Hells Bells Festival 26-27.06.2026 na Placu Gryfitów na Łasztowni - Vader, Dezerter, Furia, Discharge
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
- Sybir
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 12156
- Rejestracja: 16-11-2011, 22:15
- Lokalizacja: Voivodowice
Re: Hells Bells Festival 26-27.06.2026 na Placu Gryfitów na Łasztowni - Vader, Dezerter, Furia, Discharge
Dzięki. Skład jest na tyle zachęcający, że zacząłem rozważać wycieczkę. Cena karnetu 1+1 też mi się podoba. Jako że nigdy nie byłem w Szczecinie, to zapytam: czy na Łasztowni było coś wcześniej organizowane?
nicram pisze:Antichrist niszczy UaFM w pięć sekund.
Triceratops pisze:szczepic sie mozna na rzadko mutujace i w miare stale genetycznie wirusy, jak gruzlica, krztusiec, blonica czy np koklusz
- Hellion
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1149
- Rejestracja: 11-08-2012, 22:26
Re: Hells Bells Festival 26-27.06.2026 na Placu Gryfitów na Łasztowni - Vader, Dezerter, Furia, Discharge
W tym miesjcu chyba nie, chociaż może jakieś Juwenalia. To miejsce jest stosunkowo nowe, kiedyś tam pieczę trzymał Port Rybacki Gryf. Generalnie na pewno klkmatyczna miejscówka. No i blisko Odra i bulwary spacerowe.
Aa i od dworca PKP to śmiesznie blisko.
Aa i od dworca PKP to śmiesznie blisko.
- DST
- zahartowany metalizator
- Posty: 3352
- Rejestracja: 23-12-2010, 23:02
Re: Hells Bells Festival 26-27.06.2026 na Placu Gryfitów na Łasztowni - Vader, Dezerter, Furia, Discharge
Byłem wczoraj na tej imprezie i fajnie było. Miejscówka znakomita, z chęcią tam wrócę, Szczecin w ogóle wygląda fenomenalnie. Jak już wspomniano, jest zaraz przy bulwarze z diabelskim młynem oświetlonym nocą.
Miejscówka to taki mały kompleks - dwie sceny na zewnątrz i budynek z trzecią sceną, restauracją i stoiskami z merchem (na zewnątrz też były klasycznie namioty gdzie stacjonowało np. Old Temple). Bardzo fajne miejsce ogólnie.
BARDZO chciałem zdążyć na DISCHARGE (naprawdę BARDZO), ale po drodze zesrało się wszystko co mogło - z przyczyn niezależnych wyjechałem za późno, staliśmy w korku, nawigacja wyprowadziła nas na zamkniętą drogę, jeden zamówiony Uber odjechał a jak przyjechał drugi to jechałem dłużej przez korki niż bym tam szedł. Koniec końców dotarłem biegiem na ostatnie parę utworów m.in. "Hatebomb" i "State Violence State Control". Grali pięknie, poskakałem trochę z młodzieżą i ogólnie zajebiście. Kawałki z ich magnum opus słyszałem czekając niestety pod hotelem na tego skurwiałego Ubera.
SŁONIA olałem, bo infantylne mi się to wydaje z perspektywy czasu, ale ludzi było dużo. NUNSLAUGHTER bardzo przyjemny koncert - nie jest to moja bajka, ale rozumiem dlaczego ludziom się to podoba. Metal do kwadratu - thrash/blackowe umpa umpa, jeden kawałek był o jebaniu chrześcijan (bardzo słuszna idea), basista wytrzeszczał gały ubryzgany krwią i pajacował robiąc nogą karate wymachy i co chwilę coś tam gadali, że jebliby se browara. Uczyniłem to potem z bratem basisty w hotelu o drugiej w nocy i żeśmy sobie pogawędzili o pogodzie w Teksasie
Ogółem fajna, energiczna muza, bardzo "rasowa" i bardzo metalowa.
Zobaczyłem kawałek PRO-PAIN, ale było to dla mnie za mało agresywne i zbyt skoczne.
Później wjechało DEAD CONGREGATION. Obiektywny nie będę, bo uwielbiam ten zespół i jest to "mój" death metal. Było fajne brzmienie, dużo mroku i zwolnień, dużo przestrzeni i oddechu jak grali to wolniejsze numery. Wspaniały gig, a jak na koniec dojebali apokaliptyczny "Teeth into Red" to zbierałem tytułowe zęby z podłogi.
Na GRAVE DIGGER poszedłem sobie na spacer i biłem się z myślami czy zostawać na FURII. Szanuję ich bardzo, ale straciłem kontakt z ich twórczością dawno temu, gdzieś na etapie "Płoń!" i ostatnio robiłem lekkie podchody do "Księżyc Milczy Luty". Zostałem jednak i było zdecydowanie warto. Zrozumiałem na tym koncercie jak ta muzyka jest introwertyczna, wręcz autystyczna. Zerowy kontakt z publicznością (Nihil powiedział jedynie o ile dobrze pamiętam "cześć", "dziękuję" i "idziemy spać" przez ponad godzinę), wizualizacje z tyłu i TRANS TRANS TRANS TRANS TRANS. Śladowe ilości wokalu, blast grany ciągiem przez kilka minut jako baza pod rozmyte plamy gitar. Wciągało mnie to strasznie (innych mniej, bo trochę osób sobie poszło) i z zaciekawieniem słuchałem do końca. Bardzo oryginalne granie, niby trochę black metal, ale tak peron odjechał, że to już w sumie inny język. Mógłbym ich chyba jedynie porównać do ORANSSI PAZUZU, ale to i tak dalekie skojarzenie. Uderzające było to jak perfekcyjnie ci ludzie są zgrani ze sobą - nie powinno to dziwić, bo trzech ludzi gra ze sobą nieprzerwanie od ponad dwudziestu lat a najmłodszy stażem jest w kapeli od 2013. Niemniej rzadko widzi się w obecnych czasach tak zgrany zespół - każdy wiedział co tam robi w najmniejszym detalu i wszystko było pod totalną kontrolą. Tkali sobie te faktury gitar i żonglowali dynamiką grając pomiędzy bardziej hałaśliwymi numerami takie kawałki jak "Ciało" czy "Za Ćmą, W Dym" (jedyne, które chyba znałem z setlisty). Świetny koncert, polecam każdemu, top topów.
Miejscówka to taki mały kompleks - dwie sceny na zewnątrz i budynek z trzecią sceną, restauracją i stoiskami z merchem (na zewnątrz też były klasycznie namioty gdzie stacjonowało np. Old Temple). Bardzo fajne miejsce ogólnie.
BARDZO chciałem zdążyć na DISCHARGE (naprawdę BARDZO), ale po drodze zesrało się wszystko co mogło - z przyczyn niezależnych wyjechałem za późno, staliśmy w korku, nawigacja wyprowadziła nas na zamkniętą drogę, jeden zamówiony Uber odjechał a jak przyjechał drugi to jechałem dłużej przez korki niż bym tam szedł. Koniec końców dotarłem biegiem na ostatnie parę utworów m.in. "Hatebomb" i "State Violence State Control". Grali pięknie, poskakałem trochę z młodzieżą i ogólnie zajebiście. Kawałki z ich magnum opus słyszałem czekając niestety pod hotelem na tego skurwiałego Ubera.
SŁONIA olałem, bo infantylne mi się to wydaje z perspektywy czasu, ale ludzi było dużo. NUNSLAUGHTER bardzo przyjemny koncert - nie jest to moja bajka, ale rozumiem dlaczego ludziom się to podoba. Metal do kwadratu - thrash/blackowe umpa umpa, jeden kawałek był o jebaniu chrześcijan (bardzo słuszna idea), basista wytrzeszczał gały ubryzgany krwią i pajacował robiąc nogą karate wymachy i co chwilę coś tam gadali, że jebliby se browara. Uczyniłem to potem z bratem basisty w hotelu o drugiej w nocy i żeśmy sobie pogawędzili o pogodzie w Teksasie
Zobaczyłem kawałek PRO-PAIN, ale było to dla mnie za mało agresywne i zbyt skoczne.
Później wjechało DEAD CONGREGATION. Obiektywny nie będę, bo uwielbiam ten zespół i jest to "mój" death metal. Było fajne brzmienie, dużo mroku i zwolnień, dużo przestrzeni i oddechu jak grali to wolniejsze numery. Wspaniały gig, a jak na koniec dojebali apokaliptyczny "Teeth into Red" to zbierałem tytułowe zęby z podłogi.
Na GRAVE DIGGER poszedłem sobie na spacer i biłem się z myślami czy zostawać na FURII. Szanuję ich bardzo, ale straciłem kontakt z ich twórczością dawno temu, gdzieś na etapie "Płoń!" i ostatnio robiłem lekkie podchody do "Księżyc Milczy Luty". Zostałem jednak i było zdecydowanie warto. Zrozumiałem na tym koncercie jak ta muzyka jest introwertyczna, wręcz autystyczna. Zerowy kontakt z publicznością (Nihil powiedział jedynie o ile dobrze pamiętam "cześć", "dziękuję" i "idziemy spać" przez ponad godzinę), wizualizacje z tyłu i TRANS TRANS TRANS TRANS TRANS. Śladowe ilości wokalu, blast grany ciągiem przez kilka minut jako baza pod rozmyte plamy gitar. Wciągało mnie to strasznie (innych mniej, bo trochę osób sobie poszło) i z zaciekawieniem słuchałem do końca. Bardzo oryginalne granie, niby trochę black metal, ale tak peron odjechał, że to już w sumie inny język. Mógłbym ich chyba jedynie porównać do ORANSSI PAZUZU, ale to i tak dalekie skojarzenie. Uderzające było to jak perfekcyjnie ci ludzie są zgrani ze sobą - nie powinno to dziwić, bo trzech ludzi gra ze sobą nieprzerwanie od ponad dwudziestu lat a najmłodszy stażem jest w kapeli od 2013. Niemniej rzadko widzi się w obecnych czasach tak zgrany zespół - każdy wiedział co tam robi w najmniejszym detalu i wszystko było pod totalną kontrolą. Tkali sobie te faktury gitar i żonglowali dynamiką grając pomiędzy bardziej hałaśliwymi numerami takie kawałki jak "Ciało" czy "Za Ćmą, W Dym" (jedyne, które chyba znałem z setlisty). Świetny koncert, polecam każdemu, top topów.
- Deathhammer66
- w mackach Zła
- Posty: 987
- Rejestracja: 25-01-2015, 21:40
Re: Hells Bells Festival 26-27.06.2026 na Placu Gryfitów na Łasztowni - Vader, Dezerter, Furia, Discharge
TAK, TAK, TAK! To chyba mam autyzm, bo kupuję to całkowicie. Pisałem wielokrotnie już, że materiał z "Huty Luny" jest stworzony do takich warunków. Mało tego, on brzmi lepiej (o wiele) niż na płycie, bo dzięki wizualizacjom, odpowiedniej, wieczorowo-nocnej scenerii oraz członkom zespołu na scenie (zwłaszcza Nihilowi, który momentami tańczy z tą gitarą, zapewne nieprzypadkowo, innymi razy wije się jak szatan i wspaniale się na to patrzy, jak ktoś czuje własną muzykę), zyskuje on zupełnie nowego życia. Uwielbiam te numery, te blastowane, kilkuminutowe pasaże, o których wspomniałeś, podczas których daję się zahipnotyzować tym plamom dźwiękowym oraz jedynym w swoim rodzaju riffom. Widzę ich z tą setlistą (z małymi wariacjami) trzeci raz w ciągu ostatnich 9 miesięcy i przedwczoraj, jak zaczęli, to pomyślałem, że nojapierdoleznowutosamoilemozna, ale po minucie-dwóch dałem się już opętać (pojebany opętaniec, swoją drogą mogliby zagrać coś z Nocela, najlepiej odegrać calą płytęDST pisze: ↑27-06-2026, 17:59Zrozumiałem na tym koncercie jak ta muzyka jest introwertyczna, wręcz autystyczna. Zerowy kontakt z publicznością (Nihil powiedział jedynie o ile dobrze pamiętam "cześć", "dziękuję" i "idziemy spać" przez ponad godzinę), wizualizacje z tyłu i TRANS TRANS TRANS TRANS TRANS. Śladowe ilości wokalu, blast grany ciągiem przez kilka minut jako baza pod rozmyte plamy gitar. Wciągało mnie to strasznie (innych mniej, bo trochę osób sobie poszło) i z zaciekawieniem słuchałem do końca. Bardzo oryginalne granie, niby trochę black metal, ale tak peron odjechał, że to już w sumie inny język. Mógłbym ich chyba jedynie porównać do ORANSSI PAZUZU, ale to i tak dalekie skojarzenie. Uderzające było to jak perfekcyjnie ci ludzie są zgrani ze sobą - nie powinno to dziwić, bo trzech ludzi gra ze sobą nieprzerwanie od ponad dwudziestu lat a najmłodszy stażem jest w kapeli od 2013. Niemniej rzadko widzi się w obecnych czasach tak zgrany zespół - każdy wiedział co tam robi w najmniejszym detalu i wszystko było pod totalną kontrolą. Tkali sobie te faktury gitar i żonglowali dynamiką grając pomiędzy bardziej hałaśliwymi numerami takie kawałki jak "Ciało" czy "Za Ćmą, W Dym" (jedyne, które chyba znałem z setlisty). Świetny koncert, polecam każdemu, top topów.
Swoją drogą, o ile ktoś inny nie miał podobnych myśli do Ciebie, to po wszystkim słyszałem, jak wypowiadasz tą myśl o introwertyźmie FURII obok szatni
Tak jest. Na Anastasisa też wspaniale się patrzy, bo widać, że Death Metal to dla niego forma medytacji. Muzycy bardzo wczuwali się w grę, również George, którego maniakalna ekspresja stanowiła kontrapunkt do powagi AV. DC był zespołem, który na Hells Bells chciałem zobaczyć najbardziej, także dlatego, że był to mój ich pierwszy gig, i nie zawiodłem się. "Wind's Bane", "Serpentskin" (czekałem na to trzęsienie ziemi w drugiej połowie utworu, i tak było), "Schisma", "Martyrdom" (co za otwarcie! To jest jedno z najlepszych intr w historii metalu), wspomniane "Teeth into Red", "Dismal Realms" z nadchodzącej (miejmy nadzieję) trójki... móglbym wymienić tu każdy utwor, bo każdy był wspanialy. Mój lakoniczny opis nie oddaje tego, co sie dzialo podczas tego koncertu, ale z drugiej strony o czym tu pisać? Każdy, kto dobrze zna twórczość DC, z pewnoscia zachwycal sie kazda sekunda i wie o co biega. Kto nie zna, ale jest otwarty na jakościowy Death Metal, zresztą również. Dla mnie to jeden z tych zespołów, gdzie godzinami mógłbym rozkładać każdy utwór na czynniki pierwsze i zapowiadać genialny fragment za fragmentem; jeden z tych zespolow, ktorego muzyke czuje calym cialem.DST pisze: ↑27-06-2026, 17:59Później wjechało DEAD CONGREGATION. Obiektywny nie będę, bo uwielbiam ten zespół i jest to "mój" death metal. Było fajne brzmienie, dużo mroku i zwolnień, dużo przestrzeni i oddechu jak grali to wolniejsze numery. Wspaniały gig, a jak na koniec dojebali apokaliptyczny "Teeth into Red" to zbierałem tytułowe zęby z podłogi.
Grave Digger po tym wszystkim miał stanowić zaledwie formę odpoczynku i wytchnienia, i tak na początku było. Takie do niezobowiązującego popatrzenia sobie. Jednak im dalej w las - prawdopodobnie z powodu mojej miłości do RUNNING WILD i niezaspokojonych potrzeb koncertowych w tym względzie - coraz bardziej dawałem się porwać tworzonej przez Niemców muzyce. Z radością śpiewałem "Heavy Metal Breakdown", jedyne słowa, jakie znam z ich tekstów
Oezu! Co to była za energia! Nie znałem z płyt zupełnie, aż sobie odpalę teraz. Poszedłem w pogo na 10 minut, z czego później regenerowałem się półtorej godziny zważywszy warunki pogodowe
NUNSLAUGHTER trzy raz tak, podoba mnie się. Z płyt nie znałem, kojarzyłem jedynie nazwę i wiedziałem, że muszę iść na to koniecznie. Choć myślałem, że to będzie rasowy war metal w stylu ARCHGOAT, jakoś tak funkcjonowało to w mojej głowie. Tymczasem to bardziej oldskulowa mieszanka black/death/thrash/punk z lat 80. Cała karykaturalność na plus, interakcje między członkami zespołu oraz zespołu z publiką na duży plus. Kudos dla basisty
Na Illusion Stage byłem tylko, gdy moje ciało nie dawało rady i musiałem posiedzieć, mogąc słuchać jednocześnie muzyczki, gdyż były tam ku temu warunki. DEMETED to nie moje granie zupełnie, więc nie będę się wypowiadał, natomiast na DOLĘ poszedłem już z zamiarem aktywnego słuchania i bardzo mnie to wciągnęło. Mimo, że jest to post black metal (a przynajmniej tak zespół ten jest kategoryzowany), a nie kojarzę tej muzyki ze zbyt intensywnymi emocjami, to na tym występie emocje się udzieliły. Zwłaszcza podczas odjechanego, ostatniego utworu. Fajnie, muszę zapoznać się z twórczością studyjną.
To samo, też mnie ta skoczność odrzuciła, po nazwie liczyłem na jakiś bardziej HC wpierdol w stylu Discharge. Nie ma jednak tego złego, bo oczekiwań poza tym nie było, więc poszedłem po prostu robić coś innego, chyba jeść pierogi, jeśli dobrze pamiętam.
Mi to się nawet podobało, ale poszedłem po 20 minutach, chyba jednak wciąż to post-hamulcowe pogo dawało się we znaki. Ale w sumie potem żałowałem trochę, że poszedłem, bo dobrze mi się w tym uczestniczyło. Infantylność doliczyłem do rachunku, sami powiedzieli, że u nich poziomu większego niż 3b gimnazjum nie można się spodziewać
Trochę szkoda, że moglem być tylko jeden dzień, bo festiwal był świetny. Miejscówka, przestrzeń na terenie samego festiwalu (kwintesencja "w sam raz" jak dla mnie; super były też te przestrzenie w środku, ładne, uporządkowane, wszystko czytelne, klimatyzowane). Też bardzo mi się podobał okoliczny bulwar, jest klimat. Wydaje mi się, że Hells Bells może stać się godnym kontynuatorem stoczniowego Mystica (RIP). Na duży plus ludzkie ceny w restauracji - pierogi za 29 zł czy kotlet z buraka za 35 zł (MOGŁEM WZIĄĆ, BO PIEROGI TROCHĘ PRZESOLONE BYŁY JEDNAK
Jeśli tylko będę mógł, to za rok wracam, oby już na dwa dni
No, chyba nic nie pominąłem z zespołów, o których mogłem coś powiedzieć. DISCHARGE wspomniałem mimochodem, baaaardzo dobre to było, wpierdol na sucho, mimo że nie mam emocjonalnych więzów z tym zespolem.
- DST
- zahartowany metalizator
- Posty: 3352
- Rejestracja: 23-12-2010, 23:02
Re: Hells Bells Festival 26-27.06.2026 na Placu Gryfitów na Łasztowni - Vader, Dezerter, Furia, Discharge
Tak, mówiłem to koło szatni, więc musieliśmy się minąć. Gadałem z kolesiem w koszulce MUTIILATION.
- Hellion
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1149
- Rejestracja: 11-08-2012, 22:26
Re: Hells Bells Festival 26-27.06.2026 na Placu Gryfitów na Łasztowni - Vader, Dezerter, Furia, Discharge
Organizatorzy juz potwierdzili, że w 2027 wracają na Łasztownię.
A co do festu, to dla mnie Pro Pain zajebiście akurat
A co do festu, to dla mnie Pro Pain zajebiście akurat
- DST
- zahartowany metalizator
- Posty: 3352
- Rejestracja: 23-12-2010, 23:02
Re: Hells Bells Festival 26-27.06.2026 na Placu Gryfitów na Łasztowni - Vader, Dezerter, Furia, Discharge
Bardzo fajnie, że potwierdzili. Będę starał się wrócić za rok.
PRO PAIN to kwestia gustu oczywiście. Obiektywnie rzecz biorąc grali spoko, wszystko tam działało.
- Lukass
- zahartowany metalizator
- Posty: 5369
- Rejestracja: 13-08-2015, 23:28
- Lokalizacja: Trójmiasto
Re: Hells Bells Festival 26-27.06.2026 na Placu Gryfitów na Łasztowni - Vader, Dezerter, Furia, Discharge
Panowie zachęcają, nie powiem. Biorąc pod uwagę pogodę, to się zajebiście cieszę, że się nie zdecydowałem, ale wszystko brzmi dobrze.
Where did we go wrong?
How did we go wrong?
How did we go wrong?
- Hellion
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1149
- Rejestracja: 11-08-2012, 22:26
Re: Hells Bells Festival 26-27.06.2026 na Placu Gryfitów na Łasztowni - Vader, Dezerter, Furia, Discharge
Napisali, że trochę inna data w przyszłym roku i więcej informacji wkrótce.
-
piotraz
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2620
- Rejestracja: 01-04-2011, 11:14
Re: Hells Bells Festival 26-27.06.2026 na Placu Gryfitów na Łasztowni - Vader, Dezerter, Furia, Discharge
Dużo ludzi wgl było, bo znajomi co podsylali zdjęcia to tak sobie tam bylo. Ale to tylko zdjęcia bo reszta mogła się chować przed słońcem 
- Hellion
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1149
- Rejestracja: 11-08-2012, 22:26
Re: Hells Bells Festival 26-27.06.2026 na Placu Gryfitów na Łasztowni - Vader, Dezerter, Furia, Discharge
No scisku nie było, ale juz wieczorem było serio dużo ludzi, zwłaszcza przy main stage. Tam było wiele zakątków gdzie chowali się ludzie przed skwarem.
Dodatkowo jedna scena w budynku wiec nie było widać ile tam jest fanów.
No ale na pewno nie było ludzi najebane po korek. Dla mnie akurat w tych dniach na plus, bo nie trzeba było się ocierać o spocony tłum.
Dodatkowo jedna scena w budynku wiec nie było widać ile tam jest fanów.
No ale na pewno nie było ludzi najebane po korek. Dla mnie akurat w tych dniach na plus, bo nie trzeba było się ocierać o spocony tłum.
-
piotraz
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2620
- Rejestracja: 01-04-2011, 11:14
Re: Hells Bells Festival 26-27.06.2026 na Placu Gryfitów na Łasztowni - Vader, Dezerter, Furia, Discharge
Super. Czekam teraz czy wejdą w slot zespołów terminowo Mystica/Sweden rock/hellfest ... Czy dalej zbieranina co popadnie...
- DST
- zahartowany metalizator
- Posty: 3352
- Rejestracja: 23-12-2010, 23:02
Re: Hells Bells Festival 26-27.06.2026 na Placu Gryfitów na Łasztowni - Vader, Dezerter, Furia, Discharge
Ja myślę, że ta zbieranina czego popadnie będzie na plus, bo może przyciągnąć więcej ludzi przez zróżnicowanie. Każdy coś tam znajdzie dla siebie. Młodsi pójdą na deathcore, normalsi na Słonia a ja na Dead Congregation czy Furię.
- Hellion
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1149
- Rejestracja: 11-08-2012, 22:26
Re: Hells Bells Festival 26-27.06.2026 na Placu Gryfitów na Łasztowni - Vader, Dezerter, Furia, Discharge
No musi być jakaś wieksza gwiazda, bo druga i trzecia liga niemieckiego heavy kiedyś się skończy 
-
piotraz
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2620
- Rejestracja: 01-04-2011, 11:14
Re: Hells Bells Festival 26-27.06.2026 na Placu Gryfitów na Łasztowni - Vader, Dezerter, Furia, Discharge
Mieszanina niech będzie jak najbardziej, ale chodzi mi o to, żeby było w czym wybierać czyli około mysticowo- czerwcowo, bo też zmienili datę, zapewne pod headlinera, albo sierpniowo pod brutal.
- Żułek
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 17742
- Rejestracja: 10-07-2013, 15:43
- Lokalizacja: from hell
Re: Hells Bells Festival 26-27.06.2026 na Placu Gryfitów na Łasztowni - Vader, Dezerter, Furia, Discharge
Mocarne knury w butach biegają po lesie z połówkami melona na głowach wykrzykując pod adresem maciory jestem chomikiem z azbestu.
memberlist.php?mode=&sk=d&sd=d#memberlist
memberlist.php?mode=&sk=d&sd=d#memberlist




