Sněť
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
Regulamin forum
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
- Sybir
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 12351
- Rejestracja: 16-11-2011, 22:15
- Lokalizacja: Voivodowice
Re: Sněť
Trzeba było pojechać do Aleksandrowa, to byś miał. :*
nicram pisze:Antichrist niszczy UaFM w pięć sekund.
Triceratops pisze:szczepic sie mozna na rzadko mutujace i w miare stale genetycznie wirusy, jak gruzlica, krztusiec, blonica czy np koklusz
- Bolt
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1829
- Rejestracja: 25-12-2010, 18:32
Re: Sněť
Od jakiegoś tygodnia regularnie odsłuchuję i powoli wyrabiam sobie opinię.
Opinia o pierwszej połowie płyty jest taka, że to zdecydowanie najlepsze, co chłopaki nagrały - rozbudowane tam gdzie trzeba, z tymi rozwiązaniami, tymi melodiami, tą zgniliziną i tym groovem. I jest super.
Ale druga połowa mi cały czas ucieka, rozmywa się, a napięcie w niej siada i zapominam czego słucham. Dawno nie miałem tak z jakąś płytą, gdzie notowałaby w trakcie tak odczuwalny zjazd. I to nie taka sytuacja, że nagle wchodzą jakieś popelinowe melodyjki, oczywiste mielizny i tak dalej. Po prostu zaczynam ciesząc się pierwszą połowę, a kończę uświadamiając sobie, że przecież minęło kilka kolejnych kawałków, bo nic mi nie zostało w głowie. Dziwna sprawa.
Opinia o pierwszej połowie płyty jest taka, że to zdecydowanie najlepsze, co chłopaki nagrały - rozbudowane tam gdzie trzeba, z tymi rozwiązaniami, tymi melodiami, tą zgniliziną i tym groovem. I jest super.
Ale druga połowa mi cały czas ucieka, rozmywa się, a napięcie w niej siada i zapominam czego słucham. Dawno nie miałem tak z jakąś płytą, gdzie notowałaby w trakcie tak odczuwalny zjazd. I to nie taka sytuacja, że nagle wchodzą jakieś popelinowe melodyjki, oczywiste mielizny i tak dalej. Po prostu zaczynam ciesząc się pierwszą połowę, a kończę uświadamiając sobie, że przecież minęło kilka kolejnych kawałków, bo nic mi nie zostało w głowie. Dziwna sprawa.
I was born in this town
Live here my whole life
Probably come to die in this town
Live here my whole life
Never anything to do in this town
Live here my whole life
Probably come to die in this town
Live here my whole life
Never anything to do in this town
- Ascetic
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 18275
- Rejestracja: 10-01-2015, 15:54
Re: Sněť
Ja dla odmiany jestem w timie: "haj(p) na nowy Snet u mnie na niet".
Płyta mnie nie rusza na tyle, żebym uważał, że to coś wyjątkowego jest. Może inaczej. Jest taka, że dobre, dobre, ale nie mam takiej ekscytacji jak przy KuniuKadaverze. Tam myślę, że był ten efekt czegoś nowego, właściwie niespodziewanego. I jak poszli z formułą do przodu, to ja jednak wolałem bardziej bezpośrednio, chamsko i właściwie tak na zasadzie jam'u. Przy jedynce miałem odczucie, że wleźli do studia, walnęli kilka browców przy dobre zabawie, jebnęli szybką sesję nagraniową i poszło w świat. A na nowej jakieś to takie bez tego emocjonades.
I żeby nie było, nie żeby też jakoś asekurancko do sprawy podchodzić, zwyczajnie płyta, której wstyd nie znać, wstyd nie mieć na półce. Wstyd nie zobaczyć ich (choć raz) na żywo. Przecież to dalej jeden z 179 (hehe) zespołów ze ścisłej czołówki DM. Naturalny, szczery, na najlepszej tradycji DM-owej wyhodowany. Nie ma co się tak po prawdzie co dojebywać, ta w ogóle, w szczególe, a mówimy już przecież o niuansach, takim dzieleniu włosa na cztery, jak dla mnie nową płytę, gdzieś w drugiej, może trzeciej dziesiątce tego roku umiejscawiam - jednak. Co i tak jest dobrym, świetnym wynikiem, w bezsensownym rankingu, bo konkurencja jest po prostu z roku na rok coraz mocniejsza. Kula obrasta tocząc się. Kapele nie umierają, ku zgryzocie Darskiego powstają nowe, gówniaki szarpią się i ścigają z emerytami, zostaje właściwie jakaś zabawa w ocenność apteczną, gdzie dalej random łapiąc takiego nowego Sneta, by się pewnie zachwycił, zakładając, że DM go nie odrzuca jako gatunek.
A i świetnie, że takie Snety są. Z warsztatem, scenicznym lookiem i podejściem do scenerstwa, tą swoją sklejanką dm-ową. Taką przyszłość sceniczną to ja bym widział. Asphyxy, Obituary, Suffocationy, jakieś ...AD będą lada lata schodzić ze sceny. Jak mają Snety ich miejsce zapełniać. Dla mnie gites majonez.
Płyta mnie nie rusza na tyle, żebym uważał, że to coś wyjątkowego jest. Może inaczej. Jest taka, że dobre, dobre, ale nie mam takiej ekscytacji jak przy KuniuKadaverze. Tam myślę, że był ten efekt czegoś nowego, właściwie niespodziewanego. I jak poszli z formułą do przodu, to ja jednak wolałem bardziej bezpośrednio, chamsko i właściwie tak na zasadzie jam'u. Przy jedynce miałem odczucie, że wleźli do studia, walnęli kilka browców przy dobre zabawie, jebnęli szybką sesję nagraniową i poszło w świat. A na nowej jakieś to takie bez tego emocjonades.
I żeby nie było, nie żeby też jakoś asekurancko do sprawy podchodzić, zwyczajnie płyta, której wstyd nie znać, wstyd nie mieć na półce. Wstyd nie zobaczyć ich (choć raz) na żywo. Przecież to dalej jeden z 179 (hehe) zespołów ze ścisłej czołówki DM. Naturalny, szczery, na najlepszej tradycji DM-owej wyhodowany. Nie ma co się tak po prawdzie co dojebywać, ta w ogóle, w szczególe, a mówimy już przecież o niuansach, takim dzieleniu włosa na cztery, jak dla mnie nową płytę, gdzieś w drugiej, może trzeciej dziesiątce tego roku umiejscawiam - jednak. Co i tak jest dobrym, świetnym wynikiem, w bezsensownym rankingu, bo konkurencja jest po prostu z roku na rok coraz mocniejsza. Kula obrasta tocząc się. Kapele nie umierają, ku zgryzocie Darskiego powstają nowe, gówniaki szarpią się i ścigają z emerytami, zostaje właściwie jakaś zabawa w ocenność apteczną, gdzie dalej random łapiąc takiego nowego Sneta, by się pewnie zachwycił, zakładając, że DM go nie odrzuca jako gatunek.
A i świetnie, że takie Snety są. Z warsztatem, scenicznym lookiem i podejściem do scenerstwa, tą swoją sklejanką dm-ową. Taką przyszłość sceniczną to ja bym widział. Asphyxy, Obituary, Suffocationy, jakieś ...AD będą lada lata schodzić ze sceny. Jak mają Snety ich miejsce zapełniać. Dla mnie gites majonez.
04.10.2026


