reviews



  • Teratosis - "Second Defection" 2008 / EP
    SELF-RELEASED
    POLSKA

    Teratosis - Second Defection Kilka wersów czytelnie zaśpiewanych na rockowo pobrzmiewającym podkładzie instrumentalnym to trochę za mało, by określić muzykę mianem "experimental death metal". Teratosis stara się zaakcentować swoją odmienność, rozległe inspiracje, robi to jednak na "Second Defection" w zbyt mało odważny sposób. Przyznam, że nie rozumiem pobudek, jakimi kieruje się zespół i nie odpowiada mi sposób w jaki rozwija swoją muzykę. Potrafią grać dobry death metal, co doskonale słychać w pierwszym utworze "Messenger of The Universe". Bardzo pozytywnie odebrałem intensywny, szybki, zwarty, zasobny w zadziorne, chwytliwe riffy otwieracz. Teratosis umiejętnie poruszył moją wrażliwą na tego typu wdzięki naturę. Kolejne utwory już tak mocne nie są. Zespół zwalnia, próbuje tworzyć w bardziej progresywny, złożony sposób i w moim mniemaniu nie wychodzi na tym dobrze. Ciągle słyszę death metal, z tym że zmiękczony kolejnymi próbami ucieczki od bijącej po uszach w pierwszym utworze bezkompromisowości. Na kolejnym krążku Teratosis powinien bardziej zdecydowanie określić swoją tożsamość i jeśli death metal w swojej pierwotnej postaci to dla zespołu za mało, skierować zdecydowanym ruchem muzykę w inne rejony.

    www.myspace.com/teratosisRobert Jurkiewicz ________5,5 search for Teratosis

Hostia

Na nowej płycie znajdziecie numer "Krasnodar Kitchen", opowiada on o zakochanych ptaszkach – Dmitry i Natalii Baksheevy z Rosji. Para przyznała się do kilkunastu morderstw od 1999. Podczas przeszukania znaleziono zdjęcia przedstawiające świąteczną kolację, gdzie dekoracjami stołu były ludzkie części ciała.

Reinfection

Czy damy radę wpasować się w panujące dzisiaj trendy tego nie wiem. Mam nadzieję, że tak i płyta zdoła troszkę namieszać i odbije się to echem w środowisku. Mam też nadzieję, że będziemy w stanie pokazać, że scena ma się dobrze i zachęcić innych do tego że warto coś robić mimo tego, że się mieszka daleko od siebie.

Nuclear Holocaust

Jest old school, bo nie zagraliśmy ani jednego oryginalnego dźwięku, kawałki są krótkie, jest w nich mnóstwo thrashu i punka, szczypta death metalu – to dla wielu będzie właśnie przepisem na grindcore, zmieniają się tylko proporcje. Nie boli nas ta łata, nie chce nam się też szukać innej.