Co teraz czytacie? v.2

Czytasz coś więcej niż etykiety Domestosa w kiblu?

Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Żwirek i Muchomorek
w mackach Zła
Posty: 838
Rejestracja: 30-05-2025, 23:31

Re: Co teraz czytacie? v.2

14-04-2026, 11:30

Bolt pisze:
08-04-2026, 20:58
Zdecydowanie lepiej sobie walnąć na start z Bawołkiem "Bimetal" i tym sposobem rozpoznać, czy chcesz brnąć w niego czy nie.
No to już wiem, że nie chcę w niego dalej brnąć. Kompletnie nie kumam zachwytów. Na moje oko to jest bardzo skomplikowany formalnie, wycinkowy portret podkarpackich nizin społecznych, przedstawiony z użyciem modernistycznych technik, które bardzo kojarzą mi się z literaturą iberoamerykańską. Czyli taki miks Stasiuka z Cortazarem, Fuentesem, Rulfo czy innym Donoso, w trochę wulgarniejszym wydaniu. Schulz też tu się unosi nad tym wszystkim, ale gdyby mógł to przeczytać, to by się pewnie zarumienił ze wstydu. Ciężko się to czyta, a pod spodem nie widzę kompletnie nic ciekawego - po prostu jakieś fotografie małomiasteczkowej żulerii, które nic mi o niej tak naprawdę nie mówią. Jedyne co mi się umiarkowanie podoba to fragmenty na początku, gdy bohater Adrian Knak wraca do chałupy i narracja, pierwszoosobowa, bez ostrzeżenia przeskakuje między postaciami - raz mów on, raz żona, raz córka, punkty widzenia się zmieniają jak w kalejdoskopie, no spoko. Językowo też nie widzę tu niczego atrakcyjnego, chociaż widzę, że Bawołek jest tego języka wysoce świadomy i próbuje nim manipulować, np. pisząc fragmenty wyłącznie zdaniami prostymi. Mam niejasne poczucie, że facet chyba próbuje odtwarzać trochę sposób mówienia ludzi w tych swoich Ciężkowicach i chlapać różnymi stylami jak Jackson Pollock farbą po płótnie, ale do Masłowskiej to mu daleko. Ostatnie rozdziały, gdzie Bawołek imituje rap, wywołują we mnie koszmarne zażenowanie - brzmi to jakby starszy pan podsłuchał jakieś osiedlowe hiphopy na placu zabaw i próbował je naśladować, z typowym dla starszego pana wyczuciem tematu. Groza.

Fajnie jak coś jest trudne w odbiorze, formalnie wyszukane i stylistycznie wyrafinowane, ale pogląd na literaturę mam mniej więcej taki, że to jest przyrząd optyczny, przez który ktoś coś się pokazuje czytelnikowi. Język jest czymś, przez co widać coś innego. Nakładanie językowego filtra na rzeczywistość, żeby ją pokazać trochę inaczej, jest totalnie spoko, ale tutaj szkła w lornetce są tak zafajdane jakimiś paciajami, że nie widzę nic i mnie tylko oczy bolą.

Jadę dalej w temacie polskiej literatury, tym razem z przyczyn zawodowych:
Obrazek

Eeeeeeech. Ma potencjał, ale przekombinowane i wyrafinowane tak, że się żyć odechciewa. Trzy plany czasowe, bohater gej z nowotworem, pisarz, z babką-artystką-po-wojennej-traumie, w tle niemiecki kompozytor o ZAGADKOWYCH ZWIĄZKACH Z RODZINĄ BOHATERA, dodekafonia, Schonberg, okupacja, ziemie odzyskane, cytaty z Rilkego w oryginale, problemy tożsamości, węgierscy homoseksualiści, trudności dojrzewania, ssanie w bramie, zabijanie pacjentów szpitala psychiatrycznego Obrawald w Międzyrzeczu/Meseritz, jeden wielki kocioł z cukierkami od sasa do lasa. Kiełbasa z majonezem, czekoladą i pistacjami, podana z miksem piwa i Flegaminy. Ale, o dziwo, czyta się względnie przyjemnie - tzn. wciąga, bo facet rozrzuca różne tropy, które zachęcają do dalszej lektury. Tylko pytanie, czy będzie w stanie je poskładać w całość. Po połowie zaczynam w to wątpić.

Polska literatura mnie czasami tak okrutnie wkurwia, że w końcu zacznę sobie sam książki pisać i tylko je będę czytał :pepe:
Przygody Batona na czarnym lądzie
Awatar użytkownika
Szalony Opos
w mackach Zła
Posty: 821
Rejestracja: 01-01-2024, 19:51

Re: Co teraz czytacie? v.2

14-04-2026, 13:07

Odświeżam, ale tym razem w formie audiobooka.
Obrazek
Punki to chuje
Awatar użytkownika
Bolt
weteran forumowych bitew
Posty: 1633
Rejestracja: 25-12-2010, 18:32

Re: Co teraz czytacie? v.2

15-04-2026, 10:55

Żwirek i Muchomorek pisze:
14-04-2026, 11:30
Bolt pisze:
08-04-2026, 20:58
Zdecydowanie lepiej sobie walnąć na start z Bawołkiem "Bimetal" i tym sposobem rozpoznać, czy chcesz brnąć w niego czy nie.
Na moje oko to jest bardzo skomplikowany formalnie, wycinkowy portret podkarpackich nizin społecznych, przedstawiony z użyciem modernistycznych technik, które bardzo kojarzą mi się z literaturą iberoamerykańską. Czyli taki miks Stasiuka z Cortazarem, Fuentesem, Rulfo czy innym Donoso, w trochę wulgarniejszym wydaniu. Schulz też tu się unosi nad tym wszystkim, ale gdyby mógł to przeczytać, to by się pewnie zarumienił ze wstydu. Ciężko się to czyta, a pod spodem nie widzę kompletnie nic ciekawego - po prostu jakieś fotografie małomiasteczkowej żulerii, które nic mi o niej tak naprawdę nie mówią.
Mam odwrotne odczucia, głównie ze względu na to, że zwyczajnie ten Bawołkowy żulcore lubię i literacki sznyt sprawia, że bardzo szybko pochłaniam jego książki - "Bimetal" poszedł na jedno posiedzenie, "Litanie" na trzy, choć tutaj już czułem, że ta tematyka i styl to trochę za mało jak na 600 stron. Inna rzecz, że należę do osób, które, jeżeli dana proza mocno mi siedzi językowo, to nie oczekują, że treść będzie dorównywać - w takich wypadkach wystarczy, że nie przeszkadza.

U mnie ostatnio pękło:
Obrazek

Dostałem kiedyś w prezencie. Trochę ciekawych faktów, trochę oczywizmów, trochę bzdur i ignorowania faktów pod tezę.

Obrazek

Nie jestem wielkim entuzjastą Vanna, ale czytałem wcześniej dwie niezłe jego książki i jedną przeciętną. Ta jest kiepska.

A teraz zaczynam:
Obrazek

Mam wrażenie, że nurt polskiego weird fiction nieco przysycha, ale, że Majchrowicz wydał nową książkę, a tę mam na półce od paru lat, to sobie w końcu sięgnąłem.
I was born in this town
Live here my whole life
Probably come to die in this town
Live here my whole life
Never anything to do in this town
Awatar użytkownika
Żwirek i Muchomorek
w mackach Zła
Posty: 838
Rejestracja: 30-05-2025, 23:31

Re: Co teraz czytacie? v.2

15-04-2026, 11:44

Bolt pisze:
15-04-2026, 10:55
Mam odwrotne odczucia, głównie ze względu na to, że zwyczajnie ten Bawołkowy żulcore lubię i literacki sznyt sprawia, że bardzo szybko pochłaniam jego książki - "Bimetal" poszedł na jedno posiedzenie, "Litanie" na trzy, choć tutaj już czułem, że ta tematyka i styl to trochę za mało jak na 600 stron. Inna rzecz, że należę do osób, które, jeżeli dana proza mocno mi siedzi językowo, to nie oczekują, że treść będzie dorównywać - w takich wypadkach wystarczy, że nie przeszkadza.
Szanuję ten punkt widzenia. Próbowałem wymyślić jakąś książkę, którą lubię z uwagi na język do tego stopnia, żeby treść miała drugorzędne znaczenie i nic nie znalazłem. Są rzeczy, które mi językowo bardzo leżą, ale zawsze ważniejsze jest to, co pod spodem. To jest zupełnie inny paradygmat czytania.

Kończę ten nieszczęsny "Pulverkopf" i chce mi się płakać. Można by o tym napisać bajkę. Był sobie gruby, homoseksualny poeta, który postanowił napisać Wielką Polską Powieść o Polskich Sprawach, którą dałoby się postawić obok Manna, Sebalda czy innego Musila. No i wziął, i napisał, i teraz ludzie to czytają, i niektórzy są zachwyceni, a i inni się przy tym męczą, a jeszcze inni mają to w trąbie - a już najbardziej mają to w trąbie Mann z Sebaldem, bo nie żyją. Morał z tego taki, że, cytując/parafrazując jednego forumowicza, jeden lubi śliwki, drugi lubi dziwki.

W dalszej kolejności biorę coś takiego:

Obrazek

Są obawy, są nadzieje. Może się czegoś dowiem ciekawego.
Przygody Batona na czarnym lądzie
Awatar użytkownika
DST
rasowy masterfulowicz
Posty: 3143
Rejestracja: 23-12-2010, 23:02

Re: Co teraz czytacie? v.2

15-04-2026, 12:21

Żwirek i Muchomorek pisze:
15-04-2026, 11:44
Bolt pisze:
15-04-2026, 10:55
Mam odwrotne odczucia, głównie ze względu na to, że zwyczajnie ten Bawołkowy żulcore lubię i literacki sznyt sprawia, że bardzo szybko pochłaniam jego książki - "Bimetal" poszedł na jedno posiedzenie, "Litanie" na trzy, choć tutaj już czułem, że ta tematyka i styl to trochę za mało jak na 600 stron. Inna rzecz, że należę do osób, które, jeżeli dana proza mocno mi siedzi językowo, to nie oczekują, że treść będzie dorównywać - w takich wypadkach wystarczy, że nie przeszkadza.
Szanuję ten punkt widzenia. Próbowałem wymyślić jakąś książkę, którą lubię z uwagi na język do tego stopnia, żeby treść miała drugorzędne znaczenie i nic nie znalazłem. Są rzeczy, które mi językowo bardzo leżą, ale zawsze ważniejsze jest to, co pod spodem. To jest zupełnie inny paradygmat czytania.

Kończę ten nieszczęsny "Pulverkopf" i chce mi się płakać. Można by o tym napisać bajkę. Był sobie gruby, homoseksualny poeta, który postanowił napisać Wielką Polską Powieść o Polskich Sprawach, którą dałoby się postawić obok Manna, Sebalda czy innego Musila. No i wziął, i napisał, i teraz ludzie to czytają, i niektórzy są zachwyceni, a i inni się przy tym męczą, a jeszcze inni mają to w trąbie - a już najbardziej mają to w trąbie Mann z Sebaldem, bo nie żyją. Morał z tego taki, że, cytując/parafrazując jednego forumowicza, jeden lubi śliwki, drugi lubi dziwki.

W dalszej kolejności biorę coś takiego:

Obrazek

Są obawy, są nadzieje. Może się czegoś dowiem ciekawego.
To jest o teoriach spiskowych itd? Wymyśliłem sobie kiedyś, że teorie spiskowe to zlaicyzowana wersja myślenia religijnego zastępująca stwórcę elitami i zakładająca determinizm, że jesteśmy tylko pacynkami którymi ktoś pociąga za sznurki zza kulis i wszystko jest ukartowane. Jak to o tym to daj znać czy pada tam coś podobnego.
Awatar użytkownika
Żwirek i Muchomorek
w mackach Zła
Posty: 838
Rejestracja: 30-05-2025, 23:31

Re: Co teraz czytacie? v.2

15-04-2026, 13:01

DST pisze:
15-04-2026, 12:21
To jest o teoriach spiskowych itd? Wymyśliłem sobie kiedyś, że teorie spiskowe to zlaicyzowana wersja myślenia religijnego zastępująca stwórcę elitami i zakładająca determinizm, że jesteśmy tylko pacynkami którymi ktoś pociąga za sznurki zza kulis i wszystko jest ukartowane. Jak to o tym to daj znać czy pada tam coś podobnego.
Zdaje się, że to między innymi właśnie o tym, ale chyba nie tylko - raczej o tym, jak media społecznościowe prowadzą do myślenia magicznego. Zobaczymy, zdam relację, wiadoma sprawa. Oczekuję jakichś interesujących wglądów w psychikę homo pacjentovus i homo tabalugensis.

BTW chodziłem kiedyś pół roku na wykłady faceta, który napisał tę książkę:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/87070/i ... torycznych
Trochę drętwo to jest napisane, ale to skok na główkę na bardzo głęboką wodę tematu. Teza była trochę odmienna od twojej, ale dałbym temu szansę. Na tyle na ile pamiętam te wykłady, to Zdybel widzi spisek jako kategorię poznawczą wyrosłą ze zwulgaryzowanej wersji oświeceniowego racjonalizmu i, później, pozytwizmu. Czyli teorie spiskowe wynikają z poglądu, że skoro wszystko ma swoje wyczerpujące i w pełni zrozumiałe wytłumaczenie - tak jak teorie naukowe tłumaczą zjawiska przyrodnicze - to, jeśli stykam się z niepasującą mi rzeczywistością społeczną, mogę zbudować przekonującą, wewnętrznie spójną konstrukcję, która wskazuje precyzyjnie kto, co i dlaczego odpowiada za ten niedobry świat. Oświecenie i pozytywizm widzą człowieka w ogóle jako podmiot, który może dosłownie łowić rzeczywistość w sieć - oczywiście jest do tego potrzebny precyzyjny aparat poznawczy, wiedza i tak dalej, ale to nie ma znaczenia dla typowego Tabalugi czy innego Pacjenta. Znaczenie ma to, że jeśli panujący klimat pozwalają sądzić, że człowiek może poznać świat i go wyjaśnić, to, idąc dalej, każdy człowiek może to zrobić bez względu na poziom kompetencji. Skoro jesteś miarą wszechrzeczy, to możesz też łączyć kropki i przekonująco wytłumaczyć czemu Ży... czemu świat jest taki zły i niedobry. To, że uzyskane wytłumaczenia, patrząc z zewnątrz, to będą jakieś szurskie brednie, ma drugorzędne znaczenie - liczy się spójność wewnętrzna, a nie zewnętrzna. Tak to pamiętam, ale w szczegółach było to dużo subtelniejsze i złożone.

Ciekawa lektura, ale bardzo akademicka i dość trudna; jeśli ci się chce przedzierać przez 600 stron dość suchego wywodu, to polecam. Nie umiem z perspektywy czasu ocenić na ile poglądy Zdybla mają sens, ale na pewno są to rzeczy bardzo pogłębione - nie żadna publicystyka i popfilozofia. Poza tym jest tam dużo o historii myślenia spiskowego, zwłaszcza o teorii spisku żydowskiego. Pamiętam, że Zdybel okraszał te wykłady dowcipami o Żydach, żeby ludzie mu nie pozasypiali z nudów. Ten był doskonały:

Był sobie pewien Żyd, Mosze, któremu źle szedł interes i poszedł do synagogi, żeby błagać Boga o powodzenie. Wszedł i zaczął się modlić:
- Słuchaj, Adonai, wiem, że jestem złym Żydem i nie umiem prowadzić swojej piekarni, ale obiecuję, że jeśli ześlesz mi sto dolarów, to zrobię co w mojej mocy, żeby stanąć na nogi...
W tym momencie podszedł do niego drugi Żyd, poklepał po ramieniu i wcisnął banknot w rękę,
- Masz tu sto dolarów i nie zawracaj Adonai głowy takimi pierdołami. My tu się o większe pieniądze modlimy...
Przygody Batona na czarnym lądzie
ODPOWIEDZ