Co teraz czytacie? v.2

Czytasz coś więcej niż etykiety Domestosa w kiblu?

Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
DST
zahartowany metalizator
Posty: 3457
Rejestracja: 23-12-2010, 23:02

Re: Co teraz czytacie? v.2

29-08-2026, 13:14

Wielkie dzięki chłopaki za oba linki.
mistrzsardu
zahartowany metalizator
Posty: 3737
Rejestracja: 10-05-2005, 23:03
Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Co teraz czytacie? v.2

30-08-2026, 08:01

Obrazek
Celem życia nie jest przeżycie.
Awatar użytkownika
Sgt. Barnes
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 6876
Rejestracja: 13-07-2012, 07:37

Re: Co teraz czytacie? v.2

01-09-2026, 09:32

^ Troszkę książka pisana z tezą, ale czeka u mnie w kolejce.
Tymczasem:
Obrazek
Prawdziwy mężczyzna powinien być...ogolony i ciut, ciut pijany.
Bolesław Wieniawa-Długoszowski.
Awatar użytkownika
Bolt
weteran forumowych bitew
Posty: 1797
Rejestracja: 25-12-2010, 18:32

Re: Co teraz czytacie? v.2

01-09-2026, 09:34

Obrazek

Pierwszy kontakt z Węgrem.
I was born in this town
Live here my whole life
Probably come to die in this town
Live here my whole life
Never anything to do in this town
Awatar użytkownika
Oki
weteran forumowych bitew
Posty: 1679
Rejestracja: 16-09-2012, 00:30

Re: Co teraz czytacie? v.2

01-09-2026, 14:19

Serotonina - właściwy czas na Hellbecka
Awatar użytkownika
Żwirek i Muchomorek
weteran forumowych bitew
Posty: 1311
Rejestracja: 30-05-2025, 23:31

Re: Co teraz czytacie? v.2

01-09-2026, 14:48

Bolt pisze:
01-09-2026, 09:34
Obrazek

Pierwszy kontakt z Węgrem.
Daj znać czy warto, ja próbowałem dwa razy (Księga Ziół i Żar), i odpadłem zupełnie. Ale ma swoich oporowych fanów, więc coś musi być na rzeczy. Mam gdzieś jego dzienniki na liście do sprawdzenia, podobno są ciekwe.
długopisyyyyy pisze:]odezwał się największy black metalowiec. Miastowy krawaciarz co chodzi na 8 godzin do budynku z rurami i rozmawia w przerwach z grubymi dziewczynami na papierosa i sie tam hihoczą wszyscy do ziebie jakby kartofla mieli w dupie
Awatar użytkownika
DST
zahartowany metalizator
Posty: 3457
Rejestracja: 23-12-2010, 23:02

Re: Co teraz czytacie? v.2

01-09-2026, 15:02

Oki pisze:
01-09-2026, 14:19
Serotonina - właściwy czas na Hellbecka
Dobre, myślę, że warto. Choć to dość beznadziejna i nihilistyczna literatura.
Awatar użytkownika
Oki
weteran forumowych bitew
Posty: 1679
Rejestracja: 16-09-2012, 00:30

Re: Co teraz czytacie? v.2

01-09-2026, 19:04

DST pisze:
01-09-2026, 15:02
Oki pisze:
01-09-2026, 14:19
Serotonina - właściwy czas na Hellbecka
Dobre, myślę, że warto. Choć to dość beznadziejna i nihilistyczna literatura.
prawda, ale jednocześnie dużo czarnego, jak osad na diabelskich zębach, humoru
Awatar użytkownika
TheDude
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 8036
Rejestracja: 23-03-2011, 00:43

Re: Co teraz czytacie? v.2

01-09-2026, 19:07

^
Mocarna książka!!!
Bassza meg mind.
Awatar użytkownika
Ascetic
Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
Posty: 18212
Rejestracja: 10-01-2015, 15:54

Re: Co teraz czytacie? v.2

05-09-2026, 21:34

Czytadło o zerowym potencjale, ciągnące się leniwie jak brytyjski serial kryminalny, umiejscowione w czasie i realiach zimnej Norwegii. Opisy ucieczek do lasu, ucieczek w fiordy, ucieczek od siebie w pijaństwo, ucieczek od potyczek rodzinnych do wszystkiego, tylko nie do budowania relacji. Obstawiam, że norsk-ieAF jest to. Mnie z zerowego potencjału, leniwego, lejącego się czytadła, na końcu troszku po polsku przeorało. No i chyba o kolejne 2mm jestem bliżej do (z)rozumienia norskości, czyli hobbymustgoon.


Obrazek
31.08.2026
Awatar użytkownika
Kilgore
rasowy masterfulowicz
Posty: 2754
Rejestracja: 21-12-2010, 20:34

Re: Co teraz czytacie? v.2

06-09-2026, 10:50

Obrazek
Jestem w połowie tomu drugiego, rewelacja dawno nie trafiłem na tak wspaniałą SF.
Wyobraź sobie że zawsze masz czas
Awatar użytkownika
Bonecrusher
zahartowany metalizator
Posty: 3607
Rejestracja: 16-05-2013, 15:29

Re: Co teraz czytacie? v.2

06-09-2026, 11:08

James Clear-atomowe nawyki
Obrazek
Eternal spokój!
Awatar użytkownika
Bolt
weteran forumowych bitew
Posty: 1797
Rejestracja: 25-12-2010, 18:32

Re: Co teraz czytacie? v.2

07-09-2026, 08:54

Żwirek i Muchomorek pisze:
01-09-2026, 14:48
Bolt pisze:
01-09-2026, 09:34
Obrazek

Pierwszy kontakt z Węgrem.
Daj znać czy warto, ja próbowałem dwa razy (Księga Ziół i Żar), i odpadłem zupełnie. Ale ma swoich oporowych fanów, więc coś musi być na rzeczy. Mam gdzieś jego dzienniki na liście do sprawdzenia, podobno są ciekwe.
Dawno mnie 200 stron tak nie wymęczyło. Pierwsza, dłuższa część książki to bardzo szczegółowy i bardzo nudny opis życia głównego bohatera podane w sposób, który jest nasycony r e f l e k s j ą nad mieszczaństwem węgierskim, zawodami prawniczymi (a w zasadzie to byciem sędzią), wiarą i co tam jeszcze można wsadzić - ani w tym ciekawej dla mnie myśli, ani styl tego w żaden sposób nie rekompensuje. Później, gdy dochodzi do wieszczonego na obwolucie dialogu, to robi się nieco lepiej, ale dalej nic, co usprawiedliwiałoby wcześniejsze męki. Więcej po pana Węgra nie sięgnę, także mój drugi kontakt z ichniejszą literaturą po pierwszym, wcale, że niezłym (Gyula Krúdy) uważam za wielce nieudany.

Obrazek

To czego się można spodziewać, czyli syf, ułomny system i ludzie wilki, no a że Majchrzak najpierw był przyzwoitym pisarzem ("Stacja" to przyjemne, przerysowanie syfiasty weird horror), a dopiero później strasznym kryminalistą (przekroczenie granic obrony koniecznej) to rzecz napisał (takie mam wrażenie po pierwszych 20% na Kindlu) w sposób dobry.
I was born in this town
Live here my whole life
Probably come to die in this town
Live here my whole life
Never anything to do in this town
Awatar użytkownika
Żwirek i Muchomorek
weteran forumowych bitew
Posty: 1311
Rejestracja: 30-05-2025, 23:31

Re: Co teraz czytacie? v.2

07-09-2026, 10:19

Bolt pisze:
07-09-2026, 08:54
Dawno mnie 200 stron tak nie wymęczyło. Pierwsza, dłuższa część książki to bardzo szczegółowy i bardzo nudny opis życia głównego bohatera podane w sposób, który jest nasycony r e f l e k s j ą nad mieszczaństwem węgierskim, zawodami prawniczymi (a w zasadzie to byciem sędzią), wiarą i co tam jeszcze można wsadzić - ani w tym ciekawej dla mnie myśli, ani styl tego w żaden sposób nie rekompensuje. Później, gdy dochodzi do wieszczonego na obwolucie dialogu, to robi się nieco lepiej, ale dalej nic, co usprawiedliwiałoby wcześniejsze męki. Więcej po pana Węgra nie sięgnę, także mój drugi kontakt z ichniejszą literaturą po pierwszym, wcale, że niezłym (Gyula Krúdy) uważam za wielce nieudany.
Przeczytałem pogrubione i mi się cofnęło, bo dokładnie sobie wyobraziłem co to może być za lektura. Nie biorę. BTW wnioskując z tego co piszesz, nie rekomenduję starcia z węgierskim Noblistą :hehehe: "Szatańskie tango" mi się umiarkowanie podobało (bo miałem w pamięci bdb film Beli Tarra), ale jest to rzecz mimo wszystko mocno ciężkostrawna. Próbuję sobie w ogóle przypomnieć jakąś fajną węgierską literaturę i nic mi nie przychodzi do głowy, mam wrażenie, że wszystko co od nich czytałem było... no najwyżej średnie. W ogóle całe Węgry są średnie. Jestem madziarofobem i chuj :krzyk:
Kilgore pisze:
06-09-2026, 10:50
Jestem w połowie tomu drugiego, rewelacja dawno nie trafiłem na tak wspaniałą SF.
Czytałem kiedyś "Dzieci czasu" i opisy cywilizacji tych kosmicznych pająków wybiły mi wszystkie zęby, wspaniałe to było :kurde: Sequel rozumiem robi robotę?

U mnie skończyło sie takie coś:

Obrazek

@Kilgore, @Bolt, @WaszJudasz - znacie?

Zawsze jak potrzebuje przerwy od cięższych lektur to siadam do science fiction, no więc przejrzałem se liste Uczty Wyobraźni, bo to bdb seria zawsze była i wybrałem w ciemno (nomen omen) takie CUDO. Sytuacja jest taka: na jakiejś cudacznej planecie z równie cudaczną biosferą (bardzo daleko od macierzystej gwiazdy, więc jest bardzo ciemno i zimno, ale w rozsianych po planecie dolinach - kraterach? - żyje żywiąca się energią geotermalną, bioluminescencyjna biosfera: świecące drzewa emitujące ciepło, plus jakieś mocno egzotyczne zwierzęta - rozbił się statek kosmiczny. Dwójka rozbitków przeżyła wśród tych świecąco-grzejących drzew, zaczęła robić dzieci... fast forward i 160 lat później w pobliżu miejsca gdzie doszło do lądowania mieszka nieco ponad pięćset osób, z czego połowa to ofiary chowu wsobnego (krzywostopie, zajęcze wargi, upośledzenie, co tylko chcecie). Cywilizacyjnie jesteśmy na etapie mniej więcej ludów pierwotnych. Społeczność funkcjonuje, bo spaja ją wiara - niemal religijna - w to, że kiedyś przylecą ludzie z Ziemi i wszystkich uratują, wokół czego zbudowała się specyficzna forma kultu opartego na rytualnym odgrywaniu przedstawień opowiadających o przeszłości - o katastrofie statku i tak dalej. Do tego dochodza specyficzne zmiany związane z realiami - np. całkowity brak seksualnego tabu (logiczne: jak trzeba przetrwać to przejmowanie się pierdołami typu małżeństwa, zaloty, zakaz kazirodztwa itp. jest kontrproduktywne). Czas płynie, najstarsi ludzie to stare dziady (a nawet oni są prawnukami pierwszych rozbitków), młodzi coraz mniej są z tym mitem związani, no i cała społeczność zaczyna się powoli dezintegrować, tym bardziej, że w dolinie jest coraz więcej ludzi, a coraz mniej żarcia. No a jak wiadomo, nic tak nie motywuje do zmian jak widmo katastrofy maltuzjańskiej.

DOSKONAŁA lektura, tyle powiem. Napisana trochę po faulknerowsku - każdy rozdział jest pisany z perspektywy pierwszoosobowej innego bohatera. Cała uwaga autora idzie na kwestie socjologiczne, na rozwijanie się napięć wewnątrz wspólnoty, tarcia między konserwatyzmem a potrzebą zmian, walkę pokoleniową itp. I, najważniejsze, gość potrafi budować znacznie bardziej wiarygodnych bohaterów niż większość piwniczaków piszących science fiction - bohaterowie są zniuansowani, mają różne motywacje, nikt nie jest jednoznacznie dobry czy zły (chociaż wiadomo, niektórzy budzą więcej sympatii), a do tego dochodzą drobne smaczki językowe. Np. to że cała społeczność planety pochodzi od dwójki dorosłych, co oznacza, że ich język jest uformowany na tym, jak dwójka dorosłych gada do dzieci... więc ich sposób mówienia jest mocno infantylny. Nie jest to, żeby było jasne, taki narracyjny ODPAŁ jak "Riddley Walker" Hobana, ale czuć pokrewieństwo. Dawno mnie żadne sf tak nie uradowało. Świetnie się to czyta, a scenografia - ciemne doliny w górach wypełnione świecącymi ufokami - to jest jeden wielki trip na grzybach. Klimat jak z "Hallucinogen" BLUT AUS NORD.

Teraz cisnę sequel - "Matka Edenu" - i jest niestety znacznie słabiej, ale póki co bawię się dobrze. A "Ciemny Eden" broni się jako samodzielna lektura. Gdzieś przeczytałem że krytycy narzekali że finał książki jest niesatysfakcjonujący. Co za kurewska bzdura :kurde:
Ostatnio zmieniony 07-09-2026, 10:28 przez Żwirek i Muchomorek, łącznie zmieniany 1 raz.
długopisyyyyy pisze:]odezwał się największy black metalowiec. Miastowy krawaciarz co chodzi na 8 godzin do budynku z rurami i rozmawia w przerwach z grubymi dziewczynami na papierosa i sie tam hihoczą wszyscy do ziebie jakby kartofla mieli w dupie
Awatar użytkownika
Bolt
weteran forumowych bitew
Posty: 1797
Rejestracja: 25-12-2010, 18:32

Re: Co teraz czytacie? v.2

07-09-2026, 10:27

Żwirek i Muchomorek pisze:
07-09-2026, 10:19
Bolt pisze:
07-09-2026, 08:54
Dawno mnie 200 stron tak nie wymęczyło. Pierwsza, dłuższa część książki to bardzo szczegółowy i bardzo nudny opis życia głównego bohatera podane w sposób, który jest nasycony r e f l e k s j ą nad mieszczaństwem węgierskim, zawodami prawniczymi (a w zasadzie to byciem sędzią), wiarą i co tam jeszcze można wsadzić - ani w tym ciekawej dla mnie myśli, ani styl tego w żaden sposób nie rekompensuje. Później, gdy dochodzi do wieszczonego na obwolucie dialogu, to robi się nieco lepiej, ale dalej nic, co usprawiedliwiałoby wcześniejsze męki. Więcej po pana Węgra nie sięgnę, także mój drugi kontakt z ichniejszą literaturą po pierwszym, wcale, że niezłym (Gyula Krúdy) uważam za wielce nieudany.
Przeczytałem pogrubione i mi się cofnęło, bo dokładnie sobie wyobraziłem co to może być za lektura. Nie biorę. BTW wnioskując z tego co piszesz, nie rekomenduję starcia z węgierskim Noblistą :hehehe: "Szatańskie tango" mi się umiarkowanie podobało (bo miałem w pamięci bdb film Beli Tarra), ale jest to rzecz mimo wszystko mocno ciężkostrawna. Próbuję sobie w ogóle przypomnieć jakąś fajną węgierską literaturę i nic mi nie przychodzi do głowy, mam wrażenie, że wszystko co od nich czytałem było... no najwyżej średnie. W ogóle całe Węgry są średnie. Jestem madziarofobem i chuj :krzyk:
Kilgore pisze:
06-09-2026, 10:50
Jestem w połowie tomu drugiego, rewelacja dawno nie trafiłem na tak wspaniałą SF.
Czytałem kiedyś "Dzieci czasu" i opisy cywilizacji tych kosmicznych pająków wybiły mi wszystkie zęby, wspaniałe to było :kurde: Sequel rozumiem robi robotę?

U mnie skończyło sie takie coś:

Obrazek

@Kilgore, @Bolt, @WaszJudasz - znacie?

Zawsze jak potrzebuje przerwy od cięższych lektur to siadam do science fiction, no więc przejrzałem se liste Uczty Wyobraźni, bo to bdb seria zawsze była i wybrałem w ciemno (nomen omen) takie CUDO. Sytuacja jest taka: na jakiejś cudacznej planecie z równie cudaczną biosferą (bardzo daleko od macierzystej gwiazdy, więc jest bardzo ciemno i zimno, ale w rozsianych po planecie dolinach - kraterach? - żyje żywiąca się energią geotermalną, bioluminescencyjna biosfera: świecące drzewa emitujące ciepło, plus jakieś mocno egzotyczne zwierzęta - rozbił się statek kosmiczny. Dwójka rozbitków przeżyła wśród tych świecąco-grzejących drzew, zaczęła robić dzieci... fast forward i 160 lat później w pobliżu miejsca gdzie doszło do lądowania mieszka nieco ponad pięćset osób, z czego połowa to ofiary chowu wsobnego (krzywostopie, zajęcze wargi, upośledzenie, co tylko chcecie). Cywilizacyjnie jesteśmy na etapie mniej więcej ludów pierwotnych. Społeczność funkcjonuje, bo spaja ją wiara - niemal religijna - w to, że kiedyś przylecą ludzie z Ziemi i wszystkich uratują, wokół czego zbudowała się specyficzna forma kultu opartego na rytualnym odgrywaniu przedstawień opowiadających o przeszłości - o katastrofie statku i tak dalej. Do tego dochodza specyficzne zmiany związane z realiami - np. całkowity brak seksualnego tabu (logiczne: jak trzeba przetrwać to przejmowanie się pierdołami typu małżeństwa, zaloty, zakaz kazirodztwa itp. jest kontrproduktywne). Czas płynie, najstarsi ludzie to stare dziady (a nawet oni są prawnukami pierwszych rozbitków), młodzi coraz mniej są z tym mitem związani, no i cała społeczność zaczyna się powoli dezintegrować, tym bardziej, że w dolinie jest coraz więcej ludzi, a coraz mniej żarcia. No a jak wiadomo, nic tak nie motywuje do zmian jak widmo katastrofy maltuzjańskiej.

DOSKONAŁA lektura, tyle powiem. Napisana trochę po faulknerowsku - każdy rozdział jest pisany z perspektywy pierwszoosobowej innego bohatera. Cała uwaga autora idzie na kwestie socjologiczne, na napięcia wewnątrz wspólnoty, tarcia między konserwatyzmem a potrzebą zmian, walkę pokoleniową itp. I, najważniejsze, gość potrafi budować znacznie bardziej wiarygodnych bohaterów niż większość piwniczaków piszących science fiction - bohaterowie są zniuansowani, mają różne motywacje, nikt nie jest jednoznacznie dobry czy zły (chociaż wiadomo, niektórzy budzą więcej sympatii), a do tego dochodzą drobne smaczki językowe. Np. to że cała społeczność planety pochodzi od dwójki dorosłych, co oznacza, że ich język jest uformowany na tym, jak dwójka dorosłych gada do dzieci... więc ich sposób mówienia jest mocno infantylny. Nie jest to, żeby było jasne, taki narracyjny ODPAŁ jak "Riddley Walker" Hobana, ale czuć pokrewieństwo. Dawno mnie żadne sf tak nie uradowało. Świetnie się to czyta, a scenografia - ciemne doliny w górach wypełnione świecącymi ufokami - to jest jeden wielki trip na grzybach.

Teraz cisnę sequel - "Matka Edenu" - i jest niestety znacznie słabiej, ale póki co bawię się dobrze. A "Ciemny Eden" broni się jako samodzielna lektura. Gdzieś przeczytałem że krytycy narzekali że finał książki jest niesatysfakcjonujący. Co za kurewska bzdura :kurde:
"Szatańskie tango" mam na półce, więc tak czy siak do tego siądę.

"Ciemny Eden" czytałem jak wyszedł, zapamiętałem jako dobrą książkę, acz niczego mi nie urwała, po kontynuację nie sięgnąłem i pewnie już się to nie zmieni. Taka rzecz, którą w zasadzie bardziej doceniam - z przyczyn przez Ciebie opisanych - niż lubię, że tak to ujmę.
I was born in this town
Live here my whole life
Probably come to die in this town
Live here my whole life
Never anything to do in this town
Awatar użytkownika
Żwirek i Muchomorek
weteran forumowych bitew
Posty: 1311
Rejestracja: 30-05-2025, 23:31

Re: Co teraz czytacie? v.2

07-09-2026, 10:54

No a mi jakoś wyjątkowo siadło - chyba dlatego, że spójne i bardzo sugestywne. A może chodzi o to, że dawno nie czytałem żadnego SF które by wywołało jakieś większe wrażenie.

Z fantastyki w ogóle bardzo czekam na nowego Chinę Mieville'a, który 15 września wraca z jakąś upiorną kobyłą na 1200 stron - "The Rouse" - i mocno się na to napaliłem, będzie czytane. Nie chce mi się na polską premiere czekać do niewiadomo kiedy, więc planuję ogarnąć ebooka jak tylko się pojawi i cisnąć po angielsku. Druga połowa września i początek października powinny być w robocie lżejsze, więc zamierzam czytać aż mi oczy odpadną
długopisyyyyy pisze:]odezwał się największy black metalowiec. Miastowy krawaciarz co chodzi na 8 godzin do budynku z rurami i rozmawia w przerwach z grubymi dziewczynami na papierosa i sie tam hihoczą wszyscy do ziebie jakby kartofla mieli w dupie
ODPOWIEDZ