No i jeszcze moja kolejna obserwacja - pamiętam jakie były odbiory nowszych płyt, gdy wychodziły. Żułek na pewno też, bo lata temu byliśmy na jednym forum dotyczącym Megadeth
Mam wrażenie, że UA uchodziło za kiepską jak na ich standardy. Potem Endgame powrót do formy, ale 13 miał reputację padaki i recyklingu, to wtedy ludzie postawili na nich krzyżyk, a już tym bardziej po Colliderze. Ja akurat Sick lubię, nową też, ich przyjęcia raczej były mieszane, choć generalnie jest narracja, że od Dystopii trzymają stabilną formę i że jest lepiej, niż za mrocznych czasów 13, UA (czy nawet TWNAH, choć to już mega dawne dzieje). Tylko jeśli dziś odpalimy sobie którąś z tych płyt, którą zapamiętaliśmy jako słabą na podstawie recepcji z przeszłości... dziś okażą się fenomenalne! Dread & The Fugitive Mind, Sleepwalker, Burnt Ice, 13 - to wszystko to są niedocenione perły w ich dyskografii.
I teraz pytanie - czy oni naprawdę dziś tak obniżyli loty, że te stare rzeczy, które uchodziły za kiepskie w momencie premiery, są na ich tle wybitne? Trudno powiedzieć, bo i tak i nie!
Doszedłem do wniosku, że to wynika z tego jak zmieniło się postrzeganie tego zespołu na przestrzeni lat. No bo wiecie, rok 2007 (UA) to była zaledwie dekada od ostatniego albumu w klasycznym składzie, ok. 15 od najbardziej legendarnych. Wtedy nadal mieli reputację aktywnego zespołu zdolnego do nagrywania topowych rzeczy, więc oczywiści w zestawieniu z klasykami ówczesne nowe rzeczy były kiepskie. Ale już po tym jak na zespole postawiono krzyżyk i wrzucono do kategorii "emerycki zespół dla dziadów" oczekiwano od nich nie rywalizacji z klasykami, tylko po prostu poprawnych rzeczy i w tej półce się odnaleźli doskonale. Jeśli teraz wrócimy do tych mniej cenionych albumów one DUŻO zyskują po latach. No bo jaramy się Dystopią, jaramy się tym nowym, a tak naprawdę te poprzednie w niczym nie ustępują tym nowym!
Z 13 np. było tak, że był bardzo krytykowany za kiepskie wokale. No bo rzeczywiście względem chociażby 2007 regres był olbrzymi i za to mu obniżano oceny. Od tego czasu wokal się przecież nie poprawił, ale wszyscy tak przywykliśmy do tego, że dziś nikt normalny nie traktuje wokalu jako wady. Wręcz przeciwnie - niektórzy nawet chwalą go za formę wokalną dziś!