survival, bushcraft
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
- Mariusz Wędliniarz
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2466
- Rejestracja: 21-09-2011, 13:13
survival, bushcraft
Ostatnimi czasy bardzo zainteresowałem się tym i z kolegami często chodzimy w las, a u nas jest dużo lasów.. i zwierzyny. Chodzimy na parę dni w głuszę i próbujemy przeżyć. Interesujecie się tym tematem?
Oto me porady jak obchodzić się z napotkanym Niedżwiedziem w lesie:
Niedżwiedzia można zabić tylko na 3 sposoby będąc w lesie. Przypuśćmy, że jesteście sami i macie fuzje (broń palną). Gdy na was biegnie strzelacie mu albo w łeb, między oczy - to ważne żeby tam trafić. Albo w serce. Wszędzie indziej gdzie strzelicie tylko rozdrażnicie Niedżwiedzia i was bardziej rozszarpie. Trzeci sposób to na tak zwany 'bursztynowy kij'. Ale musisz mieć w tym przypadku nerwy ze stali. Być jak kamień, zimny i chłodny. Gdy dobiega do ciebie Niedżwiedż musisz mieć w ręce półtorej metrowy kij, po jednej stronie bardzo zaostrzony, a po drugiej zrobiony na tak zwaną kulkę - niedużą - może być z liści i igieł obkręconych szmatką. Gdy dobiega do ciebie Niedżwiedż musisz stać jak ten kij, który trzymasz w dłoni. Gdy Niedżwiedż już dobiega to zawsze półtorej metra przy tobie przystanie jeśli nie uciekasz i po dwóch sekundach dopiero cię dopada. Te dwie sekundy to czas na bursztynowe uderzenie. Kulkowatą stroną kija uderzasz w sam czubek nosa Niedżwiedzia. Nie za mocno i nie za lekko. Tak żeby dobrze trafić w nerw na nosie. Gdy dobrze trafisz on nagle staje się sparaliżowany. Masz jakieś 5 sekund kiedy jest w całkowitym bezruchu i wtedy odwracasz kij i ostrą końcówką wbijasz mu go prosto w serce... i już po Niedżwiedziu. Ten sposób wymaga dużej precyzji i nerwów ze stali. Używają go tylko prawdziwi mężczyżni.
'Tajska żyłka'
Sposób obezwładnienia Niedżwiedzia na tak zwaną 'tajską żyłkę' nie jest dla lamusów i jakiejś harcerskiej młodzieży.. Tajska żyłka to nic innego jak dosyć gruba żyłka wędkarska. Na rolce, szpulce.. Dlaczego się nazywa tajska? Bo w dalekiej Tajlandii na polach trzciny cukrowej, gdzie jest wszechobecne dziadostwo i tałatajstwo, żyją wielkie bobry, które jedzą wszystko i są zakałą tamtego regionu, właśnie w taki sposób się je obezwładnia. Ale wracając do tematu. Niedżwiedż nie zobaczy żyłki, którą obkręcimy pomiędzy drzewami po 3 razy na większym obszarze w lesie.. najlepiej ze 4 szpulki. Ze 20 metrów kwadratowych ją porozciągać 30 cm nad ziemią-ściółką. Rozciągajmy ją w około naszego obozowiska. I gdy np. utniemy sobie popołudniową drzemkę w namiocie i Niedżwiedż nas wyczuje i będzie chciał rozszarpać, to wtedy natchnie się na 'tajską żyłkę'. Nie będzie nic widział, a coś go będzie zatrzymywało, bo żyłka jest mocna... i nawet jak przejdzie jedną przeszkodę to nagle wejdzie na drugą.. pójdzie w bok, w tył - tam też będzie żyłka... nagle zacznie się chwiać, upadać i i panikować, aż w końcu złapie go psychiczny paraliż. Skłębi się w kulkę na ziemi i będzie w takiej pozycji przez około 7 minut. Wtedy jest czas dla nas. Mamy czas na ucieczkę.. zabieramy wszystko co najpotrzebniejsze z obozowiska i uciekamy jakby nas kurwa jakiś wielki dzik gonił. i jest zasada! Nie wolno sparaliżowanego Niedżwiedzia próbować ubić czy zranić, bo się wścieknie i nas rozszarpie.. nie zgrywajmy chojraków. Trzeba spierdalać!
Oto me porady jak obchodzić się z napotkanym Niedżwiedziem w lesie:
Niedżwiedzia można zabić tylko na 3 sposoby będąc w lesie. Przypuśćmy, że jesteście sami i macie fuzje (broń palną). Gdy na was biegnie strzelacie mu albo w łeb, między oczy - to ważne żeby tam trafić. Albo w serce. Wszędzie indziej gdzie strzelicie tylko rozdrażnicie Niedżwiedzia i was bardziej rozszarpie. Trzeci sposób to na tak zwany 'bursztynowy kij'. Ale musisz mieć w tym przypadku nerwy ze stali. Być jak kamień, zimny i chłodny. Gdy dobiega do ciebie Niedżwiedż musisz mieć w ręce półtorej metrowy kij, po jednej stronie bardzo zaostrzony, a po drugiej zrobiony na tak zwaną kulkę - niedużą - może być z liści i igieł obkręconych szmatką. Gdy dobiega do ciebie Niedżwiedż musisz stać jak ten kij, który trzymasz w dłoni. Gdy Niedżwiedż już dobiega to zawsze półtorej metra przy tobie przystanie jeśli nie uciekasz i po dwóch sekundach dopiero cię dopada. Te dwie sekundy to czas na bursztynowe uderzenie. Kulkowatą stroną kija uderzasz w sam czubek nosa Niedżwiedzia. Nie za mocno i nie za lekko. Tak żeby dobrze trafić w nerw na nosie. Gdy dobrze trafisz on nagle staje się sparaliżowany. Masz jakieś 5 sekund kiedy jest w całkowitym bezruchu i wtedy odwracasz kij i ostrą końcówką wbijasz mu go prosto w serce... i już po Niedżwiedziu. Ten sposób wymaga dużej precyzji i nerwów ze stali. Używają go tylko prawdziwi mężczyżni.
'Tajska żyłka'
Sposób obezwładnienia Niedżwiedzia na tak zwaną 'tajską żyłkę' nie jest dla lamusów i jakiejś harcerskiej młodzieży.. Tajska żyłka to nic innego jak dosyć gruba żyłka wędkarska. Na rolce, szpulce.. Dlaczego się nazywa tajska? Bo w dalekiej Tajlandii na polach trzciny cukrowej, gdzie jest wszechobecne dziadostwo i tałatajstwo, żyją wielkie bobry, które jedzą wszystko i są zakałą tamtego regionu, właśnie w taki sposób się je obezwładnia. Ale wracając do tematu. Niedżwiedż nie zobaczy żyłki, którą obkręcimy pomiędzy drzewami po 3 razy na większym obszarze w lesie.. najlepiej ze 4 szpulki. Ze 20 metrów kwadratowych ją porozciągać 30 cm nad ziemią-ściółką. Rozciągajmy ją w około naszego obozowiska. I gdy np. utniemy sobie popołudniową drzemkę w namiocie i Niedżwiedż nas wyczuje i będzie chciał rozszarpać, to wtedy natchnie się na 'tajską żyłkę'. Nie będzie nic widział, a coś go będzie zatrzymywało, bo żyłka jest mocna... i nawet jak przejdzie jedną przeszkodę to nagle wejdzie na drugą.. pójdzie w bok, w tył - tam też będzie żyłka... nagle zacznie się chwiać, upadać i i panikować, aż w końcu złapie go psychiczny paraliż. Skłębi się w kulkę na ziemi i będzie w takiej pozycji przez około 7 minut. Wtedy jest czas dla nas. Mamy czas na ucieczkę.. zabieramy wszystko co najpotrzebniejsze z obozowiska i uciekamy jakby nas kurwa jakiś wielki dzik gonił. i jest zasada! Nie wolno sparaliżowanego Niedżwiedzia próbować ubić czy zranić, bo się wścieknie i nas rozszarpie.. nie zgrywajmy chojraków. Trzeba spierdalać!
Raz się zje, raz się nie zje.
- Nerwowy
- zahartowany metalizator
- Posty: 6602
- Rejestracja: 20-06-2009, 14:07
Re: survival, bushcraft
Bardzo przydatne informacje tutaj nam Mariuszu przekazałeś !
De Mysteriis Dom Niggeriis
Slayer to kał i ogólnie rzecz biorąc beznadziejna kapela.
-
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1568
- Rejestracja: 21-08-2014, 09:03
- Lokalizacja: Electric Ladyland
Re: survival, bushcraft
W głuszę z kolegami? Między Kraśnikiem a Wilkołazem? Panicz ani chybi coś ściemnia, chyba że się wyprowadził z Popkowic albo za rentę babki kupił dżipa i popierdala na Roztocze, A FORUME NIC O TYM NIE WIE.
Rady na niedźwiedzia bdb, zaopatruję się w tajską linkę i teraz żaden nocny wypad do monopola nie będzie mi straszny.
Rady na niedźwiedzia bdb, zaopatruję się w tajską linkę i teraz żaden nocny wypad do monopola nie będzie mi straszny.
Baton na tropach Yeti
You are just a
PART OF ME
You are just a
PART OF ME
-
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 15978
- Rejestracja: 21-01-2011, 11:12
Re: survival, bushcraft
Rady radami, ale gdzie dalszy ciąg powieści ja się pytam?
- Ołówkiiiii
- w mackach Zła
- Posty: 766
- Rejestracja: 17-12-2012, 18:32
Re: survival, bushcraft
ee, myślałem, że to tak na serio i będzie kolejny ciekawy temat na forume ;c
The fate of all mankind I see Is in the hands of fools.
-
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 15978
- Rejestracja: 21-01-2011, 11:12
Re: survival, bushcraft
Ołówkiiiii pisze:ee, myślałem, że to tak na serio i będzie kolejny ciekawy temat na forume ;c
Wystarczyło spojrzeć kto załozył ten wątek by uniknąć rozczarowania
- Boją_się_nawet_jego_koni
- zaczyna szaleć
- Posty: 163
- Rejestracja: 30-06-2004, 13:31
Re: survival, bushcraft
Bardzo dobry temat, szczególnie teraz, kiedy istnieje realne zagrożenie prawdziwą wojną. Ja uprawiam z kolegami neosurvival w odmianie pogańskiej, a mianowicie idziemy do lasu i mamy tylko futra i stopy owinięte szmatami. Trzeba zrbić sobie nóż z krzemienia, potem dzidę albo oszczep. Trzeba zdobywać pożywienie, np metoda na "Ostrze Dadźboga" to dół z zaostrzonymi zatrutymi czarnym bzem patykami. Jeże są niesmaczne, ale to białko. Pić można deszczówkę zbieraną do wydrążonej huby albo sok z brzozy, ten ze sklepu smakuje inaczej. Chcemy założyć w lesie małe pole przenicy żeby być niezależnym od marketów, ale na razie nic nie chce rosnąć. Ogólnie to zapraszam wszystkich do udzielania porad, chociaż tu pewnie miastowe panki mają noże typu rambo i termoaktywną bieliznę dla pozerów, nie przetrwaliby jednej nocy w skórze z lisa przy ognisku bez śpiwora.
-
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 15978
- Rejestracja: 21-01-2011, 11:12
Re: survival, bushcraft
Boją_się_nawet_jego_koni pisze: Jeże są niesmaczne
Gulasz z jeża jest dobry, tyle że ostry.
-
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1568
- Rejestracja: 21-08-2014, 09:03
- Lokalizacja: Electric Ladyland
Re: survival, bushcraft
No kolce między zęby włażą, ale w głuszy nie chodzi o drobnomieszczańskie wygody tylko o przetrwanie. Chodzi o życie.Boją_się_nawet_jego_koni pisze:Jeże są niesmaczne, ale to białko.
Baton na tropach Yeti
You are just a
PART OF ME
You are just a
PART OF ME
- Jimmy Boyle
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2524
- Rejestracja: 21-12-2010, 21:06
Re: survival, bushcraft
Ja po gulaszu z jeża odczuwam takie dziwne kłucie.Nasum pisze:Boją_się_nawet_jego_koni pisze: Jeże są niesmaczne
Gulasz z jeża jest dobry, tyle że ostry.
-
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 9055
- Rejestracja: 03-12-2007, 14:06
- Lokalizacja: beskidy
Re: survival, bushcraft
słabiutko jak na długopisa. ewidentny brak formy
- Block69
- zahartowany metalizator
- Posty: 4952
- Rejestracja: 04-02-2006, 12:14
- Lokalizacja: Górny Śląsk
- Clochard
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1093
- Rejestracja: 26-11-2011, 07:32
Re: survival, bushcraft
Prawdziwy pogański woj i samotny nacjonalistyczny wilk wedruja w pojedynke.
Droga wojownika jest droga samotna.
Droga wojownika jest droga samotna.
- Mental
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1792
- Rejestracja: 31-08-2003, 12:29
- Lokalizacja: anus mundi
- Riven
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 16717
- Rejestracja: 27-05-2004, 11:15
- Lokalizacja: behind the crooked cross
- Kontakt:
Re: survival, bushcraft
bdb watek, czekam na wiecej. Mariuszu, co robic w przypadku ataku dzika? to jednak bardziej powszechny zwierz
this is a land of wolves now
- Bloodcult
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 7641
- Rejestracja: 09-12-2006, 00:01
- Lokalizacja: Łódź
Re: survival, bushcraft
o ataku dzika to chyba Longinus coś może powiedzieć :)
- Mariusz Wędliniarz
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2466
- Rejestracja: 21-09-2011, 13:13
Re: survival, bushcraft
Metoda rozpalania ogniska na tak zwaną 'beczkę'
Gdy przychodzimy do lasu nie sami np. w kilka osób, to siadamy na drągach na początku. Powalonych siedziskach-ławkach. No bo przecież nie będziemy siedzieć na ziemi, żeby nabawić się wilka. I po odpoczynku, nagle wstajemy i szukamy cienkich, bardzo suchych kijków. Ważne jest żeby nazbierać ich bardzo dużo.. i połamać na małe kawałki. Póżniej z tych kijków robimy taki stos na ziemi jakby miniaturowej beczki. Pod tą beczką robimy taki jakby rowek w ziemi i kładziemy tam dużo suchego papieru. Następnie zapalniczką zapałkami podpalamy ten papier pod beczką. Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że nasza beczka się podpali, pod warunkiem, że nazbieraliśmy bardzo suchych kijków. Póżniej cieszymy się ogniskiem i pieczemy np. kiełbasy
Gdy przychodzimy do lasu nie sami np. w kilka osób, to siadamy na drągach na początku. Powalonych siedziskach-ławkach. No bo przecież nie będziemy siedzieć na ziemi, żeby nabawić się wilka. I po odpoczynku, nagle wstajemy i szukamy cienkich, bardzo suchych kijków. Ważne jest żeby nazbierać ich bardzo dużo.. i połamać na małe kawałki. Póżniej z tych kijków robimy taki stos na ziemi jakby miniaturowej beczki. Pod tą beczką robimy taki jakby rowek w ziemi i kładziemy tam dużo suchego papieru. Następnie zapalniczką zapałkami podpalamy ten papier pod beczką. Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że nasza beczka się podpali, pod warunkiem, że nazbieraliśmy bardzo suchych kijków. Póżniej cieszymy się ogniskiem i pieczemy np. kiełbasy
Raz się zje, raz się nie zje.
- TheDude
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 7101
- Rejestracja: 23-03-2011, 00:43
Re: survival, bushcraft
Mariusze, zajebista rana. Danke. Jutro ide do lasa ze znajomymi pijokami i będzie test Twojej metody.
-
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 15978
- Rejestracja: 21-01-2011, 11:12
Re: survival, bushcraft
A co jesli znajdziemy tylko mokre kijki? Czym je podpalić? Przecież nie chodzi się z z kanistrem benzyny do lasu
- uglak
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 10056
- Rejestracja: 15-06-2012, 12:03
- Lokalizacja: ארץ ישראל
Re: survival, bushcraft
jesli wasze picia sa mocne to dacie rade i bez kary-nistra
Guilty of being right