Myśli niecodzienne
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
Myśli niecodzienne
Chciałem opowiedzieć o swoich ostatnich 3 miesiącach z myślą, że może ktoś przeżywał coś podobnego. A poza tym to jedyne forum na jakim piszę i z którym w jakiś sposób czuję się związany (tak więc wiecie, chłopaki - nawet jak czasem komuś pojadę delikatnie, to wciąż jesteście dla mnie ważni;), i dlatego czasem jak nie mam z siebie gdzie czegoś wyrzucić, to robię to tu. No, mniejsza z tym.
Pisałem już, że od paru miesięcy mieszkam w nowym mieście. Mój tryb życia jest trochę przewidywalny. Na każdy miesiąc wyznaczam sobie coś w rodzaju małego planu - np. 5 książek, 10 filmów, 10 treningów, takie rzeczy. Z jednej strony wiem że takie plany mają czasem kiepską politykę, bo to wygląda jakbym się do tego zmuszał, ale to nie tak - bez tego mógłbym nie robić nic, albo robić same pierdoły typu odświeżanie na przemian masterfula, facebooka i 9gaga.
Myślałem, że jestem bardziej społecznym stworzeniem - mianowicie, że mimo braku znajomych w Warszawie, jak się przeprowadzę to zaraz znajdę nowych. Przeliczyłem się trochę. Zdarzyło mi się, że poszedłem na imprezę z obcymi ludźmi, i właściwie natychmiast stamtąd się wyniosłem. Czułem w kościach, że się nie dogadamy. Nie chciałem z nimi siedzieć. I gdy postawiłem na szali siedzenie z nimi i samotną kanapkę w Subwayu a potem czytanie tam książki, to wybrałem to drugie.
Nie mam ochoty poznawać ludzi. Wszyscy znajomi zostali w Krakowie. Jestem tam mniej więcej co drugi weekend (tam też została dziewczyna) i zawsze się z kimś widzę. Ale przez te 90% czasu jestem właściwie sam. Sam oglądam film, sam czytam książkę w kawiarni, sam ćwiczę. I z jednej strony na poziomie świadomym nie jest to problem - lubię czas spędzany sam ze sobą, a do tego często nie lubię siedzieć z kimkolwiek innym - ale na poziomie podświadomym czuję, jak powoli ześlizgiwuję się w depresję i w kierunku ucięcia wszelkich kontaktów międzyludzkich, które nie są wymagane do zarabiania pieniędzy.
Nie piszę o to, by prosić o rady - pewnie większość powie: wyjdź do znajomych częściej, zapisz się do klubu gdzie lubią to co ty, i tak dalej. Nie wiem, czy tego potrzebuje, albo wiem że tego nie potrzebuję, ale jestem ciekawy, czy komuś coś podobnego już się zdarzyło. A facebook jest dla mnie za bardzo ekshibicjonistyczny, zresztą rodzina tam też jest, a nie chcę by to czytali.
To jak?
Pisałem już, że od paru miesięcy mieszkam w nowym mieście. Mój tryb życia jest trochę przewidywalny. Na każdy miesiąc wyznaczam sobie coś w rodzaju małego planu - np. 5 książek, 10 filmów, 10 treningów, takie rzeczy. Z jednej strony wiem że takie plany mają czasem kiepską politykę, bo to wygląda jakbym się do tego zmuszał, ale to nie tak - bez tego mógłbym nie robić nic, albo robić same pierdoły typu odświeżanie na przemian masterfula, facebooka i 9gaga.
Myślałem, że jestem bardziej społecznym stworzeniem - mianowicie, że mimo braku znajomych w Warszawie, jak się przeprowadzę to zaraz znajdę nowych. Przeliczyłem się trochę. Zdarzyło mi się, że poszedłem na imprezę z obcymi ludźmi, i właściwie natychmiast stamtąd się wyniosłem. Czułem w kościach, że się nie dogadamy. Nie chciałem z nimi siedzieć. I gdy postawiłem na szali siedzenie z nimi i samotną kanapkę w Subwayu a potem czytanie tam książki, to wybrałem to drugie.
Nie mam ochoty poznawać ludzi. Wszyscy znajomi zostali w Krakowie. Jestem tam mniej więcej co drugi weekend (tam też została dziewczyna) i zawsze się z kimś widzę. Ale przez te 90% czasu jestem właściwie sam. Sam oglądam film, sam czytam książkę w kawiarni, sam ćwiczę. I z jednej strony na poziomie świadomym nie jest to problem - lubię czas spędzany sam ze sobą, a do tego często nie lubię siedzieć z kimkolwiek innym - ale na poziomie podświadomym czuję, jak powoli ześlizgiwuję się w depresję i w kierunku ucięcia wszelkich kontaktów międzyludzkich, które nie są wymagane do zarabiania pieniędzy.
Nie piszę o to, by prosić o rady - pewnie większość powie: wyjdź do znajomych częściej, zapisz się do klubu gdzie lubią to co ty, i tak dalej. Nie wiem, czy tego potrzebuje, albo wiem że tego nie potrzebuję, ale jestem ciekawy, czy komuś coś podobnego już się zdarzyło. A facebook jest dla mnie za bardzo ekshibicjonistyczny, zresztą rodzina tam też jest, a nie chcę by to czytali.
To jak?
- Hatefire
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 11172
- Rejestracja: 21-12-2010, 12:19
- Lokalizacja: Katowice - miasto wielkich wydarzeń ;)
Re: Myśli niecodzienne
Znajdź sobie pracę na etat w Krakowie i problem się rozwiąże. Jak nie potrafisz wytrzymać na etacie i mierzi cię mała stabilizacja, to trudno twój problem. Ehhh problemy pierwszego świata.
Od braci dla braci
Od dobrych dla dobrych
Kacapskiej kurwie
Zawsze chuj do mordy
Od dobrych dla dobrych
Kacapskiej kurwie
Zawsze chuj do mordy
Re: Myśli niecodzienne
Hatefire pisze:Znajdź sobie pracę na etat w Krakowie i problem się rozwiąże. Jak nie potrafisz wytrzymać na etacie i mierzi cię mała stabilizacja, to trudno twój problem. Ehhh problemy pierwszego świata.
A po drugie, wszystko wskazuje na to, że moja warszawska przygoda potrwa tylko do wakacji - potem wyruszę w podróż jak zawsze, a potem prawdopodobnie wrócę do Krakowa. Taka sytuacja jak teraz jest jednak warta autorefleksji i samoobserwacji, nabrania dystansu, który zawsze się przydaje.Karkasonne pisze: Nie piszę o to, by prosić o rady - pewnie większość powie: wyjdź do znajomych częściej, zapisz się do klubu gdzie lubią to co ty, i tak dalej.
- Hatefire
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 11172
- Rejestracja: 21-12-2010, 12:19
- Lokalizacja: Katowice - miasto wielkich wydarzeń ;)
Re: Myśli niecodzienne
No to chyba jestem zbyt prosty, żeby zrozumieć twój problem, i w ogóle w czym problem.
Od braci dla braci
Od dobrych dla dobrych
Kacapskiej kurwie
Zawsze chuj do mordy
Od dobrych dla dobrych
Kacapskiej kurwie
Zawsze chuj do mordy
-
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2163
- Rejestracja: 15-06-2011, 13:00
- Lokalizacja: Trzymiasto
-
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 8385
- Rejestracja: 07-06-2009, 16:29
Re: Myśli niecodzienne
Bambi pisze:Zabij się
If any man should attempt to criticize Braun's actions, he should be thoroughly patronized for his obviously Jewish behavior
- Lukass
- zahartowany metalizator
- Posty: 4798
- Rejestracja: 13-08-2015, 23:28
- Lokalizacja: Trójmiasto
Re: Myśli niecodzienne
To chyba kwestia osobnicza. Ileś tam lat temu wyprowadziłem się do innego miasta, mieszkam sam i czuję się z tym OK. Ale to może dlatego, że jestem stworzeniem umiarkowanie aspołecznym: kontakty towarzyskie w pracy, wyjścia na koncerty i wypady do miasta rodzinnego raz na jakiś czas w celu upodlenia się ze znajomymi wystarczają. Jak ostatnio wyjechałem sam na kilka tygodni poza granice naszego kraju, też czułem się dobrze, chociaż pod koniec już nieco wypatrywałem powrotu.
Widzę pewne ciemne strony takiego stanu rzeczy. Jak niczego mi za bardzo nie brakuje, tak po prostu lekko dziwaczeję. Dość powiedzieć, że w pewnym momencie zauważyłem, że zdarza mi się prowadzić (na głos) dyskusje w stylu Gollum-Smeagol. Nie sądzisz, Łukaszu, że powinieneś napisać ten fragment inaczej? Ależ tak, masz rację. Dodać tylko "mój sssskarbie", i wszystko będzie się zgadzać :D Poza tym, jest dobrze. Choć powinienem dodać, że chwilę mi to zajęło, więc może po prostu te trzy miesiące to nieco zbyt krótko, żebyś oswoił się z nowym porządkiem?
A jak patrzę na dobre rady powyżej, to ubaw po pachy :D Zabij się. Super. Chociaż fakt: jeśli ma to potrwać tylko do wakacji, to tragedii nie ma.
Widzę pewne ciemne strony takiego stanu rzeczy. Jak niczego mi za bardzo nie brakuje, tak po prostu lekko dziwaczeję. Dość powiedzieć, że w pewnym momencie zauważyłem, że zdarza mi się prowadzić (na głos) dyskusje w stylu Gollum-Smeagol. Nie sądzisz, Łukaszu, że powinieneś napisać ten fragment inaczej? Ależ tak, masz rację. Dodać tylko "mój sssskarbie", i wszystko będzie się zgadzać :D Poza tym, jest dobrze. Choć powinienem dodać, że chwilę mi to zajęło, więc może po prostu te trzy miesiące to nieco zbyt krótko, żebyś oswoił się z nowym porządkiem?
A jak patrzę na dobre rady powyżej, to ubaw po pachy :D Zabij się. Super. Chociaż fakt: jeśli ma to potrwać tylko do wakacji, to tragedii nie ma.
Where did we go wrong?
How did we go wrong?
How did we go wrong?
- uglak
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 10056
- Rejestracja: 15-06-2012, 12:03
- Lokalizacja: ארץ ישראל
Re: Myśli niecodzienne
starosc - tez tak mam. ze starymi znajomymi chetnie sie spotykam (chociaz nie przesadnie czesto), ale na poznawanie nowych nie mam ochoty. co prawda planow w stylu
jeszcze nie robie, ale u mnie ostatnio wiekszosc tematow krazy w rejonach remontu mieszkania, wiec moze to jeszcze przede mna. zwlaszcza, ze trzeba w koncu wrocic chociaz na basen.Karkasonne pisze:5 książek, 10 filmów, 10 treningów, takie rzeczy.
to akurat syndrom mieszkania samemu :DLukass pisze:Dość powiedzieć, że w pewnym momencie zauważyłem, że zdarza mi się prowadzić (na głos) dyskusje w stylu Gollum-Smeagol. Nie sądzisz, Łukaszu, że powinieneś napisać ten fragment inaczej? Ależ tak, masz rację. Dodać tylko "mój sssskarbie", i wszystko będzie się zgadzać
Ostatnio zmieniony 12-12-2016, 00:21 przez uglak, łącznie zmieniany 1 raz.
Guilty of being right
-
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2163
- Rejestracja: 15-06-2011, 13:00
- Lokalizacja: Trzymiasto
Re: Myśli niecodzienne
Gdzieś zresztą był już taki temat. Dlaczego metalowcy to pizdy czy jakoś tak
HAILSA!!!!!
- Lukass
- zahartowany metalizator
- Posty: 4798
- Rejestracja: 13-08-2015, 23:28
- Lokalizacja: Trójmiasto
Re: Myśli niecodzienne
Gdybym był złośliwy, to bym założył temat: "Czy Bambi jest chujem i dlaczego tak?". Ale nie jestem, więc nie założę.
Where did we go wrong?
How did we go wrong?
How did we go wrong?
-
- zahartowany metalizator
- Posty: 6044
- Rejestracja: 09-09-2010, 00:01
Re: Myśli niecodzienne
żal śmiecić forum takim sarnim łajnem :)
- Lukass
- zahartowany metalizator
- Posty: 4798
- Rejestracja: 13-08-2015, 23:28
- Lokalizacja: Trójmiasto
Re: Myśli niecodzienne
To forum widziało już łajno słonia, hipopotama i żyrafy, więc sarnie nie zrobi różnicy :D
Where did we go wrong?
How did we go wrong?
How did we go wrong?
Re: Myśli niecodzienne
Nie jesteś prosty, tylko niepotrzebnie złośliwy, ale nie przeszkadza mi to. Możesz sobie nie przeszkadzać. Napisałem, ze jestem ciekawy, czy ktoś ma podobne doświadczenia.Hatefire pisze:No to chyba jestem zbyt prosty, żeby zrozumieć twój problem, i w ogóle w czym problem.
Re: Myśli niecodzienne
edit: nie, w sumie to nic.[V] pisze:Bambi pisze:Zabij się
Ostatnio zmieniony 12-12-2016, 00:37 przez Karkasonne, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Myśli niecodzienne
Samotne podróże to dla mnie nie nowość oczywiście, i zawsze po paru tygodniach zaczyna się homesickness.Lukass pisze:To chyba kwestia osobnicza. Ileś tam lat temu wyprowadziłem się do innego miasta, mieszkam sam i czuję się z tym OK. Ale to może dlatego, że jestem stworzeniem umiarkowanie aspołecznym: kontakty towarzyskie w pracy, wyjścia na koncerty i wypady do miasta rodzinnego raz na jakiś czas w celu upodlenia się ze znajomymi wystarczają. Jak ostatnio wyjechałem sam na kilka tygodni poza granice naszego kraju, też czułem się dobrze, chociaż pod koniec już nieco wypatrywałem powrotu.
Widzę pewne ciemne strony takiego stanu rzeczy. Jak niczego mi za bardzo nie brakuje, tak po prostu lekko dziwaczeję. Dość powiedzieć, że w pewnym momencie zauważyłem, że zdarza mi się prowadzić (na głos) dyskusje w stylu Gollum-Smeagol. Nie sądzisz, Łukaszu, że powinieneś napisać ten fragment inaczej? Ależ tak, masz rację. Dodać tylko "mój sssskarbie", i wszystko będzie się zgadzać :D Poza tym, jest dobrze. Choć powinienem dodać, że chwilę mi to zajęło, więc może po prostu te trzy miesiące to nieco zbyt krótko, żebyś oswoił się z nowym porządkiem?
A jak patrzę na dobre rady powyżej, to ubaw po pachy :D Zabij się. Super. Chociaż fakt: jeśli ma to potrwać tylko do wakacji, to tragedii nie ma.
Gadanie do samego siebie - mam gorzej, bo wyrzucam czasem z siebie kompulsywne słowa. Zwłaszcza gdy pomyśle o czymś, co mi się nie podoba, albo o sytuacji konfliktowej z kimś. Im mniej mnie słychać, tym głośniej mówię. Nie mam kontroli i trochę się pogarsza.
- Lukass
- zahartowany metalizator
- Posty: 4798
- Rejestracja: 13-08-2015, 23:28
- Lokalizacja: Trójmiasto
Re: Myśli niecodzienne
Heh, z jakiegoś powodu słuchanie (i śpiewanie na głos ku rozpaczy sąsiadów) starych piosenek Arki Satana działa cuda. Chociaż "Chcę zwiedzać anal" odśpiewywane pod prysznicem jest już cokolwiek niepokojące...
Ale dość, jutro do pracy, więc pora spać. Depresji mówimy NIE!
Ale dość, jutro do pracy, więc pora spać. Depresji mówimy NIE!
Where did we go wrong?
How did we go wrong?
How did we go wrong?
- mikey
- rozkręca się
- Posty: 57
- Rejestracja: 05-11-2016, 01:02
Re: Myśli niecodzienne
Długie włosy + koszulki zespołów = jesteś punkiem, nikt Cie nie lubi :(
Mgwah - With Hearts Towards Danone. 

Re: Myśli niecodzienne
Też mi się wydaje, że to po prostu ten wiek się zaczyna. Wielu znajomych jest już ohajtanych, część ma dzieci, a ja dalej tak jakby miał 20 lat. Powoli zaczyna to samotne mieszkanie doskwierać.uglak pisze:starosc - tez tak mam. ze starymi znajomymi chetnie sie spotykam (chociaz nie przesadnie czesto), ale na poznawanie nowych nie mam ochoty. co prawda planow w stylu
Jakie koszulki?mikey pisze:koszulki zespołów
- nicram
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 12662
- Rejestracja: 13-04-2011, 18:53
- Lokalizacja: Litzmannstadt
Re: Myśli niecodzienne
Widzę kolego, że Cię trapią rozterki młodego Wertera. :-) Nic tak dobrze na taki stan rzeczy nie robi jak ostry zapieprz w pracy. Jak wracasz do domu to nie masz siły na zaprzątanie sobie głowy takimi nieistotnymi sprawami. Gorąco polecam! :-)
all the monsters will break your heart
Re: Myśli niecodzienne
Nie bardzo mam możliwości ku ostremu zapieprzowi, prawdę mówiąc. Taka rada nie jest zła, ale w sytuacji, gdy masz za dużo wolnego czasu i od tego zaczyna po głowie chodzić różne myśli. A ja nigdy nie mam za dużo wolnego czasu - jak napisałem, zapycham go bardzo konkretnymi czynnościami. Tylko, że czasem nie mam na nie siły. Nie mogę skoncentrować się na książce, nie mogę ćwiczyć bo mam jeszcze zakwasy, a filmów w kółko oglądać nie można, bo to do niczego nie prowadzi.