No, ja się napociłem, bo to nie moje terytorium, ale warto było się paru rzeczy dowiedzieć. Czytałem po angielsku, może po polsku jest lepiej, nie wiem.Żwirek i Muchomorek pisze: ↑10-03-2026, 15:26^Spróbuję to wrzucić po Hughesie, chociaż już widzę, że może być ciężko.
Co teraz czytacie? v.2
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
- DST
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 3043
- Rejestracja: 23-12-2010, 23:02
Re: Co teraz czytacie? v.2
- Sgt. Barnes
- zahartowany metalizator
- Posty: 6530
- Rejestracja: 13-07-2012, 07:37
Re: Co teraz czytacie? v.2
Prawdziwy mężczyzna powinien być...ogolony i ciut, ciut pijany.
Bolesław Wieniawa-Długoszowski.
Bolesław Wieniawa-Długoszowski.
- Bolt
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1611
- Rejestracja: 25-12-2010, 18:32
Re: Co teraz czytacie? v.2

Coś w tym jest, że reportaże z tego rejonu mają charakterystyczny sznyt, a przy okazji to wejrzenie w zupełnie inną mentalność. Najlepszy póki co reportaż o wiosce, gdzie zaciukawali Che Guevarę - ekonomia miejsca opiera się na tym, że lokalna ludność za dolary opowiada o jego ostatnich dniach, robieniu zdjęć jego zwłokom i tak dalej, a do tego wykształciła się całkiem spora grupa ludzi, jakby z deka ignorujących stosunek Guevary do religii, która zrobiła z niego nieoficjalnego świętego i modli się do niego w każdej możliwej intencji. Bluźnierstwo i szaleństwo, którego hordes piszące wypracowania o czwórcy świętej nawet nigdy nie zahaczą.
I was born in this town
Live here my whole life
Probably come to die in this town
Live here my whole life
Never anything to do in this town
Live here my whole life
Probably come to die in this town
Live here my whole life
Never anything to do in this town
- wonsz
- zahartowany metalizator
- Posty: 3674
- Rejestracja: 18-02-2018, 14:59
- Oki
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1652
- Rejestracja: 16-09-2012, 00:30
- Phren
- zaczyna szaleć
- Posty: 113
- Rejestracja: 08-01-2016, 02:02
Re: Co teraz czytacie? v.2
Czytam Herzoga Below'a. No i skusiłem się na Moją walkę Knausgarda, ale jestem zwiedziony. Jak to zwykle bywa z celebrytami świata literackiego. Chociaż doceniam szczerość, ale to że kurwa koleś pisze o swoim ojcu, spotkaniach rodzinnych, co zjadł na śniadanie i w co się ubrał jak miał 16 lat - no ja pierdolę, co to mnie obchodzi? A jednak ludzie czytają.
Ostatnio weszło Pod wulkanem Lowry'ego, mocna rzecz. Polecam.
Wziąłem się też za Faulknera, w końcu doczytałem Kiedy leżę, konając. To było wyzwanie, nie mogłem nigdy zrozumieć Faulknera i porzucałem jego prozę, nie mogłem tego przebrnąć. Wyjątkiem jest Wściekłość i Wrzask.
Jednak cieszę, się, że dobrnąłem do końca i coś tam skumałem. Ja nigdy nie potafiłbym tak pisać - strumień swiadomośći na 15 glosów i domyśl się człowieku o co chodzi. Jednak pod tym wszystkim kryje się fajna czarna komedia, warto. Jednak nie wracam do Faulknera, chociaż to idol mojego lubionego pisarza.
Ogólnie czytam w chuj dużo i mogę tutaj pisać, jeśli kogoś to interesuje. W sumie przydałoby mi się coś w rodzaju dziennika, bo czytam tego tyle, że już sam zapominam, co czytałem i kiedy.
Głównie lecą klasyki mieszane z moim ulubionym typem prozy: albo cięzkie, egzystencjalne rzeczy, często z czarnym humorem, albo coś mocno eksperymentalnego.
Gdzieś tam na stosiku leży← Kochanka Wittgensteina, czytał ktoś?
Ostatnio weszło Pod wulkanem Lowry'ego, mocna rzecz. Polecam.
Wziąłem się też za Faulknera, w końcu doczytałem Kiedy leżę, konając. To było wyzwanie, nie mogłem nigdy zrozumieć Faulknera i porzucałem jego prozę, nie mogłem tego przebrnąć. Wyjątkiem jest Wściekłość i Wrzask.
Jednak cieszę, się, że dobrnąłem do końca i coś tam skumałem. Ja nigdy nie potafiłbym tak pisać - strumień swiadomośći na 15 glosów i domyśl się człowieku o co chodzi. Jednak pod tym wszystkim kryje się fajna czarna komedia, warto. Jednak nie wracam do Faulknera, chociaż to idol mojego lubionego pisarza.
Ogólnie czytam w chuj dużo i mogę tutaj pisać, jeśli kogoś to interesuje. W sumie przydałoby mi się coś w rodzaju dziennika, bo czytam tego tyle, że już sam zapominam, co czytałem i kiedy.
Głównie lecą klasyki mieszane z moim ulubionym typem prozy: albo cięzkie, egzystencjalne rzeczy, często z czarnym humorem, albo coś mocno eksperymentalnego.
Gdzieś tam na stosiku leży← Kochanka Wittgensteina, czytał ktoś?
- Ascetic
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 17439
- Rejestracja: 10-01-2015, 15:54
Re: Co teraz czytacie? v.2
Wycieczki w głąb siebie (moim zdaniem, na pewnym etapie do niczego konstruktywnego nie da się już dojść. Wszystko wiesz, rozumiesz, masz rozebrane na części pierwsze. Im dłużej się w tym siedzi, ma miejsce przesiąkanie tym, katowanie, zamiast się z tego wyrwać i pójść do przodu, żyje się tym co za nami i na co się nie ma już wpływu, bo się już stało) tak jak np. walenie wódy moim zdanie są Tobie całkowicie zbyteczne. Lubisz czytać, daje ono Tobie coś co Ciebie do niego ciągnie (choc to kompulsywne czytanie symptomatyczne jest) - oczywiście rób to dalej. Ale czy aby na pewno ma to być literatura egzystencjalna? O ile samo czytanie Ciebie stabilizuje, wycisza, może łapać się za lżejsze podgatunki? Też z dozą rozkmin. (Tutaj jedyne co mi przychodzi SF). Po co się wpędzać i widzieć siebie nierzadko w odbitym lustrze. Brak odmóżdżenia*, życie z zaciągniętym hamulcem emocjonalnym, ciągłe szukanie przyczyn a w ich następstwie, potencjalnych skutków, nie ułatwia wrażliwcom, „reflektantom” swobodnego funkcjonowania.
Tak sobie luźno kombinuje. Trochę bez związku a w nawiązaniu do innego działu.
*Co nie zmienia postaci, że niezbędne jest rytualne, choćby w kryzysie, przypomnienie sobie skąd, co i gdzie może zaprowadzić. I wówczas te swobodne odmóżdżenie, ten dżojoflajf warto na chwilę porzucić na rzecz powrotu do grubszych, głębszych w sobie rozkmin.
Tak sobie luźno kombinuje. Trochę bez związku a w nawiązaniu do innego działu.
*Co nie zmienia postaci, że niezbędne jest rytualne, choćby w kryzysie, przypomnienie sobie skąd, co i gdzie może zaprowadzić. I wówczas te swobodne odmóżdżenie, ten dżojoflajf warto na chwilę porzucić na rzecz powrotu do grubszych, głębszych w sobie rozkmin.
lys på slutten av lys
dra til helvete
dra til helvete
- DST
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 3043
- Rejestracja: 23-12-2010, 23:02
Re: Co teraz czytacie? v.2

Skończone. Nie jest to mój ulubiony rodzaj literatury, ale było na półce i trzeba się odmulić.
Zbiór krótkich opowiadań noszących znamiona baśni i mitów. Świat przedstawiany przez Lema jest pełny neologizmów i rozbuchanej, kreatywnej wyobraźni osadzonej na luźno i nie na serio w naukowej terminologii. Pomimo mnogości pierwiastków chemicznych i ezoterycznego słownictwa treść sprowadza się do eksplorowanych od zawsze wątków rycerzy, potworów, mędrców i despotycznych władców. Nie z każdego da się jednak wyłuskać jakiś morał - niektóre wydają się po prostu nieskrępowanym ćwiczeniem abstrakcyjnego myślenia dotyczącego materii, form, czasu etc. Na uwagę zasługuje opowiadanie o Mikromile i Gigacyanie, które przez konflikt mikro i makro świata bajkowo tłumaczy wielki wybuch, opowiadanie o Bladawcu (homo sapiens) kradnącego kluczyk do umysłu księżniczki pokazujące człowieka jako ohydną i przebiegłą bestię. Dalej opowiadanie o królu Globaresie bystrze ukazujące kosmos jako absurd wymyślony przez idiotę, a także o robocie Automateuszu, którego mądry kompan w uchu (antycypacja AI?) na samotnej wyspie sugeruje samobójstwo tłumacząc epikurejsko śmierć jako błogie nieistnienie i wchodzącą z tym poglądem w konflikt czysto biologiczną wolę przetrwania i życia robota.
Całkiem dobre, lepsze z każdą stroną, ale nie zrobiło takiego wrażenia jak "Głos Pana", czyli jedyne co od niego czytałem wcześniej.






