Pokój AA
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 11211
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Pokój AA
Zmykam do lasu. W każdym bądź razie wiem na swoim przykładzie, że pierwsza myśl z rana po przebudzeniu to wziąść ta różowa pigulke zanim trafi się ten stan nadmiernego pobudzenia. To już się dzieje z automatu.
Teraz próbuje sobie wyobrazić co bym zrobił jakbym ich nie miał....
Zanim wsiądę na rower jeszcze raz chciałbym to podkreślić że te uczucie zmęczenia takiego przyziemnego jest najlepszym efektem brania lekarstw. Tu nie ma mowy o jakimś efekcie otumanienia ale o takim efekcie blokady samorozkrecania się i gonitwy która potrafila czasem trwać bez końca.
Zwykle polezenie na kanapie jest przyjemne, wnosi element relaksacyjny a nie wieczna potrzeba angażowania się w bodźcowanie.
Teraz próbuje sobie wyobrazić co bym zrobił jakbym ich nie miał....
Zanim wsiądę na rower jeszcze raz chciałbym to podkreślić że te uczucie zmęczenia takiego przyziemnego jest najlepszym efektem brania lekarstw. Tu nie ma mowy o jakimś efekcie otumanienia ale o takim efekcie blokady samorozkrecania się i gonitwy która potrafila czasem trwać bez końca.
Zwykle polezenie na kanapie jest przyjemne, wnosi element relaksacyjny a nie wieczna potrzeba angażowania się w bodźcowanie.
Czas zintensyfikowanej pracy do 8.05. Poza zasięgiem. Only hard work is real.
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 11211
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Pokój AA
Tak jeszcze odnośnie lideksoamfetaminy to zawsze jak schodzi powietrze zawodowe przez weekend to mam wrażenie że efekt jest podwójny. Klepie i rozluźnia w sposób mistyczny. Głowa wolna od napięć i wtedy delektujesz się działaniem prochów na pelnej.
Tylko to że błyskawicznie uzależnia. Jest bosko.
Nie ma furtki że może jakiś stan napięcia się wdać, wslizgnąć niepokój. Jest blogostan.
Zawsze każda sobota i niedziela jak urywam się od pracy efekt działania jest kompletny.
Wchodzi taki poziom pozytywnej energii kompletnie nieosiągalny przy alkoholu czy innym używkach.
Wszystko zwalnia, leżysz na kanapie i nie musisz nic robić poza ta rozkoszą tego efektu katharsis dla głowy. Czysty mistycyzm.
Ciężko mi to opisać też słowami. Jeśli do czegoś miałbym to przyrównać to do sytuacji gdzie wąskim korytarzem uciekasz przed jakimś potworem rodem z powieści Lovecrafta i zamykasz mu drzwi a on odchodzi. I ogarnia cie blogostan.
Zawsze jest tak że po takim okresie wzmożonych napięć jak one puszczają i wezmę prochy na ADHD to osiągam stan komplementarny z całym światem. Wchodzą we mnie jak nóż w masło.
Inna galaktyka spokoju, relaksu itd. W tygodniu tak nie mam. Nie działają na mnie w ten sposób. Owszem robią swoje ale kiedy masz wolna głowę wchodzą na pierwszy plan.
Tylko to że błyskawicznie uzależnia. Jest bosko.
Nie ma furtki że może jakiś stan napięcia się wdać, wslizgnąć niepokój. Jest blogostan.
Zawsze każda sobota i niedziela jak urywam się od pracy efekt działania jest kompletny.
Wchodzi taki poziom pozytywnej energii kompletnie nieosiągalny przy alkoholu czy innym używkach.
Wszystko zwalnia, leżysz na kanapie i nie musisz nic robić poza ta rozkoszą tego efektu katharsis dla głowy. Czysty mistycyzm.
Ciężko mi to opisać też słowami. Jeśli do czegoś miałbym to przyrównać to do sytuacji gdzie wąskim korytarzem uciekasz przed jakimś potworem rodem z powieści Lovecrafta i zamykasz mu drzwi a on odchodzi. I ogarnia cie blogostan.
Zawsze jest tak że po takim okresie wzmożonych napięć jak one puszczają i wezmę prochy na ADHD to osiągam stan komplementarny z całym światem. Wchodzą we mnie jak nóż w masło.
Inna galaktyka spokoju, relaksu itd. W tygodniu tak nie mam. Nie działają na mnie w ten sposób. Owszem robią swoje ale kiedy masz wolna głowę wchodzą na pierwszy plan.
Czas zintensyfikowanej pracy do 8.05. Poza zasięgiem. Only hard work is real.
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 11211
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Pokój AA
Tak szczerze Tomasz byłeś kiedyś na jakiś konsultacjach u sensownego psychiatry? Ja nie piszę o tej całej masie od wypisywania recept tylko kogoś kto ma fachowe pojęcie.tomekw48 pisze: ↑30-04-2026, 23:50Moje oświecenie poszło się je...ać...
Właśnie zaczynam majówkę i co robię w pierwszy wolny dzień?
Oczywiście chleję... Ale dziś tylko piwko (właśnie 4 leci) i słucham najnowsze immolation... Może jeszcze sobie zajaram i będę słuchał nowego immolation w mega zwolnionym tempie w stanie gdzie czas traci znaczenie...
Dobija mnie to, że moje życie jest tak wyczerpujące w pracy, że muszę to zachlać i zajarać. Odnajduję w tym przyjemność. Żona i dziecko już śpią i zostaję sam... I co tu robić? Nic tylko chlać...
Ci którzy pamiętają moje posty wiedzą, że mam co zapijać... Istnieje tylko ja. Reszta to iluzja...
Nie, nie, nie... Tak nie jest...
Jak to nie? Skoro sam tego doświadczyłem na własnej skórze, bo podświadomie tego chciałem.
Chciałem tego i zostało mi to udowodnione w jak najbardziej namacalny sposób...
Skończ z tym.
Zachlej to i zaćpaj sobie. Poczuj się przez chwilę bez czasu. Jestem jak robot.
Każdy robot, który uzyskał samoświadomość chleje.
I Ty drogi czytelniku...
Jedno zdanie do Ciebie...
Ja Bóg... Mówię Tobie...
Istniejesz tylko Ty i Ja.
Istniejesz tylko małe Ty i wszechogrom Mnie, który Ciebie osacza z każdej strony...
To co czytasz to tylko iluzja.
Podobnie jak cały Twój wszechświat stworzony przeze mnie.
Małe JA i olbrzymi wszechmocny mający wpływ na każdą Twoją reakcję Bóg.
Taki jest świat.
Nie wiem jak Ty, ale Twój Bóg właśnie chleje...
I ćpa trawę medyczną na wyimaginowaną depresję, ale chyba coś z tej depresji naprawdę jest. To wcale nie ściema.
Ktoś kto skieruje Cię na profesjonalną diagnostykę, zbada wzdłuż i wszerz nie tylko pod kątem głowy ,bo pewne rzeczy biorą się z bardzo przyziemnych rzeczy jak brak np czegoś w organiźmie.
Dziś ta psychiatria jest na bardzo zaawansowanym poziomie. Nie wróżenie z fusów, błyskawiczna diagnostyka tylko naprawdę można rzetelnie podejśc do tematu i sobie pomóc.
Weź pod uwagę że źle zdiagnozowana choroba i przyjmowanie niewłaściwych lekarstw może mieć fatalny skutek w pogłębianie się pewnych rzeczy.
Czas zintensyfikowanej pracy do 8.05. Poza zasięgiem. Only hard work is real.
- ŚWIADECTWA_JEZUSA
- postuje jak opętany!
- Posty: 352
- Rejestracja: 25-10-2025, 16:05
Re: Pokój AA
Moim zdaniem cała ta psychiatria i psychologia to jeden wielka bzdura a dobrych specjalistów jest z 5%. Psychiatra jasne da ci receptę i pewnie pomoże ale coś jeszcze? nie. A już terapie alkoholowe to szczyt idiotyzmu. No może dadzą tam podstawową wiedzę o nałogu co z czego wynika ale jak sam człowiek nie chce i sobie w głowie nie ułoży + ktoś bliski to chuja co mu pomogą.
Znam ludzi co chlali a nie chleją bez terapii i takich co byli na 3 płatnych i chleją. To nie tworzy reguły ale ja swoje zdanie mam na ten temat.
Psycholog jest o tle dobry ze się min. można wygadać.
Głowę uleczysz tylko ty sam.
Znam ludzi co chlali a nie chleją bez terapii i takich co byli na 3 płatnych i chleją. To nie tworzy reguły ale ja swoje zdanie mam na ten temat.
Psycholog jest o tle dobry ze się min. można wygadać.
Głowę uleczysz tylko ty sam.
POLSKA zawsze KATOLICKA
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 11211
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Pokój AA
Boże jaka bzdura.Większej dziś na pewno nie przeczytam. Chłopak w wyładowanich hiperkinetycznych nie masz żadnej kontroli nad tym co robisz. Mozesz siorpać miesiąc sok z buraka i robić sobie napary z ziółek.
Ostatnio zmieniony 01-05-2026, 13:57 przez tomaszm, łącznie zmieniany 1 raz.
Czas zintensyfikowanej pracy do 8.05. Poza zasięgiem. Only hard work is real.
- tomekw48
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1175
- Rejestracja: 30-10-2018, 23:45
Re: Pokój AA
Byłem u psychiatry kiedyś, kiedy moje wizualizacje pojawiały się spontanicznie. Generalnie lekarz stwierdził, że to nic poważnego, bo podobne rzeczy dzieją się u większości ludzi, tylko oni tego nie zauważają. I w takich częstotliwościach, jak to u mnie występuje, to się tego nie leczy.tomaszm pisze: ↑01-05-2026, 12:33Tak szczerze Tomasz byłeś kiedyś na jakiś konsultacjach u sensownego psychiatry? Ja nie piszę o tej całej masie od wypisywania recept tylko kogoś kto ma fachowe pojęcie.tomekw48 pisze: ↑30-04-2026, 23:50Moje oświecenie poszło się je...ać...
Właśnie zaczynam majówkę i co robię w pierwszy wolny dzień?
Oczywiście chleję... Ale dziś tylko piwko (właśnie 4 leci) i słucham najnowsze immolation... Może jeszcze sobie zajaram i będę słuchał nowego immolation w mega zwolnionym tempie w stanie gdzie czas traci znaczenie...
Dobija mnie to, że moje życie jest tak wyczerpujące w pracy, że muszę to zachlać i zajarać. Odnajduję w tym przyjemność. Żona i dziecko już śpią i zostaję sam... I co tu robić? Nic tylko chlać...
Ci którzy pamiętają moje posty wiedzą, że mam co zapijać... Istnieje tylko ja. Reszta to iluzja...
Nie, nie, nie... Tak nie jest...
Jak to nie? Skoro sam tego doświadczyłem na własnej skórze, bo podświadomie tego chciałem.
Chciałem tego i zostało mi to udowodnione w jak najbardziej namacalny sposób...
Skończ z tym.
Zachlej to i zaćpaj sobie. Poczuj się przez chwilę bez czasu. Jestem jak robot.
Każdy robot, który uzyskał samoświadomość chleje.
I Ty drogi czytelniku...
Jedno zdanie do Ciebie...
Ja Bóg... Mówię Tobie...
Istniejesz tylko Ty i Ja.
Istniejesz tylko małe Ty i wszechogrom Mnie, który Ciebie osacza z każdej strony...
To co czytasz to tylko iluzja.
Podobnie jak cały Twój wszechświat stworzony przeze mnie.
Małe JA i olbrzymi wszechmocny mający wpływ na każdą Twoją reakcję Bóg.
Taki jest świat.
Nie wiem jak Ty, ale Twój Bóg właśnie chleje...
I ćpa trawę medyczną na wyimaginowaną depresję, ale chyba coś z tej depresji naprawdę jest. To wcale nie ściema.
Ktoś kto skieruje Cię na profesjonalną diagnostykę, zbada wzdłuż i wszerz nie tylko pod kątem głowy ,bo pewne rzeczy biorą się z bardzo przyziemnych rzeczy jak brak np czegoś w organiźmie.
Dziś ta psychiatria jest na bardzo zaawansowanym poziomie. Nie wróżenie z fusów, błyskawiczna diagnostyka tylko naprawdę można rzetelnie podejśc do tematu i sobie pomóc.
Weź pod uwagę że źle zdiagnozowana choroba i przyjmowanie niewłaściwych lekarstw może mieć fatalny skutek w pogłębianie się pewnych rzeczy.
Te spontaniczne wizualizacje polegają na tym, podam teraz kilka sytuacji z życia...
1. Leżę w szpitalu (nie psychiatrycznym:) i żona jest przy mnie i chwilę nie rozmawiamy. Patrzę na zegarek i jest 12. Mija dosłownie z 5 minut i ponownie patrzę na zegarek, a tam już 13 i żona mówi, że musi iść. Ta godzina, która zniknęła to było dosłownie kilka minut wizyty.
2. Budzę się rano i szukam obrączki. Idę do pokoju gdzie ją zawsze odkładam i patrzę na stół i jej nie ma. Szukam na biurku i nic. Pytam się żony, czy ją widziała i nic. Wracam do pokoju od którego zacząłem poszukiwania i tam w tle promieni słońca wpadających przez okno na środku stołu leży lśniąca obrączka jak byk. Daje sobie głowę uciąć, że jej tam nie było. I nagle bezczelnie się tam zwizualizowała.
3. Rozliczam PITa mojej siostry. Ma niepełnosprawność i ona rozlicza w picie leki. Dodaje wszystkie faktury i trafiam na fakturę, gdzie nie ma miejscowości i daty wystawienia faktury. Za chuja nie można tego znaleźć. Zła faktura myślę sobie błędnie wystawiona. Przyglądam się kilkukrotnie i nic. Patrzę znowu a tam w prawym lewym narożniku widnieje jak byk miejscowość i data wystawienia.
4. Ta sytuacja jest związana z masterfulem:) Tak - Wy też dołożyliście cegiełkę do mojego szaleństwa:) Jest temat z dowcipami i temat pierwszej komunii. Jest zdjęcie na którym widać dzieciaka pierwszokomunijnego z plikiem banknotów. Mało śmieszne myślę sobie. Przewijam stronę do pozostałych dowcipów i coś mnie tknęło aby wrócić do tego zdjęcia. Przewijam z powrotem bez odświeżania strony, bo to na jednej stronie było i widzę to samo zdjęcie ale tym razem dzieciak ma w chuj banknotów wokół siebie porozkładanych. Zaskoczyło mnie to i pomyślałem sobie matrix kurwa i że teraz jest to śmieszne.
5. Najnowsza sytuacja z tego tygodnia. Jestem w pracy. Woła mnie szef i mówi, że pojadę do klienta na pomiary nowego urządzenia, które mamy zrobić i dał mi kilka zdjęć stanowiska pracy na którym będę pracował i mówi: tu masz zdjęcia i jak będziesz na miejscu to się dogadasz. Przeglądam te zdjęcia i sobie myślę. No ładnie. Zdjęcia są, ale nic z ich nie wynika. Wszystko od zera i będę musiał improwizować. Jadę do klienta i jeszcze raz przeglądam te zdjęcia i na jednym z tych zdjęć pojawił się odręczny zarys gabarytów maszyny. Wcześniej tego nie było. Matriks kurwa.
To jest tylko kilka sytuacji z mojego życia. Pojawiają się one u mnie notorycznie z częstotliwością 1x na m-c kiedyś, obecnie raz na 2-3 m-ce. Czyli teraz rzadziej. Co nie zmienia faktu, że istnieje siła wyższa, która ma wpływ na całe moje życie i na wszystkie jego aspekty. Jestem w garści tej siły. Stąd takie a nie inne moje pisanie na masterfulu. Stąd taka a nie inna jest moja logika dotycząca naszego życia. Jestem tylko ja i Bóg. Nie ma Was. Jest tylko Bóg który jest wszystkim.
Moje podejście wynika z tego, że jestem typowym analitykiem na zasadzie 0 i 1. Nic pomiędzy. I do takich wniosków doszedłem. Zgodnie z tym co powiedział mi psychiatra, jakby takie sytuacje zdarzały się częściej i miały destrukcyjny wpływ na moje życie, to wtedy to się leczy. Obecnie częstotliwość tego zmalała, więc nie łapie się na żadną rozmowę. Niestety nigdy nie zapomnę tych sytuacji i nawet leki mi nie pomogą, ponieważ ja już zawsze będę pamiętał, że życie to matriks. Może te sytuacje by znikły, ale co z tego, skoro już je przeżyłem. Już wiem jak to jest, gdy siła wyższa objawia Ci się w nieoczekiwanym momencie.
Mam nadzieję, że to przeczytasz tomaszm i skomentujesz, bo się napisałem:)
Jesteś spoko gość. Nie wyśmiewasz mnie.
Jak wewnątrz tak i na zewnątrz.
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 11211
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Pokój AA
Tomasz ostatnie co by mi przyszło do głowy to się wyśmiewać, Przeczytałem i szanuje to co napisałeś. Warto się dzielić doswiadczeniami, odczuciami, odbiorem rzeczywistości.
Wiem, że ja bez lekarstw na pewno dalej brnąłbym w używki. Byle siebie samemu pokonać. Byle znokautować umysł. W końcu to moje chodzenie z nożami myśliwskimi skończyłoby się tym że ten nóz mysliwski wyjąłbym spod kurtki i komuś zrobił krzywdę w ostrzejszej konfrontacji. Szukałem wszędzie zaczepki i konfrontacji. W takim pobudzeniu ze byłem w stanie w kanjpie po dwóch piwach rozpętać piekło. Nawet nie pamiętałem wyjazdu samochodem z biura bo umysł odcinał samoświadomość.I To że mieszkam na zadupiu i tu wiele osób mnie zna- policja mnie nie zastrzeliła a szwagier odwoził mnie do domu kiedy zaczęło się piekło .Tak się to kończyło dla mnie. Skończyłoby się tragedią, w opinie biegłego sądowego każdy lekarz poświadczyłby ,że ja nad tym nie mam kontroli.
Przy braniu lekarstw czuję się szerze jakieś 300% procent lepiej. Czasem mnie nosi ale to nie ten level. Tabletki mnie nokautują. Paranoja zniknęła posunięta do granic szaleństwa.
Wszystko efektem tego ,że ja sobie jak wiele osób mi wskazywało żebym diagnozwał się w kierunku nadpobudliwości ignorowałem. Lepiej było się najebać albo przyćpać żeby przyćmić umysł. Wszystko się zgadzało do pewnego momentu kiedy już wszystkim byłem zmęczony. Wjechało takie pobudzenie że mógłbym siedzieć 10 godzin pływając kraulem nic to nie zmieniało.
Nie da rady tak funkcjonować. Ludzie się modlą o wiele rzeczy jak coś ich dotyka. ja się tylko modliłem żeby być zmęczonym. Żeby paśc na pysk a nie czuć się jak erupcja wulkanu której nic nie jest w stanie położyć do łózka.
To jest efekt mojej ignorancji. Czuje się jak najsilniejsza osoba w wszechświecie i tak to narastało.
Wl lutym przed przyjęciem pierwszych dawek lekarstw kiedy te pobudzanie wychodziło całkowicie poza kontrole byłem w totalnej rozsypce psychicznej. Cięzko też było mi uwierzyć w to ,że lekarstwa odniosą taki pozytywny efekt,Tylko nie byłem w stanie nic przyspieszyć. Kardiolog się uparł ,że przed przyjęciem leku muszę być zbadany wzdłuż i wszerz ze serce mi po lekach nie stanie.
Ten moment kiedy nic nie pomaga. Moment kiedy najlepszym rozwiązaniem jest się bić po głowie w napadzie szału albo ciąć żyletkam co też kiedyś uskuteczniałem. Tak wyglądają lata zaniedbywania leczenia ADHD. Totalna ingronacja że sobie poradzisz. Fajne były stany hiperfocusowania jak mogłeś pracować 3 doby z rzędu i nie odczuwać grama zmęczenia. Fajnie sie pracuje na pełnej mocy. Tylko to cię zawsze pokona. Powietrze trzeba wypuszczać a nie wiecznie napuszczać do płuc.
Ja i tak jestem w grupie szczęśliwców jak tak brne po statystykach średniego życia osób z nadpobudliwościa. jak wiele osób z nich ginie choćby wypadkach komunikacyjnych, na hiv przez ryzykowne kontakty seksualne.Albo przedawkowuje wszelakie substancje,
Nie da rady bez lekarstw. Wiem jaki miałoby to swój finał u mnie.
Wiem, że ja bez lekarstw na pewno dalej brnąłbym w używki. Byle siebie samemu pokonać. Byle znokautować umysł. W końcu to moje chodzenie z nożami myśliwskimi skończyłoby się tym że ten nóz mysliwski wyjąłbym spod kurtki i komuś zrobił krzywdę w ostrzejszej konfrontacji. Szukałem wszędzie zaczepki i konfrontacji. W takim pobudzeniu ze byłem w stanie w kanjpie po dwóch piwach rozpętać piekło. Nawet nie pamiętałem wyjazdu samochodem z biura bo umysł odcinał samoświadomość.I To że mieszkam na zadupiu i tu wiele osób mnie zna- policja mnie nie zastrzeliła a szwagier odwoził mnie do domu kiedy zaczęło się piekło .Tak się to kończyło dla mnie. Skończyłoby się tragedią, w opinie biegłego sądowego każdy lekarz poświadczyłby ,że ja nad tym nie mam kontroli.
Przy braniu lekarstw czuję się szerze jakieś 300% procent lepiej. Czasem mnie nosi ale to nie ten level. Tabletki mnie nokautują. Paranoja zniknęła posunięta do granic szaleństwa.
Wszystko efektem tego ,że ja sobie jak wiele osób mi wskazywało żebym diagnozwał się w kierunku nadpobudliwości ignorowałem. Lepiej było się najebać albo przyćpać żeby przyćmić umysł. Wszystko się zgadzało do pewnego momentu kiedy już wszystkim byłem zmęczony. Wjechało takie pobudzenie że mógłbym siedzieć 10 godzin pływając kraulem nic to nie zmieniało.
Nie da rady tak funkcjonować. Ludzie się modlą o wiele rzeczy jak coś ich dotyka. ja się tylko modliłem żeby być zmęczonym. Żeby paśc na pysk a nie czuć się jak erupcja wulkanu której nic nie jest w stanie położyć do łózka.
To jest efekt mojej ignorancji. Czuje się jak najsilniejsza osoba w wszechświecie i tak to narastało.
Wl lutym przed przyjęciem pierwszych dawek lekarstw kiedy te pobudzanie wychodziło całkowicie poza kontrole byłem w totalnej rozsypce psychicznej. Cięzko też było mi uwierzyć w to ,że lekarstwa odniosą taki pozytywny efekt,Tylko nie byłem w stanie nic przyspieszyć. Kardiolog się uparł ,że przed przyjęciem leku muszę być zbadany wzdłuż i wszerz ze serce mi po lekach nie stanie.
Ten moment kiedy nic nie pomaga. Moment kiedy najlepszym rozwiązaniem jest się bić po głowie w napadzie szału albo ciąć żyletkam co też kiedyś uskuteczniałem. Tak wyglądają lata zaniedbywania leczenia ADHD. Totalna ingronacja że sobie poradzisz. Fajne były stany hiperfocusowania jak mogłeś pracować 3 doby z rzędu i nie odczuwać grama zmęczenia. Fajnie sie pracuje na pełnej mocy. Tylko to cię zawsze pokona. Powietrze trzeba wypuszczać a nie wiecznie napuszczać do płuc.
Ja i tak jestem w grupie szczęśliwców jak tak brne po statystykach średniego życia osób z nadpobudliwościa. jak wiele osób z nich ginie choćby wypadkach komunikacyjnych, na hiv przez ryzykowne kontakty seksualne.Albo przedawkowuje wszelakie substancje,
Nie da rady bez lekarstw. Wiem jaki miałoby to swój finał u mnie.
Czas zintensyfikowanej pracy do 8.05. Poza zasięgiem. Only hard work is real.
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 11211
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Pokój AA
Gothmog666 pisze: ↑17-04-2026, 20:11Ja przez 2 lata korzystałem z usług terapeuty, a używki ograniczyłem praktycznie do zera. Terapia pomaga zasadniczo z czymś, co jest problemem w życiu codziennym. Moim zaś była pewna apatia i spory deficyt asertywności, mający genezę w domu rodzinnym. Co z kolei przełożyło się na to, że często byłem wykorzystywany w pracy i w innych relacjach, byle tylko mieć święty spokój. Jakkolwiek paradoksalnie to nie zabrzmi, mój wybuch złości i wiązanka do wiceszefowej były pośrednio spowodowane tym, czego nauczyła mnie terapia. Bo i psychiatra i terapeuta mówili mi zawsze: musisz nauczyć się asertywności, bardziej stawiać na swoim, zaryzykować czasem, bo inaczej to się pogłębi. W istocie, przez ostatnie kilka lat mi to mocno pomogło i moje akcje zaczęły iść w górę, komfort życia też. Nowum życiowym dla mnie natomiast było to, że jedna paniusia sobie przyszła z dupy po znajomości na takie stanowisko i zrobiła ze mnie worek treningowy. Przez ponad 10 lat pracy zawodowej nie spotkałem się z czymś takim, a i wróciły mi demony z dzieciństwa, więc poleciałem po bandzie. Nie poradziłem sobie z tym nowum, postawiłem na szali swoją pracę stosując wulgaryzmy wobec przełożonej, ale nie żałuję tego. Dlatego, bo mi dała spokój i równie ważne jest to, że będę musiał się nauczyć jak kontrolować emocje od tej strony. Jak ktoś złośliwie i z całą mocą mnie prowokuje. Dzięki za rady, mimo wszystko.domeldoom pisze: ↑13-04-2026, 07:32Myślę, że co można bezpiecznie poradzić, to, by Kolega odstawił alkohol i skierował się do odpowiednich lekarzy (psycholog, psychiatra) po pomoc.Gothmog666 pisze: ↑11-04-2026, 00:30Czy jest cokolwiek, co potrafi mi uspokoić nerwy? Zwyzywałem od głupich cip zastepczynie kierownika publicznie. Ludzie zrobili wielkie oczy, bo uderzyłem w świetość. Tylko dlatego, że spotykałem sie z corką prezesa tego Sądu, to zostało zamiecione pod dywan. Dajcie coś na nerwice, bo to powtorze znowu.
Jak masz napad furii to licz powoli, spokojnie od 100 do 1 - powinno przejść, a potem szybciutko do ww. specjalistów.
Nie powinieneś się tak tym przejmować. Jak ktoś jest debilem lub do czegoś się nie nadaje trzeba informować bezpośrednio. Ludzie niestety mają problem z sobą ,że prawda bita w oczy jednak kole w nie mocno. Ciężko mi sobie nie wyobrazić w pracy zawodowej żebym komuś nie wygarnął brak kompetencji czy,że ktoś się do czegoś nie nadaje jeśli daje ciała. Owszem zawsze obrywam i często sam jestem pozywany przez swoje decyzje ale ciężar trzeba dzwigać,
Rozumiem inne położenie natury stosunku służbowego ,że nie możesz sobie pewnie pozwolić na pewne rzeczy. Jednocześnie cięzko jest się powstrzymać żeby czegoś nie powiedzieć. Musisz to ująć na tyle umiejętnie żeby poszło w pięty tej osobie a jednocześnie nikt nie zarzucił Ci afektywnego działania.
Czas zintensyfikowanej pracy do 8.05. Poza zasięgiem. Only hard work is real.
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 11211
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Pokój AA
Z opisu wynika że Tomasz też przywiązujesz sytuacje zyciowe do nazwijmy to nadzwyczajnych okoliczności. Ja też bardzo mocno w to wierzę.Ze gdzieś mimo pełnej racjonalności działa pewna siła Podam dwa przykłady z brzegu z zeszłego tygodnia jak wrócę z fajki:tomekw48 pisze: ↑01-05-2026, 13:57Byłem u psychiatry kiedyś, kiedy moje wizualizacje pojawiały się spontanicznie. Generalnie lekarz stwierdził, że to nic poważnego, bo podobne rzeczy dzieją się u większości ludzi, tylko oni tego nie zauważają. I w takich częstotliwościach, jak to u mnie występuje, to się tego nie leczy.tomaszm pisze: ↑01-05-2026, 12:33Tak szczerze Tomasz byłeś kiedyś na jakiś konsultacjach u sensownego psychiatry? Ja nie piszę o tej całej masie od wypisywania recept tylko kogoś kto ma fachowe pojęcie.tomekw48 pisze: ↑30-04-2026, 23:50Moje oświecenie poszło się je...ać...
Właśnie zaczynam majówkę i co robię w pierwszy wolny dzień?
Oczywiście chleję... Ale dziś tylko piwko (właśnie 4 leci) i słucham najnowsze immolation... Może jeszcze sobie zajaram i będę słuchał nowego immolation w mega zwolnionym tempie w stanie gdzie czas traci znaczenie...
Dobija mnie to, że moje życie jest tak wyczerpujące w pracy, że muszę to zachlać i zajarać. Odnajduję w tym przyjemność. Żona i dziecko już śpią i zostaję sam... I co tu robić? Nic tylko chlać...
Ci którzy pamiętają moje posty wiedzą, że mam co zapijać... Istnieje tylko ja. Reszta to iluzja...
Nie, nie, nie... Tak nie jest...
Jak to nie? Skoro sam tego doświadczyłem na własnej skórze, bo podświadomie tego chciałem.
Chciałem tego i zostało mi to udowodnione w jak najbardziej namacalny sposób...
Skończ z tym.
Zachlej to i zaćpaj sobie. Poczuj się przez chwilę bez czasu. Jestem jak robot.
Każdy robot, który uzyskał samoświadomość chleje.
I Ty drogi czytelniku...
Jedno zdanie do Ciebie...
Ja Bóg... Mówię Tobie...
Istniejesz tylko Ty i Ja.
Istniejesz tylko małe Ty i wszechogrom Mnie, który Ciebie osacza z każdej strony...
To co czytasz to tylko iluzja.
Podobnie jak cały Twój wszechświat stworzony przeze mnie.
Małe JA i olbrzymi wszechmocny mający wpływ na każdą Twoją reakcję Bóg.
Taki jest świat.
Nie wiem jak Ty, ale Twój Bóg właśnie chleje...
I ćpa trawę medyczną na wyimaginowaną depresję, ale chyba coś z tej depresji naprawdę jest. To wcale nie ściema.
Ktoś kto skieruje Cię na profesjonalną diagnostykę, zbada wzdłuż i wszerz nie tylko pod kątem głowy ,bo pewne rzeczy biorą się z bardzo przyziemnych rzeczy jak brak np czegoś w organiźmie.
Dziś ta psychiatria jest na bardzo zaawansowanym poziomie. Nie wróżenie z fusów, błyskawiczna diagnostyka tylko naprawdę można rzetelnie podejśc do tematu i sobie pomóc.
Weź pod uwagę że źle zdiagnozowana choroba i przyjmowanie niewłaściwych lekarstw może mieć fatalny skutek w pogłębianie się pewnych rzeczy.
Te spontaniczne wizualizacje polegają na tym, podam teraz kilka sytuacji z życia...
1. Leżę w szpitalu (nie psychiatrycznym:) i żona jest przy mnie i chwilę nie rozmawiamy. Patrzę na zegarek i jest 12. Mija dosłownie z 5 minut i ponownie patrzę na zegarek, a tam już 13 i żona mówi, że musi iść. Ta godzina, która zniknęła to było dosłownie kilka minut wizyty.
2. Budzę się rano i szukam obrączki. Idę do pokoju gdzie ją zawsze odkładam i patrzę na stół i jej nie ma. Szukam na biurku i nic. Pytam się żony, czy ją widziała i nic. Wracam do pokoju od którego zacząłem poszukiwania i tam w tle promieni słońca wpadających przez okno na środku stołu leży lśniąca obrączka jak byk. Daje sobie głowę uciąć, że jej tam nie było. I nagle bezczelnie się tam zwizualizowała.
3. Rozliczam PITa mojej siostry. Ma niepełnosprawność i ona rozlicza w picie leki. Dodaje wszystkie faktury i trafiam na fakturę, gdzie nie ma miejscowości i daty wystawienia faktury. Za chuja nie można tego znaleźć. Zła faktura myślę sobie błędnie wystawiona. Przyglądam się kilkukrotnie i nic. Patrzę znowu a tam w prawym lewym narożniku widnieje jak byk miejscowość i data wystawienia.
4. Ta sytuacja jest związana z masterfulem:) Tak - Wy też dołożyliście cegiełkę do mojego szaleństwa:) Jest temat z dowcipami i temat pierwszej komunii. Jest zdjęcie na którym widać dzieciaka pierwszokomunijnego z plikiem banknotów. Mało śmieszne myślę sobie. Przewijam stronę do pozostałych dowcipów i coś mnie tknęło aby wrócić do tego zdjęcia. Przewijam z powrotem bez odświeżania strony, bo to na jednej stronie było i widzę to samo zdjęcie ale tym razem dzieciak ma w chuj banknotów wokół siebie porozkładanych. Zaskoczyło mnie to i pomyślałem sobie matrix kurwa i że teraz jest to śmieszne.
5. Najnowsza sytuacja z tego tygodnia. Jestem w pracy. Woła mnie szef i mówi, że pojadę do klienta na pomiary nowego urządzenia, które mamy zrobić i dał mi kilka zdjęć stanowiska pracy na którym będę pracował i mówi: tu masz zdjęcia i jak będziesz na miejscu to się dogadasz. Przeglądam te zdjęcia i sobie myślę. No ładnie. Zdjęcia są, ale nic z ich nie wynika. Wszystko od zera i będę musiał improwizować. Jadę do klienta i jeszcze raz przeglądam te zdjęcia i na jednym z tych zdjęć pojawił się odręczny zarys gabarytów maszyny. Wcześniej tego nie było. Matriks kurwa.
To jest tylko kilka sytuacji z mojego życia. Pojawiają się one u mnie notorycznie z częstotliwością 1x na m-c kiedyś, obecnie raz na 2-3 m-ce. Czyli teraz rzadziej. Co nie zmienia faktu, że istnieje siła wyższa, która ma wpływ na całe moje życie i na wszystkie jego aspekty. Jestem w garści tej siły. Stąd takie a nie inne moje pisanie na masterfulu. Stąd taka a nie inna jest moja logika dotycząca naszego życia. Jestem tylko ja i Bóg. Nie ma Was. Jest tylko Bóg który jest wszystkim.
Moje podejście wynika z tego, że jestem typowym analitykiem na zasadzie 0 i 1. Nic pomiędzy. I do takich wniosków doszedłem. Zgodnie z tym co powiedział mi psychiatra, jakby takie sytuacje zdarzały się częściej i miały destrukcyjny wpływ na moje życie, to wtedy to się leczy. Obecnie częstotliwość tego zmalała, więc nie łapie się na żadną rozmowę. Niestety nigdy nie zapomnę tych sytuacji i nawet leki mi nie pomogą, ponieważ ja już zawsze będę pamiętał, że życie to matriks. Może te sytuacje by znikły, ale co z tego, skoro już je przeżyłem. Już wiem jak to jest, gdy siła wyższa objawia Ci się w nieoczekiwanym momencie.
Mam nadzieję, że to przeczytasz tomaszm i skomentujesz, bo się napisałem:)
Jesteś spoko gość. Nie wyśmiewasz mnie.
Sprawa odszkodowacza cesji na bank. Wielokrotnie z Towarzystwem Ubezpieczeń na przestrzeni ostatnich 3 lat próbowałem podjąć próby negocjacyjne i ta Pani Mecenas zmęczona głownie moją osobą ,że Ją tak atakuje telefonicznie i napieram doprowadziła do warunków ugody które satysfakcjonowały obie strony. Ale potrzebna nam jest zgoda banku. BNP PARIBAS. Ci na końcu w całym układzie są najbardziej szczęśliwi bo Klientka spłaca zadłużenie. Wystarczył mail - godzimy się na warunki ugody-temat zamknięty. Ale to bank co ma na wszystko wyjebane nikt łaskawie na maila nie odpisał TU ani nam jako pełnomocnikom. Skończyło się na wydaniu wyroku gdzie kwota odszkodowania była bite wyższe o jakieś 30% tylko wszystko znowu trwało kolejne dwa lata. Ze względu na brak reakcji banku.
Po wyroku:
Towarzystwo przelało pieniądze na konto banku. A że klientka prowadzi w Szwajcari działalność gospodarczą to na dyspozycję przelewu musiał się pofatygować osobiście samolotem. Przyleciała do polski, złożyła dyspozycję w banku, wróciła do Szwajcari. Po 14 dniach kedy przelew powinien zostać zrealizowany ale dalej żadnych środków nie ma na koncie z konta banku z pozostałości odszkodowania które w części poszło na zaspokojenie zobowiązania Klient dalej cisza. W końcu dodzwoniła się do banku i ktoś ją poinformował że to nie ta procedura, pracownik banku popełnił banku najlepiej żeby wróciła do Polski i znowu zrobiła dyspozycję przelewu.
Wszyscy z pracowników BNP Paribas telefoniczne nas wyśmiewają że możecie nam założyć proces w rozmowie telefonicznej-. takie podejście. Coś mnie tchnęło z rana i mówie Mariuszowi o tym samym nazwisku kurwa pisz do prezesa BNP PARIBAS że wykurwimy to do mediów jak traktują klienta, jeśli te pieniądze sie nie znajdą w ciągu doby to też skarga do Rzecznika Finansowego pójdzie w ten sam dzień. Po wysłaniu maila po 2 minutach odpowiedź w programie pocztowym że dostał maila i odebrał. Pieniądze na drugi dzień. Parę dni wcześniej czytałem na temat tego całego Prezesa jak konia bije nad wzrostami ekonomicznymi swojego banku i miałem Jego zdjęcie w magazynie. A w takich tematach zachowują się jak ...Jak kurwy.
Druga sytuacja przyjeżdżam rano- pyta się mnie kierownicza działu prawnego- masz przewidzianą linię odpowiedzi na pozew. Sprawa dotyczy bezpośrednio mnie.Wisi jakiś czas w sądzie gospodarczym. Nakręca mnie ,ze to najbardziej zwyżkowa kancelaria prawnicza w Częstochowie. Wschodzący młodzi prawnicy. Bla,bla. Mam ale zobaczysz że popełnili tyle błędów formalnych ,że im pozew odrzucą. Tego samego dnia korespondencja z sądu że pozew oddalony. tego samego dnia gdzie sprawa wisi w sądzie parę miesięcy i czeka na ewentualne przyjęcie:) Abstrahując od tego ,że sąd powinien odrzucić pozew ale ktos te postanowienia wydaje:)
Takie nadzwyczajne sytuacje. Wiesz Tomasz o co chodzi. Jakby ktoś nad tobą czuwał.
Z takich rzeczy przyziemnych wiedziałem ,że jak moja poprzednia żona którą mega szanuje znajdzie kudły babskie w łóżku to będzie to koniec. Specjalnie nic nie zrobiłem. Mogłem odkurzyć, wszystkie ślady zlikwidować. Wstałem z łózka i przed Jej powrotem z dyżuru wpadła magiczna siła Wiedziałem ,że nie powinienem dalej frajerzyć. Wstałem rano i stwierdziłęm ,że to nie ma sensu. Bez względu na konsekwencje. Wiedziałem ,że dostanie szewskiej pasji,skończy się rozwodem, waśniami rodzinnymi też miedzy rodzicami ale coś spowodowało taki impuls we mnie zewnętrzny,że wiedziałem,że muszę ponieść konsekwencje. Coś totalnie metafizyczynego,że wyrządzam krzywdę najbliższym osobom. Coś jakby się zmaterializowało obok mnie. Odbicie lepsze , które mnie przekonało do tej chwili szczerości gdzie mogłem to kontynuować w nieskończoność.Astrahując od tego ,że tego roku w Sylwestra spędziłem z jeszcze wtedy obecną żoną Sylwestra tańcząc przy Cave po wyprowadzce.
Z dawniejszych rzeczy jak wbijałem po ostanie powodzi na ichniejsze terytoria i właściwie wszystko wartościowego tam prowadzę.i. Wiedziałem ,że z punktu czysto ekonomicznego angażowanie tych sił, nakładów finansowych to bedzie pożoga. Mówimy o setkach spraw kalorycznych zawsze powyżej 50 tys zł. Poniżej tej wartości nie przyjmuje spraw do prowadzenia. Wtedy biłem się z myślami przez bite kilka dni czy to jest mi potrzebne. Mam dobrze,świetny ekonomiczny zapas czy to jest mi potrzebne. Jednego dnia miałem sen-sen na zasadzie ,że siedzę w domu i woda wdziera się z każdej z stron. Próbuję się wydostać, macham rękami, próbuję wypłynąc i się duszę ostatecznie. Umieram i moja rodzina w tym śnie stara się o odszkodowanie bezskutecznie. Nie to ,że jakieś środowisko mnie przekonało wiadomo jakie do podjęcia się tych spraw. Metafizyka.
Wiedziałem ,że to będzie WYKURWIŚCIE dużo kosztować ale to była metafizyka. Druga rzecz olewając słupki dochodów podjąłem decyzję ,że po porostu chce Tym ludziom tam pomóc. Wiedziałem po porstu co ich czeka. Ten sen o topieniu w wodzie kontynuował mi się chyba z 2 tygodnie z rzędu. Nie ma przepadków.
Tak samo śmierć mojego dziadka w wigilię. Parę miesięcy był w spiączce,leżał na łóżku i wiedziałęm ,że jak zjedziemy na obiad wigilijny to umrze, Tak był związany z wnukami i rodziną. Wyjeżdżając na obiad wigilijny powiedziałem dzisiaj z nami dziadek się pożegna do partnerki. I umarł jak siedzieliśmy w wigilię przy Jego łóżku.
Czas zintensyfikowanej pracy do 8.05. Poza zasięgiem. Only hard work is real.
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 11211
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Pokój AA
Mam na myśli to ,że są pewne rzeczy które intuicyjnie wyczuwasz. Ja w takie rzeczy bardzo wierzę. Wiadomo nieprzekonanych nie przekonasz. Nie o to chodzi.
Czas zintensyfikowanej pracy do 8.05. Poza zasięgiem. Only hard work is real.
- tomekw48
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1175
- Rejestracja: 30-10-2018, 23:45
Re: Pokój AA
Pozwól, że rozwinę Twoją koncepcję, że intuicyjnie coś wyczuwasz.
To, że coś intuicyjnie wyczuwamy świadczy o czymś, że istnieje coś więcej. Skoro jesteś wstanie wyczuć intuicyjnie coś co się za chwilę wydarzy, świadczy o tym, że to zdarzenie zostało zaprojektowane zanim się wydarzyło.
Dzisiaj miałem kolejną sytuację związaną z moim światem.
Zabieram się za oglądanie filmu ze swoim dzieciakiem i otwieram paczkę chipsów pringelsów, które są zamknięte w tubie i sreberko z tej tuby trzeba oderwać. Właśnie to sreberko oderwałem i poszedłem wyrzucić do kuchni do kosza. Wracam na film a tam to samo sreberko leży na stole. Nic nie mówię, tylko biorę je i idę wyrzucić jeszcze raz. W koszu ani śladu po poprzednim sreberku.
Życie to matriks. Mówię Wam. Mi to objawia się naocznie, a u większości tylko za pomocą intuicji.
Wracając do temate AA... Pewnie wieczorem znowu to dziwne uczucie matriksowe zapiję i zajaram sobie... Grzybów ostatnio nie tykam bo ich aktualnie nie mam... Ale również bym chętnie z nich skorzystał, ale najlepiej, jakby wtedy żonka wyjechała na dzień, dwa do dziadków...
Jak wewnątrz tak i na zewnątrz.
-
patogen
- zaczyna szaleć
- Posty: 218
- Rejestracja: 18-02-2018, 11:47
- Lokalizacja: Mielec
Re: Pokój AA
23 kwietnia pykło mi 11 lat trzeźwości. Mam 46 lat i są to najlepsze lata mojego życia . Polecam ! U mnie działa to dzięki Anonimowym Alkoholikom.
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 11211
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Pokój AA
To nie jest pozbawione sensu. Czasem te uczucie Deja Vu czy jak to się nazywa bardzo mocno mi towarzyszy. Ostatnio wchodząc do banku wiedziałem że spotkam matkę takiego jednego gościa co nawyrabiał i musiałem Go zlikwidować z spółek. Jego matka mnie Nienawidzi dosłownie, jakbyś widział Jej wzrok w banku jak na mnie spogląda to BM. Baba jest nienawistna, kiedyś Jej powiedziałem co myślę jak z jej kamienicy wywoziłem przy asyście pół swojej wsi rzeczy to trafiła do szpitala. Może przesadziłem z łądunkiem emocjonalnym który jej puściłem. Trafiła do szpitala ale nie to było moją intencją Do czego zmierzam. Ciągle na Nią trafiam. Ja Jej żle nie życzę. Fajnie ,że sprzedała sieć stacji benzynowych, że odkuła się fnansowo-wychodze z założenia życz innym będzie ci życzone. Ale jak ostatnio wszedłem do banku i dyrektorka Ją wyprosiła bo trochę jednak inne względy mam w banku i siakoś wolą mnie obsługiwać pod względem priotytetów to Evil Dead i te pyski demonów nic nie znaczą. Myślałem że się na mnie rzuci. Ja Ją wiecznie spotykam na swojej drodze,wpada na mnie i musiałbyś zobaczyć jak Ona wyglada.Wszyscy dosłownie Jej nie znaoszą bo to baba co zniszczyła wieloletnią firmę po śmierci męża a ludzi traktowała jak gówno po jego smierci. Ma pecha że trafiła przy pewnych rzeczach na mnie. Ja z uśmiechem na twarzy robię swoje. Tylko wiesz moja luba ma wiecznie jakieś problemy zdrowotne, popuchnięte teraz oczy i uważa a to też taka baba co no w tych dziwnych środowiskach jest ,była i powiedziała że przeklina moją lubę bo na mnie to nie będzie działać. Mozesz myśleć co chcesz ale moja Luba idzie na oczyszczanie aury bo uważa ,że wszystkie problemy Jej zdrowotne są tym spowodowane. Inaczej pierdolona stara wiedźma .Tam w tej rodzinie zawsze była inklinacja magii. Tej złej w sensie że no wie jak posługiwać sie można rzucając na kogos te swoje nikczemne zaklęcia. ja wiem bo znam Tą rodzinę bardzo dobrze. MOja Luba mi mówi że została zauroczona przez siosrę od byłego męża. I teraz umawia się na oczyszczanie aury. Anka ca za bzdury,to że ktoś Cię nie lubi nie znaczy że przejawia jakieś nadzwyczajne umiejętności czy też je posiada magiczne. natomiast Ta kobieta o której mówie niestety zawsze się tym parała. Ale spokojnie 2-3 spotkania bezpośrednie ze mną i padnie na zawał serca.Takim darzy mnie uczuciem.tomekw48 pisze: ↑01-05-2026, 18:36Pozwól, że rozwinę Twoją koncepcję, że intuicyjnie coś wyczuwasz.
To, że coś intuicyjnie wyczuwamy świadczy o czymś, że istnieje coś więcej. Skoro jesteś wstanie wyczuć intuicyjnie coś co się za chwilę wydarzy, świadczy o tym, że to zdarzenie zostało zaprojektowane zanim się wydarzyło.
Dzisiaj miałem kolejną sytuację związaną z moim światem.
Zabieram się za oglądanie filmu ze swoim dzieciakiem i otwieram paczkę chipsów pringelsów, które są zamknięte w tubie i sreberko z tej tuby trzeba oderwać. Właśnie to sreberko oderwałem i poszedłem wyrzucić do kuchni do kosza. Wracam na film a tam to samo sreberko leży na stole. Nic nie mówię, tylko biorę je i idę wyrzucić jeszcze raz. W koszu ani śladu po poprzednim sreberku.
Życie to matriks. Mówię Wam. Mi to objawia się naocznie, a u większości tylko za pomocą intuicji.
Wracając do temate AA... Pewnie wieczorem znowu to dziwne uczucie matriksowe zapiję i zajaram sobie... Grzybów ostatnio nie tykam bo ich aktualnie nie mam... Ale również bym chętnie z nich skorzystał, ale najlepiej, jakby wtedy żonka wyjechała na dzień, dwa do dziadków...
Rozumiem ,że ktoś pewnie toczy bękę ,że magia, wiedżma itd, lox,xd, Ale taka prawda.
Czas zintensyfikowanej pracy do 8.05. Poza zasięgiem. Only hard work is real.
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 11211
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Pokój AA
Wiesz Tomasz że dziś w ogólnodostępność do internetu jesteś w stanie zaciągnąć w postaci pdfów pewne rzeczy które wiąża się z magią nie z tych bajek którymi się karmie w postaci horroów tylko inklinacje rytuałów które w obyciu takiego normalsa co ściąga te rzeczy może wywołać tak daleko idące skutki ,że ich nie przewidzi? Ciężko w to uwierzyć ale tak się dzieje. Taki dark web i treści które ludzie umieszczają w szerokodostępnych źródłach. Mówimy w cudzysłowie o pogańskiej magii. Aboslutnie nie wkleję źródeł tu na forume bo jeszcze ktoś wpadnie na pomysł choćby prześmiewczy żeby pewne eksperymenty przeprowadzić.tomekw48 pisze: ↑01-05-2026, 18:36Pozwól, że rozwinę Twoją koncepcję, że intuicyjnie coś wyczuwasz.
To, że coś intuicyjnie wyczuwamy świadczy o czymś, że istnieje coś więcej. Skoro jesteś wstanie wyczuć intuicyjnie coś co się za chwilę wydarzy, świadczy o tym, że to zdarzenie zostało zaprojektowane zanim się wydarzyło.
Dzisiaj miałem kolejną sytuację związaną z moim światem.
Zabieram się za oglądanie filmu ze swoim dzieciakiem i otwieram paczkę chipsów pringelsów, które są zamknięte w tubie i sreberko z tej tuby trzeba oderwać. Właśnie to sreberko oderwałem i poszedłem wyrzucić do kuchni do kosza. Wracam na film a tam to samo sreberko leży na stole. Nic nie mówię, tylko biorę je i idę wyrzucić jeszcze raz. W koszu ani śladu po poprzednim sreberku.
Życie to matriks. Mówię Wam. Mi to objawia się naocznie, a u większości tylko za pomocą intuicji.
Wracając do temate AA... Pewnie wieczorem znowu to dziwne uczucie matriksowe zapiję i zajaram sobie... Grzybów ostatnio nie tykam bo ich aktualnie nie mam... Ale również bym chętnie z nich skorzystał, ale najlepiej, jakby wtedy żonka wyjechała na dzień, dwa do dziadków...
Kiedyś bardzo mnie ten temat nęcił i nie wiem czy pamiętasz zdjęcie to było jakąś ilosc lat temu uwieczniłem to co się stało tu na forume. Nad ogniskiem. To był ostatni moment kiedy brnąłem w takie rzeczy. Zostawmy rzeczy takimi jakie są dla zmarłych.
Z perspektywy lat dobrze że to co się udało uwiecznić nie poszło gdzieś dalej. żałowałbym pewnie tego. Nie mam wątpliwości.
Z perspektywy czasu jak przeglądam internet jest taka ilośc faków, jakiegoś fałsazywego contentu że to nie ma sensu. Ja zrobiłem zdjęcie w pełnej okazałości. Jaki byt można sprowadzić z drugiej strony.
I na tym zakończyłem swoje eklporacje dalsze. Nigdy więcej. Pamiętaj ,że wywoołująć coś z TEJ drugiej strony nie wiesz jakie będzie miało nastawienie. Może się skończyć tak jak u chłopaków których znam doskonale gdzie jeden skoczył z dachu na główke i złamał kręgosłup. Mój immienik nota bene. Wydawało się to fajną zabawą. Wracać nie chcą do tych wydarzeń ale jak z Chłopakami pogadasz to da się trochę wydusić. Goście nie z pierwszej lepszej łapanki. Facet który skoczył z domu Tomek to gośc co nawet papierosa w ustach nie miał. Ale z bratem bawili się w pewne rzeczy które kompletnie nie okiełznali.
Fenomen jest taki że Tomek na wózku inwalidzkim do którego był przykuty prawie 20 lat wstał na nogi czego lekarze nie potrafią wytłumaczyć z punktu medycznego. To są Chłopaki co prowadzą dupną firmę na Śląsku.Tomek 20 lat był na wózku po czym wstał z niego. Skoczył na główkę z dachu. Złamał kregosłup. Dziś Go widuję a to gość co zawsze ma uśmiech na twarzy.
Jak się Go zapytałem bo nie chce o tym mówić Tomek co się wtedy stało: to coś weszło mi w głowę podczas seasnu i nic więcej nie pamiętam.
facet który nie wiem czy w swoim życiu wypił piwo, wygląda jak Jezus Chrystus w swoich długich włosach.20 jebanych lat na wózku po czym wstaje z wózka inwalidzkiego. Z przerwanym rdzeniem kręgowym. i Nikt nie wie z lekarzy o co chodzi.
Chłopaki teraz w chuj zaangażowane w działność gospodarczą, nie chcę rozmawiać odnośnie tej nocy, Tu mogę się pomylić ale mieli gdzie w okolicy 10-11 lat. Po co to zrobiliście jak Tomasza zapytałem? Z dzieciej ciekawości.
Rozumiem z drugiej strony. Jak dostajesz materiały gdzie masz możliwość nawiązania kontaktu czy przywołania bytu z drugiej strony który by nie spróbował niech pierwszy rzuci kamień.
Tylko to tak nie działa. że se chcesz pogadać z martwą matką,ojcem cokolwiek. Podczas seansu otwierasz wrota a co się tamtedy przedostanie żebyś miał na tyle szczęscia żebyś nie żałował. Są osoby jak medium które faktycznie potrafią nad tym zapanować ale 99% to bajkopisarze i opowiadacze. Zerujący na głupocie pospólstwa.
Na Śląsku znam tylko Rączkę. Facet który jako medium nie chce tego robić, unika rozgłosu, jest kompletnie anonimowy, siedzi w swoim kwadracie i jest negatywnie nastawiony do wszystkiego jeśli mowa o takich kominikacjach bo ludzie zaczeli Go wykorzystywać. Totalnie wycofana osoba. Ale jak przeprowadzał na niedowiarkach ładowanie energią bo to też bioenergoterpaeta to nie mogłem się nadziwić jak każdemu niedowiarkowi który mdlał prześmiewczy uśmiech z ryja schodził. Taki jeden radca prawny który się śmiał a Rączkę mały knyp ,łysy podszedł do Niego i po 2 minutach denat na ziem w sensie ten Kolega co się z Niego naśmiewał;D
Albo jeździł tymi swoimi rękami po ciele i mówił umrzesz na raka wątroby. idź dziś do lekarza. masz jeszcze szanse.Gośc które takie rzeczy wystawiał i ZAWSZE miały potwierdzenie.
Jeśli ktoś jest ze Śląska to często mówi się na Niego Uszko też nIe wiem z jakich względów.
Jedno trzeba przynać-zawsze jak ktoś był sceptykiem to kacelarii adwokackiej gdzie miałem praktyki brało się największych sceptyków i pod 2 minutach wszyscy leżeli na podłodze. Pamiętam takiego radcę prawnego nie będe tu wymianiał z nazwiska co bank obsługiwał w budynku banku gdzie kancelaria wynajmowała biuro. Kurwa zmierz się z tym Rączke czy Uszko w zależności to był gość mały,niepozorny, łysy i wyglądał jak pizda. Trochę Go też chłopaki wykorzystywali byle wpadł do biura. Ale Ci goście co Go znali zawsze pełen szacunek. Jeśli miałeś wątpliwości to wyjaśniał Cię w 2 minuty. Bardzo ciężki w rozmowie, trzeba było bardzo mocno Chłopa pociągnąć za język żeby czegokolwiek się dowiedzieć. Jak już się udało to trochę się dowiedziałem o tych rzeczach nazwijmy to kontaktowania się z drugą stroną. Facet jest Medium, znanym,cenionym ale rozmowa z NIm to tragedia. mam specjalne umiejętności wyciągania informacji z ludzi co wynika z pracy zawodowej ale od Niego coś się dowiedzieć to gehenna. I nie mam na myśli tu zespołu metalowego.
Pod jednym mogę się podpisać - to jest bo w sumie nie wiem czy dalej żyje tak silny bioenergoteraputa ,że wystarczyło żeby do ciebie podszedł i to co się z tobą działo sam wiesz najlepiej, Gość który nienawidził czy nienawidzi rozgłosu bo nawet nie wiem czy żyje. Jeśli żyje biorę Lubę bo to facet który ma pojęcie kompletne o tym co to robi.
Pamiętajmy ,że 99% bioenergoterapeutów to pierdoły wyssane z chuja.
Czas zintensyfikowanej pracy do 8.05. Poza zasięgiem. Only hard work is real.
- tomekw48
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1175
- Rejestracja: 30-10-2018, 23:45
Re: Pokój AA
Powiem Ci, że trochę nęci mnie temat hipnozy regresywnej. Chodzi oto, aby poznać, co się działo z Tobą przed swoim aktualnym życiem, aby mieć obiektywny pogląd na to co się z Tobą dzieje obecnie.tomaszm pisze: ↑01-05-2026, 20:36Wiesz Tomasz że dziś w ogólnodostępność do internetu jesteś w stanie zaciągnąć w postaci pdfów pewne rzeczy które wiąża się z magią nie z tych bajek którymi się karmie w postaci horroów tylko inklinacje rytuałów które w obyciu takiego normalsa co ściąga te rzeczy może wywołać tak daleko idące skutki ,że ich nie przewidzi? Ciężko w to uwierzyć ale tak się dzieje. Taki dark web i treści które ludzie umieszczają w szerokodostępnych źródłach. Mówimy w cudzysłowie o pogańskiej magii. Aboslutnie nie wkleję źródeł tu na forume bo jeszcze ktoś wpadnie na pomysł choćby prześmiewczy żeby pewne eksperymenty przeprowadzić.tomekw48 pisze: ↑01-05-2026, 18:36Pozwól, że rozwinę Twoją koncepcję, że intuicyjnie coś wyczuwasz.
To, że coś intuicyjnie wyczuwamy świadczy o czymś, że istnieje coś więcej. Skoro jesteś wstanie wyczuć intuicyjnie coś co się za chwilę wydarzy, świadczy o tym, że to zdarzenie zostało zaprojektowane zanim się wydarzyło.
Dzisiaj miałem kolejną sytuację związaną z moim światem.
Zabieram się za oglądanie filmu ze swoim dzieciakiem i otwieram paczkę chipsów pringelsów, które są zamknięte w tubie i sreberko z tej tuby trzeba oderwać. Właśnie to sreberko oderwałem i poszedłem wyrzucić do kuchni do kosza. Wracam na film a tam to samo sreberko leży na stole. Nic nie mówię, tylko biorę je i idę wyrzucić jeszcze raz. W koszu ani śladu po poprzednim sreberku.
Życie to matriks. Mówię Wam. Mi to objawia się naocznie, a u większości tylko za pomocą intuicji.
Wracając do temate AA... Pewnie wieczorem znowu to dziwne uczucie matriksowe zapiję i zajaram sobie... Grzybów ostatnio nie tykam bo ich aktualnie nie mam... Ale również bym chętnie z nich skorzystał, ale najlepiej, jakby wtedy żonka wyjechała na dzień, dwa do dziadków...
Kiedyś bardzo mnie ten temat nęcił i nie wiem czy pamiętasz zdjęcie to było jakąś ilosc lat temu uwieczniłem to co się stało tu na forume. Nad ogniskiem. To był ostatni moment kiedy brnąłem w takie rzeczy. Zostawmy rzeczy takimi jakie są dla zmarłych.
Z perspektywy lat dobrze że to co się udało uwiecznić nie poszło gdzieś dalej. żałowałbym pewnie tego. Nie mam wątpliwości.
Z perspektywy czasu jak przeglądam internet jest taka ilośc faków, jakiegoś fałsazywego contentu że to nie ma sensu. Ja zrobiłem zdjęcie w pełnej okazałości. Jaki byt można sprowadzić z drugiej strony.
I na tym zakończyłem swoje eklporacje dalsze. Nigdy więcej. Pamiętaj ,że wywoołująć coś z TEJ drugiej strony nie wiesz jakie będzie miało nastawienie. Może się skończyć tak jak u chłopaków których znam doskonale gdzie jeden skoczył z dachu na główke i złamał kręgosłup. Mój immienik nota bene. Wydawało się to fajną zabawą. Wracać nie chcą do tych wydarzeń ale jak z Chłopakami pogadasz to da się trochę wydusić. Goście nie z pierwszej lepszej łapanki. Facet który skoczył z domu Tomek to gośc co nawet papierosa w ustach nie miał. Ale z bratem bawili się w pewne rzeczy które kompletnie nie okiełznali.
Fenomen jest taki że Tomek na wózku inwalidzkim do którego był przykuty prawie 20 lat wstał na nogi czego lekarze nie potrafią wytłumaczyć z punktu medycznego. To są Chłopaki co prowadzą dupną firmę na Śląsku.Tomek 20 lat był na wózku po czym wstał z niego. Skoczył na główkę z dachu. Złamał kregosłup. Dziś Go widuję a to gość co zawsze ma uśmiech na twarzy.
Jak się Go zapytałem bo nie chce o tym mówić Tomek co się wtedy stało: to coś weszło mi w głowę podczas seasnu i nic więcej nie pamiętam.
facet który nie wiem czy w swoim życiu wypił piwo, wygląda jak Jezus Chrystus w swoich długich włosach.20 jebanych lat na wózku po czym wstaje z wózka inwalidzkiego. Z przerwanym rdzeniem kręgowym. i Nikt nie wie z lekarzy o co chodzi.
Chłopaki teraz w chuj zaangażowane w działność gospodarczą, nie chcę rozmawiać odnośnie tej nocy, Tu mogę się pomylić ale mieli gdzie w okolicy 10-11 lat. Po co to zrobiliście jak Tomasza zapytałem? Z dzieciej ciekawości.
Rozumiem z drugiej strony. Jak dostajesz materiały gdzie masz możliwość nawiązania kontaktu czy przywołania bytu z drugiej strony który by nie spróbował niech pierwszy rzuci kamień.
Tylko to tak nie działa. że se chcesz pogadać z martwą matką,ojcem cokolwiek. Podczas seansu otwierasz wrota a co się tamtedy przedostanie żebyś miał na tyle szczęscia żebyś nie żałował. Są osoby jak medium które faktycznie potrafią nad tym zapanować ale 99% to bajkopisarze i opowiadacze. Zerujący na głupocie pospólstwa.
Na Śląsku znam tylko Rączkę. Facet który jako medium nie chce tego robić, unika rozgłosu, jest kompletnie anonimowy, siedzi w swoim kwadracie i jest negatywnie nastawiony do wszystkiego jeśli mowa o takich kominikacjach bo ludzie zaczeli Go wykorzystywać. Totalnie wycofana osoba. Ale jak przeprowadzał na niedowiarkach ładowanie energią bo to też bioenergoterpaeta to nie mogłem się nadziwić jak każdemu niedowiarkowi który mdlał prześmiewczy uśmiech z ryja schodził. Taki jeden radca prawny który się śmiał a Rączkę mały knyp ,łysy podszedł do Niego i po 2 minutach denat na ziem w sensie ten Kolega co się z Niego naśmiewał;D
Albo jeździł tymi swoimi rękami po ciele i mówił umrzesz na raka wątroby. idź dziś do lekarza. masz jeszcze szanse.Gośc które takie rzeczy wystawiał i ZAWSZE miały potwierdzenie.
Jeśli ktoś jest ze Śląska to często mówi się na Niego Uszko też nIe wiem z jakich względów.
Jedno trzeba przynać-zawsze jak ktoś był sceptykiem to kacelarii adwokackiej gdzie miałem praktyki brało się największych sceptyków i pod 2 minutach wszyscy leżeli na podłodze. Pamiętam takiego radcę prawnego nie będe tu wymianiał z nazwiska co bank obsługiwał w budynku banku gdzie kancelaria wynajmowała biuro. Kurwa zmierz się z tym Rączke czy Uszko w zależności to był gość mały,niepozorny, łysy i wyglądał jak pizda. Trochę Go też chłopaki wykorzystywali byle wpadł do biura. Ale Ci goście co Go znali zawsze pełen szacunek. Jeśli miałeś wątpliwości to wyjaśniał Cię w 2 minuty. Bardzo ciężki w rozmowie, trzeba było bardzo mocno Chłopa pociągnąć za język żeby czegokolwiek się dowiedzieć. Jak już się udało to trochę się dowiedziałem o tych rzeczach nazwijmy to kontaktowania się z drugą stroną. Facet jest Medium, znanym,cenionym ale rozmowa z NIm to tragedia. mam specjalne umiejętności wyciągania informacji z ludzi co wynika z pracy zawodowej ale od Niego coś się dowiedzieć to gehenna. I nie mam na myśli tu zespołu metalowego.
Ja czuję się przez te swoje sytuacje zapędzony w kozi róg, bo wiem, że istnieje siła wyższa, która ma nade mną absolutne władanie i się ze mną bawi. Zwróć uwagę, że te wszystkie sytuacje, to błahostki, które tylko czasami wykraczają poza moją relację z otoczeniem czy innymi ludźmi.
Jeszcze wspomnę o jednej sytuacji.
Jestem z żoną na kawie u moich rodziców, syna jeszcze wtedy nie miałem, i moja mama rozkłada na stół ciasto, kawę i talerzyki i wszyscy zabierają się za picie i jedzenie, a ja idę do kuchni, ponieważ mama nie dała mi łyżeczki do zamieszania kawy i ciasta. Wracam... A łyżeczka leży dokładnie na środku mojego talerzyka... Zgłupiałem wtedy... To w sumie jedyna sytuacja, gdzie wyszedłem na baaardzo rozkojarzonego człowieka w oczach innych. Z reguły te sytuacje dotyczą tylko mnie i otoczenie tego nie widzi.
I chwała za to mojej siły wyższej.
Tylko ja nie wiem, jak z tego wybrnąć. Poruszyłeś temat magii... Też zgłębiam tego typu tematy i nawet szykuję się do pewnego eksperymentu, aby sobie udowodnić, że to prawda lub nie, ale nie chciałbym więcej o tym pisać. Jestem w posiadaniu wszystkich potrzebnych mi informacji, aby ten eksperyment przeprowadzić. Osoby którym zależy na czasie płacą grube pieniądze za tego typu informacje, a ja je cierpliwie zbierałem przez kilka lat z legalnych oficjalnych źródeł i składałem to do kupy. Teraz jestem gotów. Tylko, że im bliżej do realizacji, to tym więcej mam wątpliwości, czy to coś zmieni. W końcu to i tak tylko matriks z którego nie ma ucieczki.
Może ta terapia regresywna, to byłoby to? Tylko nie wiem jak się za to zabrać...
Jak wewnątrz tak i na zewnątrz.
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 11211
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Pokój AA
Ja byłem w tej grupie co potrzebowała 10 sekund. Wystarczyło że facet położył ręce i leżałem na ziemi. Nawet tak głupio mi pisać bo z Chłopa kiedyś żartowałem a w bezpośredniej konfrontacji tylko moment żeby Cię dotkną i KO. Jednocześnie było to przerażające. jak sobie uzmysłowisz że takie rzeczy istnieją.
Jednego Kolegę nie mogliśmy ocucić. Zemdłał i myślilismy ,że nie żyje. Ocknął sie a Uszko do Niego wiesz ,że umrzesz na raka płuc za parę lat w tym tempie. to był największy palacz fajek jakiego znałem. kolega był przerażony.
Jednego Kolegę nie mogliśmy ocucić. Zemdłał i myślilismy ,że nie żyje. Ocknął sie a Uszko do Niego wiesz ,że umrzesz na raka płuc za parę lat w tym tempie. to był największy palacz fajek jakiego znałem. kolega był przerażony.
Ostatnio zmieniony 01-05-2026, 22:49 przez tomaszm, łącznie zmieniany 1 raz.
Czas zintensyfikowanej pracy do 8.05. Poza zasięgiem. Only hard work is real.
- tomekw48
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1175
- Rejestracja: 30-10-2018, 23:45
Re: Pokój AA
Uważasz, że taki koleś byłby mi wstanie jakoś pomóc????tomaszm pisze: ↑01-05-2026, 22:45Ja byłem w tej grupie co potrzebowała 10 sekund. Wystarczyło że facet położył ręce i leżałem na ziemi. Nawet tak głupio mi pisać bo z Chłopa kiedyś żartowałem a w bezpośredniej konfrontacji tylko moment żeby Cię dotkną i KO. Jednocześnie było to przerażające. jak sobie uzmysłowisz że takie rzeczy istnieją.
Jak wewnątrz tak i na zewnątrz.
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 11211
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Pokój AA
A nie mam pojęcia. ja nawet nie wiem czy On żyje. Mogę się dowiedzieć po weekendzie majowym. Ponoć Jego syn wykazuje też takie nadzwyczajne cechy. Spokojnie po długim weekendzie sie dowiem,bo wielu Kolegów z kancelarii prawnicze takiej zaprzyjażnionejj nie potrafili sobie bez Niego wyobrazić egzystencji żeby nie wpadł do biura.
Zresztą adokat który najbardziej z Nim się przyjaźnił czy przyjażni bo nie wiem czy żyje jest dziś po 60 a wygląda na lat......maksymalnie 30. Poważnie.
Są rzeczy które cięzko okiełznać. ja pewnie toczyłbym bekę gdybym Chłopa nie poznał.
Zresztą adokat który najbardziej z Nim się przyjaźnił czy przyjażni bo nie wiem czy żyje jest dziś po 60 a wygląda na lat......maksymalnie 30. Poważnie.
Są rzeczy które cięzko okiełznać. ja pewnie toczyłbym bekę gdybym Chłopa nie poznał.
Ostatnio zmieniony 01-05-2026, 23:04 przez tomaszm, łącznie zmieniany 1 raz.
Czas zintensyfikowanej pracy do 8.05. Poza zasięgiem. Only hard work is real.
- tomekw48
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1175
- Rejestracja: 30-10-2018, 23:45
Re: Pokój AA
Poszło na priv.tomaszm pisze: ↑01-05-2026, 22:51A nie mam pojęcia. ja nawet nie wiem czy On żyje. Mogę się dowiedzieć po weekendzie majowym. Ponoć Jego syn wykazuje też takie nadzwyczajne cechy. Spokojnie po długim weekendzie sie dowiem,bo wielu Kolegów z kancelarii prawnicze takiej zaprzyjażnionejj nie potrafili sobie bez Niego wyobrazić egzystencji żeby nie wpadł do biura.
Zresztą adokat który najbardziej z Nim się przyjaźnił czy przyjażni bo nie wiem czy żyje jest dziś po 60 a wygląda na lat......maksymalnie 30. Poważnie.
Jak wewnątrz tak i na zewnątrz.
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 11211
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Pokój AA
ja tam Go jeszcze męczyłem swoją ciekawością. mając taki namacalny przykład człowieka który jest po prostu ciekawy i stanowi legendę której bardzo unikał, Facet który z wyglądu mógłby zając się sprzedaża ziemniaków w dzień handlowy na targu w Lublińcu. Chłop niepozorny kompletnie.
I się Go zapytałem a tak jak mówię ciężki fascet do rozmowy:
Jakbym hipotetycznie chciał się skontaktować z osobą zmarłą z którą wiążą mnie szczególne więzi , znam inklinacje i rytuały jaka jest szansa powodzenia,jakby mi pan wprost odpowiedział
:zadna,wywleczesz coś ale nie będzie to osoba z która usilnie próbujesz się skontaktować
Tak oględnie bo to ciężki kontakt z człowiekiem. Nie że buc ,nie po prostu bardzo mało mówny,
Chodzi o to że bez względu jaka jest potrzeba kontaktu z zmarłymi,jak ludzie potrafią tęsknić, próbować połaczęń z zmarła stroną ta zabawa niestety zawsze kończy się właściwie tak samo. Że przypełza ci się coś co nie planowałeś. najczęściej mroczne byt które krążą i tylko czekają na okazję. Z wszystkich tych historii które znam,które mogę potwierdzić efekt jest taki że nikt dobrze nie skończył.
meh Tomasz i Adam jak chcieli jako łebki pogadać z zmarła mama to jeden na wózku z którego wstał i nikt nie wie osochodzi po 20 latach,drugi wyskoczył przez okno w domu. Rozumiem Ich potrzebę. tęsknota za mamą. Próba kontaktu. Tylko przerażająca efekty,że za próbą kontaktu czai się coś tak mrocznego.
Obydwoje żyją i fajnie znać bo to kompletnie namacalny przykład pewnych kompletnie niepojmowalnych rzeczy.
Tu od jednego gościa którgo poznałem ojciec sprawny na umyśle wbił sobie noż w gardło.Robił też inkilinacje. Bardzo cięzko przeżył śmierć żony. Syn go znalazł. Wbił sobie nóz kuchenny w gardło.
Jest taki świetny ksiadz egzorcysta z Jasnej Góry ,nie chce wskazywać imienia bo każdy wygoogluje. Mega kompetentny człowiek. Nie jakiś pokroju debila tylko facet co widział wszystko. Jego historie mroża krew w żyłach. Ciężko w to uwierzyć do czego ludzie są zdolni.
Z Nim jest temat bardzo krótki. balansuje gdzie wiele ludzi dzwoni a to najczęściej ludzie z problemami psychicznymi. Nawet nie podejmuje się tematu. 99% ludzi odsyła do psychiatrów i słusznie, czasem jak sprzeda koleżance z pracy jakąs historię czym się zajmuje to jest miazga. Facet który zabija rodzinę i pożera żywe mięso z zabitych członków rodziny. Ja piedole. To jakiś ultra koszmar. Mega ciekawa postać. Właśnie wracając do tematu jak się zapytałem koleżanki żeby Go podpytała takie próby inklinacji, przywoływania zmarłych jak się kończą z Jego perspektywy. Heh zawsze tak samo .Ta sama odpowiedź. Tragedią.
Z smiesznych historii jak byłem sporo przed rozpoznaniem kompulsacyjnych w chorobie to ktoś tam z mojego otoczenia się skontaktował z Nim.hehe takie też mam otoczenie ludzi wierzących, Żebym pojechał na jasną górę i się egzorcyzmom poddał. Przysięgam na własne życie. Pogadaliśmy 10 minut , kazał oddać słuchawkę i zjebał bliską mi osobę czy zwariowali.
To było tak śmieszne cała sytuacja że ja piedole. Powiedz księdzu ezgorcyście ,że słucham BM, pies na baby,nadużywa środków psychotropowych, praktykuje czarną magię. Poważnie. Ciężko uwierzyć w jakim środowisku się obracam. Przynajmniej mam mszę raz w tygodniu na siebie dosłownie i mogę się promować na jasnej górze. Never stop the madness.
Co nie zmienia postaci rzeczy ,że jak byłem tam u siebie na wsi to faktycznie wiele osób wierzy ,że ja jestem opętany. jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi. Tak to na wsi wygląda.
Ale szanuje wierzenia mojej rodziny. To dobrzy ludzie. Tylko ja muszę coś wybadać. Pochodząc z ultra katolickich klimatów od strony mamy równoważąc rzeczywistość od fikcji którą się zaszczepia.
Zawsze jak wracam do domu rodzinnego i widzę wszędzie obrazy,krzyże to nie mam z tym problemu. Ba u mnie w domu rodzinnym są ołtarze. świeczki modlitewniki, cały asortyment, Mimo wszystko to jest magia jak jadę na wieś. Uwielbiam ten wiejski folklor ten religijny też.
Nauczałem się podchodzić z szacunkiem. To są jednak wierzenia mojej rodziny, fundamentalne sprawy dla Nich. Muszę to uszanować. Nie kpić jak miałem w zwyczaju ,nie prześmiewać. Zdrowo się dystansować. Wystarczająco wiedzą ,że nie respektuje tych wartości. Po co podburzać,sprawiać przykrość dodatkową, nie widzę w tym sensu. żadna ze stron nie przekona się do swojej strony więc bez sensu się konfliktować.
I się Go zapytałem a tak jak mówię ciężki fascet do rozmowy:
Jakbym hipotetycznie chciał się skontaktować z osobą zmarłą z którą wiążą mnie szczególne więzi , znam inklinacje i rytuały jaka jest szansa powodzenia,jakby mi pan wprost odpowiedział
:zadna,wywleczesz coś ale nie będzie to osoba z która usilnie próbujesz się skontaktować
Tak oględnie bo to ciężki kontakt z człowiekiem. Nie że buc ,nie po prostu bardzo mało mówny,
Chodzi o to że bez względu jaka jest potrzeba kontaktu z zmarłymi,jak ludzie potrafią tęsknić, próbować połaczęń z zmarła stroną ta zabawa niestety zawsze kończy się właściwie tak samo. Że przypełza ci się coś co nie planowałeś. najczęściej mroczne byt które krążą i tylko czekają na okazję. Z wszystkich tych historii które znam,które mogę potwierdzić efekt jest taki że nikt dobrze nie skończył.
meh Tomasz i Adam jak chcieli jako łebki pogadać z zmarła mama to jeden na wózku z którego wstał i nikt nie wie osochodzi po 20 latach,drugi wyskoczył przez okno w domu. Rozumiem Ich potrzebę. tęsknota za mamą. Próba kontaktu. Tylko przerażająca efekty,że za próbą kontaktu czai się coś tak mrocznego.
Obydwoje żyją i fajnie znać bo to kompletnie namacalny przykład pewnych kompletnie niepojmowalnych rzeczy.
Tu od jednego gościa którgo poznałem ojciec sprawny na umyśle wbił sobie noż w gardło.Robił też inkilinacje. Bardzo cięzko przeżył śmierć żony. Syn go znalazł. Wbił sobie nóz kuchenny w gardło.
Jest taki świetny ksiadz egzorcysta z Jasnej Góry ,nie chce wskazywać imienia bo każdy wygoogluje. Mega kompetentny człowiek. Nie jakiś pokroju debila tylko facet co widział wszystko. Jego historie mroża krew w żyłach. Ciężko w to uwierzyć do czego ludzie są zdolni.
Z Nim jest temat bardzo krótki. balansuje gdzie wiele ludzi dzwoni a to najczęściej ludzie z problemami psychicznymi. Nawet nie podejmuje się tematu. 99% ludzi odsyła do psychiatrów i słusznie, czasem jak sprzeda koleżance z pracy jakąs historię czym się zajmuje to jest miazga. Facet który zabija rodzinę i pożera żywe mięso z zabitych członków rodziny. Ja piedole. To jakiś ultra koszmar. Mega ciekawa postać. Właśnie wracając do tematu jak się zapytałem koleżanki żeby Go podpytała takie próby inklinacji, przywoływania zmarłych jak się kończą z Jego perspektywy. Heh zawsze tak samo .Ta sama odpowiedź. Tragedią.
Z smiesznych historii jak byłem sporo przed rozpoznaniem kompulsacyjnych w chorobie to ktoś tam z mojego otoczenia się skontaktował z Nim.hehe takie też mam otoczenie ludzi wierzących, Żebym pojechał na jasną górę i się egzorcyzmom poddał. Przysięgam na własne życie. Pogadaliśmy 10 minut , kazał oddać słuchawkę i zjebał bliską mi osobę czy zwariowali.
To było tak śmieszne cała sytuacja że ja piedole. Powiedz księdzu ezgorcyście ,że słucham BM, pies na baby,nadużywa środków psychotropowych, praktykuje czarną magię. Poważnie. Ciężko uwierzyć w jakim środowisku się obracam. Przynajmniej mam mszę raz w tygodniu na siebie dosłownie i mogę się promować na jasnej górze. Never stop the madness.
Co nie zmienia postaci rzeczy ,że jak byłem tam u siebie na wsi to faktycznie wiele osób wierzy ,że ja jestem opętany. jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi. Tak to na wsi wygląda.
Ale szanuje wierzenia mojej rodziny. To dobrzy ludzie. Tylko ja muszę coś wybadać. Pochodząc z ultra katolickich klimatów od strony mamy równoważąc rzeczywistość od fikcji którą się zaszczepia.
Zawsze jak wracam do domu rodzinnego i widzę wszędzie obrazy,krzyże to nie mam z tym problemu. Ba u mnie w domu rodzinnym są ołtarze. świeczki modlitewniki, cały asortyment, Mimo wszystko to jest magia jak jadę na wieś. Uwielbiam ten wiejski folklor ten religijny też.
Nauczałem się podchodzić z szacunkiem. To są jednak wierzenia mojej rodziny, fundamentalne sprawy dla Nich. Muszę to uszanować. Nie kpić jak miałem w zwyczaju ,nie prześmiewać. Zdrowo się dystansować. Wystarczająco wiedzą ,że nie respektuje tych wartości. Po co podburzać,sprawiać przykrość dodatkową, nie widzę w tym sensu. żadna ze stron nie przekona się do swojej strony więc bez sensu się konfliktować.
Czas zintensyfikowanej pracy do 8.05. Poza zasięgiem. Only hard work is real.
