Misery
Wywiad przeprowadził Michał Kowalski
Jak wiele znacie death metalowych kapel z Australii? Nie wiele, co? W porównaniu z amerykańską czy europejską sceną australijska wygląda na bardzo małą. Ale pomimo to zdarzają się i tam zabójcze bandy! Jak na przykład Misery. Sprawdźcie ich, są naprawdę warci waszej uwagi.
Damon, podobno jesteś całkowicie oddany podziemiu. Czy będziesz tak uprzejmy i odpowiesz na kilka moich nudnych pytań?
"Ty je zadaj, a ja Ci odpowiem!"
Misery istnieje już trochę czasu. Jak świętowaliście dziesiąte urodziny zespołu? Nie czujesz się staro? ha, ha, ha.
" Odwiedziliśmy kilka pubów i rozpamiętywaliśmy dawne czasy na tyle na ile pozwoliła nam nasza pamięć."
Czy nigdy nie ciągnęło Cię do grania innych dźwięków niż w Misery? Może jakiś projekcik?
"Cóż, wszyscy to robiliśmy, lub jesteśmy obecnie związani z różnymi kapelami, więc moja odpowiedź brzmi: tak, potrzebujemy wyrwać się z death metalu raz na jakiś czas. Kiedy powołałem do życia mój drugi band - Cardinal Sin - poczułem się bardzo orzeźwiony grając inny rodzaj metalu, a to pomogło Misery pozostać zespołem kreatywnym. To nie znaczy, że znudziło mnie Misery, czasami jednak dobrze jest zrobić coś odmiennego, inaczej można popaść w rutynę."
W jednym z wywiadów (dla niemieckiego 'Unholy Terror'zine) powiedziałeś:"...w Misery chodzi o tworzenie możliwie najcięższej muzyki i zawsze stawianie kolejnego kroku do przodu". Tak więc czy "Curses' - Wasz trzeci pełnoczasowy album - jest następnym etapem w rozwoju zespołu?
"Tak, nie wydalibyśmy tego CD, jeżeli stwierdzilibyśmy, że nie jest on na odpowiednim poziomie. Utwory są ciężkie, mocne, a poza tym jest kilka motywów (jak "Zealot'), które trochę różnią się od tego, co robiliśmy wcześniej. Najbardziej jednak pragniemy zawrzeć w naszej twórczości agresję, tak jak w 'Two- Faced', 'Shitmouth', 'Intent To Kill'. Jedyna rzecz, z której nie jestem zadowolony na tym krążku są wokale. Po prostu nie miałem odpowiedniej ilości czasu na ich dopracowanie. Musiałem nałożyć je na siebie w ciągu jednej sesji, nie miałem żadnych przerw, aby ocenić co jest do wywalenia! W niektórych kawałkach mój głos nie dorównuje jakością muzyce. Ale następnym razem kiedy będziemy nagrywać to już się na pewno nie powtórzy!"
Według mnie Wasz poprzedni album "Revel In Blasphemy' (97) był bardziej chwytliwy, podczas gdy 'Curses' wymaga większej koncentracji od słuchaczy. Wiem, że nie możesz być obiektywny, ale jaka jest Twoja opinia o 'Curses'?
"Jak mówiłem CD zawiera bardzo agresywną muzykę i teksty. Jestem bardzo zadowolony z rezultatu końcowego. Także wiele się nauczyliśmy. Następną płytę będziemy nagrywać nieco inaczej, nie będzie tak przeciążona jak 'Curses' w niektórych fragmentach. Ale dowiesz się o czym mówię kiedy ją usłyszysz. Moim zdaniem kawałki z 'Curses' są równie chwytliwe jak te z 'Revel In Blasphemy', ale niektóre wymagają kilku przesłuchań, ponieważ bardzo dużo się w nich dzieje. No i wyznam Ci, że są zajebiście trudne do odegrania!"
Na końcu płyty, jako ukryta ścieżka, znalazły się dwa starsze kawałki, od nowa nagrane. Skąd one pochodzą i jakie są ich tytuły?
"Te dwa songi znajdują się na CD 'A Necessary Evil', a ich tytuły to 'Pussy' i 'Sorting Of The Insects". Zazwyczaj prezentujemy je na koncertach. Kiedyś były wykonywane z pierwszym wokalistą, więc pomyśleliśmy: czemu nie nagrać ich jeszcze raz, gdy jesteśmy we czterech?"
Również na 'Revel In Blasphemy' znajdował się ukryty kawałek, czyli wszystkie utwory puszczone od tyłu, dzięki czemu płyta trwała ponad 70 minut! Bardzo dobry i oryginalny pomysł! ha, ha, ha.
"Właściwie to zrobiliśmy już coś takiego z naszym drugim demem 'Astern Diabolus'. Skoro na CD pozostaje tak dużo miejsca, dlaczego go nie wykorzystać? Według mnie to niezła idea, którą również użyliśmy w numerze 'Two-Faced'. Najpierw normalnie zagraliśmy jeden z riffów, później nauczyliśmy się go od tyłu i tak też gramy go w tym utworze. To po prostu dobry, efektywny pomysł, który rozwinęliśmy."
Przed 'Revel...' wydaliście 'Dark Inspirations' 7EP (96). Jakie jest znaczenie tego tytułu?
"Oryginalne teksty zostały napisane przez drugiego wokalistę Misery, ale kiedy nasze drogi się rozeszły zmieniłem je. O czym mówił tekst Moises'a nie mogę sobie przypomnieć, ale mój traktuje o zdradzie i ludziach, którzy mają niecne, ukryte zamiary."
Dla mnie liryki są równie ważne jak muzyka, więc powiedz coś więcej o nich. Co chcesz w nich przekazać ludziom?
"Wiele tekstów traktuje o moich doświadczeniach, o tym co w życiu widziałem. Na przykład 'Act Of War' opowiada o pewnych narodach obwiniających się nawzajem za swoje własne wady, błędy, oraz prowokujących konflikty zamiast sobie pomagać. Łatwiej jest przecież jęczeć, narzekać i być zazdrosnym o to co mają, lub robią inni. Zazdrość bardzo często przeistacza się w nienawiść. 'Sweet Oblivion' mówi o tym, jak żałośni są narkomani. 'Consummate The Virgin' to historia o bogu, który zgwałcił Marię, a ta wydała jego bękarta! Czysta hipokryzja, nie sądzisz? Na 'Curses' napisałem także kilka fikcyjnych tekstów, lecz z elementami prawdy. Na przykład 'Blood Of Ancients' i 'Twisting The Knife' w luźny sposób interpretuje to, jak Astekowie poświęcali swoje ofiary. Nie chcemy nikogo nauczać, za główny cel obraliśmy sobie pisanie ciężkiej muzyki i wyrażanie naszych opinii w tekstach. Tworzymy też fikcyjne historie ('Immortal') dopóki słowa brzmią dobrze i są ostre jak cholera!"
Jeden z najbardziej znanych australijskich zespołów - Mortification - wysławiał w swych lirykach chrześcijańską wiarę. Co o tym sądzisz? Nie wydaje Ci się, że metal zawsze powinien być bluźnierczy i 'zły'?
"Cóż, uważam że to co oni robią jest stekiem bzdur. To pokazuje jak dwulicowe jest chrześcijaństwo. Oczywiście metal ma być 'evil'. Zaś co do Mortification, to według mnie ich muzyka idzie w parze z tekstami: jest mało energiczna, słaba... szczochy!!!"
Na okładce "Curses", na zdjęciu jeden z gitarzystów nosi koszulkę z logiem 'anti-nazi'. Czy rzeczywiście macie w Australii, tak daleko od Europy, gdzie zaczęła się ta plaga - tych nazi-kretynów?
"Człowieku, oni są wszędzie, na całym świecie. Istnieją nawet zespoły metalowe, które sympatyzują z nazistami. To ich sprawa, jest przecież wolność słowa. Zgadzam się z niektórymi poglądami, jak np. z tym, że powinieneś być dumny ze swego dziedzictwa, rasy. Wydaje mi się z resztą, że każdy jest, ale my nie mamy tak skrajnych, ekstremalnych opinii, typu: zabić wszystkich Żydów, zabić czarnych, czy kogokolwiek. W każdym narodzie są ludzie i dobrzy i źli."
Zmieniając temat chciałbym Ci powiedzieć, że oprawa graficzna "Curses" jest zajebista! Widzę, że dbacie o wygląd swoich wydawnictw. Czy jest to bardzo drogie?
"Nie jeśli jesteś zaprzyjaźniony z kolesiem, który potrafi tak malować. Tony to najlepszy artysta w tym stylu. Niektóre z jego pozostałych prac są naprawdę niewiarygodne. Stworzył dla nas trzy okładki i mam nadzieję, że będzie pracował przy następnej, jeśli przekonamy go do naszych pomysłów. Scott też jest grafikiem i wykonuje oprawy graficzne zarówno w pracy, jak i w domu. Jak możesz sobie wyobrazić zespół oszczędza dzięki temu wiele kasy, ale z drugiej strony Scott dostaje niezłego kopa w dupę!"
Dobrze, ale cofając się w czasie, drugie demo Misery "Astern Diabolous" (93) zasłynęło swą okropną okładką. Jakiś komentarz? I przy okazji opowiedz też nieco o Waszej pierwszej taśmie...
"Oprawa tamtego wydawnictwa była pewnego rodzaju fenomenem. To jedna z tych rzeczy, która zawsze powoduje jakąś reakcję, nieważne czy szok, czy śmiech. Takie coś bardzo rzadko zdarza się w obecnych czasach. Okładka jest najbardziej gore'owa jaką widziałem. Pierwsza taśma była dla nas wielką lekcją. W stosunku do niej, na "Astern Diabolous" poczyniliśmy wielki postęp. Wciąż jestem dumny z tych songów, kilka z nich nadal wykonujemy na koncertach."
Przykro mi, ale nie słyszałem "A Necessary Evil" CD'93 i "Insidious" MCD'94. Czy jesteś zadowolony z tych wydawnictw? Jeśli tak, jak byś mi je zarekomendował?
"Yeah, jestem zadowolony ze wszystkich utworów jakie kiedykolwiek stworzyliśmy. "A Necessary Evil" jest szczerym, death metalowym albumem. Główna różnica polega na tym, że wtedy mieliśmy innego wokalistę, zaś utwory są trochę mniej agresywne niż te nowsze. Dzieje się tak dlatego, iż im jesteśmy starsi, tym bardziej wkurwieni! MCD zawierał nieco wolniejszą muzykę. W zespole był inny wokalista, panowała dziwna atmosfera, ale i tak niektóre kawałki są kurewsko ciężkie. Hm, życzę szczęścia w próbie zdobycia tych materiałów."
Venomous Records zamierza wznowić dwa pierwsze albumy Misery w jednym opakowaniu, z nową oprawą graficzną, prawda? Czy jesteś zadowolony z działalności tej wytwórni?
"Wznowienie nie ukaże się dopóki nie wydamy nowego krążka. Czyli powinno to nastąpić w przyszłym roku. O oprawie graficznej jeszcze nie myśleliśmy. Co do Venomous Records, wytwórnia stara się jak najlepiej zarządzać dysponowanymi środkami. Wiemy że zajmują się tym z właściwych powodów. Wierzę w nich, to jest dla nas najważniejsze!"
Aby promować "Insidious" MCD Misery nakręciło klip do utworu "Torn". Jakie to uczucie kiedy stoisz przed kamerą?
"Głowa na dół i nie patrz w górę! Mieliśmy niemały ubaw, zwłaszcza podczas kręcenia naszego starego wokalisty."
Po wydaniu MCD "Insidious" pojawiła się również kaseta video "Invidious" (95). Podejrzewam, że znalazł się na niej klip "Torn", ale co prócz niego?
"Pojawił się tam jeszcze teledysk do kawałka "Seeds Of Doubt", w postaci live. Zamierzamy nakręcić jeden, może dwa obrazki do nowego albumu, ale na razie nie jesteśmy pewni do których utworów."
W Waszej biografii wyczytałem, że po wydaniu pierwszej płyty (93r.) mieliście okazję grać u boku Bolt Thrower, Carcass, Morbid Angel. Jak wspominasz tamte czasy?
"To było w czasach dominacji death metalu, do połowy lat 90-tych. Wiele zespołów odbywało tu w Australii trasy, a my mieliśmy dużo szczęścia, że mogliśmy z nimi grać. Oprócz wymienionych były to: Deicide, Fear Factory, Pungent Stench, Napalm Death, Brutal Truth. No ale najważniejszy był występ z Morbid Angel za czasów ich 'Blessed Are The Sick' tour. Pamiętam nasz pierwszy gig dla ponad 700 osób, byliśmy nieźle zdenerwowani, ale i tak wyszła miazga! Z drugiej strony wiele zespołów, które u nas grały były o standard gorsze niż lokalne bandy je supportujące. Bolt Thrower, tak jak Deicide wypadli strasznie chujowo. Nie mogłem wczuć się w to co robili, a brzmienie na ich koncertach to totalne gówno. Utwory rozpoznawałem tylko wtedy, gdy były zapowiadane przez zespół!"
No, nieźle! A jak obecnie wygląda sytuacja z koncertami? Czy macie dobre miejsca do grania, inne zespoły godne uwagi?
"Teraz na koncerty przychodzi średnio 100-150 osób, czasami 200 kiedy pojawią się jakieś interesujące kapele. Tutaj w Brisbane mamy ze cztery, może pięć odpowiednich miejsc do grania. A kilka niezłych zespołów to Tripwire, Sakkuth, no i oczywiście Cardinal Sin!"
Hm, zdaje się, że to już wszystkie moje pytania. Mam nadzieję, że jeszcze żyjesz po walce z nimi. Dzięki za wywiad! Bye!
"A ja mam nadzieję, że nadal oddychasz po moich odpowiedziach! Dzięki za poświęcone miejsce! And always revel in blasphemy!!!"