THORNS
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
Regulamin forum
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
- Anzhelmoo
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1486
- Rejestracja: 19-03-2017, 08:51
Re: THORNS
EDIT: Po przemyśleniu jednak kasuję, żeby nie drażnić kol. Zekke 
Ostatnio zmieniony 12-04-2026, 23:42 przez Anzhelmoo, łącznie zmieniany 2 razy.

Często jest tak...że nie, a potem coraz częściej jest tak...że nie, a potem zwykle jest tak...że nie. I potem zostaje już samo nie.
- zekke
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2275
- Rejestracja: 03-08-2006, 16:01
Re: THORNS
wez gleboki wdech, przeczytaj jeszcze raz moje proste krotkie zdanie zanim napiszesz kolejny elaborat stary ; )) jak mowilem, odlatujesz tam juz dobrze ; )
polecam tez zajrzec do kalendarza i przejrzec jeszcze raz co zostalo wydane przed jedynka thorns, bo tam trzepac sie mozna do tego albumu jak najbardziej tylko juz nie popadajmy w absurdalny komizm sytuacyjny.
edit - i nic nie musiales kasowac, po prostu przeoczyles ze moja wymiana z poprzednim ludkiem odnosila sie do niewydanej jeszcze (przypominam bo zapominasz) dwojki ; ) ale zeby Cie podraznic to do jedynki tez pasuje, ofc juz specjalnie to pisze. tak czy srak dla przypomnienia co zostalo wypuszczone przed jedynka thorns - la masquarade (97), themes from williams blake (1998), 666 internastional (1999) czy written in watters (1995), mysticum 1996, etc etc. kurwa nawet grand declaration wyszlo w 2000.
dla jasnosci - uwielbiam jedynke thorns, mam w chuj nadzieje ze dwojka bedzie czyms do czego warto bedzie wracac (bo zadnego wywracania gatunku do gory nogami nie oczekuje i nie dostane), pykalem riffy z interface to god jak ledwo tam palce jeszcze mi sie ukladaly na strunach, ale nie popadajmy w komizm i przesade.
polecam tez zajrzec do kalendarza i przejrzec jeszcze raz co zostalo wydane przed jedynka thorns, bo tam trzepac sie mozna do tego albumu jak najbardziej tylko juz nie popadajmy w absurdalny komizm sytuacyjny.
edit - i nic nie musiales kasowac, po prostu przeoczyles ze moja wymiana z poprzednim ludkiem odnosila sie do niewydanej jeszcze (przypominam bo zapominasz) dwojki ; ) ale zeby Cie podraznic to do jedynki tez pasuje, ofc juz specjalnie to pisze. tak czy srak dla przypomnienia co zostalo wypuszczone przed jedynka thorns - la masquarade (97), themes from williams blake (1998), 666 internastional (1999) czy written in watters (1995), mysticum 1996, etc etc. kurwa nawet grand declaration wyszlo w 2000.
dla jasnosci - uwielbiam jedynke thorns, mam w chuj nadzieje ze dwojka bedzie czyms do czego warto bedzie wracac (bo zadnego wywracania gatunku do gory nogami nie oczekuje i nie dostane), pykalem riffy z interface to god jak ledwo tam palce jeszcze mi sie ukladaly na strunach, ale nie popadajmy w komizm i przesade.
Ostatnio zmieniony 12-04-2026, 23:49 przez zekke, łącznie zmieniany 1 raz.

- Anzhelmoo
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1486
- Rejestracja: 19-03-2017, 08:51
Re: THORNS
Tylko, że największy wpływ na scenę Snorre'a to było Grymyrk i inne demówki. To NIE jest jego najlepszy materiał, bo jedynka milion klas wyżej, no ale historia jest jaka jest. Ciekawą obserwacją jest też sprawdzenie jak wyglądały stylistycznie utwory DMDS przed nim i po nim, bo wbrew pozorom różnią się sporo. Tak więc trochę zmieniając Twoje pytanie - mam spory problem, by znaleźć black metal w tej estetyce, ale przed tymi demówkami (nie albumem). Oczywiście była tona świetnej muzy na czele z Bathory, czy Deathcrush, ale to jeszcze nie był ten "religijny" black metal, który tak wszyscy polubili.

Często jest tak...że nie, a potem coraz częściej jest tak...że nie, a potem zwykle jest tak...że nie. I potem zostaje już samo nie.
- zekke
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2275
- Rejestracja: 03-08-2006, 16:01
Re: THORNS
dla mnie tam deathcrush to prostackie gowno, ale okej.
btw w zasadzie czego sie spodziewasz po dwojce, rewolucji gatunku?
btw w zasadzie czego sie spodziewasz po dwojce, rewolucji gatunku?

-
backslifer
- postuje jak opętany!
- Posty: 665
- Rejestracja: 08-10-2018, 15:08
Re: THORNS
No panie, dalej wracam mega regularnie, moze nawet czesciej niz do Si, czy FAS.
- zekke
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2275
- Rejestracja: 03-08-2006, 16:01
Re: THORNS
moze dlatego ze przy FAS czy SI czy tam nawet innych nie bylo az taka rewolucja, bardziej ewolucja i rozwiniecie formuly, juz w strone ktora moze sie podobac mniej czy bardziej, mi np do 3 ostatnich srednio chce sie wracac szczerze mowiac.backslifer pisze: ↑13-04-2026, 00:02No panie, dalej wracam mega regularnie, moze nawet czesciej niz do Si, czy FAS.Ludzie pewnie wracaja i pamietaja, tylko nie pisza,
pisanie w kolko o tych samych albumach to kwintesencja tego forum xdbo i co pisac o albumach, o ktorych po premierze juz bylo pisane w tak duzych ilosciach?

- Anzhelmoo
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1486
- Rejestracja: 19-03-2017, 08:51
Re: THORNS
Prawie wszystkie wymienione przez Ciebie albumy ukazały się już po reaktywacji zespołu i splicie z Emperor. Zwłaszcza w przypadku DHG to jest słyszalne, gdzie Satyr nagrzany zafascynowany Thorns chciał w Moonfog cała plejadę takich zespołów. Thorns w pełnej krasie objawił się w 2001, ale słuchaczom, bo z pewnością zaprzyjaźnione zespoły znacznie wcześniej wiedziały co w trawie piszczy.zekke pisze: ↑12-04-2026, 23:37ale zeby Cie podraznic to do jedynki tez pasuje, ofc juz specjalnie to pisze. tak czy srak dla przypomnienia co zostalo wypuszczone przed jedynka thorns - la masquarade (97), themes from williams blake (1998), 666 internastional (1999) czy written in watters (1995), mysticum 1996, etc etc. kurwa nawet grand declaration wyszlo w 2000.
Cały problem tych list jest taki, że nieważne od tego w jaki sposób je się przygotowuje, to prawie zawsze u korzeni będą te nieszczęsne demówki. Na jednych wpłynęły bardziej, na innych mniej, ale trudno sobie wyobrazić, że w latach 90-tych ktoś w całości odrzuca te wszystkie fajne pomysły z DMDS. Pomijam późniejsze Ulver, bo to jednak inna kategoria.
Wydaje mi się, że ja nigdzie nie pisałem, że Thorns wydał najlepszy album wszechczasów, raczej odnoszę się ogólnie do wizji. Uważam, że był jednym z najbardziej wpływowych muzyków gatunku, ale jednocześnie akceptuje fakt, że były albumy, które inspirując się jego pomysłami stworzyły lepsze wydawnictwo. Nie chodzi mi o to, by robić z niego jakiegoś boga, natomiast z drugiej strony trudno mi sobie wyobrazić jak mógłby wyglądać black metal, gdyby na DMDS nie było jego ręki, a Satyr, Varg, czy Fenriz nigdy nie natrafili na jego demówki. Oczywiście, że te zespoły by istniały, ale ich muzyka raczej znacznie by się różniła.
I wracając na moment do debiutu - to nie był album, który komunikował "Snorre jest fajny", tylko raczej zamknięcie tej epoki i podsumowanie jego wpływu w minionej dekadzie. Zebranie esencji z tego wszystkie i taka kropka nad i. Snorrę tę erę otworzył i on ją zamknął. Potem każdy zespół już poszedł w swoją stronę i robił co chciał, pojawiło się nowe pokolenie, które przejęło pochodnię (DSO), Funeral Mist i wiele innych.

Często jest tak...że nie, a potem coraz częściej jest tak...że nie, a potem zwykle jest tak...że nie. I potem zostaje już samo nie.


