Never stop the madness

Tematy niekoniecznie związane z metalem i muzyką...

Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Lord Gorloj
w mackach Zła
Posty: 764
Rejestracja: 20-12-2018, 15:54

Re: Never stop the madness

07-07-2024, 15:10

Lukass pisze:
07-07-2024, 11:00
@ Lord Gorloj
Trochę obawiałem się, że pójdzie to właśnie w tę dyskusję, która nie ma najmniejszego sensu, bo obaj zostaniemy na swoich stanowiskach.
Luz, mi to nie wadzi. Precyzowanie własnego stanowiska jest w dyskusji IMO bardziej wartościowe niż nawracanie innych na własne poglądy. Ja w ogóle z wiekiem coraz mniej lubię dyskusje polegające na walce o to kto ma większego fiuta, to zbyt często prowadzi do napierdalania się po ryjach
To, co mi się nie podoba w tym wywiadzie, a na co zwróciłem uwagę już wcześniej, to próby usprawiedliwiania. Biedne ćpuny, bo mieli ciężko w życiu, bo bieda, bo rozbita rodzina, bo zaburzenia psychiczne. To trzecie ok, trudno polemizować. Cała reszta? Wymówka, sorry. Każda okoliczność i każda osoba wkoło jest winna, ale nie ten, który sięga po narkotyki. Nie zgadzam się z tym tak fundamentalnie, że tu naprawdę nie widzę sensu dyskusji.
To o biednych ćpunach i usprawiedliwianiu to chyba sobie dopowiadasz. W tym wywiadzie padło pytanie, czy te ćpuny tworzą jakieś środowisko, co ich łączy, no i padła odpowiedź: że zazwyczaj łączy ich bieda, rozbite rodziny i problemy psychiczne, i że zazwyczaj spełnione są co najmniej dwa tych warunków albo i wszystkie. To nie jest usprawiedliwianie, to jest stwierdzenie socjologicznych faktów. Czy zgodne z rzeczywistością, no to pewnie by trzeba do jakichś fachowych opracowań sięgnąć.

Zgodzę się za to, że to gadanie, że to dobrzy ludzie tylko mają problemy jest faktycznie dyskusyjne. Tzn. rozumiem, że to są często ludzie z problemami, pogubieni itp., natomiast hardkorowa narkomania i alkoholizm degenerują moralnie tak, że pała mięknie - i nawet jeśli niektórych ludzi da się zawrócić i jakoś ucywilizować, to jestem pewien że nie wszystkch. To jak z nowotworami - niektóre są terminalne i nic pan z tym nie zrobisz.

Mnie jeszcze bardziej dziwi, że ten typ w ogóle ma jakieś nadzieje w związku z pomocą tym ludziom. Wypalenie zawodowe u wszelkich pracowników socjalnych to podobno nagminne zjawisko, zresztą on tam tez pisze że wymiękł i już nie robi tego co robił.
Argument "jak ci się dziecko wjebie w opiaty i zacznie dawać dupy na pornhubie czy onlyfans" uważam za bardzo nietrafiony. Raz, że do mnie nie przemawia, bo nie mam dzieci :D Dwa, że pomoc za wszelką cenę swoim bliskim jest w pewnej mierze uwarunkowana biologicznie - tu zaś rozmawiamy o ludziach, którzy mogliby dla mnie nie istnieć. Trzy, że to dziecko nadal będzie potrzebować kasy, bo przecież do roboty nie pójdzie. Więc będzie dawać dupy na pornhubie albo na dworcu nie za narkotyki, ale za pieniądze na życie. Żadna różnica.
Użyłem tego argumentu, bo stawiasz sprawę kategorycznie: każdy ćpun stracony, strata czasu itp. No a to nie jest takie proste, że każdy, wszędzie i w każdej sytuacji powinien być traktowany identycznie. Swoją drogą bardzo lubię ten argument w kontekście kary śmierci - zamyka ryj każdemu, kto pomyśli o sytuacji, w której to jego dziecko miałoby pójść na stryczek za zrobienie czegoś złego. Na razie nie spotkałem się z sytuacją odbicia piłeczki.
No chyba, że idziemy w model "państwo da". Nie wiem tylko, dlaczego ma dawać ćpunom. O to mi chodzi z opłacalnością - z punktu widzenia państwa taka osoba już nigdy nie będzie w żaden sposób przydatna.
IMO państwo nie tyle powinno dawać, co nie powinno utrudniać, a to jednak nie to samo. Zresztą państwo już daje hajs na programy substytucyjne, odwyki itp. - tyle tylko, że to nie wszystko. No a jednym z głównych problemów jest penalizacja ćpania, niestety i tylko państwo ma narzędzia, żeby to zmienić. No ja nie widzę żadnych argumentów za tym, że branie i posiadanie narkotyków ma skutkować sankcjami prawnymi, samo złe z tego wynika.
Lord Gorloj pisze:
07-07-2024, 09:32
Hiperbolizuję ofc, ale jeśli możesz w głębi ducha uczciwie odpowiedzieć na to pytanie "'tak", to coś jest z tobą nie w porządku i to bardzo. Nie jesteś człowiekiem po prostu i mówię to bardzo serio. Człowieczeństwo nie jest wrodzone, to coś co można bardzo łatwo stracić, a jedną z jego cech jest zdolność do współczucia.
Ten fragment musiałem zacytować w całości, bo jest przepięknym przykładem samooszukiwania się - tak uważam.
Możesz rozwinąć, bo nie wiem gdzie jest samooszukiwanie w przekonaniu, że bycie człowiekiem to nie tylko kwestia biologiczna, ale przede wszystkim moralna. To jest w ogóle bardzo pesymistyczny pogląd, bo niestety większość ludzi bardzo łatwo się tego co ludzkie wyzbywa. Jednym z początkowych etapów tego procesu jest dehumanizacja - czyli przekonanie, że inny człowiek w zasadzie nie jest człowiekiem, jest albo gorszy, albo ułomny, albo niezdolny do czegoś co uznajemy za ludzkie - np. jest już tak zeszmacony przez dragi, że nadaje się tylko do zsypu. Co dalej, to wiadomo - historia dostarcza zbyt wielu przykładów, szkoda strzępić ryja.

I tak, jeśli ja, lorde gorloje, tak uważam, to znaczy że też jestem podatny na ten mechanizm - np. zarzucając ci, żeś odczłowieczony bo nie współczujesz biednym ćpunom. Często uważam ludzi za nieludzkich, niegodnych życia, prymitywnych idiotów, bo mi tak podpowiada moje blackmetalowe serduszko. Staram się to zwalczać, czasami się udaje :D Naiwnie wierze, że da się ponad to czasami wznieść. Ingarden o tym ładnie w "Książeczce o człowieku" pisał, że człowieczeństwo to coś, do czego trzeba się stale wznosić, bo jak nie, to spadamy w dół. A spadanie jest łatwiejsze od wspinaczki.
Penalizacja kończy się syfiastym drogim towarem, gangami, itp. zjawiskami. Polityka bardziej pomocowa kończy się tym, że narkomanów na ulicach... jest więcej. Brutalnie rzecz ujmując, przeżywają dłużej. Żeby się przekonać, jak to wygląda, wystarczy pojechać do Norwegii. Niby narkotyki też są tam penalizowane, ale władze i policja raczej przymykają oko i nie skupiają się na użytkownikach. Efektem są tłumy naćpanych ludzi w samych centrach miast. Jest ich o wiele więcej, niż u nas.
Wnioski z tego takie, że ta pomocowa polityka jest tam najwyraźniej źle prowadzona. W wolnej chwili sobie poczytam jak to tam jest, za mało danych mam i w Norwegii nigdy nie byłem.
Nie sądzę, by legalizacja substancji, które całkowicie degenerują osobę je przyjmującą, była jakimkolwiek rozwiązaniem problemu.
Spoko, tylko pamiętaj, że za tę degenerację nie odpowiada sama substancja. Duże znaczenie ma też to, że ich przyjmowanie wiąże się z dużymi kosztami i obracaniem się w bardzo podejrzanym, kryminogenno-patologicznym towarzystwie. Ten element da się zminimalizować. Akurat na opiatach można stosunkowo dobrze funkcjonować na co dzień, o ile ma się do nich łatwy dostęp. Przy alkoholu jest to wbrew pozorom trudniejsze.

Nie mam pojęcia jak to można uporządkować, pewnie nikt nie ma, ale to jest na pewno proces którego nie załatwi się od ręki. To jest robota na dekady.
Sturm pisze:
07-07-2024, 12:48
Kwestię, za co ma żyć ćpun bez tworzenia Ćpunowego plus, co byłoby oczywiście ciężkim absurdem, jakoś rozwiązywałby dochód gwarantowany, gdyby ktoś go kiedyś na skalę masową wprowadził.
Obawiam się, że dochód gwarantowany to by wyprodukował taką patologię społeczną, że dragi to by przy tym był najmniejszy problem... Ale to już na inny raz.
I fell into the pit of language
and couldn't put myself
out
mistrzsardu
rasowy masterfulowicz
Posty: 2678
Rejestracja: 10-05-2005, 23:03
Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Never stop the madness

07-07-2024, 16:50

Może trochę między wódkę a zakąskę, ale jednak. Lata temu na Trójce w "Godzinie prawdy" był wywiad z alkoholikiem, który wyszedł z tego gówna. Był terapeutą pomagającym osobom bezdomnym. Stwierdził, że 90% osób bezdomnych to alkoholicy. Po swoich osobistych przejściach uważał, że w większości oni sami są sobie winni. To nie społeczeństwo, zła kobieta itd. tylko oni sami stworzyli swój problem. To nie są biedni ludzie, tylko takie osobniki, które sami nie mając nic okradną jeszcze z tych ochłapów ludzi sobie podobnych.
Celem życia nie jest przeżycie.
Awatar użytkownika
Lukass
zahartowany metalizator
Posty: 4086
Rejestracja: 13-08-2015, 23:28
Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Never stop the madness

07-07-2024, 19:25

Lord Gorloj pisze: Użyłem tego argumentu, bo stawiasz sprawę kategorycznie: każdy ćpun stracony, strata czasu itp. No a to nie jest takie proste, że każdy, wszędzie i w każdej sytuacji powinien być traktowany identycznie. Swoją drogą bardzo lubię ten argument w kontekście kary śmierci - zamyka ryj każdemu, kto pomyśli o sytuacji, w której to jego dziecko miałoby pójść na stryczek za zrobienie czegoś złego. Na razie nie spotkałem się z sytuacją odbicia piłeczki.
Moim zdaniem popełniasz błąd, próbując używać argumentów moralnych, mówiąc de facto o pomocy państwa narkomanom. One nie mają zastosowania, bo celem tej pomocy wcale nie jest tak naprawdę dobro narkomanów. Celem jest zminimalizowanie strat dla społeczeństwa przy ograniczonych siłą rzeczy środkach. Tak, to ma się opłacać. Zaryzykuję twierdzenie, że samo dobro narkomanów jest wśród priorytetów państwa gdzieś na 7894. miejscu. Zaraz za dbaniem o estetykę kostki brukowej na lokalnym placu. Chodzi tylko o to, żeby zmniejszyć straty dla innych.
Lord Gorloj pisze: IMO państwo nie tyle powinno dawać, co nie powinno utrudniać, a to jednak nie to samo. Zresztą państwo już daje hajs na programy substytucyjne, odwyki itp. - tyle tylko, że to nie wszystko. No a jednym z głównych problemów jest penalizacja ćpania, niestety i tylko państwo ma narzędzia, żeby to zmienić. No ja nie widzę żadnych argumentów za tym, że branie i posiadanie narkotyków ma skutkować sankcjami prawnymi, samo złe z tego wynika.
Z brania narkotyków tego rodzaju też wynika samo zło. Koniec końców, nawet przy depenalizacji narkoman będzie potrzebował pomocy państwa. Wybacz, ale już w poprzednim wpisie pojawiła się taka myśl, że za stan ćpunów odpowiada państwo, bo penalizacja. A ja wyobraziłem sobie Tuska, który stoi ze strzykawką i ładuje każdemu chętnemu pierwszą dawkę. Otóż, to nie państwo jest winne. Zwykle winnego znajdziesz w lusterku. Pisze to człowiek, który widział aż zbyt szczegółowo skutki nałogu (akurat alkoholowego) i który sam za kołnierz nie wylewa. To nie Tusk mi wlewa alkohol do gardła. Ani rodzina, współpracownicy, zła kobieta czy koledzy. Ta ręka, która teraz pisze te słowa, wlewa. I to jest coś, co będzie istotne dalej - odpowiedzialność za to, co robisz.
Lord Gorloj pisze: Możesz rozwinąć, bo nie wiem gdzie jest samooszukiwanie w przekonaniu, że bycie człowiekiem to nie tylko kwestia biologiczna, ale przede wszystkim moralna. To jest w ogóle bardzo pesymistyczny pogląd, bo niestety większość ludzi bardzo łatwo się tego co ludzkie wyzbywa. Jednym z początkowych etapów tego procesu jest dehumanizacja - czyli przekonanie, że inny człowiek w zasadzie nie jest człowiekiem, jest albo gorszy, albo ułomny, albo niezdolny do czegoś co uznajemy za ludzkie - np. jest już tak zeszmacony przez dragi, że nadaje się tylko do zsypu. Co dalej, to wiadomo - historia dostarcza zbyt wielu przykładów, szkoda strzępić ryja.
Myślę, że już to napisałem w poprzednim poście. Nie da się współczuć każdemu, to fałszywe z gruntu. Któremu ćpunowi współczujesz? Temu, którego znasz? Temu, którego minąłeś na ulicy? Temu, o którym akurat napisali w gazecie? Mam wrażenie, że to głównie poprawianie samopoczucia - o taki dobry jestem, współczuję nawet ćpunom.

To nie jest dehumanizacja. To przyznanie, że za swój stan odpowiedzialni są głównie oni sami. Mogę im współczuć, ale jednocześnie mogę uważać, że nie warto im pomagać. Weźmy dwóch chłopaków na wózkach inwalidzkich. Pierwszy szedł chodnikiem i wjechał w niego zaćpany kierowca. Drugi jechał zaćpany i miał wypadek. Współczuję i jednemu, i drugiemu. Ale tylko pierwszy znalazł się w tej sytuacji bez swojej winy. I tylko pierwszemu bym pomógł.
Lord Gorloj pisze: Spoko, tylko pamiętaj, że za tę degenerację nie odpowiada sama substancja. Duże znaczenie ma też to, że ich przyjmowanie wiąże się z dużymi kosztami i obracaniem się w bardzo podejrzanym, kryminogenno-patologicznym towarzystwie. Ten element da się zminimalizować. Akurat na opiatach można stosunkowo dobrze funkcjonować na co dzień, o ile ma się do nich łatwy dostęp. Przy alkoholu jest to wbrew pozorom trudniejsze.
Nie mam pojęcia jak to można uporządkować, pewnie nikt nie ma, ale to jest na pewno proces którego nie załatwi się od ręki. To jest robota na dekady.
Mam wątpliwości. Alkoholicy skutecznie się degenerują bez dużych kosztów i bez całej tej kryminalnej otoczki. Wiara, że jeśli posiadanie i branie tak silnie uzależniających substancji, jakimi są opiaty, będzie legalne, to skala problemu się zmniejszy, jest moim zdaniem naiwna. Nie ma dobrego rozwiązania, ale obawiam się, że depenalizacja finalnie tylko by zwiększyła tę skalę.
To those who did not dare to sing out of tune
Or sing a different song
To march to the beat of a different drum and speak
The truths others fear
Awatar użytkownika
ŚWIAT BEZ KOŃCA
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 9540
Rejestracja: 27-08-2018, 10:24

Re: Never stop the madness

07-07-2024, 19:30

Lukass, a masz kota może? Jeśli tak, to co w sytuacji, gdyby Twój kot uzależnił się od psychotropów? Powiesz, że to niemożliwe, ale jednak znane są sytuacje, w których kot zeżarł psychotropy właściciela i srogo się naćpał, całą noc patrzył w ścianę bez ruchu. Skreśliłbyś takiego kotka?
Chop wood. Carry water.
Awatar użytkownika
ŚWIAT BEZ KOŃCA
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 9540
Rejestracja: 27-08-2018, 10:24

Re: Never stop the madness

07-07-2024, 22:02

Bardziej na serio, to gadałem ostatnio z kolegą BSoD z Grausamkeit, bo miałem ochotę zrobić wywiad, ale sytuacja wygląda najwyraźniej tak:
- gość bardzo słabo kontaktuje
- nie jest w stanie rozmawiać przez dłuższy czas o niczym innym niż narkotyki i muzyka
- czasem nie pamięta imienia kumpla, którego zna od 30 lat
- w trakcie nagrywania nowego albumu nie był w stanie utrzymać rytmu na perkusji przez dłużej niż 10 sekund; gdy nagrywał gitarę, ciągle nad nią zasypiał i trzeba było go budzić
- nieliczne okazje, gdy coś mówi składnie, wciąż brzmią jak człowiek z demencją i ADHD jednocześnie

No i niestety wywiadu nie będzie, za to dla mnie jest to jakaś lekcja tego, co się dzieje z ludźmi czczącymi narkotykowego demona.

A, zapomniałem - głównym problemem w zrobieniu wywiadu było jednak to, że jest znowu w więzieniu.
Chop wood. Carry water.
Awatar użytkownika
Lukass
zahartowany metalizator
Posty: 4086
Rejestracja: 13-08-2015, 23:28
Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Never stop the madness

09-07-2024, 20:39

ŚWIAT BEZ KOŃCA pisze:
07-07-2024, 19:30
Lukass, a masz kota może? Jeśli tak, to co w sytuacji, gdyby Twój kot uzależnił się od psychotropów? Powiesz, że to niemożliwe, ale jednak znane są sytuacje, w których kot zeżarł psychotropy właściciela i srogo się naćpał, całą noc patrzył w ścianę bez ruchu. Skreśliłbyś takiego kotka?
Nie mam kota, nie mam psychotropów, więc będzie trudno. Ale gdybym jakimś cudem skopiował wyczyn Lorda, to pewnie wziąłbym swoją dawkę i próbował zrozumieć, na co patrzy kot.
To those who did not dare to sing out of tune
Or sing a different song
To march to the beat of a different drum and speak
The truths others fear
Awatar użytkownika
Lord Gorloj
w mackach Zła
Posty: 764
Rejestracja: 20-12-2018, 15:54

Re: Never stop the madness

10-07-2024, 08:47

Nie kuś!

Ad. reszta to w wolnej chwili się odniosę, muszę sobie przetrawić temat bo się kółeczka w głowie kręcą i jeszcze nie wypluły kart perforowanych z wynikiem.
I fell into the pit of language
and couldn't put myself
out
Awatar użytkownika
WaszJudasz
rasowy masterfulowicz
Posty: 3245
Rejestracja: 16-11-2010, 13:18

Re: Never stop the madness

10-07-2024, 17:52

Lukass pisze:
07-07-2024, 19:25

Z brania narkotyków tego rodzaju też wynika samo zło. Koniec końców, nawet przy depenalizacji narkoman będzie potrzebował pomocy państwa. Wybacz, ale już w poprzednim wpisie pojawiła się taka myśl, że za stan ćpunów odpowiada państwo, bo penalizacja. A ja wyobraziłem sobie Tuska, który stoi ze strzykawką i ładuje każdemu chętnemu pierwszą dawkę. Otóż, to nie państwo jest winne. Zwykle winnego znajdziesz w lusterku. Pisze to człowiek, który widział aż zbyt szczegółowo skutki nałogu (akurat alkoholowego) i który sam za kołnierz nie wylewa. To nie Tusk mi wlewa alkohol do gardła. Ani rodzina, współpracownicy, zła kobieta czy koledzy. Ta ręka, która teraz pisze te słowa, wlewa. I to jest coś, co będzie istotne dalej - odpowiedzialność za to, co robisz.

Penalizacja przenosi na państwo część odpowiedzialności za stan narkomanów, czy nawet ogółu użytkowników narkotyków, z prostego powodu: penalizując dany środek określasz warunki jego funkcjonowania na rynku, czyli np:

- sprawiasz, że jako produkt narkotyk staje się bardziej szkodliwy (bo: bardziej nieprzewidywalny, niemożliwy do prokosumenckiej kontroli jakości, częściej fałszowany)

- dajesz obywatelowi powód do wchodzenia w środowisko kryminalistów. To polityka państwa odpowiada za to, że nastolatek, który chce tylko kupić sobie zielsko, nie idzie do sklepu z zielskiem i akcesoriami do palenia zielska, bo nie może, tylko do gościa, który hadluje także np. amfą

- oddając kontrolę nad obrotem narkotykami środowisku przestępczemu de facto wzmacniasz samo środowisko kryminalistów, czyli stwarzasz dodatkowe zagrożenie dla obywateli (wszystkich)

- stwarzasz warunki do rozwoju rynku produktów typu dopalacze (legalnych i ćwierćlegalnych niby-alternatyw dla tego, czego zakazałeś: rynkowy sukces mefedronu i to wszystko, czego w związku z nim doświadczamy, był przecież u podstaw pokłosiem sukcesów służb w zakłócaniu łańcuchów dostaw MDMA i kokainy)

W sumie zatem: każdy wybiera z grubsza sam, czy będzie brać, jasne. Ale to, jak niebezpieczne będzie to, co będzie chciał brać; jak niebezpieczne będzie kupowanie tego; jak poważne będą konsekwencje społeczne jego wyborów - na to wszystko wpływa - zazwyczaj negatywnie - polityka państwa, zatem tak, w istotnym stopniu penalizacja odpowiada za stan ćpunów.
Mózg powiększa się w czaszce, kiedy wody w rzece wzbierają. Wtenczas błony czerepu się wznoszą, przybliżając do czaszki.
Awatar użytkownika
Lukass
zahartowany metalizator
Posty: 4086
Rejestracja: 13-08-2015, 23:28
Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Never stop the madness

11-07-2024, 18:45

WaszJudasz pisze:
10-07-2024, 17:52
Penalizacja przenosi na państwo część odpowiedzialności za stan narkomanów, czy nawet ogółu użytkowników narkotyków, z prostego powodu: penalizując dany środek określasz warunki jego funkcjonowania na rynku, czyli np:

- sprawiasz, że jako produkt narkotyk staje się bardziej szkodliwy (bo: bardziej nieprzewidywalny, niemożliwy do prokosumenckiej kontroli jakości, częściej fałszowany)

- dajesz obywatelowi powód do wchodzenia w środowisko kryminalistów. To polityka państwa odpowiada za to, że nastolatek, który chce tylko kupić sobie zielsko, nie idzie do sklepu z zielskiem i akcesoriami do palenia zielska, bo nie może, tylko do gościa, który hadluje także np. amfą

- oddając kontrolę nad obrotem narkotykami środowisku przestępczemu de facto wzmacniasz samo środowisko kryminalistów, czyli stwarzasz dodatkowe zagrożenie dla obywateli (wszystkich)

- stwarzasz warunki do rozwoju rynku produktów typu dopalacze (legalnych i ćwierćlegalnych niby-alternatyw dla tego, czego zakazałeś: rynkowy sukces mefedronu i to wszystko, czego w związku z nim doświadczamy, był przecież u podstaw pokłosiem sukcesów służb w zakłócaniu łańcuchów dostaw MDMA i kokainy)

W sumie zatem: każdy wybiera z grubsza sam, czy będzie brać, jasne. Ale to, jak niebezpieczne będzie to, co będzie chciał brać; jak niebezpieczne będzie kupowanie tego; jak poważne będą konsekwencje społeczne jego wyborów - na to wszystko wpływa - zazwyczaj negatywnie - polityka państwa, zatem tak, w istotnym stopniu penalizacja odpowiada za stan ćpunów.
Ja to wszystko rozumiem, ale przecież depenalizacja może w tym przypadku oznaczać jedynie odejście od karania za posiadanie. Nie wyobrażam sobie, że państwo dopuści do masowej sprzedaży opiatów każdemu chętnemu. Nie może tego zrobić, co oznacza jedno z dwóch: albo handel i wytwarzanie nadal będą domeną czarnego rynku (najbardziej prawdopodobne), albo państwo stworzy jakiś dość rygorystyczny system sprzedaży pod pewnymi warunkami, choć nie bardzo sobie wyobrażam, jakie by one miały być. W tym drugim przypadku środowiska kryminalne zmienią po prostu profil działalności i zajmą się obchodzeniem tych warunków.
To those who did not dare to sing out of tune
Or sing a different song
To march to the beat of a different drum and speak
The truths others fear
ODPOWIEDZ