Kringa właśnie wyglądali świetnie, jak typy z lat 80-tych. I bardzo dobrze to żarło, aż sobie kupiłem i następnego dnia po wytrzeźwieniu ani trochę nie żałowałem

Fidel Innversa wybornie, było mocne blackmetalowe pierdolnięcie. Bjorn jako frontman najeży do światowej czołówki.
Death Worship to nawet ciężko komentować, żeby niczego im nie ująć. Powiem tylko, że obecnie Blasphemy mogą im nosić instrumenty.
Mówisz, że już na drugim koncercie trasy skończyły im się zippery?
Świetnie się koncertowo ten rok rozpoczął. Trzy wyśmienite występy w Gdański (P, UtA, TH), i teraz trzy tak samo wyborne w Poznaniu.