Bez wątpienia od dłuższego czasu mamy do czynienia ze zmierzchem szwedzkiego death metalu w jego mateczniku. Dzieje się tak ku radości tych, których ten nurt znudził, a którzy co najwyżej sięgają tylko po sprawdzone klasyki ze Szwecji i ku smutkowi tych, którzy łaknął nowości nie tylko z grona starych wyjadaczy, jak np. Vomitory (znakomity ostatni album!), ale również spośród debiutantów, zwłaszcza jeśli ci drudzy potrafią tchnąć w skostniałe ramy szwedzkiego metalu śmierci nuty niekoniecznie związane z jego wzorcem z Sevres. Naprzeciw nim wychodzi założony w Sztokholmie Harrowed. W składzie znaleźli się: Adam Lindmark, który terminował w nieodżałowanym Morbus Chron i Tobias Alpadie, grający również w progresywno-sludge’owym VAK, a na żywo wspomaga ich m.in. Dag Landin – były basista Morbus Chron. Na papierze brzmi nieźle, bo gwarantuje wielokierunkowość w podejściu do własnej twórczości. Tak jest w praktyce. Harrowed to szwedzka produkcja, ale nie tylko deathmetalowa. Jest tu sporo punka z wycieczkami w stronę crust, więc założę się, że panowie mieli z tyłu głowy kilka albumów Uncurbed. Jest też sporo progresywnego luzu i popisów na bardzo dobrym poziomie technicznym, co było charakterystyczne dla wspomnianego tu Morbus Chron. W dużym uproszczeniu można skonstatować, że najbardziej szwedzko-deathmetalowym elementem tej produkcji jest logo Harrowed, choć wokaliście na pewno nie brakuje charyzmy jaką mieli szwedzcy krzykacze z przełomu lat 80-ych i 90-ych, ale ci, którzy operowali na wyższych rejestrach, że wspomnę tylko Merciless, Internal Decay, czy Crypt Of Kerberos z „World of Myths”. Gdybym się uparł to kierunek w jakim podąża Harrowed porównałbym do „Sumerian Cry” Tiamat nagranym przez punkowych muzyków po tygodniu grania unplugged. Posiadacz tego krążka raczej nie powinien go kłaść pośród kamieni milowych szwedzkiej death metalu z lat 1990-1992, a obok takich albumów jak „Wolverine Blues” czy „Soulless” ze świadomością, że kolejna płyta Harrowed może trafić w zupełnie inne miejsce.
Harrowed jest jaskółką, która wprawdzie nie uczyni wiosny na szwedzkiej scenie, ale przynajmniej od czasu do czasu nieco rozjaśni niebo na tamtejszym death metalem. Na pewno jest ogromna szansa, że obudzi nawet tych, który szwedzkie granie ostatnio usypiało.
Nawet nie wiecie jakie to proste! Bierzcie się za AI i publikujcie tu recenzje. Chatgpt czy inny Grok poprowadzi Was za rękę. Nie musicie nawet znać recenzowanej płyty, a gdy pozyskacie wymagany tekst będziecie śmiać się do rozpuku.
