Cisnero staremu cpunowi całkiem odpierdolilo jak myśli, że ta karawana pojedzie bez pike'a.
Ten numer to taka chujnia, że powinno wyjść pod szyldem Shrinebuilder, zwłaszcza, że 2/3 składu już są.
SLEEP
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
Regulamin forum
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
- Żwirek i Muchomorek
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1307
- Rejestracja: 30-05-2025, 23:31
Re: SLEEP
Nie sądziłem ze mógłbym to kiedykolwiek napisać w tym temacie, ale nie czekam. Posłucham jak juz wyjdzie, jednakowoż przeczucia mam jak najgorsze.
długopisyyyyy pisze:]odezwał się największy black metalowiec. Miastowy krawaciarz co chodzi na 8 godzin do budynku z rurami i rozmawia w przerwach z grubymi dziewczynami na papierosa i sie tam hihoczą wszyscy do ziebie jakby kartofla mieli w dupie
- shagwest
- zaczyna szaleć
- Posty: 272
- Rejestracja: 01-10-2011, 01:38
Re: SLEEP
Wygląda na to, że absolutnie nikogo nie obchodzi, że ten nowy Sleep wyszedł kilka dni temu 
Pierwszy kawałek nadal mi się podoba, byłby z niego dobry Om. W dalszej części płyty kompletnie nie ma na czym ucha zawiesić.
Pierwszy kawałek nadal mi się podoba, byłby z niego dobry Om. W dalszej części płyty kompletnie nie ma na czym ucha zawiesić.
So say we all.
- Żwirek i Muchomorek
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1307
- Rejestracja: 30-05-2025, 23:31
Re: SLEEP
Na moje głuche ucho to brzmi jakby ktoś wziął rozgrzebane szkielety utworów OM po czym na siłę dopisał gdzie się dało jakąś gitarę i upalone science fiction teksty, żeby całość przypominała możliwie jak najbardziej SLEEP. No ale jak nie ma RIFFUF, to zostaje tylko omo-podobna sekcja rytmiczna z równie rytmiczną gitarą. Poza tym nie pasuje mi brzmienie, jest jakieś takie ciepłe i okrągłe. Misiowate.
Są tu fajne momenty ("Arrival of the Industry Ships" fajnie buja), ale ogólnie mnie ten album nie przekonuje. Ani to za bardzo transu nie generuje, ani nie ma wiele ciężaru/mocy. Taki wyrób sleepopodobny. Może po jaraniu by dobrze wchodził, ale że od dłuższego czasu stronię, to nie sprawdzę.
Są tu fajne momenty ("Arrival of the Industry Ships" fajnie buja), ale ogólnie mnie ten album nie przekonuje. Ani to za bardzo transu nie generuje, ani nie ma wiele ciężaru/mocy. Taki wyrób sleepopodobny. Może po jaraniu by dobrze wchodził, ale że od dłuższego czasu stronię, to nie sprawdzę.
długopisyyyyy pisze:]odezwał się największy black metalowiec. Miastowy krawaciarz co chodzi na 8 godzin do budynku z rurami i rozmawia w przerwach z grubymi dziewczynami na papierosa i sie tam hihoczą wszyscy do ziebie jakby kartofla mieli w dupie
- Anzhelmoo
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1619
- Rejestracja: 19-03-2017, 08:51
Re: SLEEP
Podpisuję się w 100%. Śmieszą mnie komentarze na FB w stylu "O NOWY OM WYSZEDŁ". Problem polega na tym, że ta muzyka wiele wspólnego z Om nie ma. Sprawa jest o tyle ciekawa, bo byłem ciekawy, że Al jest samograjem i nieważne, czy solowo, czy z zespołem, zrobi coś naprawdę fajnego, a tutaj właśnie takie niby brzmi wszystko znajomo, ale nie ma tego twista. Gitara rzeczywiście brzmi jak napisana naprędce do kilku odrzuconych loopów, a perkusja jakaś taka jak z komputerka. Myślę, że za kulisami coś grubo musiało się dziać, bo jednak Advaitic Songs wyszło w 2012 roku, od tego czasu niby pracują nad nowościami, wszyscy czekają na kontynuację, a otrzymujemy coś, o co nikt nie prosił i to jeszcze w formie, co do której Al musiał mieć świadomość, że nie przypadnie do gustu ludziom (zmiana składu). Ciekawi mnie, czy to niezależny od Om twór, czy raczej efekt desperacji Ala, by wypuścić te pomysły, jeśli z pewnych przyczyn jako Om wyjść nie mogły (choć nie wiem co miałoby go wstrzymywać).Żwirek i Muchomorek pisze: ↑06-09-2026, 21:05Na moje głuche ucho to brzmi jakby ktoś wziął rozgrzebane szkielety utworów OM po czym na siłę dopisał gdzie się dało jakąś gitarę i upalone science fiction teksty, żeby całość przypominała możliwie jak najbardziej SLEEP. No ale jak nie ma RIFFUF, to zostaje tylko omo-podobna sekcja rytmiczna z równie rytmiczną gitarą. Poza tym nie pasuje mi brzmienie, jest jakieś takie ciepłe i okrągłe. Misiowate.
Są tu fajne momenty ("Arrival of the Industry Ships" fajnie buja), ale ogólnie mnie ten album nie przekonuje. Ani to za bardzo transu nie generuje, ani nie ma wiele ciężaru/mocy. Taki wyrób sleepopodobny. Może po jaraniu by dobrze wchodził, ale że od dłuższego czasu stronię, to nie sprawdzę.


Często jest tak...że nie, a potem coraz częściej jest tak...że nie, a potem zwykle jest tak...że nie. I potem zostaje już samo nie.



