CURRENT 93

Dungeon synth, dark ambient, drone, harsh noise i inne mroki

Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, ŚWIAT BEZ KOŃCA

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
hcpig
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 10907
Rejestracja: 06-07-2008, 13:23

Re: CURRENT 93

03-06-2026, 22:46

I dalej w las tym bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, że ten projekt jako całość nie przetrwał próby czasu, ma ktoś podobnie? Hamuję te myśli jak mogą ale gdzieśtam krążą w kierunku określeń typu 'pretensjonalna wujnia'.
I am Cell Dorado and I respect NO ONE but Gohan Blanco
Awatar użytkownika
ŚWIAT BEZ KOŃCA
Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
Posty: 12358
Rejestracja: 27-08-2018, 10:24

Re: CURRENT 93

03-06-2026, 22:59

No nie, zupełnie nie, wręcz zyskuje. W tym nie ma nic pretensjonalnego, ta muzyka nie jest wyrachowana, natomiast rozumiem, jeśli się nie podoba, bo wydaje mi się, że to podoba się pewnemu typowi ludzi, których nęka regularnie wewnetrzny krzyk Muncha, strach przed śmiercią, apokalipsą i szarpią nimi w środku ataki szaleństwa. W Twoim przypadku, tak serio, to myślę, że to nie dla Ciebie, bo Ty lubisz muzykę ,,do myślenia", łapiąca się w znane Ci schematy, a Current 93 tym schematom zupełnie ucieka, jest chaotyczny i nie do zmierzenia.
Find your flow
Awatar użytkownika
Anzhelmoo
weteran forumowych bitew
Posty: 1561
Rejestracja: 19-03-2017, 08:51

Re: CURRENT 93

03-06-2026, 23:19

Moim zdaniem przetrwał bardzo dobrze. W ostatnich latach widziałem ich kilkukrotnie i na fali podjarki powrotem na scenę odświeżyłem prawie wszystko i poziom mnie satysfakcjonował. Oczywiście, że nie wszystkie rzeczy są genialne, co do tego nie ma wątpliwości, zresztą trudno, by tak było przy takiej aktywności wydawniczej, tylu stylistykach i nieco chałupniczym podejściu, ale to co miało przetrwać próbę, moim zdaniem przetrwało. Oczywiście, że niektóre te folkowe "pioseneczki" z wesołymi refrenami dziś mogą budzić politowanie, ale z drugiej strony, czy nie budziły już w przeszłości? Pamiętajmy, że oprócz samej warstwy instrumentalnej jest jeszcze warstwa konceptualna - ta cała mitologia Tibeta, Noddy, kaznodziejska otoczka, Maldoror, oprawa wizualna jak z horrorów... To wszystko ma naprawdę sporo magnetyzmu i przy odpowiednim nastoju wywołuje bardzo dziwne uczucia, nawet pomimo upływu lat. Po prostu C93 to taki projekt, który wydaje się czymś więcej, niż kilka akordów na krzyż granych w kółko, jak to wiele zespołów neofolkowych robi.

Można by długo mówić, choć nie wiem, czy chciałoby się czytać komukolwiek :D Polecam odświeżyć Sleep Has His House - to specyficzny album, bo moim zdaniem tam nie miało co się zestarzeć. A z rzeczy neofolkowych... po latach dobrze się broni Of Ruine. Żeby nie było - ten album zawsze był lubiany i na pewno wszyscy znamy go doskonale, ale on miał trochę nieszczęścia, że ukazał sie pomiędzy dwoma najbardziej ikonicznymi w dyskografii i wydaje się też trochę bardziej wymagający, przez co mam wrażenie, że dziś pozostaje trochę w cieniu. I jego słuchanie wywołuje we mnie poczucie świeżości.

Próby czasu moim zdaniem za to nie przetrwało Death In June, które niekiedy brzmią jak ballady przy ognisku. Brakuje mi tam tego... za co lubię C93, czyli właśnie te wszystkie pomysły Michaela Cashmore'a, które są bardzo w punkt. Rzeczy, które są moim zdaniem w taki sposób zrobione, że będą brzmiały godnie równie dobrze za 20 lat, co 20 lat temu. Mówię o erze neofolkowej, bo industrial to inna para kaloszy i jeszcze inne kryteria. Intuicja mi mówi, że C93 zawita do Polski w następnym roku, być może tym razem eksplorując północne rewiry, więc jeśli mój sen się potwierdzi, to będzie można osobiście sprawdzić. A zapewniam, że jest co, bo forma koncertowa bije na głowę studyjną.
Obrazek
Obrazek

Często jest tak...że nie, a potem coraz częściej jest tak...że nie, a potem zwykle jest tak...że nie. I potem zostaje już samo nie.
ODPOWIEDZ