trup pisze: ↑26-08-2026, 13:12
Wolna wola. Tylko się zastanów. Nie pisz co myślisz. Pomyśl zanim napiszesz.
Ok, tylko czytaj uważnie i do końca.
Mój post nie jest o tym, czy za PiSu mieliśmy rządy światła czy ciemności, tylko o tym, że nie tylko PiS ma wyhodowane grono fanatycznych wyznawców - o czym traktowała wypowiedź DST, z którą się zresztą (przy wyrażonych zastrzeżeniach) z grubsza zgadzam. Jesteś doskonałym przykładem na to, że mam rację - nie tylko na prawicy istnieją fanatyczne moherowe berety, mady, tabalugi, Wojny i inni tacy. Ludzie widzący świat czarno-biało, fanatycznie broniący swojej racji w imię rozpalonych do białości emocji, bez żadnego dystansu, dla których afiliacja polityczna jest elementem tożsamości i każdy atak na nią jest odbierany jak atak personalnu. Tacy ludzie są wszędzie, na każdym radykalnym marginesie każdej partii. Można dyskutować, na którym marginesie jest ich więcej - obstawiam, że faktycznie na prawicowym z naciskiem na PiS, bo PiS jest po prostu dobry w budowaniu przekonujących opowieści dla swoich wyborców (plus ma trochę z górki, ale to już zostawmy na razie) - ale to jest osobny temat. Jeśli ktoś to profesjonalnie badał, to fajnie by to było znaleźć - może w wolnej chwili się temu tematowi przyjrzę.
Zwracanie na to uwagi nie jest symetryzmem, tylko próbą krytycznego spojrzenia na spolaryzowaną nawalankę, w której funkcjonuje polska polityka i ludzie, którzy się nią interesują. Dyskurs polityczny jest już na takim poziomie, że bardzo blisko jest jawne pranie się po ryjach - bo jakakolwiek dyskusja w zasadzie zamarła. Na tym forum też - 95% dyskusji w tym temacie to chamskie napierdalanie emocjami w przeciwników, które ma niewiele wspólnego z merytoryką, z faktami, czy ze zwykłą rozmową. Są ataki i próby obrony po linii MY/ONI. Zakładam, że zależy Ci na tym, żeby Polska była cywilizowana, liberalna i na tzw. poziomie, ale trudno to pogodzić z brakiem czytania ze zrozumieniem (co wyżej pokazałeś, zresztą nie pierwszy raz) i błyskawicznym ustawianiem mi fałszywej alternatywy postawionej pod tezę (teza: PiS = orkowie z Mordoru, KO = armia elfów cała na biało).
Jak tylko zobaczyłeś, że napisałem coś o tym, że nie tylko pisowcy mają swoje za uszami, to ruszyłeś do ataku z klapkami na oczach i każesz mi wybierać czy moim zdaniem lepiej było za PiSu czy za Platformy - gdzie jedno (mój post) nie ma żadnego związku z drugim (Twój post). Nie czytasz ze zrozumieniem i manipulujesz, żeby tylko dowalić temu kto się z Tobą nie zgadza. Chociaż precyzyjnie, to najpierw budujesz chochoła, a potem jedziesz w niego czołgiem.
Żeby nie było, że ja tu też widzę świat czarno-biało i z jedne strony są wyważeni ynteligenci bez jasno zadeklarowanego zdania, a z drugiej zacietrzewione tłuki - to jest całe spektrum rozpięte między tymi biegunami. Jeśli nie widzisz, że jesteś prawie tak zacietrzewiony na punkcie prawicy jak mad na punkcie Tuska (bo reagujesz histerycznie na wszystko co z prawicą związane, bez względu na kontekst - vide oburzone ataki na heheszki Żułka) to znaczy, że naprawdę czas odstawić Internet. Ale to już nie moja sprawa.
Jestem generalnie fanem systemu demokratyczno-liberalnego, ale on jest dość kruchy, tzn. musi być stale podtrzymywany przez swoich uczestników. Musi istnieć ogólna zgoda co do podstawowego kształtu tego systemu i musi istnieć zdolność do kompromisu - oparta na założeniu, że inni ludzie mają prawo być inni. Żyjemy w takiej gównianej epoce, że zwłaszcza to ostatnie ulega erozji, ale odpowiedzialności za to nie ponoszą ONI tylko każdy z nas indywidualnie. W tym systemie kształt państwa jest wypadkową jakości każdego obywatela, który w nim żyje. Kłopot jest taki, że ten sam system jest słabo zabezpieczony przed socjotechniką i ordynarnym praniem mózgu, które ludzie sprawujący władzę serwują swoim wyborcom za pośrednictwem mediów, zwłaszcza tych nowych, cyfrowych. A te ostatnie są wyjątkowo skutecznie w nakręcaniu emocji pod katem zapotrzebowania określonych grup interesów. Skutkiem tego, w wielkim uproszczeniu, jest polaryzacja światopoglądowa i zamykanie się w bańkach, poza którymi każdy postrzegany jest jak wróg do zmiażdżenia, a to ostatecznie otwiera drogę do autorytaryzmu i dalej do dyktatury. Nie tylko prawicowej.
Tak czy inaczej, w świetle mojego pierwszego postu nie ma wielkiego znaczenia, czy jesteś za PiSem, za PO czy za czymkolwiek innym. Jeśli jesteś zamknięty we własnej bańce, kierujesz się w pierwszej kolejności emocjami i logiką unicestwiania przeciwników (także merytorycznie!), to ostatecznie przyczyniasz się do tego, że świat zamienia się w bagno. Da się tego o dziwo uniknąć i znowu, to nie zależy od nikogo poza nami - dlatego w ogóle produkuję te dyrdymały. W innych miejscach netu by mi się nie chciało, ale tu spędzam tyle czasu, że mi się imperatyw kategoryczny włączył.