CRAFT - zwyczajne hołdowanie Darkthone? Znacznie więcej!

chronologiczna pralnia - czyli co dziobały wróbelki żeby wyrosnąć na orłów

Moderatorzy: Heretyk, Nasum, Sybir, Gore_Obsessed, ultravox, Skaut

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Deathhammer66
w mackach Zła
Posty: 981
Rejestracja: 25-01-2015, 21:40

CRAFT - zwyczajne hołdowanie Darkthone? Znacznie więcej!

03-07-2020, 19:10

Szwedzki CRAFT to wbrew pozorom jedno z ciekawszych zjawisk na ogólnie pojętej scenie black metalowej. Powstały w 1994 zespół, do 1998 znany jako Nocta, na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się niczym szczególnym, a pierwsze dwa albumy - z okładkami utrzymanymi w czarno-białej, minimalistycznej stylistyce przywodzącymi na myśl Darkthrone - w dużej mierze przyczyniły się do powszechnych porównań do hordy Nocturno Culto i Fenriza. Faktem jest, że wpływ Norwegów na muzykę Craft jest nieoceniony i bez Darkthrone zespół ten - jak i wiele innych zresztą - wiele by nie zawojował. Ale wystarczą choćby i dwa uważne obroty dyskografii Szwedów w odtwarzaczu, by przekonać się, że jest to cholernie niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju zespół. Mimo grania dość prymitywnej formy black metalu.

Obrazek

Lubię opisywać muzykę Craft w następujący sposób: surowość Darkthrone, przebojowość i "rock and rollowy" sznyt późniejszego Satyricon oraz domieszka apokaliptycznego klimatu zagłady, gdzie ludzkość zatraca się w swoim nihilizmie. Myślę, że te trzy cechy dość dobrze oddają, czego można się spodziewać, załączając takie "Terror Propaganda" czy '"Fuck the Universe". Cholera, ten wpis powinien pojawić się na blogu już dawno - wszak od samego początku okładka trójki zdobi tło czytanych przez Was recenzji. Swoją drogą to jeden z najfajniejszych - i najbardziej ESENCJONALNIE METALOWYCH - tytułów płyt, jakie słyszałem. Jak powszechnie wiadomo, black metal to nie rurki z kremem, a krucjata przeciwko całemu Wszechświatu jest najbardziej szczerą i prawdziwą rzeczą jaką możesz zrobić, jeśli chcesz grać muzykę ku chwale Rogatego. Bez heheszków.

Przechodząc jednak do kwestii ważniejszych, to wypracowany przez Craft styl jest w zasadzie nie do podrobienia. To niezła sztuka, ponownie zważywszy na grany przez panów gatunek muzyki - bo przecież ciężko o innowacje czy rewolucje w surowym black metalu na modłę Darkthrone. A jednak już od debiutanckiego "Total Soul Rape" w dźwiękach tych pojawia się pierwiastek indywidualizmu w postaci pojawiających się tu i ówdzie nie tyle awangardowych, ale niekonwencjonalnych patentów. Przede wszystkim wyróżnia się jednak zdolność tych gości do pisania charakterystycznych i zapadających w pamięć utworów, a duża w tym zasługa operowania w zróżnicowanych tempach i zrzucenie ciężaru na świetne riffy pchające te kompozycje do przodu. Powiem wprost - dla mnie Craft wprost eksploduje genialnymi riffami i pod tym względem jest to absolutna czołówka gatunku. Do tego wyczucie groove'u i operowanie rytmiką sprawia, że w wielu momentach głowa zwyczajnie sama chodzi. Przejścia z granych w tremolo typowo black metalowych riffów w rytmiczne, celticfrostowe patenty sprawia, że utwory te znacznie zyskują na wydźwięku i sile rażenia. Wszak nie ma to jak dojebać do pieca klasycznie metalowym riffem na sam koniec utworu, prawda?

Obrazek

Wiadomo jednak, że black metal niekoniecznie samym riffem stoi. Pod względem atmosfery również jest kapitalnie. Dominuje mizantropia, nienawiść, nihilizm i wylewająca się zewsząd czerń. Wciągająca niczym wir otchłań, w której można się prawdziwie zatracić. A jednocześnie są to mega chwytliwe kompozycje - z betoniarką w nieustannym rytmie blastów i gitar, których trzeba się domyślać, nie mamy tu do czynienia. Każdy album rozkłada akcenty w nieco innych proporcjach, cały czas jest to ten sam Craft, a jednak za każdym razem nieco inny. Czy to najbardziej pierwotny i nieokrzesany debiut, czy nieco bardziej techniczny i "kombinujący" album z 2018r. - to nadal ten sam zespół, z niepowtarzalnym Noxem na wokalu, charczącym obrzydliwie, a jednocześnie tak, że można zrozumieć większość słów i bez bookletu w łapie. To nadal połączenie chaotycznego i destrukcyjnego grania z domieszką black and rolla. To nadal patenty jadące momentami pod death metal, a innym razem sprzężenia i gitarowy syf przypominający raczej projekty industrialne. Słowem: masa ciekawej muzyki. Dlatego też bliżej przyjrzymy się każdemu z albumów - wszystkie oczywiście warto mieć na półce. Jedziemy!

2000 - Total Soul Rape

Z debiutem Craft jest tak, jak z większością debiutów. Nie dziwota, że jest to materiał, któremu najbliżej do "zwyczajnego hołdowania Darkthrone", choć ogromnym niedomówieniem i krzywdą byłoby sprowadzenie tego albumu do takowej łatki. Jak to z debiutami bywa, jest to najbardziej surowa i prymitywna rzecz tego zespołu. Otwierający całość nieludzki i opętańczy wrzask to jedna z bardziej kultowych rzeczy w black metalu - tak należy, kurwa mać, rozpoczynać albumy! Chaotycznego piłowania pod "Transilvanian Hunger" jest tu trochę, ale ogólnie rzecz biorąc już w pierwszym utworze mamy do czynienia z dynamicznymi zmianami tempa i tak będzie także w pozostałych kompozycjach. Kilka fragmentów rzeczywiście wyjętych jest dosłownie z "Kathaarian Life Code", a na perkusji gościnnie zagrał chyba Fenriz. Ale to dobrze, bo tego srogiego ride'a i nadającej dynamiki stopy nigdy za wiele. Całość przepełniona jest kurewską mizantropią i nienawistnymi wokalami Noxa, wspomaganego gościnnymi wrzaskami Bjorna Pettersona. Doskonale ten ordynarny charkot uzupełnia się z maniakalnymi wrzaskami. Sporo tu też gitarowych zagrywek niekoniecznie typowych dla raw black metalu - momentami jęczące pociągnięcia za struny przypominają Godflesh czy Neurosis. Także sprawa jest taka, że niby typowy black metal, a jednak sporo tu smaczków i wyróżników. Już na tej płycie krystalizuje się charakterystyczny styl Craft, który w pełni dojrzeje i wyłoni się na następczyni. Chociaż poziom kompozycji bywa momentami nierówny, to i tak jest to co najmniej bardzo dobra rzecz, a już na pewno wyróżnia się w zalewie "szajsu z czarnymi okładkami".

Obrazek

Najlepsze utwory: Death to Planet Earth (jebać planetę Ziemię!!!), Ultimate Satan (wolniejszy i bardziej niekonwencjonalny numer) i tytułowy - to prawdziwy banger, jakich później wiele pojawi się w dyskografii Craft.

2002 - Terror Propaganda

Najlepszy Craft? Bardzo możliwe, a na pewno najbardziej esencjonalny i podsumowujący, o co biega w tym zespole. Stylistycznie jest to jakby siostrzane odbicie poprzedniczki - zarówno muzycznie, jak i estetycznie. Jednocześnie widać spory progres w sferze kompozycyjnej. Otwierający całość "Ablaze" zwinnie tańczy pomiędzy melodyjną surowizną a'la TH, a bardziej bezpośrednimi fragmentami prosto w ryj. Zwraca na siebie uwagę także brzmienie - dość czyste i selektywne jak na ten gatunek muzyki, co jednak ani trochę nie przeszkadza w jej odbiorze. Wręcz przeciwnie, pewna doza wyrafiniowania i kompozytorskiej dojrzałości idzie w parze z profesjonalną produkcją. Najważniejsze, że w warstwie gitarowej zachował się syf i brud, a bębny nadają niezbędnej mocy i pchają ten wózek do przodu. "Terror Propaganda" to bardzo równy album, a wyłączając nieco bardziej bezpośredni i oparty na dwóch motywach "N.D.P", obfity w charakterystyczne i rozpoznawalne kompozycje. Tu wszystko się zgadza, włącznie z długością materiału. "Hidden Under the Skin" to kwintesencja tego, o czym mówiłem w początkowych paragrafach - perfekcyjny balans między transowym napierdolem, a grubo ciosanym, tradycyjnie metalowym riffem. Genialną robotę robi tu mocarnie brzmiąca perkusja, oszczędna i bliższa ascetyzmu aniżeli nie wiadomo jakiego kombinowania, ale za to doskonale podkreślająca potęgę powracającego motywu przewodniego. Za to w następującym chwilę później "False Orders Begone" mamy nic innego, jak ekipę Toma G. Warriora. Także ponownie - niby nic innowacyjnego, a jednak sposób wymieszania składników w tym kotle i doskonałe wyważnie proporcji robi wrażenie i sprawia, że do tego albumu wraca się z nieukrywaną przyjemnością. Chociaż jest to album mniej surowy niż debiut i zdecydowanie dojrzalszy, to nadal zewsząd słuchacz atakowany jest posępną, czarcią atmosferą niechęci do wszystkiego, co ludzkie. Jeżeli miałbym polecić jedną płytę Craft, to wskazałbym właśnie "Terror Propaganda", bo zadowoli zarówno black metalowych purystów, jak i ludzi nie mających nic przeciwko takiemu "Now, Diabolical".

Obrazek

Najlepsze utwory: "Hidden Under the Skin", "False Orders Begone", "Terror Propaganda".

2005 - Fuck the Universe

To kolejna perła w dyskografii zespołu, choć w zasadzie powiedzieć to należy o każdej z płyt Szwedów. Czy można połączyć produkcję archaicznie krystaliczną w stylu rocka lat 70 z srogą dawką black metalowego jadu? Otóż okazuje się, że można i działa to wspaniale. Każdy detal mistrzowskich zdolności kompozycyjnych jest tu podkreślany przez fenomenalne brzmienie - w pełni organiczne, ale nie wypolerowane. Sama muzyka to jakby lekki krok do przodu w stosunku do poprzedniczek. "Fuck the Universe" to płyta dłuższa i zarazem bardziej zróżnicowana, a do tego najlepiej w całej dyskografii wyważona pod kątem wymieszania złowrogiej atmosfery z chwytliwością. Dowodem niech będzie na to ikoniczny, najdłuższy w zestawie "Thorns in the Planet's Side", będący w zasadzie konglomeratem wszelkich idei przewijających się na płycie. Tytułowy utwór zaś to fenomenalna reinterpretacja "Under a Funeral Moon" na black/thrashową modłę, a pojawiający się w środku, podkreślany perkusyjnymi crashami riff, jest po prostu - z braku lepszego określenia - "badass". Wyróżniają się także pojawiające się tu i ówdzie wybrzmiewające agonalnie zwolnienia, kreujące opresyjną i cuchnącą diabłem atmosferę. Zastanawiam się, czy można coś zarzucić tej płycie i dochodzę do wniosku, że niektórzy preferowali by raczej nieco bardziej zasyfioną produkcję - to już jednak kwestia całkowicie subiektywna. Ja osobiście zachwycam się, słysząc jak panowie pokręcili tu gałkami, zwłaszcza w kwestii wszelkich perkusyjnych blach. A poza tym? Zarzućcie kurewsko chwytliwy, prący do przodu "Demonspeed", namacalnie nienawistny "Xenophobia" ("I hate you...") czy instrumentalny, marszowo kroczący "Destroy All" i powiedzcie, że ten album nie jest co najmniej zajebisty. Nie bez powodu jego okładka zdobi mego skromnego bloga, ot co.

Obrazek

Najlepsze utwory: "Thorns on the Planet's Side", "Fuck the Universe", "Demonspeed", "Xenophobia", "According to Him".

2011 - Void

A z tym materiałem musiałem powalczyć trochę dłużej, choć na dzień dzisiejszy opętał moją duszę w podobnym stopniu jak pozostałe albumy Craft. I nie jest to bynajmniej kwestia automatu perkusyjnego, który zupełnie nie przeszkadza w odbiorze "Void" i pozbawiony jest sztucznej sterylności charakterystycznej dla tego typu rozwiązań. Udało się Szwedom wybrnąć z tej kłopotliwej sytuacji. Przez pewien czas brakowało mi po prostu dobrych, rozpoznawalnych numerów, a przynajmniej nie występowały one w takim zagęszczeniu jak na dwóch poprzednich płytach. Wydaje mi się, że coś jest na rzeczy, bo to zdecydowanie najbardziej monolityczny album zespołu, przeznaczony do słuchania w całości, a to z powodu wciągającej niczym czarna dziura atmosfery, porażającej pustki właśnie. Stężenie tej aury zagłady i zatracenia się w otchłani własnego zepsutego jestestwa jest tu zdecydowanie najsilniejsze spośród wszystkich rzeczy, jakie ten zespół nagrał. Nie zmienia to jednak faktu, że wyróżniających się tu utworów jest tu co najmniej kilka: przede wszystkim flirtujący z death metalem "I Want to Commit Murder", z genialnym w swojej prostocie tekstem i zaciekle wyśpiewanym refrenem - jedna z najbardziej hiciarskich i bezpośrednich rzeczy w dyskografii Craft; wwiercający się w głowę i hipnotyczny "Come Resonance of Doom" czy monumentalnie wieńczący całość utwór tytułowy, z końcówką triumfalnie przypieczętowującą ostateczny upadek. Wylewający się z "Void" mrok, przy jednoczesnym zachowaniu typowych dla Craft walorów kompozycyjnych, sprawia że jest to zdecydowanie album, któremu poświęcić warto swą uwagę, choć na pierwszy rzut oka może wydawać się, że czegoś tu brakuje. A może to po prostu moja przypadłość i ty, drogi czytelniku, odbierzesz to zupełnie inaczej.

Obrazek

Najlepsze utwory: "Come Resonance of Doom", "I Want to Commit Murder", "Bring on the Clouds", "Void".

2018 - White Noise and Black Metal

Z ostatnim albumem Szwedów mieliście już okazję zapoznać się na łamach mego bloga, więc podrzucę tu po prostu napisaną jakiś czas temu recenzję. Zawarte tam tezy i opinie w dużej mierze podtrzymuję - to doskonały album, który spodobał mi się zbyt szybko i przez co trochę go zakatowałem. Ostatnio jednak wróciłem do "White Noise and Black Metal" i był to świetnie spędzony czas. Bardzo robi mi kierunek, w jakim podążył zespół - nieco bardziej pokombinowana rytmika, wycieczki w rejony progresywnego black metalu ("Crimson"), a z drugiej strony hit w postaci tytułowego utworu, niesamowicie skutecznego w swojej rockowej wręcz prostocie. Rozwinięcie formuły bez zatracania własnej tożsamości to coś, co mi się podoba. Nadal moim jedynym zarzutem jest zbyt nasterydowana produkcja - bębny brzmią czysto, ale nie na modłę "Fuck the Universe", a niestety bliżej "modern metalu" za którym nie przepadam. Z drugiej strony, czysto muzycznie jest to chyba najciekawszy Craft i w tym należy upatrywać siły tego albumu.

Obrazek

Najlepsze utwory: "The Cosmic Sphere Falls", "Tragedy of Pointless Games", "YHVH's Shadow", "White Noise and Black Metal".

Uff, wyszło długo, ale to efekt tego, że naprawdę każdemu z tych albumów warto poświęcić czas, na który zdecydowanie zasługują. Gorąco zachęcam do dzielenia się swoimi spostrzeżeniami w komentarzach - pochwalcie się, który album Craft lubicie najbardziej i czy tak jak ja upatrujecie w muzyce Szwedów znacznie więcej niż tylko hołdowanie Darkthrone.
Wódka i Piwo
w mackach Zła
Posty: 855
Rejestracja: 19-10-2011, 16:55

Re: CRAFT - zwyczajne hołdowanie Darkthone? Znacznie więcej!

03-07-2020, 21:14

Dobra robota. 👍 Sam zespół mi nie robi za bardzo, ale szanuję i z chęcią przeczytałem. Takich postów to ja chcę więcej na tym łez padole.
Awatar użytkownika
SODOMOUSE
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 8406
Rejestracja: 21-06-2006, 20:27
Lokalizacja: SZURLANDIA - 4 falla napierdalla! (od 10.10.21)

Re: CRAFT - zwyczajne hołdowanie Darkthone? Znacznie więcej!

03-07-2020, 21:19

dobrze. Dzięki, za Twoje wrażenia. Deathhammer66'u!
Awatar użytkownika
dzik
rasowy masterfulowicz
Posty: 2325
Rejestracja: 21-12-2010, 15:52
Lokalizacja: Navahermosa

Re: CRAFT - zwyczajne hołdowanie Darkthone? Znacznie więcej!

03-07-2020, 22:46

Dobrze napisane. Bardzo cenię Craft. Bardzo równa dyskografia i na bardzo wysokim poziomie.
ODPOWIEDZ