07-02-2026, 08:31
Ostatni numer faktycznie najlepszy, ale po jednym odsłuchu jestem na nie. Meczace, napompowane, nasycone brzmienie bez powietrza, wszystko głośne i wysunięte naprzód, gitary się miejscami zupełnie rozmywają i ledwo je słychać, kompozycji nie słyszę żadnych- leci to ciurkiem jak glut z nosa. Brzmi dobrze tylko jeśli się puści losowy fragment i posłucha 20 sekund. Kompozycji/narracji żadnej, pp prostu takie podniosłe napierdalanie na jedno kopyto przez 48 minut - i nie byłoby to może złe gdyby nie brzmiało jak rozwodniony glut po GDOW/Chimerze.
Nie podoba mi się- ale ze to dla mnie ważny zespół i chce podejść do tematu uczciwie to jeszcze kilka razy posłucham, nie wykluczam że coś jednak kliknie
Przygody Batona na czarnym lądzie