Zaloguj się na forum
×

Premiera



  • Stillborn

    Esta rebelión es eterna (3cd)

    Wydane przez Dissonance RecordsRok wydania 2008Kraj PolskaNapisał Olo9Komentarze (0)Stillborn - Esta rebelión es eternaZespołów wcielających się w rolę Wielkich Edukatorów Metalu, nagrywających płyty wypełnione w całości coverami, było już cała masa, ale Stillborn poszli w trochę mniej typową stronę, przeplatając przez cały krążek swoje własne kawałki z przeróbkami, które wielu kojarzyć może już z koncertów Mielczan. Nazywaniem tego pełnoczasowym długograjem, uwzględniając fakt, że mamy tu ledwie cztery autorskie numery (plus intro), jest może pewnym naciąganiem, ale wolę powstrzymać się od dłuższego roztrząsania tej czysto formalnej kwestii. Kawałki zespołu, które się tutaj znalazły atakują bowiem znaną dobrze z ich materiałów duszną atmosferą skomasowanych bębnów, wrzynają się zadziornymi i chwytliwymi riffami i oplatają drutem kolczastym z szalonych solówek. Dzikość, żywiołowość i rebeliancki duch spychają na drugi plan takie bzdury jak precyzja wykonania czy aranżacyjne smaczki, ale i tak, przy tak gęstym graniu, Stillborn pokazuje się od instrumentalnej strony, jak zawsze z resztą, wysoko ponad przeciętną. Jeżeli natomiast chodzi o wplecione w ten krążek przeróbki - cover "The Third Of The Storms" Hellhammer, a już na pewno niesamowity, jak na czas swojego oryginalnego powstania, "Sodomize the dead" Piledriver, wpasowują się doskonale w całą stylistykę Stillborn. Co nieco odstaje umieszczony już jako drugi hicior "Soldiers of Hell" Running Wild - ten numer według mnie jednak najlepiej wypada w oryginalnym brzmieniu, ale Mielczanie pokusili się o dorobienie własnej końcówki, która znakomicie transportuje ten utwór we współczesny klimat. Płytę kończy, także mocniej odróżniający się od reszty, cover Sarcofago "Nightmare" - ciężki i mroczny walec, którego opętany charakter został przez naszych rodaków wyniesiony na zupełnie nowy poziom nośności, tracąc może po drodze trochę z oryginalnej surowizny, ale nie ma chyba nikogo, kto przy tym kawałku na koncercie Stillborn nie dostaje amoku. Podoba mi się to co robi ten zespół, ich muzyczna świadomość i intuicja. Podoba mi się fakt, że napierdalając tak intensywną i bezlitosną jatkę, nie zapominają o tym skąd wyrastają korzenie sukcesu tej muzyki, dzięki czemu, w ich wykonaniu, nie ginie ona w ślepym zaułku nijakich blastów. Mam nadzieję, że uda im się jeszcze przez kilka krążków zachować wciąż obecną świeżość i młodzieńczą werwę, bo choć na dzień dzisiejszy deklarują, że bunt jest wieczny, to wiadomo jak to w życiu bywa. Bunt buntem, a tu rachunki trzeba płacić, kobieta nie ma na waciki i dzieciaki głodne po chałupie biegają hehe...


    www.stillborn.pl; www.myspace.com/naturalborndestroyers; dissonance.ovh.org
    Możliwość komentowania jest dostępna wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników forum.

    Zaloguj się lub załóż konto