Tak ten. Kult jak sam chuj Paniczu bo okazało się, że Maleficio żadnego boot'a nie nagrał a lansował się tu, że ma nie wiadomo co, jakiś czas później zniknął z Masterfula jak wszyscy z niego bekę toczyli i uciekł na pejsbook'a ;)SODOMOUSE pisze:ten nagrywany na Black Flames Of Blasphemy 2009 Helsinki? Byłem , widziałem , jakiś to kult?trup pisze:I boot BLASPHEMY zarejestrowany przez Maleficia...mistrzsardu pisze:Mityczna III Blasphemy - Blasphemous Attack
Kultowe płyty które nie istnieją
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
- Anthropophagus
- w mackach Zła
- Posty: 739
- Rejestracja: 15-04-2006, 22:00
- Lokalizacja: Kondominium Rosyjsko-Niemieckie pod Żydowskim zarządem powierniczym
Re: Kultowe płyty które nie istnieją
"Dla mnie to jest naród zesrany a nie naród wybrany".
- Piotr Rybak
- Piotr Rybak
- hcpig
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 10207
- Rejestracja: 06-07-2008, 13:23
Re: Kultowe płyty które nie istnieją
Z niewydanych, które miały / mogły wyjść naprawdę:
- to 3 płytowe wydawnictwo Abruptum dla DSP
- box Shining
- cokolwiek LEGO (Euroymous+Manheim)
- cokolwiek tego projetku Bariel + Dead
- duża płyta Sindrome
- duża płyta Sadistic Intent
- dwójka Repugnant (hop-hop? Może kiedyś...)
- Dodo Resurrection 'Nostradamus' (trochę poczytałem i przestałem jednak wierzyć że to się kiedykolwiek ukazało).
- Slayer z Proscriptorem
- demo Grinning Moon ( blackowy projekt R.Rippera z Gehennah, przeczesałem internety wiele razy za tym i obawiam się że również nie istnieje. Admini Metal-Archives też doszli do takiego wniosku ponieważ usuneli ten projekt z listy zespołów Ronniego)
- to 3 płytowe wydawnictwo Abruptum dla DSP
- box Shining
- cokolwiek LEGO (Euroymous+Manheim)
- cokolwiek tego projetku Bariel + Dead
- duża płyta Sindrome
- duża płyta Sadistic Intent
- dwójka Repugnant (hop-hop? Może kiedyś...)
- Dodo Resurrection 'Nostradamus' (trochę poczytałem i przestałem jednak wierzyć że to się kiedykolwiek ukazało).
- Slayer z Proscriptorem
- demo Grinning Moon ( blackowy projekt R.Rippera z Gehennah, przeczesałem internety wiele razy za tym i obawiam się że również nie istnieje. Admini Metal-Archives też doszli do takiego wniosku ponieważ usuneli ten projekt z listy zespołów Ronniego)
Yare Yare Daze
- moonfire
- zahartowany metalizator
- Posty: 3483
- Rejestracja: 10-05-2011, 00:48
Re: Kultowe płyty które nie istnieją
Co do kultowych płyt, moje pseudo nie wzięło się bezpośrednio od kawałka Bal-Sagoth, co od projektu zrobionego z kumplem, którego zamierzeniem było nagrywanie metalowego obciachu, wykorzystując w tym celu legendarny program Fast Tracker. Cztery płyty powstały.
A co do nagrywania głupot w domu, wciąż jestem w posiadaniu kartonu z kilkudziesięcioma kasetami przeróżnych chałupniczych projektów o różnych nazwach. Zdecydowana większość ma okładki i poważne tracklisty.
A co do nagrywania głupot w domu, wciąż jestem w posiadaniu kartonu z kilkudziesięcioma kasetami przeróżnych chałupniczych projektów o różnych nazwach. Zdecydowana większość ma okładki i poważne tracklisty.
-
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 15953
- Rejestracja: 21-01-2011, 11:12
Re: Kultowe płyty które nie istnieją
Powiem Ci szczerze, że mam sentyment do tego typu dziwadeł, których w zdecydowanej większości nie da się słuchać;-) U mnie w mieście niemal w każdej dzielnicy była jakaś ekipa słuchająca ostrzejszej muzy. Jak potem się towarzystwo poznało bardziej to okazało się, że niemal każdy coś tam nagrywał po pijaku, albo i bardziej poważnie biorąc się za temat miał jakieś aspiracje by coś poważniejszego nagrać. Kojarzę chyba tylko jednego człowieka który faktycznie dołączył do zespołu, jednego kolesia który później skupił się na grze na basie i odciął się od metalu, i kilku, którzy grają sobie na gitarach ot tak dla zabawy - dorośli, więc marzenia o światowej karierze muzyka wywietrzały im z głów.
Co najbardziej zadziwiajace, każdy mimo iż wiedział że robi się to dla zgrywy, starał się wymyśleć jakąś fajną nazwę, logo, okładkę, czasem teksty, wszystko po to, by nie wiem, mieć świadomość jakiejś pseudo autentyczności. Kiedyś przy piwie wspominałem z kumplem te stare dzieje, i z czeluści zapomnienia wyszły nam cztery nazwy "kapel", które spłodziły w piwnicach swoje wiekopomne dzieła ;-) Potem wpadliśmy na pomysł by zrobić kalendarz z okładkami, taki jak był niegdyś wydawany ( pamiętacie te kalendarze z metalowymi okładkami? ). Albo porozwieszać po mieście niby autentyczne plakaty z informacją, że legendy powracają i zagrają jedyny koncert właśnie u nas. Wiadomo, że nic z tego nie zrobimy, ale przy piwku kupa smiechu z tego była i o to chyba w tym wszystkim chodzi.
Co najbardziej zadziwiajace, każdy mimo iż wiedział że robi się to dla zgrywy, starał się wymyśleć jakąś fajną nazwę, logo, okładkę, czasem teksty, wszystko po to, by nie wiem, mieć świadomość jakiejś pseudo autentyczności. Kiedyś przy piwie wspominałem z kumplem te stare dzieje, i z czeluści zapomnienia wyszły nam cztery nazwy "kapel", które spłodziły w piwnicach swoje wiekopomne dzieła ;-) Potem wpadliśmy na pomysł by zrobić kalendarz z okładkami, taki jak był niegdyś wydawany ( pamiętacie te kalendarze z metalowymi okładkami? ). Albo porozwieszać po mieście niby autentyczne plakaty z informacją, że legendy powracają i zagrają jedyny koncert właśnie u nas. Wiadomo, że nic z tego nie zrobimy, ale przy piwku kupa smiechu z tego była i o to chyba w tym wszystkim chodzi.
- Gore_Obsessed
- zahartowany metalizator
- Posty: 5447
- Rejestracja: 10-06-2003, 06:33
Re: Kultowe płyty które nie istnieją
SADISTIK EXEKUTION - "Twisted path of a derailed mind"
Only SŁUCHANIE płyt is real!
- Plastek
- zahartowany metalizator
- Posty: 5009
- Rejestracja: 29-08-2011, 10:58
- Lokalizacja: Pot pod pachami
- Kontakt:
Re: Kultowe płyty które nie istnieją
Green Day - Cigarettes and Valentines
Mam nadzieję, że ten kto ukradł ten album, zripuje i wrzuci kiedyś do netu. Jedyny ocalały kawałek zagrany ledwie kilka razy na koncertach rozpierdala na kawałki. Strach pomyśleć jak rozkurwiłby cały album.
Mam nadzieję, że ten kto ukradł ten album, zripuje i wrzuci kiedyś do netu. Jedyny ocalały kawałek zagrany ledwie kilka razy na koncertach rozpierdala na kawałki. Strach pomyśleć jak rozkurwiłby cały album.
Ufoludku ufoludku zerżnij mnie. Ufoludku ufoludku zerżnij mnie. Zerżnij, zerżnij u-f-o-l-u-d-k-u mnie.
Jesteśmy Fisted Sister i lubimy się jebać!!!! Wyjebiemy nawet owcę!!!!
Wszyscy ręce w górę! Wszyscy ręce w górę!
Wolę kakaową dziurę!!
Jesteśmy Fisted Sister i lubimy się jebać!!!! Wyjebiemy nawet owcę!!!!
Wszyscy ręce w górę! Wszyscy ręce w górę!
Wolę kakaową dziurę!!
-
- postuje jak opętany!
- Posty: 573
- Rejestracja: 07-11-2012, 22:57
Re: Kultowe płyty które nie istnieją
Profanatica "The Raping of the Virgin Mary"
- moonfire
- zahartowany metalizator
- Posty: 3483
- Rejestracja: 10-05-2011, 00:48
Re: Kultowe płyty które nie istnieją
Tego typu twórczość jest wzorcem autentyzmu, bo powstaje wyłącznie z potrzeby tworzenia. Zero kalkulacji, marzeń o sławie czy trasach koncertowych z gwiazdami metalu. Znałem też ludzi, którzy robili tego typu rzeczy. Owszem, ktoś z zewnątrz ma problemy z przesłuchaniem takiego materiału w całości, ale dla osób zaangażowanych jest on po latach świetną pamiątką.Nasum pisze:Powiem Ci szczerze, że mam sentyment do tego typu dziwadeł, których w zdecydowanej większości nie da się słuchać;-) U mnie w mieście niemal w każdej dzielnicy była jakaś ekipa słuchająca ostrzejszej muzy. Jak potem się towarzystwo poznało bardziej to okazało się, że niemal każdy coś tam nagrywał po pijaku, albo i bardziej poważnie biorąc się za temat miał jakieś aspiracje by coś poważniejszego nagrać. Kojarzę chyba tylko jednego człowieka który faktycznie dołączył do zespołu, jednego kolesia który później skupił się na grze na basie i odciął się od metalu, i kilku, którzy grają sobie na gitarach ot tak dla zabawy - dorośli, więc marzenia o światowej karierze muzyka wywietrzały im z głów.
Co najbardziej zadziwiajace, każdy mimo iż wiedział że robi się to dla zgrywy, starał się wymyśleć jakąś fajną nazwę, logo, okładkę, czasem teksty, wszystko po to, by nie wiem, mieć świadomość jakiejś pseudo autentyczności. Kiedyś przy piwie wspominałem z kumplem te stare dzieje, i z czeluści zapomnienia wyszły nam cztery nazwy "kapel", które spłodziły w piwnicach swoje wiekopomne dzieła ;-) Potem wpadliśmy na pomysł by zrobić kalendarz z okładkami, taki jak był niegdyś wydawany ( pamiętacie te kalendarze z metalowymi okładkami? ). Albo porozwieszać po mieście niby autentyczne plakaty z informacją, że legendy powracają i zagrają jedyny koncert właśnie u nas. Wiadomo, że nic z tego nie zrobimy, ale przy piwku kupa smiechu z tego była i o to chyba w tym wszystkim chodzi.
- TheDude
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 7099
- Rejestracja: 23-03-2011, 00:43
Re: Kultowe płyty które nie istnieją
Gore_Obsessed pisze:SADISTIK EXEKUTION - "Twisted path of a derailed mind"
Gdyby się te wariaty reaktywowały . . . Łohoho, to by była sensacja !
-
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1325
- Rejestracja: 27-08-2011, 20:35
Re: Kultowe płyty które nie istnieją
REPUGNANT i DEATH BREATH.
Nie spieszno chłopakom do Death Metalu mimo, że obie ponoć dawno nagrane. Death Breath w swoim czasie wrzucali surówkę zarejestrowanych kawałków.
Nie spieszno chłopakom do Death Metalu mimo, że obie ponoć dawno nagrane. Death Breath w swoim czasie wrzucali surówkę zarejestrowanych kawałków.