Kostnica, szpital, prosektorium

Tematy niekoniecznie związane z metalem i muzyką...

Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed

Awatar użytkownika
HobGoblin
zaczyna szaleć
Posty: 233
Rejestracja: 13-11-2011, 17:56
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

Re: Kostnica, szpital, prosektorium

16-12-2011, 16:34

Lykantrop pisze:O prawdziwych twardzielach możemy mówić dopiero w takich przypadkach, kiedy delikwent myje miejsca intymne pumeksem.
A wcieranie spirytusu salicylowego w twarz tuż po goleniu, kwalifikuje się?
Szczerze mówiąc Old Spice szczypie bardziej.
Temat zaczął się od słówka "prosektorium" i zaraz przypomniała mi się pewna piosenka, której aż dziw, że nie zcoverowała jeszcze żadna grindowa kapela:
Ceterum censeo Mosquam delendam esse.
Awatar użytkownika
manieczki
Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
Posty: 12171
Rejestracja: 25-07-2010, 03:07

Re: Kostnica, szpital, prosektorium

27-09-2015, 03:11

Cale moje dotychczasowe zycie to w zasadzie jeden wieki pierdolony keloid, ktory nie ma zamiaru chociaz troszeczke sie zagoic. Ani teraz ani w niedalekiej przyszlosci.
http://krucjatarozancowazaojczyzne.pl" onclick="window.open(this.href);return false;
535

Re: Kostnica, szpital, prosektorium

27-09-2015, 03:20

Masz tu i nie pisz, ze jestem chuj.

[youtube][/youtube]

Kiedy wielki, czarny jeż
Będzie chciał pochwycić cię
Pod kołderkę schowaj twarz
Aby zgubić wszelki ślad
Nie bój się, siądę tuż obok ciebie
Z moich ust miękki popłynie sen

Srebrny koń na harmonii gra
Złoty pies daje łapą znak
Szara mysz w kłębek zwija się
Bury miś gładzi mech
Łapy schwyć, wielkie utwórzcie koło
W górę leć, głową sięgnij do gwiazd

Ja też często boję się
Chociaż inny ściga zwierz
Co dzień toczę walkę z nim
Abyś kolorowo żył
Zdarza się, że brakuje mi siły
Zginam kark, ulgę przynosi sen

Srebrny koń na harmonii gra
Złoty pies daje łapą znak
Szara mysz w kłębek zwija się
Bury miś gładzi mech
Synku mój, otrę z potu twe czoło
Czeka nas długa podróż do gwiazd
Karkasonne

Re: Kostnica, szpital, prosektorium

27-09-2015, 12:40

Jak miałem jakoś z 8 lat i nauczyłem się już jeździć na rowerze, to zachciało mi się spróbować bez trzymanki po takim betonowym zjeździe. Tak mi się w każdym razie wydaje, bo miałem wstrząs mózgu i nie pamiętam dokładnie. Wyjebałem szczeną w krawężnik tak, że poszerzył mi się uśmiech (do you wonder how I got these scars?). Człapałem do domu rycząc, z uśmiechu lała się gęsta krew, a jakiś gość przechodząc popatrzył tylko na mnie i poszedł dalej. Mówcie mi o znieczulicy społecznej. Trzy szwy żeby uśmiech wrócił do odpowiedniej szerokości. Jak na twarz dziecka to chyba sporo.

Innym razem rodzice mnie zostawili w domu z włączoną bajką jak miałem 6 lat, i poszli do sąsiadów (w bloku, drzwi 4 metry dalej). Bajka się skończyła, ja chciałem do rodziców i postanowiłem tam pójść, otworzyłem ciężkie drzwi, przeciąg zawiał, drzwiami jebnął, ja wyszedłem z domu ale środkowy palec już nie. I tak sobie zwisał na skrawku skóry lol. Ale udało się go przyszyć, tylko że wygląda śmiesznie.
Awatar użytkownika
booshee
postuje jak opętany!
Posty: 661
Rejestracja: 22-03-2004, 16:36

Re: Kostnica, szpital, prosektorium

27-09-2015, 13:32

kiedyś uprawiając "rolkarstwo" w formie ekstremalnej, nie trafiając w grindbox, obrałem sobie piszczel do kości na prawie połowie długości, kątownik zadziałał jak obieraczka do warzyw xD, w sumie nie bolało ale zaskoczony byłem ilością krwi, no i czasem gojenia.
kenediusze
weteran forumowych bitew
Posty: 1568
Rejestracja: 21-08-2014, 09:03
Lokalizacja: Electric Ladyland

Re: Kostnica, szpital, prosektorium

27-09-2015, 14:19

booshee pisze:w sumie nie bolało ale zaskoczony byłem ilością krwi, no i czasem gojenia.
No, ja z miesiąc temu wyszedłem sobie pobiegać, biegam, biegam, zakręcam i jeb, noga mi uciekła na poluzowanej płytce chodnikowej - w wyniku czego przyklękłem na jedno kolano i oparłem się dłońmi o chodnik. Zdarza się, nic strasznego, nic nie boli, ok - będę żył. Wstaję, chcę biec dalej, a tu spod kolana się coś leje na czerwono ciurkiem :D zdarło mi skóry tak na oko z 5 x 7 cm, właściwie niedużo, a lało się jak dyjabli. W dodatku goiło chyba ze trzy tygodnie (może też i moja w tym wina, bo oczywiście mając wielkiego czarnego strupa korci żeby go sobie poskubać).
Baton na tropach Yeti

You are just a
PART OF ME
ODPOWIEDZ