Ciekawy temat, faktycznie na początku nie zrozumiałem chyba o co dokładnie Ci chodzi. Jeśli chodzi o ten szklany sufit komercji, który udało się przebić death metalowi, to pomogło dość mocno poczucie obcowania z czymś nowym, czymś diabelskim, prosto ze świta horroru - sam jako 14 letni szczyl pamiętam z jakim przejęciem oglądałem okładki takich bandów jak Deicde, Cannibal Corpse, Obituary - ta otoczka śmierci, satanizmu, tajemniczości i brutalności w przekazie działała nie tylko na mój młody umysł. To już nie był Megadeth, Slayer, czy Metallica. To już było coś o wiele bardziej mrocznego - i tak powstał trend. Entombed dawało wywiady dla czołowych dzienników w Szwecji, muzyka się sprzedawała, było git....
....aż w końcu do głosu doszedł black metal. Będę zapewne niesprawiedliwy i wyjdę na ignoranta, ale moim zdaniem cały ten szum wokół tej muzyki powstał tylko i wyłącznie za sprawą makijażów, udanego marketingu i całej tej otoczki "świętej wojny" z chrześcijaństwem, podpalenia kościołów, morderstwa, samobójstwa... to była muzyka która szokowała do tego stopnia, że bardzo często umiejętności muzyczne schodziły na drugi plan. Szef Osmose powiedział kiedyś w wywiadzie, że w czasach największej prosperity na black metal mógł podpisać kontrakt z jakąkolwiek kapelą, byle tylko na zdjęciach prezentowali się w makijażu i gwoździami na rękach - a już z marszu miał sprzedane minimum 10000 kopii.
A teraz przypatrz się, co ma do zaoferowania Grind core - szokuje tylko muzyką, ewentualnie okładkami, które już są tak wyświechtane, że w zasadzie nikt na nie nie zwraca uwagi. Dlaczego wśród metalowców Phobia nie zdobyła należytej uwagi? Może właśnie ze względu na szufladkowanie muzyki przez recenzentów. Jak ktoś usłyszał dajmy na to "Scum" i mu nie podszedł, to raczej od grindu będzie się trzymał z daleka - sama nalepka "grind" mu wystarczy, by po to nie sięgać. Druga sprawa, to karykaturalność niektórych nagrań - jak ktoś lubi dłuższe utwory, w lepszym brzmieniu, z iskrzącymi od solówek gitarami, to raczej nie zrozumie kilkunastosekundowych wytrysków energii okraszonych często szorstkim, brudnym brzmieniem. Być może to działa na tej zasadzie, o której mówił Hcpig - dla niego ten gatunek to masa wtórności, który mimo pewnych genialnych przebłysków nadal pozostaje taką tanią sensacją, ciekawostką, po którą można sięgnąć jak już bardzo się człowiekowi nudzi. Znając takie nastawienie ludzi, trudno się takiemu gatunkowi przebić do szerszej publiki.
LOCK UP
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
Regulamin forum
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
-
Nasum
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 16446
- Rejestracja: 21-01-2011, 11:12
- nagrobek
- zahartowany metalizator
- Posty: 4078
- Rejestracja: 15-10-2014, 11:08
Re: LOCK UP
grindcore zawsze był polityczny, z mocnym akcentem w tekstach na sprawy polit-społeczne właśnie, w odróżnieniu od po prostu grindu z różnymi jego często niestety żenującymi podgatunkami i być może dlatego, z bardzo nielicznymi wyjątkami, nie był zbyt atrakcyjny dla większych wytwórni czy szerszego grona odbiorców. to tylko teoria oczywiście ale niewykluczone że coś w tym jest.
Dropdead raczej od początku był inspirowany wściekle szybkim graniem, głównie hardcore ze Skandynawii i Japonii ,raczej nie wrzuciłbym ich do szuflady z grindcore, zwłaszcza teraz po ostatnim albumie.
Dropdead raczej od początku był inspirowany wściekle szybkim graniem, głównie hardcore ze Skandynawii i Japonii ,raczej nie wrzuciłbym ich do szuflady z grindcore, zwłaszcza teraz po ostatnim albumie.
- DST
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 3088
- Rejestracja: 23-12-2010, 23:02
Re: LOCK UP
Pisząc o Dropdead miałem głównie na myśli 1st i 2nd LP z japońskimi (?) literami. Nie wiem jak później się to potoczyło poza oklepaniem Setha Putnama. Te dwa albumy spoliczkowały mnie totalnie.nagrobek pisze: ↑26-03-2026, 16:18grindcore zawsze był polityczny, z mocnym akcentem w tekstach na sprawy polit-społeczne właśnie, w odróżnieniu od po prostu grindu z różnymi jego często niestety żenującymi podgatunkami i być może dlatego, z bardzo nielicznymi wyjątkami, nie był zbyt atrakcyjny dla większych wytwórni czy szerszego grona odbiorców. to tylko teoria oczywiście ale niewykluczone że coś w tym jest.
Dropdead raczej od początku był inspirowany wściekle szybkim graniem, głównie hardcore ze Skandynawii i Japonii ,raczej nie wrzuciłbym ich do szuflady z grindcore, zwłaszcza teraz po ostatnim albumie.
- DST
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 3088
- Rejestracja: 23-12-2010, 23:02
Re: LOCK UP
Nie no, bez jaj. Black metal jest kompletnie unikalny jeśli chodzi o riffowanie, od razu to słychać. Brzmi zupełnie na swój sposób i zupełnie inaczej niż death metal. Ta produkcja syfiasta i groźne statementy to taki odpowiednik punkowej rewolucji tylko wewnątrz metalu. Jak za małolata usłyszałem Mayhem (oczywiście wiedziałem o tych wszystkich pozamuzycznych akcjach już), ale też Satyricon "Nemesis Divina" to byłem kompletnie rozjebany tym klimatem, aż mi ciary przechodziły, do dzisiaj zresztą mam podobnie.Nasum pisze: ↑26-03-2026, 15:54
....aż w końcu do głosu doszedł black metal. Będę zapewne niesprawiedliwy i wyjdę na ignoranta, ale moim zdaniem cały ten szum wokół tej muzyki powstał tylko i wyłącznie za sprawą makijażów, udanego marketingu i całej tej otoczki "świętej wojny" z chrześcijaństwem, podpalenia kościołów, morderstwa, samobójstwa... to była muzyka która szokowała do tego stopnia, że bardzo często umiejętności muzyczne schodziły na drugi plan.
Dochodzimy jednak wszyscy do jakiegoś meritum - tego jaką istotną rolę odgrywa otoczka w tej muzyce. Pomyślcie np jak mocno jest ona istotna w przypadku takiego Teitanblood.

