Triceratops pisze:Ascetic pisze:
korki, eee tam, kto Ci każe walić w miasto o 8.30? jak masz komfort, że możesz coś załatwić o 10/11, to jest jak w każdym innym mieście
hałas, eee tam po raz kolejny, zależy w jakiej dzielnicy/ a nawet fragmencie tej dzielnicy mieszkasz.
Komfort to jest to, ze jak mi w trakcie popijawy zabraknie wutki to do sklepu mam 30 metrow, do drugiego 40 a do trzeciego 50. A jak zapomne hajsu to pan Gienio albo pani Krysia da mi bez problemu bezgotowkowo.
czyli na zeszyciku się leci ; -)
Mam siostre w Warszawce, bywam u niej czasami do 2 tygodni, pierdolona meczarnia, jak zabraklo alkoholu to byla kurwa jakas wielka wyprawa do jakiegos "pobliskiego" sklepu z buta kilometr a z powrotem taksowka. Na osiedle nie da sie wejsc bo jakies szlabany, wartownik i karty z kodami. Jak w Alcatraz.
no nie wiem gdzie Twoja siostra mieszka ;-) ja mam wszystko koło siebie. szame jaką kto preferuje, 3xfryzjer, tyle samo aptek - jak coś znów na baniak bedę musiał przyjąć. delikatesy. biedre. i różne inne. zęby zrobię x 3, nawet mi dupę ogolą po sąsiedzku jak bedę miał taką fantazje ;-) do kina mam 15 minut. tak z 5 siłowni. o drążkach i ścieżkach rowerowych pisałem. a i w prawie każdej szkole basen. teraz walą mi piękny dom kultury. będę mógł tańczyć zumbę. fajnie, co? nawet telewizję mam koło siebie, jakbym chciał nasrać w swoje gniazdo tj. jakby mnie zaproszono w temacie "patologia na forum metalowym";-) reasumując. mógłbym się stąd nie ruszać. zresztą sporadycznie to robię ...
co do Alcatraz. są miejsca, gdzie z zewnątrz nie wejdziesz, a wpuści Ciebie tylko ochroniarz, a i to po zczytaniu z palucha, czy to aby na pewno ty. specajlnie się temu nie dziwię. jak masz dom za 5 baniek, i tak w autach z 2 mln. to trzeba się zastanowić, czy jednak nie warto.
być może zostanie to potraktowane jako zachłyśnięcie Warszawą, czy jakieś je mitologizowanie, ale to są naprawdę moje obserwacje. są np. ludzie którzy tutaj nie mieszkają na stałe, ale maja dom/ mieszkanie, bo muszą być ileś tam razy w miesiącu ws. spraw zawodowych. to się przekłada na tak właśnie postrzegane bezpieczeństwo. tak jak wyżej ja się tym ludziom nie dziwię. ja sam nie mieszkam na zamkniętym osiedlu, ale kwestie bezpieczenstwa są dla mnie istotne. było sporo włamań. piwnice stoją otwarte, po co znów wymieniać kłódki. to że straż miejska krąży, że jest aktywny posterunek policji, jest dla mnie ważne.
poza tym co kto lubi. ja się urodziłem i wychowałem w mieście. teraz jest inne. latanie za kurami po obejściu, póki co średnio mnie kręci ;-)