzeczy, by samemu poczuć się lepiej?Chyba to też w jakiś sposób uwolnienie naszych dusz. Jakkolwiek głupio to zabrzmi:)
Wydaje mi się, że najszczęśliwsi są ci, co mają dość pieniędzy by spokojnie żyć, ale nie na tyle, by stać się od nich uzależnieni (klasa średnia rulez!). Im mniej posiadasz, tym mniej możesz stracić. Im na niższej gałęzi siedzisz, tym mniej dupa boli jak spadniesz. Mniej daremnego przepychu - mniej powodów do trosk. Mniej materialnej daremności - mniej bolesnych przywiązań.Naprawdę mówię Ci ,że pieniądze szczęścia nie dająale stwarzają masę możliwości.
A co do możliwości - masz rację. Korzystaj zatem z tych możliwości, by wykreować lepszą rzeczywistość wokół siebie. To chyba lepsze zajęcie, niż wieczne powielanie majątku, którym ani Ty, ani nikt inny nie będzie w stanie się cieszyć.
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 11232
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Problemy z głową, problemy z dupą - wasza kondycja psychiczna
Powiem Ci jak powstała nasza fundacja:
siedzieliśmy w Poznaniu zmęczeniu życiem po imprezie branżowej.
Ja od siebie: ja już więcej nie wymyśle w branży prawniczej, jestem tak samo niedowartościowany jak parę lat wstecz, jak mówiłem ,że zmonopolizuje rynek prawniczy w tej swojej wąskiej dziedzinie na nieruchomościach, albo się zapiję albo coś zrobie innego- do odwyku krótka meta,ciągle się błakam po imprezach, nadużywam, kurwa jak coś nie nie zrobię z życiem to alkohol mnie zabije,
Druga osoba kluczowa z fundacji: po śmierci żony jak umarła na raka to wszystko poszło w pizdu,sens życia przepadł
Tak właśnie się odnaleźliśmy.
Nie ma czegoś takiego jak lepiej wykreowana rzeczywistość. Nie ma czegoś takiego u mnie przynajmniej. Ja się z brażny prawniczej nie mogę wycofać ,bo by mnie ludzie zajebeli. Szef wszystkich szefów- ludzie nie pracują dla firmy tylko dla mnie. Dla Nich jestem bożkiem- opowiadają o mnie a ja nie raz jestem jak żul co trzy dni chleje w obdartej bluzie Mayhem , kopcąc fajkę za fajką.
Tylko ,że przy tej wódzie i fajkach mam tysiąc notatek co suprawnić, jak usprawnić i gdzie wisi kolejny milion złotych:) hehehhe
Nie chce wyjść na bęcwała ale jakbym nie zarobił 1 mln złotych prywatnie rocznie to bym z łożka nie wstał. Nie ma siły co by mnie wytargala z tego łożka:)
Jeśli ludzie u mnie w biurze zarabiją srędnio 10-12 netto a przedstawiciele kilkaset tysięcy rocznie to co ja mam napisać. Idiotę udawać?
Pieniędzmi trzeba mądrze gospodarować- ZAWSZE, ZAWSZE
siedzieliśmy w Poznaniu zmęczeniu życiem po imprezie branżowej.
Ja od siebie: ja już więcej nie wymyśle w branży prawniczej, jestem tak samo niedowartościowany jak parę lat wstecz, jak mówiłem ,że zmonopolizuje rynek prawniczy w tej swojej wąskiej dziedzinie na nieruchomościach, albo się zapiję albo coś zrobie innego- do odwyku krótka meta,ciągle się błakam po imprezach, nadużywam, kurwa jak coś nie nie zrobię z życiem to alkohol mnie zabije,
Druga osoba kluczowa z fundacji: po śmierci żony jak umarła na raka to wszystko poszło w pizdu,sens życia przepadł
Tak właśnie się odnaleźliśmy.
Nie ma czegoś takiego jak lepiej wykreowana rzeczywistość. Nie ma czegoś takiego u mnie przynajmniej. Ja się z brażny prawniczej nie mogę wycofać ,bo by mnie ludzie zajebeli. Szef wszystkich szefów- ludzie nie pracują dla firmy tylko dla mnie. Dla Nich jestem bożkiem- opowiadają o mnie a ja nie raz jestem jak żul co trzy dni chleje w obdartej bluzie Mayhem , kopcąc fajkę za fajką.
Tylko ,że przy tej wódzie i fajkach mam tysiąc notatek co suprawnić, jak usprawnić i gdzie wisi kolejny milion złotych:) hehehhe
Nie chce wyjść na bęcwała ale jakbym nie zarobił 1 mln złotych prywatnie rocznie to bym z łożka nie wstał. Nie ma siły co by mnie wytargala z tego łożka:)
Jeśli ludzie u mnie w biurze zarabiją srędnio 10-12 netto a przedstawiciele kilkaset tysięcy rocznie to co ja mam napisać. Idiotę udawać?
Pieniędzmi trzeba mądrze gospodarować- ZAWSZE, ZAWSZE
Czas zintensyfikowanej pracy do 8.05. Poza zasięgiem. Only hard work is real.
-
sanctusdiavolos
- postuje jak opętany!
- Posty: 345
- Rejestracja: 21-05-2023, 14:02
Re: Problemy z głową, problemy z dupą - wasza kondycja psychiczna
Tak naprawdę możesz robić ze swoim życiem co chcesz, jedyne co Cię ogranicza to... hm... osobowość? Ale, jakby nie patrzeć, to zapewne właśnie owej osobowości zawdzięczasz to co masz, wliczając w to zarówno sukcesy finansowe jak i pierdolnik pod sufitem.Nie ma czegoś takiego jak lepiej wykreowana rzeczywistość. Nie ma czegoś takiego u mnie przynajmniej. Ja się z brażny prawniczej nie mogę wycofać
I to jest właśnie ta pułapka społecznego statusu o której piszę. To się tyczy każdej branży, także muzycznej (bo to forum muzyczne, więc jakoś trzeba tę muzykę przemycać w dyskusję, haha). Na myśl przychodzi mi taki Michael Jackson. Kasy miał jak lodu, kochany był przez miliony - a tak naprawdę trudno mi sobie wyobrazić równie nieszczęśliwego artystę. Niewolnik wytwórni, presji, oczekiwań i spierdolonego dzieciństwa (które przyczyniło się do jego sukcesu, kosztem zdolności do odczuwania jakiejkolwiek radości z życia). Im człowiek starszy, tym bardziej docenia swoją szarość.Ja się z brażny prawniczej nie mogę wycofać ,bo by mnie ludzie zajebeli. Szef wszystkich szefów- ludzie nie pracują dla firmy tylko dla mnie.
Zatem, pomimo że oczywistym jest iż łatwiej wyjść z pułapki bogactwa, niż z pułapki nędzy, jestem w stanie dostrzec pewien tragizm sytuacji.
No to coś jak ja. Tylko ja nie jestem szefem kancelarii, a robolem, więc w moim przypadku zanika dysonans poznawczy.jestem jak żul co trzy dni chleje w obdartej bluzie Mayhem , kopcąc fajkę za fajką.
Owszem. Przy czym tego najlepiej uczy ich brak, a nie nadmiar.Pieniędzmi trzeba mądrze gospodarować- ZAWSZE, ZAWSZE
-
Tomaszm3
- zaczyna szaleć
- Posty: 109
- Rejestracja: 23-05-2026, 00:00
Re: Problemy z głową, problemy z dupą - wasza kondycja psychiczna
O kurcza jest jednak temat- sorry ,że powieliłem. A Lord załozyciel tematu to się gdzie podziewa?
-
Tomaszm3
- zaczyna szaleć
- Posty: 109
- Rejestracja: 23-05-2026, 00:00
Re: Problemy z głową, problemy z dupą - wasza kondycja psychiczna
Lepsze czasem lęki jak bez lęku. Kiedy lękiem jest brak lęku jakiegokolwiek. Bo lęk wyznacza granicę.Szalony Opos pisze: ↑24-02-2024, 15:56Nerwica lękowa. Leczona. Na te chwilę pluję tej kurwie w ryj.
Granicę której nie przekraczasz,bo cię powstrzymuje. Przykleję tutaj kartę wypisową swoją kiedy nie ma żadnych lęków. Co można zrobić.
Kiedy włącza mi się faza -NIEŚMERTELNOŚĆ.
Wtedy kiedy ocierasz się o śmierć masz lęki

Na granicy ile organizm wytrzyma - wtedy są lęki. Jak rubikon przekraczasz.
Nie ma pieniędzy żebym nie zapłacił i całkowicie pozbył się swojego pobudzenia bo mnie to wkurwia. Po ludzku. Ludzie patrzą boże jaki wspaniały dom, jakie luksosowe samochody na podwórku, jak to wszystko jest zadbane- że nawet nie ma wystającego źdba trawy . To jebana choroba która mnie telepie i każe mi to robić. Wszystko musi być PEREKCYJNE wokół. Bo inaczej czuję dyskomfort taki że kurwa i tak to zrobię.
Najważniejsze żebyś nauczył się o swojej chorobie jak najwięcej. Czytam ,youtube przękkręcam , czytam prasę i artykuły.Wzbogacam się intelektualnie bo wiedza to podstawa.
Im więcej nabywam wiedzy to też masę przynosi dobrych infromacji. Jak chciażby bronić się przed wyłądowani hiperkinetycznymi.
Fajnie by było gdyby to było przewidywalne ale niestety nie jest- autostrada, centum miasta, seans w kinie jebnie to jebnie.Ale z tyłu głowy cały czas masz żeby to się nie zdażyło pzy kimś ,bo wstyd.
Zawsze przy właodwywaniu najgorsze było poczucie ,że jak ktoś w tej danej chwili będzie nakręcał sytuację ,że coś komuś zrobię. A tego sobie bym nie wybaczył. To tak silna impulsywność.
Wydaje mi się że też trzeba grać w otwarte karty- jak się mnie pyta psychiatra jak się czujesz -za dobrze. Znowu właczają mi się kody na nieśmiertelność ,że na wszystko sobie mogę pozwolić, wchodzi mi taka pewność siebie, pewne rzeczy jeszcze realtywnie na to wpływają życiowo ,że wszyscy sa ode mnie w otoczeniu uzależnieni. Staram się znależć niepowodzenia ale nie potrafię. Odpal zapalniczkę to razem tu w gabinecie psychiatrycznym wybuchniemy. Jak mówi psychiatra. Po ekscesach z przedawkowaniem leków myśłalem że będzie opierdol i itp. Co ty . Nic mnie to nie zdziwiło Tomek ,że zacząłeś nadużywać i nic nie wycofie. Znasz skutki i deal with it. Bierz z zaleceniami.
Muszę relatywizować swoje uczucia bardzo mocno.
W sposób wyważony podchodzić do drugiej osoby czego czasem nie mam. W choćby w wypowiedziach. że nie kotroluje swojego słowotoku. Powiedziałem psychiatrze takiej jednej z doskoku bo to nie była docelowa ,że staje mi jak widzę sznurek od Jej majtek. I ja tak mam. Ona się nie obraziła bo zna moją kartotekę medyczną ale mi było wstyd ,że musiałem to powiedzieć a to miało siedzieć w głowie.
TO kolejny element-to co ma siedzieć w głowie i tak wyjdzie, powierz to co jest w głowie nawet jak sprawiasz komuś okropną przykrość i ma się zapaść pod ziemię ,że walisz prosto z mostu.
