Zaloguj się na forum
×

Premiera



  • Mortis Dei

    My Lovely Enemy (2cd)

    Wydane przez self-financedRok wydania 2006Kraj PolskaNapisał Robert Jurkiewicz8,5Komentarze (0)Mortis Dei - My Lovely EnemyOd najmłodszych lat staram się, próbuję z nędznym skutkiem zrozumieć reguły rządzące łez padołem, na którym przyszło mi żyć. Oczywiście wraz z wiekiem zmieniała się waga i objętość doświadczanych dylematów. Niewinne lekcje anatomii podczas zabaw w doktora z koleżanką z sąsiedztwa zastąpiły z czasem rozważania odnośnie orientacji seksualnej Misia Uszatka, czy też podejrzenia o związki mojej teściowej z cywilizacjami pozaziemskimi w chwili obecnej. Niestety nieubłaganie biegnący czas rzuca kolejne kłody pod nogi stawiając coraz większe wyzwania, tak jak dziś podczas przesłuchiwania "My Lovely Enemy", drugiej płyty w dorobku Mortis Dei. Za żadne skarby świata nie jestem w stanie pojąć, jakim cudem zespół mogący wylegitymować się przymiotami, o jakich pomarzyć może jedynie wielu utytułowanych już grajków, tuła się po głębokim podziemiu. "My Lovely Enemy" to dziewięć utworów wyrafinowanego, wściekle agresywnego death metalu stojącego na zaskakująco wysokim poziomie wykonawczym. Opanowanie instrumentów pozwala muzykom prezentować różne oblicza w ramach uprawianej stylistyki. Dominują szybkie i bardzo szybkie tempa perkusji, na które nałożone zostały zadziorne, a przy tym chwytliwe gitarowe riffy. To oczywiście nie wszystko, gdyż panowie muzycy dbając o stan zdrowia słuchacza pozwalają mu złapać oddech, eksponując w tym czasie instrumentalny kunszt. W zasadzie na "My Lovely Enemy" podoba mi się wszystko. Jest ognisty rock'n'roll, charyzma bijąca z każdego niemal dźwięku, pozostająca w świadomości nietuzinkowa melodyka i wreszcie szczypta diabła. Mam nadzieję, że kaleka i dalece nieobliczalna rzeczywistość pozwoli mimo wszystko zespołowi z piętnastoletnim stażem, bogatym dorobkiem fonograficznym i co najważniejsze wszelkimi możliwymi predyspozycjami, zaistnieć na oficjalnym gruncie. Ja trzymam kciuki i mam nadzieję, że nastąpi to szybciej, niż obumarcie kończyn z powodu ich niedokrwienia.


    www.myspace.com/mortisdei
    Możliwość komentowania jest dostępna wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników forum.

    Zaloguj się lub załóż konto