reviews



  • Qrujhuk - "Triumph Of The Glorious Blasphemy" 2006 / 1CD
    KERZAKRAUM RECORDS
    KOREA POłUDNIOWA

    Qrujhuk - Triumph Of The Glorious Blasphemy Krujchuj to kolejny jednoosobowy projekt Helnakstav'a, który tworzy również m.in. jako Infinite Hatred (patrz recenzja poniżej) i który, co warto może wreszcie wspomnieć - jest też głównodowodzącym wytwórnią Nerbilous i jednocześnie jej pododdziału Kerzakraum. Oczywiście nie ma co oczekiwać, że w drugim projekcie ten sam muzyk będzie prezentował inne umiejętności, ale trzeba uczciwie przyznać, że w tym wypadku jego prymitywna gra wypada mniej żałośnie. Tym razem jedzie dużo wyraźniej starym Burzum ale są numery, gdzie mamy próbę sięgnięcia nawet po coś bliskiego tradycyjnemu metalowi z wczesnych lat 80-tych w okolicach Venom czy Hellhammer. Wszystko ponownie zrobione jest jednak w sposób nudny, nieumiejętny, bezpłciowy i z dokładnie takim samym kraczącym wokalem jak w Infinite Hatred. Dodatkowym urozmaiceniem instrumentarium jest tutaj (niestety rozstrojony) bas i trochę lepiej zaprogramowane zostały bębny, ale wciąż ich sample brzmią fatalnie miękko i syntetycznie. Istnieją oczywiście zatwardziali maniacy gatunku, którzy wygrzebują z lubością wszelkie egzotyczne kąski i takie osoby za 13$ mogą stać się szczęśliwymi posiadaczami twórczości tego Koreańczyka.

    www.nerbilous.orgOlo ________3 search for Qrujhuk

Hostia

Na nowej płycie znajdziecie numer "Krasnodar Kitchen", opowiada on o zakochanych ptaszkach – Dmitry i Natalii Baksheevy z Rosji. Para przyznała się do kilkunastu morderstw od 1999. Podczas przeszukania znaleziono zdjęcia przedstawiające świąteczną kolację, gdzie dekoracjami stołu były ludzkie części ciała.

Reinfection

Czy damy radę wpasować się w panujące dzisiaj trendy tego nie wiem. Mam nadzieję, że tak i płyta zdoła troszkę namieszać i odbije się to echem w środowisku. Mam też nadzieję, że będziemy w stanie pokazać, że scena ma się dobrze i zachęcić innych do tego że warto coś robić mimo tego, że się mieszka daleko od siebie.

Nuclear Holocaust

Jest old school, bo nie zagraliśmy ani jednego oryginalnego dźwięku, kawałki są krótkie, jest w nich mnóstwo thrashu i punka, szczypta death metalu – to dla wielu będzie właśnie przepisem na grindcore, zmieniają się tylko proporcje. Nie boli nas ta łata, nie chce nam się też szukać innej.