Jak to jest dzisiaj, jaki nośnik głównie kupujecie i słuchacie?
Ja świadomy kontakt z muzyką i nośnikami zacząłem w okolicach 1983. Jako kilkuletnie dziecko poznałem taśmy szpulowe, na które Ojciec nagrywał nocami muzykę z radia i potrafiłem je obsługiwać. Do tego setki winyli, które wiedziałem gdzie co stoi i potrafiłem wrzucić taką płytkę na gramofon (Ojciec chyba musiał być dumny). Ale to nie było to, emocje wzrosły przy pierwszym magnetofonie w okolicach 1985. Zbierało i oddawało się makulaturę, aby mieć kupon na zakup czystych kaset. Potem nagrywało się na nie muzykę z radia. Kolejny krok to pirackie kasety. Chodziło się do sklepu przez pół miasta. Najbardziej lubiłem brzmienie kaset Takt. Inne to całkowite zamulenie, albo jakieś bezsensowne podbicia, głównie MG brzmiało strasznie przejaskrawione. Potem weszły kasety oryginalne. Moja pierwsza to Deicide Legion. Jakość tragiczna. Druga strona z przumuloną górą. Wrażliwość na jakość dżwięku już miałem dawno wyrobioną. Kolejne kasety i kolejne rozczarowania. Każda strona gra inaczej. Stwierdzam powoli, że kaseta nie jest dla mnie. Postanawiam pozbyć się ok. 1000 kaset i wejść w cd, które to zaczęło mnie fascynować. Drogie i słabo wtedy w pl dostępne, ale to się stało dla mnie marzeniem i idealnym nośnikiem.
Z jakiego nośnika słuchamy muzyki w 2026
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
- knaar
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2619
- Rejestracja: 05-04-2005, 22:53
-
Tomaszm3
- postuje jak opętany!
- Posty: 367
- Rejestracja: 23-05-2026, 00:00
Re: Z jakiego nośnika słuchamy muzyki w 2026
Sam mam same cds ale to najbardziej chujowy i pozbawiony duszy nośnik. Sam kupuje cds mam ich 3 tys ale słucham głównie flacki na różnych lepszych odtwarzaczach przenośnych podpięte pod to sluchawki albo w samochodzie. Szanuje domowników i nie chce im burzyć nastroju wkurwianiem moja muzyką.
Słuchanie z odtwarzacza na kolumnach to może 5% u mnie kiedy nikogo nie ma w domu. Cds to totalny przeżytek ale jak kiedyś zaczalem je kupować to kupuje dalej. Startu do płyty gramofonej nie ma żadnego.
Słuchanie z odtwarzacza na kolumnach to może 5% u mnie kiedy nikogo nie ma w domu. Cds to totalny przeżytek ale jak kiedyś zaczalem je kupować to kupuje dalej. Startu do płyty gramofonej nie ma żadnego.
- tabaluga
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1817
- Rejestracja: 07-08-2017, 16:05
Re: Z jakiego nośnika słuchamy muzyki w 2026
jako że znalazlem starego walkmana w kartonowych czeluściach ( i o dziwo dalej zajebiscie działa) to głos na kasety


MAGA // FAFO // RESTORE BRITAIN // OZE-SROZE
- uglak
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 10423
- Rejestracja: 15-06-2012, 12:03
- Lokalizacja: ארץ ישראל
Re: Z jakiego nośnika słuchamy muzyki w 2026
W ankiecie jest niestety błąd - cd to także cyfrowe źródło dźwięku i to, że jest zapisane na dedykowanym a nie zbiorczym nośniku niczego tutaj nie zmienia. Jako, że od lat nie chcecie przyznać mi racji, że cd to po prostu dane plus trochę plastiku i makulatury, żeby zaspokoić potrzebę zbieractwa to zadałem pytanie AI, żeby ostatecznie rozwiązać kwestię analogowości cd.
Płyta CD to cyfrowe źródło dźwięku.
Dlaczego CD jest nośnikiem cyfrowym
Płyta CD przechowuje muzykę w postaci danych cyfrowych – serii zer i jedynek (binarnych), a nie ciągłego sygnału analogowego jak płyta winylowa czy kaseta magnetofonowa.
Jak działa odczyt CD
Laser w odtwarzaczu CD odczytuje mikroskopijne „pity" (wgłębienia) i „landy" (płaskie obszary) na powierzchni płyty.
Te wzory odpowiadają zakodowanym danym cyfrowym (0 i 1).
Odtwarzacz CD dekoduje te dane i zamienia je na sygnał analogowy za pomocą przetwornika cyfrowo-analogowego (DAC), który dopiero potem trafia do wzmacniacza i głośników.
Standard CD-Audio
Płyty audio CD używają standardu 16-bit/44,1 kHz PCM (Pulse Code Modulation).
Oznacza to, że dźwięk jest próbkowany 44 100 razy na sekundę, z rozdzielczością 16 bitów na próbkę.
Podsumowanie
CD to nośnik cyfrowy – dźwięk jest na niej zapisany w postaci danych binarnych, a nie fali analogowej. Analogowy sygnał powstaje dopiero w odtwarzaczu, w procesie konwersji DAC.
Guilty of being right
- tabaluga
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1817
- Rejestracja: 07-08-2017, 16:05
Re: Z jakiego nośnika słuchamy muzyki w 2026
to akurat oczywiste , lepsze pytanie to czy winyl tloczony przecież powszechnie przynajmniej od lat 80 z cyfrowych plików to nośnik cyfrowy czy analogowy ? :> dla mnie to analogowy nośnik cyfrowego dźwięku
MAGA // FAFO // RESTORE BRITAIN // OZE-SROZE
- Medard
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 10498
- Rejestracja: 22-04-2017, 19:15
- Lokalizacja: Prag
Re: Z jakiego nośnika słuchamy muzyki w 2026
ja przyznawałem rację obyma rencyma, kilka razy pisałem, że nie ma różnicy, poza kompresją dźwięku zależną od formatu, to wszystko pozostaje cyfrą,uglak pisze: ↑27-09-2026, 11:53W ankiecie jest niestety błąd - cd to także cyfrowe źródło dźwięku i to, że jest zapisane na dedykowanym a nie zbiorczym nośniku niczego tutaj nie zmienia. Jako, że od lat nie chcecie przyznać mi racji, że cd to po prostu dane plus trochę plastiku i makulatury, żeby zaspokoić potrzebę zbieractwa to zadałem pytanie AI, żeby ostatecznie rozwiązać kwestię analogowości cd.
Płyta CD to cyfrowe źródło dźwięku.
Dlaczego CD jest nośnikiem cyfrowym
Płyta CD przechowuje muzykę w postaci danych cyfrowych – serii zer i jedynek (binarnych), a nie ciągłego sygnału analogowego jak płyta winylowa czy kaseta magnetofonowa.
Jak działa odczyt CD
Laser w odtwarzaczu CD odczytuje mikroskopijne „pity" (wgłębienia) i „landy" (płaskie obszary) na powierzchni płyty.
Te wzory odpowiadają zakodowanym danym cyfrowym (0 i 1).
Odtwarzacz CD dekoduje te dane i zamienia je na sygnał analogowy za pomocą przetwornika cyfrowo-analogowego (DAC), który dopiero potem trafia do wzmacniacza i głośników.
Standard CD-Audio
Płyty audio CD używają standardu 16-bit/44,1 kHz PCM (Pulse Code Modulation).
Oznacza to, że dźwięk jest próbkowany 44 100 razy na sekundę, z rozdzielczością 16 bitów na próbkę.
Podsumowanie
CD to nośnik cyfrowy – dźwięk jest na niej zapisany w postaci danych binarnych, a nie fali analogowej. Analogowy sygnał powstaje dopiero w odtwarzaczu, w procesie konwersji DAC.
bo głównie liczy się jak muzyka została wyprodukowana
Die Welt ist meine Vorstellung.
-
backslifer
- w mackach Zła
- Posty: 901
- Rejestracja: 08-10-2018, 15:08
Re: Z jakiego nośnika słuchamy muzyki w 2026
Wiadomo, że CD to cyfra, ale wciąż bardziej "z duszą" (oprawa, książeczka etc.) niż gołe pliki. A że na co dzień łatwiej włączyć streaming w bezstratnej jakości (albo rip jak nie ma na streamingu) i słuchane jest bez udziału samej płyty to inna sprawa. 
-
Pelson
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2525
- Rejestracja: 08-09-2007, 00:55
- Lokalizacja: Jeteborie
Re: Z jakiego nośnika słuchamy muzyki w 2026
Z racji słuchania głównie w pracy to niestety, ale najczęstszym źródłem muzyki jest youtube i bandcamp. Później jest tak, że albo jestem na powietrzu, albo treningu, więc płyty albo są słuchane w samochodzie albo tylko w weekend w ramach nicnierobienia.
Ciągle natomiast instynkt chomika wystepuje, a nawet ulega okresowemu wzmocnieniu i poprawiam sobie humor kupując kilogramy plastiku (na potrzeby ankiety-CD, niemal wyłącznie). Tłumacze to sobie chęcią wspierania twórców i szacunkiem do tychże, choć zdaję sobie sprawę, że dochody ze sprzedaży płyt to dla muzyków tylko dodatek finansowy dla merchu i koncertów.
Ciągle natomiast instynkt chomika wystepuje, a nawet ulega okresowemu wzmocnieniu i poprawiam sobie humor kupując kilogramy plastiku (na potrzeby ankiety-CD, niemal wyłącznie). Tłumacze to sobie chęcią wspierania twórców i szacunkiem do tychże, choć zdaję sobie sprawę, że dochody ze sprzedaży płyt to dla muzyków tylko dodatek finansowy dla merchu i koncertów.
- dzik
- zahartowany metalizator
- Posty: 3864
- Rejestracja: 21-12-2010, 15:52
- Lokalizacja: Połaniec
-
NoGodsNoMasters
- w mackach Zła
- Posty: 908
- Rejestracja: 14-02-2026, 22:11
Re: Z jakiego nośnika słuchamy muzyki w 2026
Z czego słucham? Przede wszystkim z youtube. Jestem nowocześnie leniwy pod tym względem.
- Alkoholokaust
- w mackach Zła
- Posty: 666
- Rejestracja: 09-01-2007, 13:49
- Lokalizacja: delirium
- Kontakt:
Re: Z jakiego nośnika słuchamy muzyki w 2026
Na początku wieku świat się obraził na kasety i masa tego szmelcu leżała po allegro czy różnych komisach za grosze. Zgromadziłem w ten sposób dość okazałą kolekcję i popierdalalem z walkmanem do szkoły, autobusu, no chyba wszędzie. Za kilkadziesiąt złotych można było dorwać pakiety nie tylko polskich piratów, ale też wydań mystic, morbid noizz, metalmind itp. Niska cena wynagradzała chujowatą często jakość, ale też trafiały się rzeczy które brzmiały po prostu wybornie, np. Morbid Visions (z intro, bez EPki jako bonus) z Tact (nie Takt) i kilka innych, ale to były wyjątki. Nieraz kaseta prosto ze sklepu w folii już posiadała defekty przez które nie dało się słuchać. Miałem dwójkę Demoliton Hammer zgraną z winyla, gdzie w pewnym momencie odpowiedzialny za nagranie materiału człek przestawił obroty na 45 i przez kilka numerów brzmiało to jak smerfne hity. Taśm, które się sypały w rękach, muliły, wciągały nie zliczę. Dziś kasety kosztują drożej niż CD i jest to niewątpliwe kuriozum, więc pożegnałem się z tym nośnikiem. W ciągu roku kupiłem raptem trzy taśmy, ostatni Bestial Raids na jakimś koncercie, demówkę amerykańskiego Saviour oraz reha rodzimego Mental Funeral (też na gigu, na którym supportowali Ossuary). Spekakularnego powrotu do kaset nie planuję, aczkolwiek myślę kupić nowego decka do tych taśm, które mi zostaly, bo są to często rzadkie rzeczy, które nie wyszły na CD, jakieś dema, rehy, koncerty, które ktoś nagrał tylko na wymianę itp. Jak docipię do emerytury i w końcu będe miał trochę czasu to może pozgrywam sobie to do cyfry, o ile ząb czasu nie wpierdoli ich na ament. Inna sprawa, że te polskie taśmy robione były po taniości, jak wszystko w Polsce. Mam porównanie, bo dorwałem kiedyś trochę kaset z Nuclear Blast i Wild Rags i przeskok był kosmiczny, wyraźne, mięsiste brzmienie, grube booklety itp.
Natomiast walor edukacyjny kaset był nieoceniony. Za parę złotych wpadały w łapska klasyki łomotu, które już dawno wymieniłem zresztą na CD.
Z winylami też są jaja, bo jak ktoś wspomniał często są zgrywane z cyfry i brzmią jak gówno. Kupiłem kiedyś demówkę Bolzer na winylu i bardzo szybko się jej pozbyłem. Podobnie też było z debiutem Caverne, która trzeszczy i wkurwia. Bazując na opiniach w internacie nie tylko moja kopia jest jebnięta: https://www.discogs.com/master/1007636- ... -Du-Monde- A niby Northern Heritage to znak jakości
Winyle interesują mnie głownie z epoki, czyli materiały nagrane analogowo z lat 70 i 80. Staram się zbierać trochę starego progrocka, gdzie płyty były nagrywane po prostu ciszej przez to odbiegały od ówczesnych standardów. No i kurwa takie King Crimson, Camel czy Pink Floyd często operowały ciszą, lekkimi, łagodnymi momentami, tam też niestety jest miejsce na uwydatnienie tych wkurwiających trzasków potrafiących zepsuć odsluch :/
Z drugiej strony taka koncertówka Triumph of Death brzmi przewspaniale, więc jednak można. Zawsze kupując winyl (od kilku do kilkunastu w roku), mam poczucie, że mogę się wpierdolić na minę i nie dostanę czegoś, co oczekuje. Tym bardziej, że ceny winyli nie należą do przystępnych dla mojej kieszeni. Mam kurwa też trochę w pizdu siódemek bo bardzo lubię ten format. Czasem jak mam wolny weekend, to otwieram piwko, wydupcam z półki siódemeczki i robie sobie maraton z jakimiś obskurnymi rzygami jak Rademassaker, Coffins, Nunslaughter, Trench Hell, Ruins, Chronic Decay, Possession itp.
CD to mój główny format i tak zostanie. Miały się utleniać, ale odpalam jakieś tłoki z 88 czy 89 (Morbid Angel, Sodom itd.) i dalej brzmią idealnie, bez przeskoków czy utraty jakości, czego nie mogę powiedzieć o innych nośnikach. Jestem więc pewny, że ten dźwięk zostanie nienaruszony jeszcze przez lata. Małe jest też prawdopodobieństwo, że materiał spierdoli osoba odpowiedzialna za tłoczenie, bo po prostu wypali to co zespół podesłał. Ktoś tam powie, że małe okładki, ale albumów się słucha a nie podziwia kolejnego diabła pierdolącego kozę na okładcę, jakieś dodatki, naszywki, huje odpadają, no bo trudno zrobić z tego die-harda. Przeżyjemy, bo muzyka jest najważniejsza. Ostatnio dorwałem materiał Dungeon Master wydany z boxie DVD z zajebistą książeczką, z miłymi dla oka grafikami, więc walor estetyczny jak najbardziej można tu dodać jak się chcę. Oczywiście wkurwiają mnie te całe digislivy, płyty wpierdolone w kopertkę, tanie digi bez książeczki, ale takich materiałów w mojej kolekcji można policzyć na palcach czterech rąk Goro.
Streaming - no tak, nieuniknione i konieczne. Z racji, że pracuję poza miastem mało praktycznym by było wożenie ze sobą plecaka płyt i discmena. Również nigdy nie wiem, na jaką płytę najdzie mnie ochota w danym momencie. Nie chcę też zajebywać drugiego lokum cedekami, gdyż miejsce tam mam ograniczone. Wstawiłem więc tam sobie całkiem sympatyczną wieżę z opcją bluetooth i jest to bardzo wygodne rozwiązanie, Natomiast w rodzimym mieszkaniu tylko fizyczne nośniki.
Natomiast walor edukacyjny kaset był nieoceniony. Za parę złotych wpadały w łapska klasyki łomotu, które już dawno wymieniłem zresztą na CD.
Z winylami też są jaja, bo jak ktoś wspomniał często są zgrywane z cyfry i brzmią jak gówno. Kupiłem kiedyś demówkę Bolzer na winylu i bardzo szybko się jej pozbyłem. Podobnie też było z debiutem Caverne, która trzeszczy i wkurwia. Bazując na opiniach w internacie nie tylko moja kopia jest jebnięta: https://www.discogs.com/master/1007636- ... -Du-Monde- A niby Northern Heritage to znak jakości
Winyle interesują mnie głownie z epoki, czyli materiały nagrane analogowo z lat 70 i 80. Staram się zbierać trochę starego progrocka, gdzie płyty były nagrywane po prostu ciszej przez to odbiegały od ówczesnych standardów. No i kurwa takie King Crimson, Camel czy Pink Floyd często operowały ciszą, lekkimi, łagodnymi momentami, tam też niestety jest miejsce na uwydatnienie tych wkurwiających trzasków potrafiących zepsuć odsluch :/
Z drugiej strony taka koncertówka Triumph of Death brzmi przewspaniale, więc jednak można. Zawsze kupując winyl (od kilku do kilkunastu w roku), mam poczucie, że mogę się wpierdolić na minę i nie dostanę czegoś, co oczekuje. Tym bardziej, że ceny winyli nie należą do przystępnych dla mojej kieszeni. Mam kurwa też trochę w pizdu siódemek bo bardzo lubię ten format. Czasem jak mam wolny weekend, to otwieram piwko, wydupcam z półki siódemeczki i robie sobie maraton z jakimiś obskurnymi rzygami jak Rademassaker, Coffins, Nunslaughter, Trench Hell, Ruins, Chronic Decay, Possession itp.
CD to mój główny format i tak zostanie. Miały się utleniać, ale odpalam jakieś tłoki z 88 czy 89 (Morbid Angel, Sodom itd.) i dalej brzmią idealnie, bez przeskoków czy utraty jakości, czego nie mogę powiedzieć o innych nośnikach. Jestem więc pewny, że ten dźwięk zostanie nienaruszony jeszcze przez lata. Małe jest też prawdopodobieństwo, że materiał spierdoli osoba odpowiedzialna za tłoczenie, bo po prostu wypali to co zespół podesłał. Ktoś tam powie, że małe okładki, ale albumów się słucha a nie podziwia kolejnego diabła pierdolącego kozę na okładcę, jakieś dodatki, naszywki, huje odpadają, no bo trudno zrobić z tego die-harda. Przeżyjemy, bo muzyka jest najważniejsza. Ostatnio dorwałem materiał Dungeon Master wydany z boxie DVD z zajebistą książeczką, z miłymi dla oka grafikami, więc walor estetyczny jak najbardziej można tu dodać jak się chcę. Oczywiście wkurwiają mnie te całe digislivy, płyty wpierdolone w kopertkę, tanie digi bez książeczki, ale takich materiałów w mojej kolekcji można policzyć na palcach czterech rąk Goro.
Streaming - no tak, nieuniknione i konieczne. Z racji, że pracuję poza miastem mało praktycznym by było wożenie ze sobą plecaka płyt i discmena. Również nigdy nie wiem, na jaką płytę najdzie mnie ochota w danym momencie. Nie chcę też zajebywać drugiego lokum cedekami, gdyż miejsce tam mam ograniczone. Wstawiłem więc tam sobie całkiem sympatyczną wieżę z opcją bluetooth i jest to bardzo wygodne rozwiązanie, Natomiast w rodzimym mieszkaniu tylko fizyczne nośniki.
Ostatnio zmieniony 27-09-2026, 18:25 przez Alkoholokaust, łącznie zmieniany 1 raz.
hare hare supermarket
En marana domus nava crunatus
nsbm.pl
En marana domus nava crunatus
nsbm.pl
-
mistrzsardu
- zahartowany metalizator
- Posty: 3745
- Rejestracja: 10-05-2005, 23:03
- Lokalizacja: Trójmiasto
Re: Z jakiego nośnika słuchamy muzyki w 2026
Z tym utlenianiem to miało być tak, ze proces ten zajmuje ok. 100 lat. Nie pamiętam gdzie o tym czytałem, ale osoba głosząca te teorie jest po bezpiecznej stronie mocy. Raczej nie ma szans, żeby dożyła tych 140-150 lat.Alkoholokaust pisze: ↑27-09-2026, 18:14CD to mój główny format i tak zostanie. Miały się utleniać, ale odpalam jakieś tłoki z 88 czy 89 (Morbid Angel, Sodom itd.) i dalej brzmią idealnie, bez przeskoków czy utraty jakości, czego nie mogę powiedzieć o innych nośnikach. Jestem więc pewny, że ten dźwięk zostanie nienaruszony jeszcze przez lata.
Winyl to jest jak wiadomość dla potomnych wykuta w plastikowej skale
Celem życia nie jest przeżycie.
- Alkoholokaust
- w mackach Zła
- Posty: 666
- Rejestracja: 09-01-2007, 13:49
- Lokalizacja: delirium
- Kontakt:
Re: Z jakiego nośnika słuchamy muzyki w 2026
No też czytałem coś podobnego, ale główny argument był taki, że jak już wszystko pierdolnie to dużo prościej będzie zbudować sprzęt od odtworzenia płyty winylowej niż innych nośników, bo w gruncie rzeczy jest to dość prosty mechanizm.
hare hare supermarket
En marana domus nava crunatus
nsbm.pl
En marana domus nava crunatus
nsbm.pl
- tabaluga
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1817
- Rejestracja: 07-08-2017, 16:05
Re: Z jakiego nośnika słuchamy muzyki w 2026
kupując cd nigdy nie masz pewnosci czy nie zdegraduje przedwczesnie , tu np ludzie narzekaja ze ich drogie plyty grateful dead sa nie czytelne kilka lat po wytloczeniu
https://forums.stevehoffman.tv/threads/ ... e.1153317/
w historii bylo kilka przypadkow tloczni ktore wypuszczaly lipe np brazowiejące cd z pdo uk czy discovery systems ktore wydalo troche pierwszych wydan klasykow metalowych a ktore byly nieczytelne po kilku latach . Sam mialem kiedys cd assassin upcoming terror wydanie steamhammer usa z tej tloczni i jebane gowno nie odtwarzalo od trzeciego kawalka , jakies cykanie szlo z glosnikow a plyta wygladala jak nowa .
https://forums.stevehoffman.tv/threads/ ... e.1153317/
w historii bylo kilka przypadkow tloczni ktore wypuszczaly lipe np brazowiejące cd z pdo uk czy discovery systems ktore wydalo troche pierwszych wydan klasykow metalowych a ktore byly nieczytelne po kilku latach . Sam mialem kiedys cd assassin upcoming terror wydanie steamhammer usa z tej tloczni i jebane gowno nie odtwarzalo od trzeciego kawalka , jakies cykanie szlo z glosnikow a plyta wygladala jak nowa .
MAGA // FAFO // RESTORE BRITAIN // OZE-SROZE


