Przecież szczepienie to najazd obcego DNA!!!nicram pisze:A i jeszcze jeden przypadek naturalnego leczenia i przechodzenia chorób wirusowych mi się przypomniał. Z Polski, matka wysłała dziecko na wiatrówka party, żeby się zaraziło. Dziecko zmarło na zwykłą wiatrówkę. Tak się zastanawiam, czy ludzie wiedzą, że wirus ospy wietrznej po zakażeniu zostaje już na zawsze w komórkach człowieka? W dodatku w czuciowych zwojach nerwów rdzeniowych i czaszkowych? A jak wiadomo wirusy często są protoonkogenami. Czy zatem nie lepiej zaszczepić dziecko i pozbawić go cierpienia przechodzenia tej choroby i zmniejszyć ryzyko najazdu obcego DNA? Qrwa to naprawdę takie trudne do zrozumienia?
Kłopoty ze zdrowiem
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
- SATYROS
- w mackach Zła
- Posty: 806
- Rejestracja: 19-12-2014, 22:59
Re: Kłopoty ze zdrowiem
- nicram
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 12905
- Rejestracja: 13-04-2011, 18:53
- Lokalizacja: Litzmannstadt
Re: Kłopoty ze zdrowiem
Jak grochem o ścianę. Nie mam już nic więcej do powiedzenia...
all the monsters will break your heart
- SATYROS
- w mackach Zła
- Posty: 806
- Rejestracja: 19-12-2014, 22:59
Re: Kłopoty ze zdrowiem
Ja niestety jako ten światły, zaszczepiony rodzic, po zaszczepieniu przeciw grypie straciłem przedwcześnie nerki i wylądowałem na dializach!!!nicram pisze:i to jest w tym wszystkim najstraszniejsze. Bo ci światli rodzice zwykle są zaszczepieni i zdrowi.Karkasonne pisze:Z jednej strony to niech każdy robi co chce, ale z drugiej to nie rodzice ponoszą konsekwencje tylko dziecko.
- SATYROS
- w mackach Zła
- Posty: 806
- Rejestracja: 19-12-2014, 22:59
Re: Kłopoty ze zdrowiem
Ostatnio oglądałem na Planet film o gigantycznych wirusach.nicram pisze:Jak grochem o ścianę. Nie mam już nic więcej do powiedzenia...
Wniosek: wielkie gówno jeszcze wiemy na temat właśnie wirusów, innych dziwnych białek i ich wpływu na nasz organizm.
Podobnie jest ze szczepionkami ( to takie naczynia połączone na poziomie molekularnym).
- nicram
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 12905
- Rejestracja: 13-04-2011, 18:53
- Lokalizacja: Litzmannstadt
Re: Kłopoty ze zdrowiem
Jak masz dowody na że po szczepionce, to pozwij producenta. Wziąłem ulotkę z mojej szczepionki (szczepię się co roku) i nie ma wzmianki o uszkodzeniu nerek. Wygrany proces jak nic.SATYROS pisze:Ja niestety jako ten światły, zaszczepiony rodzic, po zaszczepieniu przeciw grypie straciłem przedwcześnie nerki i wylądowałem na dializach!!!nicram pisze:i to jest w tym wszystkim najstraszniejsze. Bo ci światli rodzice zwykle są zaszczepieni i zdrowi.Karkasonne pisze:Z jednej strony to niech każdy robi co chce, ale z drugiej to nie rodzice ponoszą konsekwencje tylko dziecko.
Ogólnie mało wiemy o wszystkim. Natomiast wiemy, że szczepionki pomagają zapobiegać chorobom.SATYROS pisze:Ostatnio oglądałem na Planet film o gigantycznych wirusach.nicram pisze:Jak grochem o ścianę. Nie mam już nic więcej do powiedzenia...
Wniosek: wielkie gówno jeszcze wiemy na temat właśnie wirusów, innych dziwnych białek i ich wpływu na nasz organizm.
Podobnie jest ze szczepionkami ( to takie naczynia połączone na poziomie molekularnym).
P.S. Edward Jenner & Louis Pasteur
all the monsters will break your heart
-
535
Re: Kłopoty ze zdrowiem
Ja tam się z oczywistych względów gówno znam i właściwie nie interesuje, tematem szczepionek oraz szczepień. Jednakowoż mogę rzucić taki niezobowiązujący przykład ze swojego podwórka. Otóż, nigdy nie szczepiłem się na grypę. W przeciwieństwie do małżonki, która ma taką akcję w pracy od momentu kiedy się to stało modne. Będzie pewnie z dziesięć lat. Jakie są efekty? Małżonka za każdym razem przechodzi jakąś grypę, przeziębienie, czy jak to gówno nazwać. Podobnie zresztą jak całe zaszczepione towarzystwo współpracowników. Wyjątkiem jest ten sezon, gdzie odpukać na razie jest cisza, chociaż wszyscy byli lub są już chorzy. Trzeba jednak przyznać, że przyniesioną szczepionkę trzyma w lodówce. Tymczasem ja. Nie mówię, że nigdy nie miałem kataru, ale muszę się dobrze postarać, żeby się załatwić. Jakieś pajacowanie w podkoszulku na mrozie, albo przewianie w stanie nieważkości. Wyjście w samych klapkach (kubota), po drewno, zaraz po kąpieli. Takie tam niezbyt rozsądne akcje. Zwykle kończy się pierdnięciem i łamaniem w kościach. I tyle. Dość powiedzieć, że ostatnim poważniejszym lekiem jaki dobrze pamiętam jest nieśmiertelny Biseptol.
Mówi się o pladze zachorowań. O sezonie na grypę , czy też przeziębienia. Wcale mnie to nie dziwi. W tym kraju cebulą płynącym, bardzo modne stało się dbanie o wysoką temperaturę w pomieszczeniach. To prawdziwa epidemia. Nadopiekuńcze jednostki, zwane popularnie rodzicami, przegrzewają siebie i swoje bachory, produkując przyszłych inwalidów z byle kichnięciem biegnących do przychodni. Tam medycy przepisują tony antybiotyków oraz wykwintnych farmaceutycznych nowości i kółeczko się zamyka. Z przerażeniem obserwuję apteczki znajomych przy okazji wizyt i zakrapianych posiadów. Każdy ma coś takiego w kuchni, a tam specyfiki na wszystko. Ja zwykle nie mam głupiej tabletki od bólu głowy. Tymczasem u nich, cała apteka. Siedzą po domach kaszlą, smarkają i wiecznie chorują. Wszyscy. Jedno po drugim. Raz za razem. Każda temperatura niższa niż dwadzieścia stopni to śmierć. Każde uchylenie okna jest zbrodnią, a wyjście do lasu przy mrozie, wyprawą na marsa.
Mówi się o pladze zachorowań. O sezonie na grypę , czy też przeziębienia. Wcale mnie to nie dziwi. W tym kraju cebulą płynącym, bardzo modne stało się dbanie o wysoką temperaturę w pomieszczeniach. To prawdziwa epidemia. Nadopiekuńcze jednostki, zwane popularnie rodzicami, przegrzewają siebie i swoje bachory, produkując przyszłych inwalidów z byle kichnięciem biegnących do przychodni. Tam medycy przepisują tony antybiotyków oraz wykwintnych farmaceutycznych nowości i kółeczko się zamyka. Z przerażeniem obserwuję apteczki znajomych przy okazji wizyt i zakrapianych posiadów. Każdy ma coś takiego w kuchni, a tam specyfiki na wszystko. Ja zwykle nie mam głupiej tabletki od bólu głowy. Tymczasem u nich, cała apteka. Siedzą po domach kaszlą, smarkają i wiecznie chorują. Wszyscy. Jedno po drugim. Raz za razem. Każda temperatura niższa niż dwadzieścia stopni to śmierć. Każde uchylenie okna jest zbrodnią, a wyjście do lasu przy mrozie, wyprawą na marsa.
-
mj.
- postuje jak opętany!
- Posty: 450
- Rejestracja: 27-01-2017, 08:18
Re: Kłopoty ze zdrowiem
Z jednej strony naprawdę ciekawie czyta się wasze wypowiedzi, które są poparte całkiem rzeczową argumentacją.
Z drugiej okazuje się, ze na forum siedzi cała masa specjalistów od chorób wirusowych, bakteryjnych i teraz nowotworowych.
Jako ojciec dziewczynki, u której w 16 miesiącu życia zdiagnozowano nowotwór złośliwy mozgu, a następne 16 miesięcy leczymy się w Centrum Zdrowia Dziecka, który musi mierzyć się z tym każdego dnia (a czego nikomu nie życzę i ośmielę się zaryzykować twierdzenie, że nikt z wypowiadających się nie ma podobnego problemu) mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że znana nam medycyna nie jest w stanie udzielić jednoznacznej odpowiedzi, czy i w jaki sposób szczepienia rzutują na rozwój tej choroby.
A co z przypadkami dzieci, które rodzą się już chore? Jest ich cała masa. Wiem, bo co 4 tygodnie na oddziale onkologii widuje non stop nowe twarze... a spędziłem od początku leczenia z córka w szpitalu ponad 180 dni!!
Moim skromnym zdaniem, szukanie winnych jest bezsensowną próbą znalezienia kozła ofiarnego zamiast kurwa podwinąć rękawy, wytrzeć gile z nosa i robić wszystko, żeby maksymalnie umożliwić dziecku powrót do zdrowia. Koncentrowanie się na zagadnieniach, o których przeciętny śmiertelnik nie ma bladego pojęcia, to strata czasu i energii tak potrzebnej dziecku.
Zresztą, nawet jeśli udałoby się ustalić, skąd wzięła się mandarynka w głowie mojej młodej, czy coś to teraz zmieni?
W trakcie zgłębiania wiedzy spotkałem się tez z opinia, że w okolicach 2050 roku co 3 dziecko będzie rodziło się już z nowotworem...
Z drugiej okazuje się, ze na forum siedzi cała masa specjalistów od chorób wirusowych, bakteryjnych i teraz nowotworowych.
Jako ojciec dziewczynki, u której w 16 miesiącu życia zdiagnozowano nowotwór złośliwy mozgu, a następne 16 miesięcy leczymy się w Centrum Zdrowia Dziecka, który musi mierzyć się z tym każdego dnia (a czego nikomu nie życzę i ośmielę się zaryzykować twierdzenie, że nikt z wypowiadających się nie ma podobnego problemu) mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że znana nam medycyna nie jest w stanie udzielić jednoznacznej odpowiedzi, czy i w jaki sposób szczepienia rzutują na rozwój tej choroby.
A co z przypadkami dzieci, które rodzą się już chore? Jest ich cała masa. Wiem, bo co 4 tygodnie na oddziale onkologii widuje non stop nowe twarze... a spędziłem od początku leczenia z córka w szpitalu ponad 180 dni!!
Moim skromnym zdaniem, szukanie winnych jest bezsensowną próbą znalezienia kozła ofiarnego zamiast kurwa podwinąć rękawy, wytrzeć gile z nosa i robić wszystko, żeby maksymalnie umożliwić dziecku powrót do zdrowia. Koncentrowanie się na zagadnieniach, o których przeciętny śmiertelnik nie ma bladego pojęcia, to strata czasu i energii tak potrzebnej dziecku.
Zresztą, nawet jeśli udałoby się ustalić, skąd wzięła się mandarynka w głowie mojej młodej, czy coś to teraz zmieni?
W trakcie zgłębiania wiedzy spotkałem się tez z opinia, że w okolicach 2050 roku co 3 dziecko będzie rodziło się już z nowotworem...
- Hatefire
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 11316
- Rejestracja: 21-12-2010, 12:19
- Lokalizacja: Katowice - miasto wielkich wydarzeń ;)
Re: Kłopoty ze zdrowiem
To plus nadużywanie klimy. Głupie pizdy u mnie w robocie potrafią tak ustawić, że na dworze 30 stopni, a te siedzą w szalach i sweterkach.535 pisze: W tym kraju cebulą płynącym, bardzo modne stało się dbanie o wysoką temperaturę w pomieszczeniach. To prawdziwa epidemia.
Od braci dla braci
Od dobrych dla dobrych
Kacapskiej kurwie
Zawsze chuj do mordy
Od dobrych dla dobrych
Kacapskiej kurwie
Zawsze chuj do mordy
- Rejwan
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1899
- Rejestracja: 17-08-2013, 22:06
- Lokalizacja: WWA
Re: Kłopoty ze zdrowiem
ale szanuję! mam podobnie, odkąd przestałem się szczepić na grypę (czyli w momencie uzyskania świadomości po skończeniu gimnazjum) biorę L4 raz w roku jak jakaś dobra gierka wychodzi ;] zimne prysznice rulez535 pisze:Ja tam się z oczywistych względów gówno znam i właściwie nie interesuje, tematem szczepionek oraz szczepień. Jednakowoż mogę rzucić taki niezobowiązujący przykład ze swojego podwórka. Otóż, nigdy nie szczepiłem się na grypę. W przeciwieństwie do małżonki, która ma taką akcję w pracy od momentu kiedy się to stało modne. Będzie pewnie z dziesięć lat. Jakie są efekty? Małżonka za każdym razem przechodzi jakąś grypę, przeziębienie, czy jak to gówno nazwać. Podobnie zresztą jak całe zaszczepione towarzystwo współpracowników. Wyjątkiem jest ten sezon, gdzie odpukać na razie jest cisza, chociaż wszyscy byli lub są już chorzy. Trzeba jednak przyznać, że przyniesioną szczepionkę trzyma w lodówce. Tymczasem ja. Nie mówię, że nigdy nie miałem kataru, ale muszę się dobrze postarać, żeby się załatwić. Jakieś pajacowanie w podkoszulku na mrozie, albo przewianie w stanie nieważkości. Wyjście w samych klapkach (kubota), po drewno, zaraz po kąpieli. Takie tam niezbyt rozsądne akcje. Zwykle kończy się pierdnięciem i łamaniem w kościach. I tyle. Dość powiedzieć, że ostatnim poważniejszym lekiem jaki dobrze pamiętam jest nieśmiertelny Biseptol.
Mówi się o pladze zachorowań. O sezonie na grypę , czy też przeziębienia. Wcale mnie to nie dziwi. W tym kraju cebulą płynącym, bardzo modne stało się dbanie o wysoką temperaturę w pomieszczeniach. To prawdziwa epidemia. Nadopiekuńcze jednostki, zwane popularnie rodzicami, przegrzewają siebie i swoje bachory, produkując przyszłych inwalidów z byle kichnięciem biegnących do przychodni. Tam medycy przepisują tony antybiotyków oraz wykwintnych farmaceutycznych nowości i kółeczko się zamyka. Z przerażeniem obserwuję apteczki znajomych przy okazji wizyt i zakrapianych posiadów. Każdy ma coś takiego w kuchni, a tam specyfiki na wszystko. Ja zwykle nie mam głupiej tabletki od bólu głowy. Tymczasem u nich, cała apteka. Siedzą po domach kaszlą, smarkają i wiecznie chorują. Wszyscy. Jedno po drugim. Raz za razem. Każda temperatura niższa niż dwadzieścia stopni to śmierć. Każde uchylenie okna jest zbrodnią, a wyjście do lasu przy mrozie, wyprawą na marsa.
To make a mistake is human but to really fuck things up you need a computer.
-
RippingHeadache
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1306
- Rejestracja: 30-12-2011, 16:30
Re: Kłopoty ze zdrowiem
Źródło poproszę.SATYROS pisze: Dobrze wiesz, że umieralność jest jednak większa w grupie dzieci zaszczepionych niż nie zaszczepionych ( mam na myśli procentowe wskazania). Oczywiście mówimy o zgonach spowodowanych chorobami, na które się szczepiono.
- Lukass
- zahartowany metalizator
- Posty: 5083
- Rejestracja: 13-08-2015, 23:28
- Lokalizacja: Trójmiasto
Re: Kłopoty ze zdrowiem
Jesteś w bardzo szczególnej i trudnej sytuacji, tym bardziej doceniam trzeźwe spojrzenie. Myślę, że to nawet nie szukanie kozła ofiarnego, tylko prosty mechanizm kojarzenia zdarzenie-skutek. Szczepienia u małych dzieci są wykonywane rutynowo. Stąd już blisko do: zaszczepiono - pojawiły się objawy choroby. Może nawet jest w tym jakieś powiązanie przyczynowo-skutkowe, ale niekoniecznie takie, że szczepionka WYWOŁUJE chorobę. Nawet dla organizmu dorosłego człowieka głupia szczepionka na grypę to pewne obciążenie. Co dopiero większy kaliber i u małego dziecka. Szedłbym raczej w kierunku możliwego przyspieszenia rozwoju już istniejącej choroby i nagłej manifestacji jej objawów. Ale też rozumiem, że rodzic chce wskazać jakąś przyczynę. Tyle, że to może być sto innych rzeczy: tryb życia matki, narażenie na jakieś czynniki w życiu płodowym, podłoże genetyczne, czy w końcu zwykła, głupia statystyka, która mówi, że mała grupa dzieci zachoruje i nie do końca wiemy, dlaczego. O wiele łatwiej jest wskazać wielkiego winnego - tu przemysł farmaceutyczny, niż po prostu zaakceptować, że może nigdy nie dowiemy się, co było prawdziwą przyczyną.mj. pisze:Jako ojciec dziewczynki, u której w 16 miesiącu życia zdiagnozowano nowotwór złośliwy mozgu, a następne 16 miesięcy leczymy się w Centrum Zdrowia Dziecka, który musi mierzyć się z tym każdego dnia (a czego nikomu nie życzę i ośmielę się zaryzykować twierdzenie, że nikt z wypowiadających się nie ma podobnego problemu) mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że znana nam medycyna nie jest w stanie udzielić jednoznacznej odpowiedzi, czy i w jaki sposób szczepienia rzutują na rozwój tej choroby.
A co z przypadkami dzieci, które rodzą się już chore? Jest ich cała masa. Wiem, bo co 4 tygodnie na oddziale onkologii widuje non stop nowe twarze... a spędziłem od początku leczenia z córka w szpitalu ponad 180 dni!!
Where did we go wrong?
How did we go wrong?
How did we go wrong?
- Lukass
- zahartowany metalizator
- Posty: 5083
- Rejestracja: 13-08-2015, 23:28
- Lokalizacja: Trójmiasto
Re: Kłopoty ze zdrowiem
Więc teraz będziesz oceniał, na czym polega nauka, na podstawie artykułów z Newsweeka? Kurwa, proszę Cię. Nie pisz po pijaku, będzie znacznie lepiej. Jest takie powiedzenie, że każdy naukowiec, który zajmuje się rozwojem leków na raka, wyleczył go pięćdziesiąt razy. U myszy. Ale redaktor Newsweeka nie zrozumie tych niuansów. Podobnie, nie za bardzo zrozumie dowolny artykuł naukowy. Wystarczy przeczytać popularnonaukowy oryginał, pochodzący zresztą z roku 2016, żeby zauważyć różnicę w formułowaniu myśli i wniosków.Triceratops pisze:To ja jeszcze slowo takie na niedziele, bo jest tu pare osob, ktore strzanie sie brandzluja sie nauka i ogolnie tym, ze "Zwolennicy szczepień bazują na badaniach naukowych i statystyce." a ci z drugiej strony to ciemnota i zabobon.
Otoz zajrzyjmy do ostatniego numeru Newsweeka (ulubiona gazeta postepakow), do dzialu "nauka" i co tam wyczytamy,,,,wali po oczach artykul o przeziebieniu, wielkie litery krzycza "WIRUSA TRZEBA KARMIC A BAKTERIE GLODZIC". Genialne mozna pomyslec, zwierzeta wiedza to kurwa bez Newsweeka od setek tysiecy lat.
Podtytul, tzw lead mowi zas "Najlepszym sposobem na przeziebienie jest rosol, a przy goraczce lepiej sie glodzic - twierdzily nasze babcie. I mialy racje - dowiedli wlasnie uczeni" I dalej tam jakies wywody naukowcow, profesorow itp na temat tego, ze "substancje znajdujace sie w rosole z kury uaktywniaja komorki ukladu odpornosciowego, ktore chronia organizm przed bakteriami i wirusami"
No kurwa bomba.
Takich artykulow rocznie wychodzia dziesiatki, jezeli nie setki "naukowcy dowiedli, ze nasze babcie mialy racje, bo..."
Takich trikow z babka plesznikiem, czosnkiem i setkami ziol i preparatow ludzie znaja tysiace.
Wiec podsumujmy na czym polega nauka - ze potwierdza to co ciemni i zabobonni ludzie wiedzieli od wiekow przekazujac sobie jako tradycje u kulture. Tak dzialali znachorzy i szamani. Byli jednak jebanymi ciemniakamiTeraz naukowo mozna wpierdalac rosol i sie glodzic (no panowie, ktory darli ze mnie lacha, do boju jebane ciemniaki!) , wczesniej to byl objaw ciemnoty, teraz kazdy zwolennik nauki powie, "a profesor Hujwiejaki powiedzial, ze trzeba sie glodzic nooo to ma gleboki sens". Na tym polega kurwa nauka dzisiaj i tacy durni sa jej wyznawcy. Co do statystyk, to umieralnosc zmiejszenie smiertelnosci niemowlat z granicy 50% spadlo do 4 promili co statystycznie wydluzylo zycie w chuj. Statystyka zatem pomaga ludziom dluzej zyc.
Statystyki mozna sobie wsadzic w dupe jezeli chodzi o ludzkie zdrowie i zycie pierdolone jelopy.
Where did we go wrong?
How did we go wrong?
How did we go wrong?
-
mj.
- postuje jak opętany!
- Posty: 450
- Rejestracja: 27-01-2017, 08:18
Re: Kłopoty ze zdrowiem
I pod tym z pełną odpowiedzialnością podpisuję się rękami i nogami!Lukass pisze:Szedłbym raczej w kierunku możliwego przyspieszenia rozwoju już istniejącej choroby i nagłej manifestacji jej objawów. Ale też rozumiem, że rodzic chce wskazać jakąś przyczynę. Tyle, że to może być sto innych rzeczy: tryb życia matki, narażenie na jakieś czynniki w życiu płodowym, podłoże genetyczne, czy w końcu zwykła, głupia statystyka, która mówi, że mała grupa dzieci zachoruje i nie do końca wiemy, dlaczego. O wiele łatwiej jest wskazać wielkiego winnego - tu przemysł farmaceutyczny, niż po prostu zaakceptować, że może nigdy nie dowiemy się, co było prawdziwą przyczyną.
Przy czym (mówię oczywiście o sobie), ja z kolei nie rozumiem, co w mojej sytuacji zmieniłaby znajomość przyczyny. Winny mi nie jest potrzebny - skoro już się stało, walczymy, kombinujemy, ułatiwamy codzienność małolata. Tylko tyle i aż tyle.
Tak na marginesie - fenomenem jest dla mnie fakt, iż ludzie starają się "wyspecjalizować" w każdej dziedzinie życia. Wypadek w górach - wszyscy stają się biegłymi z zakresu himalaistyki, Trynkiewicz wychodzi na wolność - biegłymi psychiatrami i z zakresu seksuologii, Katarzyna Wiszniewska upuszcza dziecko, wszyscy stają się Rutkowskimi, polska reprezentacja w piłkę nożną zaczyna wygrywać - wszyscy są Jackami Gmochami albo innym trenerem. Teraz analiza wpływu szczepień na powstawanie nowotworów u małych dzieci.
Nikomu nie bronię dyskusji, ale jak się okazuje po świecie chodzą sami specjaliści.
Bazuję oczywiście wyłącznie na naszym przykładzie - rozpoznanie Wiktorii konsultowaliśmy z całą masą specjalistów. teoretykami, praktykami, specjalistami, większymi specjalistami. Jedni bezsprzecznie bronili medycyny i nauk medycznych. Drudzy wręcz przeciwnie - pomimo wykonywanego zawodu potrafili krytycznie spojrzeć nawet na zagadnienie omawianych w temacie szczepień. Z ust żadnego nie padła jednoznaczna odpowiedź.
A tu proszę - przeciwnicy szczepień (mówię ogólnie) już dawno wiedzą.
- Plastek
- zahartowany metalizator
- Posty: 5009
- Rejestracja: 29-08-2011, 10:58
- Lokalizacja: Pot pod pachami
- Kontakt:
Re: Kłopoty ze zdrowiem
Też mnie to denerwuje! Nawet na tym forum! 99% z nas nigdy nie nagrała żadnej, nawet jednej tęczowej nutki, tymczasem wszyscy komentują, oceniają, często wyrażają niezadowolenie nawet z muzyki, którą ktoś inny nagrał. Nie nagrałeś - nie komentuj! Podobnie z filmami; raczej nie ma tu zbyt wielu reżyserów, tymczasem co i rusz pojawiają się posty - słaby film, gówniane aktorstwo, scenariusz cienki jak argumenty zwolenników szczepionek. Nie nakręciłeś - nie komentuj! Jeszcze gorzej jest książkami - iluż tu już nie pisało: "ale słaba powieść", "postaci papierowe", "zakończenie miałkie". Nie napisałeś - nie komentuj! A sport? To jest dopiero patologia! 99% nie uprawia nawet amatorskiego sportu, ale już gotowa dawać rady, oceniać, że mecz słaby, że gra chujowa, że widać niedyspozycję. Nie skakałeś choćby na skakance w przeciągu ostatnich 17 dni? Więc nie komentuj!
No jak tak można? Sami kurwa specjaliści w tym kraju się wyroili jak mendy na jajach dworcowego żula!
No jak tak można? Sami kurwa specjaliści w tym kraju się wyroili jak mendy na jajach dworcowego żula!
Ufoludku ufoludku zerżnij mnie. Ufoludku ufoludku zerżnij mnie. Zerżnij, zerżnij u-f-o-l-u-d-k-u mnie.
Jesteśmy Fisted Sister i lubimy się jebać!!!! Wyjebiemy nawet owcę!!!!
Wszyscy ręce w górę! Wszyscy ręce w górę!
Wolę kakaową dziurę!!
Jesteśmy Fisted Sister i lubimy się jebać!!!! Wyjebiemy nawet owcę!!!!
Wszyscy ręce w górę! Wszyscy ręce w górę!
Wolę kakaową dziurę!!
- Triceratops
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 18981
- Rejestracja: 25-05-2006, 20:33
- Lokalizacja: Impossible Debility
Re: Kłopoty ze zdrowiem
Wlacha! Wypierdalac na branzowe i specjalistyczne fora i tam sie wypowiadac! Na fora dla biologow molekularnych, genetykow, lekarzy, realizatorow dzwieku, rezyserow, murarzy i betoniarzy, elektrykow, politykow itp.
Inaczej morda w kubel i nie bulgotac, wlepiac grzecznie okladki z plyt w tematach np i pisac co sie pije i jak sra.
Proponuje zglaszac kazdy post przez ludzi niezwiazanych z branza do administracji jako spam nie na temat - wszak laicy nie maja prawa sie wypowiadac.
Kto za?
Inaczej morda w kubel i nie bulgotac, wlepiac grzecznie okladki z plyt w tematach np i pisac co sie pije i jak sra.
Proponuje zglaszac kazdy post przez ludzi niezwiazanych z branza do administracji jako spam nie na temat - wszak laicy nie maja prawa sie wypowiadac.
Kto za?
woodpecker from space
- Plagueis
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2905
- Rejestracja: 19-02-2015, 16:22
- Lokalizacja: South of Heaven
Re: Kłopoty ze zdrowiem
W punkt! Mam podobnie - z przeziębieniem (o ile się trafi, a trafia się rzadko) walczę czosnkiem i syropem z cebuli (bez głupich aluzji proszę) i mam się dobrze. Za to przestaje mi być dobrze, gdy w telewizyjnym bloku reklamowym (nie, żebym oglądał takowe, ale znam temat) na 10 reklam widzę 7 będących reklamami leków, syropów (obowiązkowo wersje dla najmłodszych) i innego shitu. PATOLOGIA!535 pisze:Ja tam się z oczywistych względów gówno znam i właściwie nie interesuje, tematem szczepionek oraz szczepień. Jednakowoż mogę rzucić taki niezobowiązujący przykład ze swojego podwórka. Otóż, nigdy nie szczepiłem się na grypę. W przeciwieństwie do małżonki, która ma taką akcję w pracy od momentu kiedy się to stało modne. Będzie pewnie z dziesięć lat. Jakie są efekty? Małżonka za każdym razem przechodzi jakąś grypę, przeziębienie, czy jak to gówno nazwać. Podobnie zresztą jak całe zaszczepione towarzystwo współpracowników. Wyjątkiem jest ten sezon, gdzie odpukać na razie jest cisza, chociaż wszyscy byli lub są już chorzy. Trzeba jednak przyznać, że przyniesioną szczepionkę trzyma w lodówce. Tymczasem ja. Nie mówię, że nigdy nie miałem kataru, ale muszę się dobrze postarać, żeby się załatwić. Jakieś pajacowanie w podkoszulku na mrozie, albo przewianie w stanie nieważkości. Wyjście w samych klapkach (kubota), po drewno, zaraz po kąpieli. Takie tam niezbyt rozsądne akcje. Zwykle kończy się pierdnięciem i łamaniem w kościach. I tyle. Dość powiedzieć, że ostatnim poważniejszym lekiem jaki dobrze pamiętam jest nieśmiertelny Biseptol.
Mówi się o pladze zachorowań. O sezonie na grypę , czy też przeziębienia. Wcale mnie to nie dziwi. W tym kraju cebulą płynącym, bardzo modne stało się dbanie o wysoką temperaturę w pomieszczeniach. To prawdziwa epidemia. Nadopiekuńcze jednostki, zwane popularnie rodzicami, przegrzewają siebie i swoje bachory, produkując przyszłych inwalidów z byle kichnięciem biegnących do przychodni. Tam medycy przepisują tony antybiotyków oraz wykwintnych farmaceutycznych nowości i kółeczko się zamyka. Z przerażeniem obserwuję apteczki znajomych przy okazji wizyt i zakrapianych posiadów. Każdy ma coś takiego w kuchni, a tam specyfiki na wszystko. Ja zwykle nie mam głupiej tabletki od bólu głowy. Tymczasem u nich, cała apteka. Siedzą po domach kaszlą, smarkają i wiecznie chorują. Wszyscy. Jedno po drugim. Raz za razem. Każda temperatura niższa niż dwadzieścia stopni to śmierć. Każde uchylenie okna jest zbrodnią, a wyjście do lasu przy mrozie, wyprawą na marsa.
"Argument stoi pierwszy, wykręt na szarym końcu."
-
mj.
- postuje jak opętany!
- Posty: 450
- Rejestracja: 27-01-2017, 08:18
Re: Kłopoty ze zdrowiem
Plastek - uważam Cię (wbrew pozorom, które stwarzasz) za mega inteligentnego gościa. Ale nie zawsze sprowadzanie czegoś do poziomu "zero - jedynkowego" jest w porządku. Zakładam, że wiesz o czym piszę (patrz: pierwsze zdanie tej wypowiedzi) a zestawiasz to z idiotycznymi przykładami i porównaniami.Plastek pisze:Też mnie to denerwuje! Nawet na tym forum! 99% z nas nigdy nie nagrała żadnej, nawet jednej tęczowej nutki, tymczasem wszyscy komentują, oceniają, często wyrażają niezadowolenie nawet z muzyki, którą ktoś inny nagrał. Nie nagrałeś - nie komentuj! Podobnie z filmami; raczej nie ma tu zbyt wielu reżyserów, tymczasem co i rusz pojawiają się posty - słaby film, gówniane aktorstwo, scenariusz cienki jak argumenty zwolenników szczepionek. Nie nakręciłeś - nie komentuj! Jeszcze gorzej jest książkami - iluż tu już nie pisało: "ale słaba powieść", "postaci papierowe", "zakończenie miałkie". Nie napisałeś - nie komentuj! A sport? To jest dopiero patologia! 99% nie uprawia nawet amatorskiego sportu, ale już gotowa dawać rady, oceniać, że mecz słaby, że gra chujowa, że widać niedyspozycję. Nie skakałeś choćby na skakance w przeciągu ostatnich 17 dni? Więc nie komentuj!
No jak tak można? Sami kurwa specjaliści w tym kraju się wyroili jak mendy na jajach dworcowego żula!
- "słaby film" / "słaba książka" / "chujowa płyta" to subiektywne odczucia odbiorcy po zapoznaniu się z ich treścią
- twierdzenie, że nowotwory to efekt szczepień to tylko pewne założenie, możliwe do zweryfikowania.
Jeszcze raz powtórzę - nikomu nie bronię dyskutować (w tym "laikom" z posta wyżej) bo nie mam takich uprawnień / nie chce mi się / mam to gdzieś. Wyrażam swoją opinię na temat specjalistów wypowiadających się na tematy, o których nie mają bladego pojęcia, w tym "nowotwory vs szczepionki".
Ostatnio zmieniony 23-02-2018, 09:33 przez mj., łącznie zmieniany 1 raz.
- Triceratops
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 18981
- Rejestracja: 25-05-2006, 20:33
- Lokalizacja: Impossible Debility
Re: Kłopoty ze zdrowiem
Jezeli tak to zrozumiales to coz mam powiedziec, sens jaki chcialem przekazac byl inny. Chodzilo mi mianowicie o kwestie wyzszosci gluchych nad slepymi i odwrotnie. Jak pisalem talib to talib, niewazne czy naukowy, muzyczny czy religijny.Lukass pisze:Więc teraz będziesz oceniał, na czym polega nauka, na podstawie artykułów z Newsweeka? Kurwa, proszę Cię. Nie pisz po pijaku, będzie znacznie lepiej. Jest takie powiedzenie, że każdy naukowiec, który zajmuje się rozwojem leków na raka, wyleczył go pięćdziesiąt razy. U myszy. Ale redaktor Newsweeka nie zrozumie tych niuansów. Podobnie, nie za bardzo zrozumie dowolny artykuł naukowy. Wystarczy przeczytać popularnonaukowy oryginał, pochodzący zresztą z roku 2016, żeby zauważyć różnicę w formułowaniu myśli i wniosków.Triceratops pisze:To ja jeszcze slowo takie na niedziele, bo jest tu pare osob, ktore strzanie sie brandzluja sie nauka i ogolnie tym, ze "Zwolennicy szczepień bazują na badaniach naukowych i statystyce." a ci z drugiej strony to ciemnota i zabobon.
Otoz zajrzyjmy do ostatniego numeru Newsweeka (ulubiona gazeta postepakow), do dzialu "nauka" i co tam wyczytamy,,,,wali po oczach artykul o przeziebieniu, wielkie litery krzycza "WIRUSA TRZEBA KARMIC A BAKTERIE GLODZIC". Genialne mozna pomyslec, zwierzeta wiedza to kurwa bez Newsweeka od setek tysiecy lat.
Podtytul, tzw lead mowi zas "Najlepszym sposobem na przeziebienie jest rosol, a przy goraczce lepiej sie glodzic - twierdzily nasze babcie. I mialy racje - dowiedli wlasnie uczeni" I dalej tam jakies wywody naukowcow, profesorow itp na temat tego, ze "substancje znajdujace sie w rosole z kury uaktywniaja komorki ukladu odpornosciowego, ktore chronia organizm przed bakteriami i wirusami"
No kurwa bomba.
Takich artykulow rocznie wychodzia dziesiatki, jezeli nie setki "naukowcy dowiedli, ze nasze babcie mialy racje, bo..."
Takich trikow z babka plesznikiem, czosnkiem i setkami ziol i preparatow ludzie znaja tysiace.
Wiec podsumujmy na czym polega nauka - ze potwierdza to co ciemni i zabobonni ludzie wiedzieli od wiekow przekazujac sobie jako tradycje u kulture. Tak dzialali znachorzy i szamani. Byli jednak jebanymi ciemniakamiTeraz naukowo mozna wpierdalac rosol i sie glodzic (no panowie, ktory darli ze mnie lacha, do boju jebane ciemniaki!) , wczesniej to byl objaw ciemnoty, teraz kazdy zwolennik nauki powie, "a profesor Hujwiejaki powiedzial, ze trzeba sie glodzic nooo to ma gleboki sens". Na tym polega kurwa nauka dzisiaj i tacy durni sa jej wyznawcy. Co do statystyk, to umieralnosc zmiejszenie smiertelnosci niemowlat z granicy 50% spadlo do 4 promili co statystycznie wydluzylo zycie w chuj. Statystyka zatem pomaga ludziom dluzej zyc.
Statystyki mozna sobie wsadzic w dupe jezeli chodzi o ludzkie zdrowie i zycie pierdolone jelopy.
woodpecker from space
- Plastek
- zahartowany metalizator
- Posty: 5009
- Rejestracja: 29-08-2011, 10:58
- Lokalizacja: Pot pod pachami
- Kontakt:
Re: Kłopoty ze zdrowiem
Ok, tylko mam taką jedną refleksję. Odnoszę wrażenie, że niektórzy ochoczo złożyli głowę na kolanach nauki akademickiej i z błogim uśmiechem na ustach wyłączyli myślenie. Medycyna jest taką samą dziedziną jak każda - i rządzą nią takie same mechanizmy. Tak samo jest podatna na wypaczenia, machinacje, zwykłe oszustwa. Korporacje i tym podobne groteskowe twory ładują nas w kakao dziś okrutnie ze wszystkim - żarciem, sprzętem, głupimi nawet żarówkami. Kasa się liczy i nic więcej. To samo jest w medycynie. Zadaniem dzisiejszej medycyny jest leczyć, nie zaś wyleczyć. Podejrzewam, że niedługą pojawią się - oczywiście obowiązkowe - szczepionki na katar, łamliwe paznokcie i łupież.mj. pisze:Plastek - uważam Cię (wbrew pozorom, które stwarzasz) za mega inteligentnego gościa. Ale nie zawsze sprowadzanie czegoś do poziomu "zero - jedynkowego" jest w porządku. Zakładam, że wiesz o czym piszę (patrz: pierwsze zdanie tej wypowiedzi) a zestawiasz to z idiotycznymi przykładami i porównaniami.Plastek pisze:Też mnie to denerwuje! Nawet na tym forum! 99% z nas nigdy nie nagrała żadnej, nawet jednej tęczowej nutki, tymczasem wszyscy komentują, oceniają, często wyrażają niezadowolenie nawet z muzyki, którą ktoś inny nagrał. Nie nagrałeś - nie komentuj! Podobnie z filmami; raczej nie ma tu zbyt wielu reżyserów, tymczasem co i rusz pojawiają się posty - słaby film, gówniane aktorstwo, scenariusz cienki jak argumenty zwolenników szczepionek. Nie nakręciłeś - nie komentuj! Jeszcze gorzej jest książkami - iluż tu już nie pisało: "ale słaba powieść", "postaci papierowe", "zakończenie miałkie". Nie napisałeś - nie komentuj! A sport? To jest dopiero patologia! 99% nie uprawia nawet amatorskiego sportu, ale już gotowa dawać rady, oceniać, że mecz słaby, że gra chujowa, że widać niedyspozycję. Nie skakałeś choćby na skakance w przeciągu ostatnich 17 dni? Więc nie komentuj!
No jak tak można? Sami kurwa specjaliści w tym kraju się wyroili jak mendy na jajach dworcowego żula!
- "słaby film" / "słaba książka" / "chujowa płyta" to subiektywne odczucia odbiorcy po zapoznaniu się z ich treścią
- twierdzenie, że nowotwory to efekt szczepień to tylko pewne założenie, możliwe do zweryfikowania.
Jeszcze raz powtórzę - nikomu nie bronię dyskutować (w tym "laikom" z posta Triceratopsa) bo nie mam takich uprawnień / nie chce mi się / mam to gdzieś. Wyrażam swoją opinię na temat specjalistów wypowiadających się na tematy, o których nie mają bladego pojęcia, w tym "nowotwory vs szczepionki".
Zaś co do "laików". Im dłużej na świecie żyję tym bardziej przekonuję się, że taki laik, zapaleniec, hobbysta maksymalnie zafiksowany na jakiejś dziedzinie, kasuje brwią skutego akademickim kagańcem specjalistę, który wciąż i wciąż stoi tam gdzie stał w czasie studiów.
Ufoludku ufoludku zerżnij mnie. Ufoludku ufoludku zerżnij mnie. Zerżnij, zerżnij u-f-o-l-u-d-k-u mnie.
Jesteśmy Fisted Sister i lubimy się jebać!!!! Wyjebiemy nawet owcę!!!!
Wszyscy ręce w górę! Wszyscy ręce w górę!
Wolę kakaową dziurę!!
Jesteśmy Fisted Sister i lubimy się jebać!!!! Wyjebiemy nawet owcę!!!!
Wszyscy ręce w górę! Wszyscy ręce w górę!
Wolę kakaową dziurę!!
-
mj.
- postuje jak opętany!
- Posty: 450
- Rejestracja: 27-01-2017, 08:18
Re: Kłopoty ze zdrowiem
Ale ja się z tobą zgadzam w obu tych kwestiach.Plastek pisze: Ok, tylko mam taką jedną refleksję. Odnoszę wrażenie, że niektórzy ochoczo złożyli głowę na kolanach nauki akademickiej i z błogim uśmiechem na ustach wyłączyli myślenie. Medycyna jest taką samą dziedziną jak każda - i rządzą nią takie same mechanizmy. Tak samo jest podatna na wypaczenia, machinacje, zwykłe oszustwa. Korporacje i tym podobne groteskowe twory ładują nas w kakao dziś okrutnie ze wszystkim - żarciem, sprzętem, głupimi nawet żarówkami. Kasa się liczy i nic więcej. To samo jest w medycynie. Zadaniem dzisiejszej medycyny jest leczyć, nie zaś wyleczyć. Podejrzewam, że niedługą pojawią się - oczywiście obowiązkowe - szczepionki na katar, łamliwe paznokcie i łupież.
Zaś co do "laików". Im dłużej na świecie żyję tym bardziej przekonuję się, że taki laik, zapaleniec, hobbysta maksymalnie zafiksowany na jakiejś dziedzinie, kasuje brwią skutego akademickim kagańcem specjalistę, który wciąż i wciąż stoi tam gdzie stał w czasie studiów.
Łapię się tylko za głowę widząc tak kategoryczne osądy z obu stron (bazując na omawianym przykładzie: 1. "szczepionka jest super i uratuje nas przed zagładą" vs 2. "szczepiona jest be, odpowiada za nowotwory i lada moment doprowadzi nas do zagłady").
Niewykluczone, że faktycznie jakieś sprytne antidotum na raka zostało już wynalezione, aczkolwiek korporacjom i jak sprytnie to określiłeś podobnym groteskowym tworom nie zależy, żeby ujawniać te informacje. Bo niby dlaczego chorzy mają nie nakręcać ogromnej spirali finansowej (średnie koszty leczenia zagranicznego - w Polsce nie ma odpowiedniej aparatury i specjalistów umiejących wykonać konkretne zabiegi - ostatnich 4 dzieciaków z oddziału mojej Wiktorii to 500.000 zł na głowę. A to tylko jeden oddział)?
W przypadku rzeczonych "laików" mam tylko jedną wątpliwość - obawiam się, że niejednokrotnie tak bardzo skupiają się na własnych racjach, że totalnie negują istnienie jakiejś innej, częstokroć pośredniej, prawdy.
Nie wszystko jest tylko zero - jedynkowe. Istnieje przecież cała masa zmiennych, gdzieś pomiędzy. Albo inaczej - chcę w to wierzyć.



