Michał Drewnicki, grubo ciosany klotz na sterydACH z Mc'DonaldUSA.

Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir

nicram pisze:Antichrist niszczy UaFM w pięć sekund.
Triceratops pisze:szczepic sie mozna na rzadko mutujace i w miare stale genetycznie wirusy, jak gruzlica, krztusiec, blonica czy np koklusz
dość traVna hybryda, VersACE lubi to ! XD
No ale to ta słynna emerytura tego całego Jasia? Czy jednoroczne stypendium od którego nasz kraj upadnie bo stanie się niewypłacalny. Ja nawet nie wiem czym sie zajmuje ten Jaś i pewnie cała masa innych Jasiów. Wiec o radości czy smutku z tego faktu nie moze byc mowy. Lata mi to. Ale poczytam o nim z ciekawosci. Natomiast dumny to mogę być ze swoich osiągnięć a nie cudzych.NoGodsNoMasters pisze: ↑02-06-2026, 17:37Ulubione twoje źródło.
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (MKiDN): Kapela otrzymał roczne stypendium literackie w wysokości ok. 5 tys. zł brutto miesięcznie (łącznie 60 tys. zł) na stworzenie piosenek do musicalu o historii zakazu aborcji w Polsce.
Dumny jesteś z tak zainwestowanych środków?
Ps
Dziwny jesteś. Tylko dlatego, że mnie ewidentnie nie lubisz, przestają ci przeszkadzać sprawy o które darłeś paszczę jeszcze przed chwilą. Co cie tak piecze?
Łaczę się w bUlu z Krakowem.
Czekaj, a to czasem nie ty z namaszczeniem tropiłeś każde pięć złotych wydane przez poprzedni rząd? Wtedy był to skandal, a obecnie drobne. Spoko. Bądź dumny z czego tam chcesz.trup pisze: ↑02-06-2026, 20:49No ale to ta słynna emerytura tego całego Jasia? Czy jednoroczne stypendium od którego nasz kraj upadnie bo stanie się niewypłacalny. Ja nawet nie wiem czym sie zajmuje ten Jaś i pewnie cała masa innych Jasiów. Wiec o radości czy smutku z tego faktu nie moze byc mowy. Lata mi to. Ale poczytam o nim z ciekawosci. Natomiast dumny to mogę być ze swoich osiągnięć a nie cudzych.NoGodsNoMasters pisze: ↑02-06-2026, 17:37Ulubione twoje źródło.
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (MKiDN): Kapela otrzymał roczne stypendium literackie w wysokości ok. 5 tys. zł brutto miesięcznie (łącznie 60 tys. zł) na stworzenie piosenek do musicalu o historii zakazu aborcji w Polsce.
Dumny jesteś z tak zainwestowanych środków?
Ps
Dziwny jesteś. Tylko dlatego, że mnie ewidentnie nie lubisz, przestają ci przeszkadzać sprawy o które darłeś paszczę jeszcze przed chwilą. Co cie tak piecze?
Tak z wyglądu, to może być PiSowska odpowiedź na Zembaczyńskiego, nie wiadomo tylko czy też taki głupi jak ten pulpet TuSSka
Mamy tu przede wszystkim systemowy atak na katolików i pana boga oraz ewidentną obrazę uczuć religijnych. Skandal!tabaluga pisze: ↑02-06-2026, 23:08trzymajcie mnie ... właśnie sobie uświadomiłem że drag queeny to też artyści a te ich ekscesy to " sztuka"
https://radiopoznan.fm/informacje/pozos ... nanski-sad
[media]https://www.facebook.com/share/v/1G8pvFQxKr/[/media]U.S. Senator Bernie Sanders rozmawia z Anthropic Claude AI
Rozmawiałem z agentem AI Anthropic Claude o tym, jak sztuczna inteligencja gromadzi ogromne ilości danych osobowych i o tym, jak te informacje są wykorzystywane do naruszania naszych praw
To, co agent AI mówi o zagrożeniach, jakie niesie ze sobą AI, jest szokujące i powinno nas obudzić.

No myślę że za doszczętne rozjebanie przemysłu zbrojeniowego Czwartej Rzeczy to się akurat należy. Już liczyli pieniądze a tu JE Tusk ZMASAKROWAŁ Hemutów

Slayer to kał i ogólnie rzecz biorąc beznadziejna kapela.
Teraz czekam na kasę, którą dołożą Jaszcząb z Miłośnikiem małych metraży za drobne z kaucji. To powinien być konkretny zastrzyk inwestycyjny.
No więc za każdym razem jak się wściekasz, że Biedronka zamknięta w niedzielę przemyśl to.Tomasz Markiewka pisze:Nie nabierajmy się na fałszywą solidarność
Konfederacja nagle pokochała kasjerki, ale tylko po to, żeby okładać nimi artystów, dokładnie tak, jak III RP od trzydziestu lat okłada każdego, kto próbuje wywalczyć coś dla siebie.
W połowie XIX wieku praca w pruskich kopalniach należała do wyjątkowo ryzykownych zajęć. Jeden wypadek wystarczał, by górnik tracił zdrowie, a jego rodzina – utrzymanie. Górnicy od dawna próbowali oswajać tę niepewność własnymi siłami. Tworzyli bractwa i kasy, składali się na pomoc dla tych, którzy nie mogli już pracować, oraz dla rodzin po zmarłych towarzyszach. W 1854 roku państwo pruskie ujęło ten mechanizm w ramy prawa. Górnicza samopomoc stała się obowiązkowym systemem składek i świadczeń, obejmującym pruskie zagłębia od Górnego Śląska po Ruhrę.
Kiedy więc trzy dekady później Bismarck budował system ubezpieczeń społecznych, nie zaczynał od zera. Historyk gospodarczy Tobias A. Jopp pisał, że górnicze kasy „w mniejszej skali przecierały drogę temu, co później stało się centralnym elementem bismarckowskiego państwa socjalnego”.
Historia pracy. Nowe dzieje ludzkości Jan Lucassen
Jeśli chcecie poczytać więcej na temat wprowadzania programów socjalnych, polecam książkę Jana Lucassena
I tak często wyglądał postęp społeczny. Najpierw jedna grupa pracowników zdobywała coś dla siebie, bo była dobrze zorganizowana, wykonywała wyjątkowo niebezpieczną pracę albo miała akurat siłę przetargową. Dopiero później te rozwiązania przechodziły na resztę społeczeństwa.
Przykłady można mnożyć.
Ośmiogodzinny dzień pracy? Za jeden z jego pierwszych wielkich przełomów uchodzi zwycięstwo kamieniarzy i robotników budowlanych z Melbourne w 1856 roku. Wywalczyli to dla swojej branży, w swoim mieście. Zanim stał się powszechną normą, przez dekady funkcjonował jako zdobycz kolejnych zawodów, zakładów i lokalnych ruchów pracowniczych.
Płatne urlopy? One też nie zaczęły się jako uniwersalne prawo. We Francji przed 1936 rokiem korzystali z nich głównie urzędnicy, część pracowników umysłowych oraz zatrudnieni w wybranych przedsiębiorstwach związanych z państwem. Dopiero Front Ludowy uogólnił ten przywilej, dając pracownikom dwa tygodnie płatnego urlopu.
W Stanach Zjednoczonych osobny federalny system emerytalny dla kolejarzy powstawał równolegle z Social Security, a jego korzenie sięgały ustaw z połowy lat trzydziestych.
Także ubezpieczenie od bezrobocia w wielu krajach wyrastało z funduszy prowadzonych przez związki zawodowe, zanim państwo objęło je własną kuratelą albo zaczęło współfinansować.
Ciągle mamy ten sam schemat: najpierw przyczółek, potem ekspansja.
Constantin Meunier, Powrót z kopalni, ok. 1880–1905, Muzeum M w Lowanium. Gdy Meunier malował górników z Borinage, ich pruscy koledzy od ćwierci wieku mieli już obowiązkowe kasy brackie. Domena publiczna [Wikimedia Commons]
Warto o tej prawidłowości pamiętać, bo dziś wiele sił politycznych próbuje odwrócić jej sens. Deklarują troskę o pracowników, lecz ta troska zamiast obietnicy „wywalczymy to samo dla was” zamienia się w „nie pozwolimy, żeby oni dostali więcej niż wy”.
Sztandarowy przykład z ostatnich tygodni to oczywiście Konfederacja, która przy okazji ustawy o zabezpieczeniu socjalnym artystów nagle przypomniała sobie o kasjerkach czy i kurierach. Posłowie, którzy całe polityczne życie poświęcili walce z „przymusowym ZUS-em”, z dnia na dzień odkryli, że los kasjerki z dyskontu leży im głęboko na sercu.
Co w związku z tym proponują? Walkę z umowami śmieciowymi? Podwyżkę płacy minimalnej? Oskładkowanie zleceń, żeby kurierka też miała kiedyś emeryturę? Skądże. Cała propozycja sprowadza się do jednego zdania: nie pozwolimy, żeby jacyś tam artyści mieli lepiej.
Problemem nie jest samo zablokowanie tej konkretnej reformy. Co do ustawy o artystach można mieć uzasadnione wątpliwości. Czy dopłaty do składek są dobrym mechanizmem? Czy komisja przyznająca status artysty nie zmieni się w biurokratycznego potworka? Czy nie lepiej systemowo rozwiązać problem wszystkich ludzi o nieregularnych dochodach? To są poważne pytania i nie neguję, że warto o nich krytycznie dyskutować.
Problemem jest rozgrywanie tej debaty w logice fałszywej solidarności: skoro ty nie masz, oni też nie powinni mieć. Im częściej się ją stosuje, tym trudniejszy staje się jakikolwiek postęp. Każda grupa, która spróbuje coś dla siebie wywalczyć, może zostać natychmiast okrzyknięta pasożytem żerującym na pozostałych.
Nie ukrywajmy: ta logika jest wpisana w DNA III RP. Gdy nauczyciele strajkowali w 2019 roku o podwyżki, nie usłyszeli: „my też chcemy tyle zarabiać”. Usłyszeli raczej: „a pielęgniarki?”, „a kasjerki?”, „za co, za osiemnaście godzin przy tablicy?”. Gdy budżetówka upominała się o waloryzację, prywatny sektor słyszał, że utrzymuje darmozjadów. Gdy pracownicy handlu dostali wolne niedziele, posypały się pretensje: „a pielęgniarka nie pracuje w niedzielę?”, „a kelner?”, „a kierowca autobusu?”.
Wyborcza" przerażona podwyżkami dla pielęgniarek i nauczycieli | Donald.pl
Słynna okładka „Gazety Wyborczej” (za którą, przyznajmy uczciwie, przeprosiła).
Każdą zdobycz socjalną którejkolwiek grupy przedstawiano nie jako przyczółek, z którego mogliby skorzystać następni, lecz jako kradzież dokonaną na wszystkich pozostałych.
Trzydzieści lat takiej pedagogiki zrobiło swoje. Nauczyliśmy się pilnować, żeby sąsiad nie dostał za dużo, zamiast pytać, dlaczego my wszyscy dostajemy tak mało.
Nikt dziś nie uważa, że pruskie kasy brackie były skandalicznym przywilejem górników, wywalczonym kosztem szewców i tkaczy. Były pierwszym wyłomem – i przez ten wyłom z czasem przeszli inni. O to właśnie toczy się ta gra. Fałszywa solidarność utrudnia dokonywanie tych wyłomów.